Napisane przez: futrzak | 16 lipca 2018

A tymczasem w Montevideo…

Jest kryzys mieszkaniowy w związku z liczbą imigrantów. Ministerstwo wniosło więc projekt ustawy: wlasciciele nieruchomosci nieuzytkowanych dluzej, niz 24 miesiące, mają przedstawić plan dotyczący ich ponownego uzycia. Jesli chca sprzedac, to ok, jesli remontowac czy co innego – tez ok, ale pustostanów ma nie być. Jesli ktos takiego planu w określonym czasie nie przedstawi, lub go nie wykona, to nieruchomość będzie wystawiona na licytację.

Reklamy

Responses

  1. A kasiorka z licytacji, ma się rozumieć, idzie na konto skarbu państwa?

  2. @dolasunagrzyby:

    Skąd taki wniosek? Kasa idzie do wlasciciela, to nie jest ustawa wywlaszczeniowa, a nawet jakby byla, to przeciez nalezy sie odszkodowanie.

  3. Ciekawe, kiedy zainteresują się kwotami na kontach, które nie pracują, tylko „spoczywają”. Chwyt podobny do naszych PiSiorów. W dobrym (przynajmniej w mniemaniu rządzącyh) celu, przekracza się pewne granice.
    Czy się komuś podoba taka ustawa, czy nie – jest to klasyczne wywłaszczenie: zasób prywatny zostaje odebrany bez zgody obecnego właściciela.
    Czy w Monte występuje zjawisko „dzikich lokatorów”?

  4. @nikt:

    Co ma jedno do drugiego? Usilujesz stosowac tutaj argument tzw. slippery slope: założenie, że jakieś wydarzenia muszą po sobie następować – bez podania racjonalnego wyjaśnienia albo widocznego mechanizmu tłumaczącego ich przyczynowość.

    Czekam wiec na wytlumaczenie, w jaki sposob ta ustawa ma implikowac następna dotyczącą zawartosci kont bankowych osob prywatnych.
    Nie, analogia do PiSu MA SIE TU NIJAK.

    Nie, to nie jest żadne wywlaszczenie. Nikt tu nikogo nie zamierza pozbawic jego wlasności. Coś ci sie pomyło i kompletnie nie zrozumiales o co chodzi.

  5. Pytanie: czy egzekucję komorniczą mozna nazwac wywlaszczeniem?

  6. @nikt
    Jeśli porównywać to do czegoś to nie do wywłaszczenia, a do innej sytuacji, akurat występującej w Polsce
    Jest w Polsce obowiązek utrzymania chodników przed posesją. Część osób go nie wykonuje. Miasto powiedzmy, że nie będzie się bawić w grzywny, tylko robi wykonanie zastępcze, wystawia rachunek, potem idzie do sądu, obciąża hipotekę i egzekwuje. Gdzie tu wywłaszczenie?
    Tu mamy tą sama sytuację: ustawowe nałożenia obowiązku przydatności społecznej nieruchomości. Nie wykonasz, to państwo jest od tego, aby to tak zorganizować, aby to było zrobione.
    W USA w ten sposób cię ścigną za nie koszenie swojego trawnika.

  7. Nie ma się co złościć ;) , widocznie nie zrozumiałem postu. Moje rozumienie faktu jest takie:
    Ktoś ma nieruchomość (mieszkanie) nieużytkowaną. Jako nieużytkowanie nieruchomości rozumiem, że nie jest zasiedlona. Jeśli jest nie zasiedlona dłużej niż 2 lata, wtedy państwo organizuje licytację, sprzedaje nieruchomość i pieniądze przekazuje właścicielowi, czy tak to ma wyglądać? Ostatecznie właściciel z przymusu traci swoją nieruchomość i otrzymuje w zamian za nią coś innego (w tym przypadku pieniądze)
    Jak więc wygląda wywłaszczenie w Polsce na cele publiczne (np. pod budowę drogi)? Efekt jest dokładnie taki sam: pod przymusem tracisz nieruchomość w zamian za pieniądze. Istotą wywłaszczenia jest PRZYMUS.
    Co do mojej analogii: pieniądze powinny być w ruchu, pracować. Pieniądze na kontach są społecznie nieużyteczne. Podobnie jak niezasiedlone mieszkania. Skoro pieniądze nie są użytkowane, lepiej wykorzysta je ktoś inny, np. państwo. Nie widać tu żadnej analogii? Poza tym analogia z pieniędzmi nie dotyczyła PiSu – on nam (na razie) nie zajmuje kont ;)
    Co do PiSu – robi bardzo podobne rzeczy: przekracza granice, w (wg ich mniemania) zbożnym celu. Według tego wpisu, rząd w Monte również przekracza granice – w zbożnym celu. Tak się zaczynają dyktatury – od małych rzeczy.
    A analogia z chodnikiem – nie trafiona. Chodnik jest publiczny, mieszkanie prywatne. Na mieszkaniu nie ma zapisanego prawem obowiązku „zasiedlenia”, a może w Urugwaju jest taki obowiązek?
    Pozdrawiam :)

  8. @nikt – To co powiesz na podatek? zarobisz np. 100 dublezonów, państwo zabierze w sumie np. 40. to nie jest „odebranie zasobu prywatnego bez zgody obecnego właściciela”?

    Co do pieniędzy „zalegających społecznie bezużytecznie”, to analogii nie widzę. Nieruchomości nie stoją tak sobie w jakimś innym wymiarze, tylko zajmują konkretną cenną miejską przestrzeń. Właściciel ma swój prywatny dom, ale tylko ileśtam domów może istnieć w okolicy centrum, gdzie jest dużo biznesów i gdzie ludzie chcą mieszkać. Jak właściciel chce, to może sobie taki dom rozebrać i przenieść w inne miejsce, skąd szło by się na piechotę po poranne bułki 3 godziny…. pewnie nikt mu wstrętów nie będzie robił.

  9. W normalnych warunkach takie prawo nie ma racji bytu. Co innego w czasie np. klęski żywiołowej, wojny itp. Oczywiście to prawo będzie martwe. Co za problem zameldować kogoś do takiego pustostanu? Przecież nie musi tam cały czas przebywać.

  10. Ciekawe jak to statystycznie wygląda. W Polsce kilka nieruchomości mają ci, którzy żyją z najmu (ich taki urugwajski nakaz by nie dotyczył) oraz bogacze, którzy mają kilka domów-willi. Wyobrażam sobie kilka scenariuszy, w których państwo polskie przejmuje taką nieużywaną willę w Jantarze (bo tydzień w wakacje się nie liczy?) , ale nie sądzę, by w którymś ze scenariuszy taką willę przeznaczono na mieszkanie komunalne…
    Pustostany to najczęsciej mieszkania z nieuregulowaną sytuacją prawną i tu widzę pole do działania: przejmujemy, wykorzytsujemy zgodnie z przeznaczeniam a jeśli w końcu zjawi się właściciel z kompletem dokumentów, to wypłacamy odszkodowanie.

  11. Poniekąd jest to wywłaszczenie. Przykład drogi jest słuszny – osobiście przerabiałem. Tyle, że mamy tu mowę o nieruchach nieużytkowanych 2 lata czyli na pewno nie jest to podstawowy zasób mieszkaniowy właściciela. Dwa – nie jest to nawet wynajęte czyli nie robi nic.

    Czy nie byłoby słuszniejszym opodatkowanie pustostanów ? Jedyny ból taki, że kto ma forsę to olewa, za to średniacy robią ruch na rynku.

    @Piotr Wasik – dom nie stoi na publicznym, ale na moim :) Nie widzę sensu przenoszenia go :) Jeśli zaczniesz za dużo podciągać pod publiczne, to okaże się, że nie masz nic.

  12. Muszę przyznac, ze jestem zdziwiona reakcja. Jakis burzliwy opór na to, co w panstwach pierwszego swiata normalnie funkcjonuje.

    Kazde przyzwoicie zarządzane miasto ma plany zagospodarowania przestrzennego, ma narzędzia administracyjne do ich egzekwowania, moze tez w razie potrzeby za odszkodowaniem zmusic wlascicieli do sprzedazy nieruchomosci – jesli zachodzi uzasadniona potrzeba. Bez tego zadne modernizacje, poszerzenie ulic, budowa komunikacji publicznej czy jakiekolwiek inne roboty miejskie nie bylyby mozliwe. Bez tego miasto wygląda jak jeden wielki slums, poprzecinany calkowicie zamknięta przestrzenia lokalnych oligarchów, ogrodzona i z drutem pod prądem (tak wyglada wiele miast w krajach trzeciego swiata).

    W Montevideo chodzi o to, zeby wprowadzic do ponownego uzytku pustostany. Wg ostatniego spisu powszechnego jest ich prawie osiem tysięcy, co jak na miasto z populacja prawie poltora miliona jest iloscia znaczącą. Wlasciciele maja przedstawic plan realizacji tegoz. Jak znam tutejsze wladze, to na remont umozliwiajacy ponowne uzytkowanie pewnie jeszcze dostana preferencyjnie opodatkowany kredyt z panstwowego banku.

    Oprócz tego wladze miasta zaczely tez program budowy mieszkan spoldzielczych – spoldzielnie moze zakladac kazdy (po spelnieniu okreslonych wymogow), dostaja one w uzytkowanie publiczny grunt i pozyczke pod budowę. Program dopiero wystartowal, ale rocznie to daje kilka tysiecy dodatkowych mieszkan.

    Tymczasem jak to sie robi w Polsce? Najpierw lokalne wladze muszą sie oblowic, wziąć łapówy od developerow, potem developerzy musza sie oblowic, a na koncu Kowalski dostaje mieszkanie na osiedlu, ktore nie ma podstawowej infrastruktury, ma jedna mala droge na kilka tysiecy mieszkanców, na dodatek jego stan tez pozostawia wiele do zyczenia, a sam Kowalski kredyt bedzie splacal jeszcze dlugie dekady, i to kredyt ze zmiennym oprocentowaniem.
    No ale hej, świnte prawo wlasnosci zachowane! Cieszmy sie, bo szlachcic na zagrodzie rowny wojewodzie i nie bedzie nam tu ktokolwiek mowil, co ze swoja wlasnoscia robic mamy!

    I dlatego w Polsce nie ma Ładnych Rzeczy. Bo rządzi oligarchia w swoim wlasnym interesie i niczyim innym, a przeciętny obywatel jeszcze jej rąsiami bije brawo, mimo tego, ze z drugiej strony dostaje kopa w dupę. Ale prawo wlasnosci!!! No i oczywiscie, jak juz ten Kowalski kiedys sie wzbogaci, to przeciez bedzie jak Kulczyk, nie? I wtedy mu to świnte prawo wlasnosci bedzie niezbędnie potrzebne!

    @korposzczur:

    Pustostany SA opodatkowane podatkiem od nieruchomosci. Ale nie kazdy go placi, a normalna procedura jego egzekwowania jest bardzo powolna, rowniez dlatego, ze czasami trudno jest znalezc wlasciciela.

  13. @ZQW:

    Buahaaaa a to mnie ubawiles tym „Co za problem zameldować kogoś do takiego pustostanu?”

    Ano problem taki, ze w Urugwaju nigdy nie bylo czegos takiego jak „meldunki” :))))))) (podobnie jak np. w USA, Irlandii i wielu innych panstwach).

    Uwielbiam to myslenie schematami polskimi i rzutowanie ich na reszte swiata, a potem autorytatywne wyciaganie wnioskow o postaci „oczywiscie to prawo będzie martwe”.
    Buahaaaaaaaa :))))))

  14. @Łukasz:

    widze, ze jestes nastepna osoba z Polski, ktora mysli polskimi schematami i rzutuje je na inny kraj, gdzie jest inne prawo, inne rozwiazania i sytuacja inna.
    Powiedz mi, gdzie ja w tej notce czy ktoryms komentarzu napisalam cos, co sugerowaloby, ze te nieruchomosci musza byc przeznaczone na mieszkania komunalne?

  15. @futrzak
    Faktycznie, pomyślałem, że przejmą i będą sami zarządzać zasobami i to pomimo tego, że napisałaś, że przejmą i sprzedadzą… Natomiast jak piszę komunalne, to mam na myśli przeznaczone na wynajem z tym, że zarządcą jest gmina. U mnie komunalne nie ma negatywnego znaczenia.

    8000?
    A jaka jest główna przyczyna wystepowania tych pustostanów?
    Sprawy spadkowe, stan techniczny, czy co?

  16. @Lukasz:

    nie wiem, jaka jest glowna przczyna, nie podano. Podejrzewam jednak, ze przede wszystkim stan techniczny – chodzac po ulicach Mntvd golym okiem widac, ze jest wiele kamienic, ktore popadaja w ruinę, sa niezamieszkale, i nikt z nimi nic nie robi. Jakas czesc z tego to pewnie rzeczy zwiazane z postepowaniem spadkowym oraz fakt, ze nie daje sie ustalic wlasciciela (bo np. zmarl bezdzietnie na innym kontynencie i nawet jesli mial jakas dalsza rodzine, to ona nic o tej nieruchomosci nie wiedziala).

  17. @korposzczur, stoi na „Twoim”; znowu slippery slope argument? ze jak prawo wlasnosci nie jest bezwarunkowe i absolutne, to wszystko staje sie publiczne? samochod tez jest Twoj, a nie mozesz go eskploatowac bez prawa jazdy, bez podatku drogowego i akcyzy w paliwie, i nie mozesz jechac 120 km/h przez miasto. Panstwo Ci nie pozwala. Moja pensja tez jest moja, a okolo polowy zabieraja w podatkach. dom jest Twoj, ale ciagle musisz do niego doplacac, zeby utrzymal wartosc, np. wyremontowac dach. Jest przez to mniej „Twoj”? A dzialka jest mniej „Twoja”, jak musialbys placic podatek za lokalizacje? Jak Ci ciezarowka wysypalaby smieci na Twoja dzialke, to nie idziesz do bojki z kijem, tylko dzwonisz na policje, nie?
    Nie ukrywam, ze od podatkow od pustostanow, przymusowych licytacji, itd. wolalbym po prostu podatek od lokalizacji; zalegasz? zwykle konsekwencje. i pustostanow byloby mniej, i ludzi gromadzacych nieruchomosci „na inwestycje”, bo by sie to po prostu nie oplacalo.

    @futrzak, mnie tez to dziwi, to troche jak niewolnik popierajacy niewolnictwo, bo przeciez sam tez moze kiedys miec niewolnikow. wiekszosc z nas zyje z pracy najemnej, a nie spekulacji na nieruchomosciach, szemranych zakupach dzialek przy planowanych stacjach metra itd.

  18. @Piotr Wasik – jeszcze do sprzedaży auta nikt mnie nie przymusza, choć właściciel wozu 4×4 dostaje od czasu do czasu pisemko, że w razie W zarekwirują. Zastanawia mnie granica „publiczności”. Gdzie ona jest. Dobrze wiesz, że w PL warunkach to można i komuś chate zburzyć i rżnąć głupa „to nie ja”.

    @futrzak – „Bez tego zadne modernizacje, poszerzenie ulic, budowa komunikacji publicznej czy jakiekolwiek inne roboty miejskie nie bylyby mozliwe” – i tu zgoda. Tylko znów dochodzimy do moich i Twoich realiów. Jeśli „jest wiele kamienic, ktore popadaja w ruinę, sa niezamieszkale, i nikt z nimi nic nie robi” – to oczywiście ma to jakiś sens. Nie ma w tym momencie mowy o przymusowym wykupie jakiegoś domu TYLKO dlatego, że jest niezamieszkały. Mówimy o wykupie, bo to złom i rudera. I to ma sens. Co prawda nie porusza to tematu gromadzenia nieruchów na lokatę kapitału (najem).

    Tak w ogóle ciekawi mnie jak to będzie wyceniane i wypłacane. Moje doświadczenia są jakie są; są też różne opowieści. Każdą ideę można sknocić. Ale pomysł jak najbardziej ciekawy.

  19. @korposzczur:

    Nikt w tym kraju tj. Urugwaju nie ma zamiaru pozbawiac kogos wakacyjnego domu; cale mnostwo ludzi ma np. mieszkanko malutkie w miescie i dom wakacyjny przy wybrzezu, ktory czasem wynajmuja, albo nie wynajmuja ale sami spędzaja w nim wakacje itd.
    Nie o to tu chodzi.

    Z drugiej strony, masz dookola swiata miasta, ktore borykaja sie z problemem wykupu nieruchomosci jako „lokaty kapitalu”.
    I tak, mamy cale dzielnice Londynu, gdzie oligarchowie z calego swiata pokupowali sobie nieruchomosci, one stoja latami puste, zwykli ludzie nie maja gdzie mieszkac i tkanka miejska zamienia sie w martwe miasto. Podobnie jest w Vancouver, gdzie z kolei bogaci Chinczycy zrobili najazd na to miasto, co w konsekwencji doprowadzilo do tego, ze zwykly domek jednorodzinny z dwoma sypialniami na szkielecie drewnianym kosztuje tyle, co zamek w Szkocji, a znow zwykli ludzie lądują pod mostem. To sa jak najbardziej realne problemy, i jesli wladze miasta nie beda robic NIC, to miasta zmienia sie w slumsy albo w wyludnione pustynie.

    Oczywiscie zwolennicy wolnego rynku ponad wszystko zaraz wyjada ze Swinta Wlasnoscia Prywatna, od ktorej wszystkim wara. Tylko ze nie zauwazaja oni, ze w konsekwencji WSZYSCY traca na takim podejsciu, wlacznie z tymi „inwestorami” , bo w miescie, z ktorego wszyscy sie wyprowadza, w koncu i te ich nieruchomosci staraca wartosc i tyle. No ale to jest perspektywa dekad, a potem ewentualna odbudowa znow zajmuje dekady i jest to ogromne marnotrastwo wszystkiego. Ale te cioly nie potrafia myslec w takiej perspektywie.

  20. @futrzak – właśnie odebrałem wpis jako „masz 10 domów (w dobrym stanie) i nie mieszkasz ani nie wynajmujesz to zmusimy cię do sprzedaży”. Ale jak sobie wyjaśniliśmy nie o to chodzi, a o ład przestrzenny zaburzony szmelcem. I po namyśle stwierdzam, że w sumie kiedyś w mojej miejscowości był podobny pomysł – upadł. Choć ruder to u mnie jak na lekarstwo – przynajmniej w centrum. Więcej pobocza.

    Dlatego żeby nie było „miasta, ktore borykaja sie z problemem wykupu nieruchomosci jako „lokaty kapitalu”” proponowałem extra podatek od pustostanów(!) „lokacyjnych”. Jest ogólnie problem z nadpłynnością i żeby papier zabezpieczyć to jest trend kupowania nieruchów. Ale jak to ugryźć ?

  21. @korposzczur:

    ekstra podatek to nie jest zly pomysl. Padl on w kontekscie Londynu:

    „Last year, councils were empowered to use the Empty Homes Premium to charge home owners 50% more council tax if they left properties empty for two or more years.”

    Tyle, ze odnioslo to niewielki skutek, dlatego ze wiekszosc nieruchomosci londynskich jest wykupiona przez obrzydliwe bogatych oligarchow z calego swiata, ktorym wyzszy podatek lokalny zupelnie nic nie robi i maja go daleko gdzies, bo i 10 razy wyzszy by na nich wrazenia nie robil, jak ceny nieruchomosci w Londynie rocznie rosna o 20%….

    Od tej strony rozwiazanie urugwajskie wydaje sie byc bardziej skuteczne.

  22. @korposzczur nieruchomości inwestycyjne jako lokata kapitału zabezpieczająca przed inflacją to jest duży problem społeczny, bo nie każdy może mieć np. dwóch mieszkań na wynajem. zwykła logika pokazuje, że to się skaluje do 1/3 populacji mającej swoje mieszkanie + dwa, w sumie trzy, a 2/3 populacji nie mające żadnego i oddającej część dochodu tym z 1/3. Dochód mniejszości = koszt większości, suma zero, strata społeczna w wyniku dodatkowego rozwarstwienia.

  23. @futrzak – council tax w Londynie to jest 80-140 funtow miesiecznie, to jak moze zrobic wrazenie jego wzrost o 50%, jak nieruchomosc jest warta ponad milion funtow? To, co ja popieram, land value tax, to kwoty 10x wieksze. Gdyby zniesc podatek dochodowy, a zamiast tego podatek gruntowy w Londynie wynosil nie 100, a np. 1000, 2000 funtow i wiecej, to wiekszosc rodzin wyszlaby na tym do przodu, a pustostanow nie oplacaloby sie trzymac nawet bez dodatkowych doplat, nie trzeba by tez niczego przymusowo licytowac.

  24. @Piotr Wasik: zapewne czegoś nie ogarniam ale co by to zmieniło? Jaki wpływ miałby podatek rzędu 2000 funtów rocznie od pustego mieszkania dla oligarchy? A nawet niech to będzie 20000 funtów rocznie. Dla obrzydliwie bogatych przecież to są fistaszki.

  25. @mall – jak jeszcze nas ktoś czyta – council tax jest ograniczony od góry, naprawdę nie ma chyba dużo większych rachunków niż ok. 140 funtów / miesiąc. Land Value Tax byłby proporcjonalny do „rental value” działki (skorelowana z ceną domu, ale to nie to samo); np. domy warte 50k-60k byłbyby obciążone 1k podatku rocznie, ale te ponad 5mln funtów – już 200k rocznie. 200k rocznie podatku powoduje, że mniej się ma ochotę trzymać domy jako „lokatę kapitału” – nawet jak się jest obrzydliwie bogatym. Te 1k czy 2k funtów miesięcznie z mojego przykładu to chyba blisko mediany jest; możesz poszukać sobie manifest Young People’s Party w UK (założona przez Marka Wadswortha – oni mają nawet arkusz kalkulacyjny na stronie pokazujący różne scenariusze). A jak mimo to chce ktoś trzymać niepotrzebne domy, mimo takich kosztów, to co z tego? Utrzymanie samochodu kosztuje, więc większość ludzi ma jeden – dwa na rodzinę, tyle, ile im potrzeba. A że niektórzy trzymają 7, albo i 17 samochodów, jak ich na to stać, to co? Nie ma ich aż tak wielu/wiele, żeby zmienić sytuację na drogach w skali miasta.

  26. @mall, jeszcze jedno, nawet te 1000 – 2000 mediany, to jest podatek miesięczny, nie roczny. Teraz zauważyłem, że piszesz „roczny”. generalnie tzw. 100% Land Vale Tax wynosiłby ok. 80% czynszu za podobny lokal w podobnym miejscu, czy to miesięcxnie czy rocznie.

  27. @Piotr Wasik: dzięki.

  28. W Paryzu (o czym dowiedzialam sie wczoraj) istnieje podatek od nieruchomosci stojących pusto.

    Pierwszy rok – 12.5% ceny rynkowej nieruchomosci
    nastepne lata – 20%

    Chyba dziala….

  29. @futrzak
    ‚Buahaaaa a to mnie ubawiles tym „Co za problem zameldować kogoś do takiego pustostanu?”’
    Nie wiem jak jest w Urugwaju, ale obowiązek meldunkowy istnieje w wielu krajach zachodnich, a nie tylko w Polsce. Jest w Niemczech, Austrii, Włoszech etc. W Niemczech w związku z zalewem uchodźców w 2015 roku wprowadzono podobne prawo rekwirowania mieszkań dla migrantów w Hamburgu i nawet próbowano wprowadzić je w życie.
    http://www.spiegel.de/politik/deutschland/hamburg-beschliesst-beschlagnahme-von-immobilien-a-1055833.html
    Oczywiście wkrótce zrezygnowano z tego typu działań. Chciano nawet rekwirować puste hale magazynowe, ale właściciele znajdowali na to sposób, podpisując fikcyjne umowy z jakimś znajomym rolnikiem, który wstawiał tam kilka belek siana. Skoro nie udało się w Niemczech, to nie sądzę, aby udało się w Urugwaju.
    Pzdr

  30. @ZQW: dla chcącego nic trudnego. Od strony administracyjnej fikcyjne umowy mogą być odpowiednio karane, mogą dawać pretekst do kontroli skarbowej. Jedno i drugie da się powiązać z karami finansowymi i szybko da się wypracować system, który uczyni nieopłacalnym tego typu fikcyjne umowy. A przecież są bardziej finezyjne rozwiązania administracyjne- powyżej to zwykły „młotek”.

    Nie udało się w Niemczech bo najwyraźniej nie miało się udać, a nie dlatego, że się nie da.

  31. To nie są takie proste sprawy. Mieszkam w Krakowie. Jeszcze. Pustostanów za dużo nie ma, parcie na nieruchy wielkie. Całe centrum zamienia się w połączenie wyszynku z lunaparem. Mowiac szczerze, wolałbym kupę pustostanów niż bez przerwy „zamieszkałe” apartamenty na wynajem. Dzielnica, w której np połowa kamienic należy do bogatych, jest utrzymana etc w ogóle by mi nie przeszkadzała. Cisza, spokój, dla mnie super.

    Nie byłem nigdy w Monte. Ale, biorąc pod uwagę doświadczenia z innych krajów Am.Pol., wyobrażam sobie, ze chodzi o centrum, nie jakieś przedmieścia. Ergo – budynki zabytkowe. Czyli problem albo z brakiem kasy na remonty, albo np kwestie legalne. Jeżeli nie ma spadkobierców – dlaczego państwo ma nie przejąć? Jeżeli właściciela nie stać na utrzymanie, a nieruchomość zabytkowa – administracja może wesprzeć lub wykupić.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: