Napisane przez: futrzak | 7 sierpnia 2018

Niezależne sądy, część następna.

Zapadł wyrok w sprawie Najsztuba. Potrącil 77-letnią babcię na pasach. Nie mial waznego prawa jazdy (zabrano mu je za punkty karne), ubezpieczenia ani przeglądu. Wyrok: 6 tys grzywny oraz 10 tys zadośćuczynienia potrąconej.

Zapadł też wyrok w sprawie posła Łukasza Zbonikowskiego. Jego żona twierdziła, że znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie.
Sąd nie stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że kobieta była bita. Uznał jedynie, że miała wykręcane ręce i była szarpana przez małżonka. Sąd uznał, że Zbonikowski rzeczywiście naruszał nietykalność cielesną kobiety, jednak ze względu na niski stopień winy i społecznej szkodliwości jego czynu, podjął decyzję o umorzeniu postępowania.

********

A tak zwana „opozycja” nadal zadziwiona, dlaczego zwykli ludzie mają w dupie obronę „niezależnych” sądów…

Reklamy

Responses

  1. W przypadku Zbonikowksiego to juz dowód na wierność PiSowi….

  2. A propos Najsztuba warto dodać dodatkowe okoliczności: Dziennikarz kierował samochodem, który nie miał ważnych badań technicznych oraz ubezpieczenia OC, a sam – po przekroczeniu punktów karnych wiele lat wcześniej – od 2009 r. miał zatrzymane przez policję prawo jazdy. (za brd.pl).

    Inny przykład: za potrącenie na pasach ze skutkiem śmiertelnym prof. Vetulaniego kierowca otrzymał 5 tys. grzywny.

    Ot taka złośliwa interpretacja: z porównania powyższych przypadków dla polskich sądów śmierć pieszego była mniej szkodliwa niż niespełnianie wymagań administracyjnych odnośnie OC i badań technicznych.

    ps. kwestię braku prawa jazdy sąd rozpatruje w oddzielnej sprawie.

  3. @mall
    Dodajmy że działacz PiS który zabił pieszego na pasach w ogóle nie był sądzony!

  4. @Brysio: źródło proszę :)

  5. https://wiadomosci.wp.pl/dzialacz-pis-zabil-na-pasach-czlowieka-rodzina-nawet-nas-nie-przeprosil-6215700640774273a

  6. @brysio:

    nie – wszka PiS swojej reformy jeszcze nie wprowadzil w zycie.
    Poza tym skandaliczne orzekania w sprawach potrącen (rowniez ze skutkiem smiertelnym) pieszych na pasach to kwestia, ktora ma miejsce od wielu, wielu lat – na dlugo zanim w ogole PiS doszedl do wladzy.

    http://radom.wyborcza.pl/radom/1,48201,17911681,Pedzil_110_km_h__zabil_na_pasach__Wyrok_w_zawieszeniu_.html
    http://www.pomorska.pl/wiadomosci/bydgoszcz/g/jest-wyrok-za-smierc-6letniego-gracjana-z-bydgoszczy,12283498,24717002/
    http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/893622,smiertelnie-potracil-pieszego-na-pasach-sad-utrzymal-wyrok-25-roku-dla-mlodego-kierowcy-z-wronek,id,t.html

  7. Diagnozy PiSu zwykle są prawidłowe, a problemem jest ordynowana kuracja…

  8. @Miroslaw:

    tez prawda.

  9. Z sądami problem jest tego typu, że działają na postawie obowiązujących przepisów (KPK, KPC) a sędziowie orzekają (co za niespodzianka) również na podstawie obowiązujących przepisów.
    Co za tym idzie postępowania trwają latami, są skrajnie nieefektywne i nawet jak po latach ktoś doczeka się wyroku (np. Nakazu zapłaty) to jego sciagalność jest bliska zeru.
    Nie od parady powstało u angoli powiedzenie „justice late is justice denied”

    Sam nam jak najgorsze wspomnienia związane z funkcjonowaniem sądów kiedy po latach procesów nie doczekałem się bezstronnego rozpatrzenia spraw. Znam też prywatnie przynajmniej trzech sędziów i kilku prawników którzy również mają dość jednoznaczne opinie na temat funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Tylko zasadnicze pytanie brzmi: skoro system funkcjonuje źle to co da zmiana na kilku stołkach?

    I tu jest pole popisu do jakichkolwiek realnych zmian i może inicjatywy ustawodawczej że strony opozycji skoro rządzący mają to w d….

  10. Docelowo sądzić powinien jakiś algorytm ekspercki albo sieć AI. Otwarto-źródłowe.

  11. @Marek W:

    „I tu jest pole popisu do jakichkolwiek realnych zmian i może inicjatywy ustawodawczej że strony opozycji skoro rządzący mają to w d….”

    Muahaaaaa dobre, dobre.
    Obecna opozycja – PO – sama rządzila 2 kadencje i miala centralnie, kompletnie w dupie jakiekolwiek reformy sądow – to myslisz, ze teraz sie za to wezmie? Hahahaha. Przeciez oni jeszcze glowy w dupy nie wyciagneli i nadal trwaja zadziwieni ze no jak to, zwykli ludzie maja gdzies trąbienia o konstytucji i takie tam.

  12. Nie wprowadził w życie? Prezesi są mianowani przez Ziobrę! A ostatnio jego kumpela zrobiona prezesem w Krakowie NAKAZAŁA sędziom przychylnie rozpatrywać wnioski prokuratury.

  13. @brysio
    Zwolnić prezesów bez uzasadnienia można było w ciągu 6 miesięcy od wejścia w życie ustawy, ten termin już minął i zdaje się, że żadnej zmiany w Krakowie, ani w całym tym okręgu nie było.
    „kumpela zrobiona prezesem w Krakowie NAKAZAŁA sędziom przychylnie rozpatrywać wnioski prokuratury.”
    Masz jakiś dowód, czy tak sobie opowiadasz?

  14. @Futrzak

    Ależ PO nie miała w rzyci reformy sądownictwa, niestety. Reforma się odbyła -tzw. reforma Gowina polegająca na likwidacji kilkudziesięciu (coś pod setkę) najmniejszych, lokalnych sądów i obciążenia ich zadaniami sądów w większych miejscowościach. Pod wizualizację jej skutków można sobie spokojnie położyć tą melodię z Benny Hilla, bo jak raz przypominało to bezsensowną bieganinę w kółko i skończyło się apokaliptycznym bajzlem i przywróceniem zlikwidowanych sądów do działania. Patrząc na obecny atak Gowinowego szału reformatorskiego w szkolnictwie wyższym – nie taniej byloby wyciągnąć wnioski, kupić mu jebutny wagon Lego i zamknąć gdzieś na odludziu?

  15. @paskud
    Tak, w istocie nazmieniali. Ale to trudno nazwać reformą w sensie zmiany sposobu działania. To były w istocie zwyczajne cięcia i w sumie działanie zgodne z programem PO, czyli obniżanie kosztów państwa, bez zmiany jego działania, czyli „tanie państwo i ciepła woda w kranie”.
    Deklaracją PiS była zmiana logiki działania i to robią. Więc tak, reforma była, ale to są trochę nieporównywalne rzeczy, bo z jednej strony zwykłe cięcia, a z drugiej zmiana sposobu i filozofii działania głównych elementów i w sumie zmiana zasady konstytucyjnej (z autonomii sądownictwa na trójpodział władz).

    Do broniących poprzedniego systemu (co może mieć jakieś uzasadnienie) pod hasłem „obrony trójpodziału władz”, co jest kompletną bzdurą, bo go nie było, a jest wprowadzany!!!

  16. Nie wiem jaki dokładnie trójpodział władzy PiS wprowadza, chyba że przez trójpodział rozumiemy podporządkowanie aparatu państwowego jakimś niejasnym ośrodkom decyzyjnym na styku legislatury i egzekutywy (jeśli Kaczyński i Morawiecki uścisną sobie dłonie, to jądro władzy w Polsce wypadnie gdzieś w okolicach łokcia Kaczyńskiego, przy czym orbitale sięgają gdzieś do Ziobry z jednej do Macierewicza z drugiej). Przecież PiS też de facto nie zmienia filozofii działania sądownictwa poza podporządkowaniem go egzekutywie i robienia ostrego skoku na stanowiska; nie widac na razie jakichkolwiek prac przy k.p.c. czy k.p.k., nie wspominając o zwykłym dofinansowaniu sądów żeby mogły przyzwoicie funkcjonować; znajomy sędzia mówi że we Francji na jednego sędziego przypada kilka osób personelu pomocniczego i sędzia może skupić się na orzekaniu, w Polsce na kilku sędziów przypada jedna sekretarka i sędzia – teoretycznie elita zawodów prawniczych – musi zajmować się pierdółkami w stylu pisemnego sporządzania orzeczeń, podczas kiedy spokojnie mógłby się tym zajmować personel niższego szczebla. To przecież jest jak wymaganie od neurochirurga żeby osobiście zaszywał każdego pacjenta któremu właśnie wyciął nowotwór, marnowanie wykwalifikowanej kadry na bzdety. Długoletnie oczekiwanie na werdykt/wyrok to nie jest kwestia trójpodziału władz, tylko od dawna sygnalizowane przez środowisko sędziowskie problemy z kodeksami postępowania i niedofinansowaniem sądów. Do tego rzeczy trywialne takie jak doręczanie wezwań (bajzel związany np. z przekazaniem usług firmie InPost zamiast Poczty Polskiej) i mamy skutek w postaci tego co obywatela naprawdę zaboli – postępowania przeciągające się ad mortem usrandum – i czego reforma PiS nie usunie. Za to PiS całkiem zgrabnie posługuje się zwykłym ludzkim wkurwem na sądowe werdykty otrąbiane w prasie jako skandaliczne – opinia publiczna w kwestiach sądownictwa jest przeraźliwie łatwa do zmanipulowania, wystarczy spojrzeć na sprawę Tomasza Komendy, którego po aresztowaniu wszyscy jak jeden chcieli wieszać na suchej gałęzi (z resztą to nic nowego, Dreyfussa też chcieli wieszać). Nie wnikając głebiej – publika zawsze chce wieszać i ścinać, a media zwykle relacjonują sprawy w duchu „W Moskwie na Placu Czerwonym rozdają zegarki”, tyle że jak się przyjrzy sprawie dokładniej, to nie w Moskwie tylko w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym tylko na Prospekcie Newskim, nie zegarki tylko rowery, i nie rozdają tylko kradną. Taki mamy poziom dziennikarstwa, nie tylko w odniesieniu do sądownictwa z resztą (dziennikarz to przeciwieństwo naukowca – ten drugi zawęża specjalizację do momentu w którym wie wszystko o niczym, ten pierwszy rozszerza aż nie wie nic o wszystkim).

    P.S. Tymczasem mamy taką sprawność MS, że przez dwa lata w kraju było siakieś 500 nieobsadzonych stanowisk sędziowskich, bo minister Ziobro zwyczajnie nie ogłaszał etatów. A publika się oburza że postępowania się przeciągają.

  17. @paskud
    Ja nie mam zamiaru zaprzeczać właściwie żadnej rzeczy, która opisujesz i generalnie zgadzam się z diagnozą.
    Ale nie mieszajmy róznych rzeczy, bo w festiwalu propagandy i nienawiści zanika sedno sprawy.
    Reforma obecnego rządu to reforma ustrojowa. Nie jest ani modernizacją ani poprawą, ani dofinansowaniem, to wszystko też powinno być zrobione, nie jest i nie było. Być może będzie, być może nie, ja przyszłości zgadywać nie będę jak nie mam żadnych przesłanek.
    Za to na pewno dowolna ilość pieniędzy, etatów, sekretarek i super służba doręczeniowa by nie zmieniła SO w Gdańsku, a wyrzucenie prezesa i mianowanie zupełnie przypadkowej osoby spoza obecnej kliki daje tą szansę.
    Reforma jest reformą ustrojową, bo obecny (przeszły) ustrój to byłą faktycznie całkowita autonomia sądownictwa, praktycznie bez wpływu władzy wykonawczej i z ograniczonym wpływem ustawodawczej na sposób funkcjonowania sądownictwa i napływ kadr. Całkowita autonomia to nie jest ustrój trójpodziału władz. Ten się opiera na częściowej autonomii i mechanizmach nadzoru, kontroli i wpływu. A takie są implementowane w ramach reformy. Trzymając się ściśle definicji jest to zmiana ustroju konstytucyjnego z reżimu autonomii sądownictwa na reżim trójpodziału władz. Więc raję mają ci, którzy twierdzą, że to jest zmiana ustroju, formalnego łamania ustawy konstytucyjnej nie ma, bo ona przewiduje trójpodział, a jej dotychczasowe wykonanie faktycznie było ustrojem autonomii. A obrona starego systemu pod hasłem „obrony trójpodziału władz” i przeciwko łamaniu ustawy konstytucyjnej jest idiotyczna. Jeśli ktoś by bronił autonomii władzy sądowniczej i domagał się zamrożenia całości prawa konstytucyjnego, to rozumiem, to by były prawdziwe postulaty. I głupie przy okazji.

  18. @ Rewolucja Ale przecież cała ta totalna „reforma” ustrojowa państwa nie ma na celu uporządkowania, oczyszczenia i usprawnienia całego aparatu tylko wprost podporządkowania każdej sfery państwowej działalności jednemu ośrodkowi decyzyjnemu. Mnie też mierzi postawa „Niech znów będzie tak jak było”, ale naprawdę trzeba mocno patrzeć w inną stronę żeby nie dostrzec kierunku jaki obrała władza; tutaj naprawdę nie idzie o „wprowadzanie trójpodziału władzy” ani tym bardziej o żadne checks and balances, tylko o zwyczajne, proste i brutalne podporządkowanie państwa partii. Ja tu nie widzę mechanizmów wzajemnej kontroli, ja widzę posłankę Pawłowicz rozdającą członkom nowego KRS listy konkretnych nazwisk do utrącenia. Nie ma możliwości żeby na miejsce obecnych układów – rzeczywistych czy domniemanych – nie powstały natychmiast nowe, tym razem w zasadzie sformalizowane. Sędzia autonomiczny i niezależny od władzy może być podejrzewany o to że nie jest bezstronny w swoich werdyktach, ale sędzia którego egzekutywa może wedle woli przenieść z Wrocławia do Piczhorodyszcza Mniejszego nad Duppą, woj. zapyzialskie (albo wręcz wypieprzyć z zawodu na zbite ryło) z definicji dwa razy się zastanowi zanim orzeknie nie po myśli władzy. Suwerenowi bardzo się podoba z resztą taka silna, zamordystyczna władza twardych szeryfów, suweren ma klaskaniem obrzękłe prawice kiedy tylko min. Ziobro ogłasza kolejną krucjatę przeciw układom, suweren będzie wył z ekstazy pod szafotem z którego na suwerena będą spadały łby sędziów wydających kontrowersyjne wyroki – ale suweren nadal będzie czekał lata na orzeczenia w prostych sprawach majątkowych. Jak się przyjrzymy dokładniej to szybko się okazuje że efektywność i sprawność aparatu państwowego płynie z wysokiej kultury prawnej i z rządów prawa, a dyktaturki, autorytaryzmy i hucznie głoszony prymat Narodu nad prawem to zwykle upudrowany syf w którym nic nie da się załatwić bez dania w łapę. Wzorca państwa prawa nie udało się osiągnąć, za to teraz toczymy się w drugą stronę, gdzieś tak między Węgrami a Białorusią.

  19. @paskud
    Ja z twoim opisem nie będę dyskutować, bo generalnie podzielam to spojrzenie, więc mnie nie musisz przekonywać co do zdania co do stanu sądownictwa, etc.
    Ja tę dyskusję traktuję jako przyjacielskie dzielenie włosa na czworo, proszę mi nie przypisywać intencji politycznych, naprawdę patrzę na to dość zimno i w oderwaniu od personaliów i polityki.
    Gdyby ta reforma zachowała losowanie składów, to by było OK. Byłoby to względnie jasne przejęcie funkcji administracyjnych przez nominata rządu z odcięciem od możliwości orzeczniczych. Dopuszczenie do wyboru składów przez przewodniczącego mianowanego przez rząd jest kompletną grandą, nic takiego nie powinno istnieć w półcywilizowanym kraju ze słabymi rządami prawa, bo to jest zaproszenie do dyktatury, albo jej przygotowywanie.
    Ale jeśli wyłączymy ten element, to przez przejęcie funkcji administracyjnych i większy wpływ na nowe mianowania mamy przesuniecie z autonomii do trójpodziału. I co do zasady nie mam nic przeciwko.
    Jak ja bym widział reformę w zakresie ustrojowym (w zakresie efektywności i tak nie obejdzie się bez dolania forsy) w następujący sposób: rozdzielenie funkcji administracyjnych i orzeczniczych przewodniczących, z czego przewodniczący administracyjnych może być urzędnikiem rządowym, zwyczajnie częścią administracji, a przewodniczący orzeczniczy byłby wybierany przez sędziów danego sądu na relatywnie krótką, ale dającą obraz kwalifikacji kadencję. I niech sami decydują kto ma im robotę układać, być może z solidną większością kwalifikowaną czy innym zabezpieczeniem przed koteriami- ważna rzecz do przemyślenia, może z limitem jednej kadencji?
    Na pewno w KRS likwidacja ważenia głosów klasą sądów. Zasada jeden sędzia- jeden głos powinna wręcz załatwić problem patologii w KRS.
    To nie jest koniecznie i pewnie nie należałoby tego robić, ale ja bym najchętniej po prostu hurtem wyrzucił wszystkich funkcyjnych i apelacyjnych w SO i wszystkich w SA, oraz przeprowadził pełną weryfikację majątkową i orzeczniczą, w tym majątkową rodzin, funkcyjnych w SR i każdego kto aplikację robił pod patronem z okręgu.
    To by dało pewien, minimalny start ustrojowy bez rozwalania demokracji (ok, hurtowe wywalenie sędziów nie byłoby nigdy dobrze widziane, ale mi się nadal zwyczajnie rzygać chce jak sobie przypomnę to towarzystwo- znaczy SA, a nie szeregowych z SR)
    A z kwestii kwestii sprawności i jakości to bym się skupił na początek na dwóch kwestiach: doręczeniach i odpowiedzialności biegłych. Biegłym trzeba dosypać pieniędzy, ale jednocześnie parę dwucyfrowych wyroków karnych powinno zapaść, wnioski od sądów o postępowania dyscyplinarne powinny być normą i to może trochę poprawi sytuację. Poczcie postawić ultimatum- albo doręczenia będą spełniać standardy cywilizowanego państwa, albo MS robi swoje i musi potrafić to zrobić. Za doręczenia powinny płacić strony i to można i trzeba egzekwować.
    To są dwa największe problemy sprawiedliwego sądownictwa. Może być drogie, biedne i powolne, ale jak będzie sprawiedliwe, to będzie szanowane.
    Potem dopiero zająć się prędkością i ewentualnie ceną.
    Tak, wiem, że obecna reforma jest od tego wszystkiego daleka, ja tu też raczej proponuję utrzymanie autonomii sądów, ale jest dobrym pretekstem do rozpoczęcia dyskusji. Która powinna się odbyć wiele, wiele lat temu, jak stało się jasne, że obietnice środowiska sędziowskiego o samooczyszczeniu są lipą.

  20. Też dobre – pił, ale nie pił: http://niewygodne.info.pl/artykul9/04505-Wojt-na-podwojnym-gazie-a-sad-umarza.htm

  21. @korposzczur
    Przyznam, że ja nie mam za dużo przeciwko takim wyrokom. Takim, to znaczy warunkowemu zawieszeniu postępowania przeciw osobom ważniejszym w społeczeństwie. Tu nie ma poszkodowanych (choć statystyka pokazuje, ze mogą być) i poważne ostrzeżenie jest dla odpowiedzialnego człowieka wystarczającą karą. A jeśli jest niepoważny, to go złapią następny raz. I wtedy będzie odwieszenie postępowania, zakaz sprawowania funkcji i (nie jestem pewien) recydywa, co oznacza odsiadkę.
    Ja wiem, że zarówno wójta, jak też adwokata nikt w takim momencie nie lubi, ale nie dajmy się zwariować z tą nagonką. A może mimo faktycznego wypisania się i ja się zaraziłem solidarnością zawodową?

  22. @RE – to jest 1,3 promila. W PL dopuszczalne jest 0,2. To dość znaczna rozbieżność. Z drugiej strony rozwiązanie prawne z warunkowym umorzeniem jest dopuszczalne powyżej 0,5 (w PL).

    Mnie ciekawi czy JA mając więcej jak 0,5 załapałbym się na „najadłem się wstydu”. O mnie nikt nie mówi, a o wójcie owszem :):):) Traktujmy się jedynie po równo i będzie OK :) Bo z tyłu głowy jakoś mam, że niektórym wolno więcej.

  23. Warunkowe umorzenie postępowania w przypadku jazdy pod wpływem alkoholu orzeka się corocznie w circa about 1000 sprawach, jest spora szansa że wśród tych przypadków znajdzie się lekarz, ksiądz, ze dwóch ślusarzy, przedszkolanka, drwal, adwokat, kucharka ze szkolnej stołówki, paru robotników fabrycznych, bezrobotna gospodyni domowa, bibliotekarz, piłkarz II ligi. Sztuczka polega na tym żeby z tego tysiąca wybrać kogoś ze świecznika i wrzeszczeć „UKŁAD!!!1111ONEONE!!!111”. Taka uwaga na marginesie. Równość wobec prawa czasem oznacza po prostu że osoby bardziej majętne, na wyższych stanowiskach czy z kręgów władzy NIE będą karane surowiej od statystycznego Kowalskiego tylko dlatego że suwerenowi tak się podoba.
    Inna sprawa to wysokość mandatów – tutaj widziałby mi się model skandynawski z uzależnieniem grzywny czy mandatu od dochodów; w ten sposób 1000 PLN przestanie być dla jednego ukaranego katastrofą, a dla drugiego drobniutką uciążliwostką na poziomie kamyka w bucie.

    @Rewolucja
    Sądownictwo nie może być drogie i powolne, byle sprawiedliwe. Sprawiedliwość na którą czeka się osiem lat to – pardon my French – chuj nie sprawiedliwość. Postępowanie ma być sprawiedliwe oraz szybkie, akurat przy taniości się nie upieram („tanie państwo” to jeden z bardziej kretyńskich pomysłów PO, państwo nie ma być tanie, tylko sprawne w stosunku do kosztów ponoszonych przez obywatela).

  24. @paskud
    Co do prędkości sądów: zdefiniowałbym to tak: jeśli zostaną rozwiązane problemy z biegłymi i doręczeniami, jedno i drugie doprowadzone do standardów minimalnie przypominających cywilizację, to ja uważam, że nie ma żadnej poważnej potrzeby reform postępowania w celu przyspieszania. Oczywiście jest kwestia wystarczającej obsługi administracyjnej i razem z tym odciążenia sędziów z papierologii nieorzeczniczej. Ale do czasu rozwiązania dokładnie tych problemów ja twierdzę, że grzebanie przy procedurze w celu przyspieszania jest w Polsce niepotrzebne, głupie i niebezpieczne.

  25. Biegli i doręczenia nie załatwią problemu jeśli sądy są po prostu przeciążone sprawami i zaległości rosną. Wiele z tych spraw dotyczy bzdetów którymi kiedyś zajmowały się kolegia ds. wykroczeń – zawodowy sędzia naprawdę musi się zajmować sikaniem w bramie, wybiciem szyby albo ubraniem pomnika w koszulkę z napisem „Konstytucja”? Jeśli sędzia ma na wokandzie codziennie kilkanaście takich pierdółek zamiast skupić się na poważnej robocie – a dodajmy do tego jeszcze całą biurokrację która temu towarzyszy – to nie ma się co dziwić że jakość i tempo pracy sądów pozostawiają wiele do życzenia. A do tego trzeba w sumie trzech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy. Sędzia ma się skupić na orzekaniu w ważnych sprawach, a nie na pisaniu uzasadnień wyroków w sprawach o śmiecenie. Sędzia ma być obudowany sztabem ludzi z merytorycznymi kompetencjami którzy zdejmą z niego zbędne obowiązki. A do tego trzeba w sumie trzech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy. Jeśli asystent sędziego z prawniczym wykształceniem ma zarabiać 2 tysiące złotych na rękę a na przysłowiowej kasie w Biedronce zarobi więcej to trudno wymagać żeby do zawodu masowo garnęli się najlepsi (z resztą ten sam problem mamy w służbie zdrowia czy edukacji), z resztą zwyczajnie trzeba nowych etatów żeby wspomniana wcześniej jedna sekretarka nie obsługiwała całego sądu.

  26. @Paskud – zdaje się zapominasz że na sądownictwo wydajemy bardzo dużo a biorąc pod uwagę efekty wręcz ABSURDALNIE dużo w stosunku nawet do krajów zachodniej europy
    ( nawet „obiektywe” media to potwierdzają https://oko.press/wydatki-sady-polsce-ogromne-tle-ue-morawiecki-myli-liczby-manipuluje-jedno-drugie/ – swoją drogą zabawne jest zestawianie w liczbach bezwzględnych !)
    więc NIE ma zgodny na dalsze „zwiększanie” efektywności poprzez podnoszenie wydatków ! Efektywność należy zwiększać poprzez reorganizację – w skrócie mniej ( lepszych ;) sędziów – więcej personelu pomocniczego …


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: