Napisane przez: futrzak | 21 czerwca 2018

Jak wygląda wymiana dowodu w Urugwaju?

Dziś bylismy w emigracyjnym po przedluzenie DNI czyli ichniejszego dowodu osobistego tymczasowego.
Emigracyjny emigracyjnym, ale sama procedura nowego dowodu (taka sama dla Urugwajczyków jak i dla emigrantow) wyglada tak:

– umawiamy się na spotkanie w biurze, gdzie wydaja nowe dowody. Mozna to zrobic osobiscie (uiszczajac oplate gotowka, karta, whatever), mozna zdalnie przez Internet, telefonicznie i pojsc oplacic to na poczcie, RedPago, urzędzie dzielnicy; można mieć ekspres (wtedy oczywiscie placi się więcej).
– idziemy na spotkanie, trzeba miec ze soba kwita, ze uiscilismy oplatę, na tym kwicie jest wydrukowana data i godzina, trzeba miec tez stare DNI*
– na salę głowną z poczekalni wpuszczani jestesmy dokladnie o godzinie umówionej. Jeśli ktos nie stawi sie w przeciągu pol godziny, przepada mu jego turno i musi sie umawiac od nowa

Na sali glownej jest 9 stanowisk. Przy kazdym siedzi urzędnik, ma elektroniczna maszyne do pobierania odciskow palcow, ma aparat wycelowany w krzeslo gdzie siedzi delikwent – wszystko oczywiscie podłączone do kompa i do sieci min spraw wewnętrznych, gdzie znajdują się dane obywateli. Cala procedura od wywolania numerka do zakonczenia przy okienku zajmuje jakies 10 min. Pani/pan bierze odciski palcow, spisuje adres (jesli sie zmienil), pyta o stan cywilny, telefon, gdzie sie pracuje, robi zdjęcie i odsyla na druga stronę budynku. Tam czekamy 15 minut i w okienku odbieramy gotowy nasz nowy dowód z nowym zdjęciem, wbijamy na maszynie do niego PINa, voila!
Nam obojgu zajelo to ok. 45 minut. Mam w kieszeni nowy dowód, przy okazji sobie obejrzalam bajeranckie maszyny do produkowania tych kawalków plastiku z czipem i zdjęciem i zabezpieczeniami.

Jestem pod wrazeniem! 2 lata temu kiedy robiliśmy pierwsze DNI, na odbiór trzeba bylo czekać tydzien – dziś mają maszyny na miejscu i czeka się 15 minut.

Jak przypomna mi sie opowieści z procedur odnawiania dowodu osobistego w Polsce – te wszystkie kolomyje ze zdjeciami, nie przyjeciem takiego czy srakiego zdjecia, bo niewlasciwe, odrzuceniem formularza, bo cos-tam, a potem upojnym czekaniem miesiąc na nowy – to mnie na pusty śmiech zbiera. Państwo de karton. Jesli taki kraik jak Urugwaj, gdzies na zadupiu Ameryki Poludniowej moze to zorganizowac tak, ze calosc trwa 40 minut, to nikt mi nie wmówi, ze nie da się. Da się, tylko nikomu w Polsce sie nie chce zrobić panstwa dla obywateli – bo obywatele są dla państwa, a biurokracja to świnte prawo tego bajzla.

* Urugwaj jest w trakcie wymiany dowodów wszystkich obywateli na nowe, ktore wygladaja jak karta kredytowa, maja chipa zaszytego i numer PINu.

Reklamy

Responses

  1. Jak to kiedyś trafnie określił jeden z polityków, Polska to kraj, który istnieje tylko teoretycznie.A do tego to **j, dupa i kamieni kupa ^ ^

  2. To ja opowiem, jak wygląda procedura wymiany dowodu w Polsce, bo wymieniałem w listopadzie. Wygląda tak :
    Jedziesz sobie wygodnie autem do centrum handlowego. W centrum handlowym – konkretnie Galeria Bronowice w Krakowie, idziesz do punktu obsługi mieszkańców urzędu miasta. Składasz wniosek o nowy dowód. Gdy wniosek jest przetwarzany, robisz sobie zdjęcie w ‚Fotojockerze’ na dole.
    Po kilku minutach donosisz zdjęcie. W międzyczasie otrzymujesz poświadczenie z urzędu, że poprzedni dowód został zgubiony lub zniszczony i numer sprawy, aby na stronie internetowej móc zobaczyć, kiedy nowy dowód będzie do odbioru. Za 3-4 dni robocze odbierasz nowy dowód. Nie płacisz nic. Nie ma żadnych kolejek. Cała procedura trwa kilka minut. Dowody osobiste są wystawiane poza lokalnym urzędem i ma to swój sens, gdyż są dokumentem stwierdzającym tożsamość, ważnym w całej Unii Europejskiej i umożliwiają np. odprawę paszportową na lotniskach. Wymiana dowodu, przynajmniej w Krakowie, to – zero stresu, zero kolejek, zero opłat.

  3. W temacie kraju: w zasadzie nie zdarzają się już takie wpadki. Niedawno wyrabiałem dowody dla trójki dzieci i wszystko poszło gładko w 10 minut. Fotografowie też się już wyrobili. Tylko to czekanie miesiąc na dokument :/

  4. To jest tak w każdym mieście Urugwaju ?

  5. W temacie kraju: Ja sobie ostatnio dowod wyrabialem zdalnie, online, odebralem jak akurat bylem w PL u rodziny. Zreszta wiele spraw teraz idzie online zalatwic. Wiec nie narzekajcie tak. Bo nawet w DE czy innych panstwach zachodnich EU nie ma takich udogodnien jeszcze, jakie juz sa w PL ;-)

  6. ostatnio zgłosiłem urodzenie dziecka przez neta w PL. zero problemów.

    po 2 dniach telefon z informacją, że akt urodzenia i pesel mogę odebrać w dowolnym usc w W-wie czy w PL. Jest też opcja email i polecony.
    W samym usd procedura trwała 10 minut.

    pamiętam jak to wyglądało jeszcze 5 lat temu – kompletowanie papierów (akt małżeństwa itp.) – czekanie w usc itd.

  7. @PawelW:

    zdalnie online mozesz sobie zlozyc wniosek o dowod tylko wtedy, kiedy JUZ MASZ wyrobiony podpis elektroniczny. Bo na koncu wniosku musisz sie podpisac:

    „Chcąc załatwiać sprawy urzędowe przez Internet, konieczne jest posiadanie profilu zaufanego ePUAP. W tym celu należy założyć konto na http://www.epu-ap.gov.pl i wypełnić wniosek o założenie profilu zaufanego. Profil należy potwierdzić w ciągu 14 dni od dnia złożenia wniosku w dowolnie wybranym punkcie potwierdzenia. Po tym terminie wniosek traci bowiem ważność i procedurę trzeba powtórzyć. Weryfikacja danych użytkownika odbywa się na podstawie dokumentu stwierdzającego tożsamość (dowód osobisty, paszport). Profil zaufany zakładany jest w punktach potwierdzeń, czyli instytucjach upoważnionych przez MSWiA do potwierdzania tożsamości obywateli. Punktami potwierdzeń są: urzędy skarbowe, urzędy wojewódzkie, oddziały ZUS, a za granicą konsulaty.”

    Dla mnie to jest bariera nie do przejscia, bo nie mam ani waznego dowodu, ani paszportu polskiego oraz nie mieszkam w kraju, w ktorym jest polski konsulat.

    Poniewaz wniosku o dowod nie mozesz zlozyc za pomoca pelnomocnika, nie mozesz go zlozyc drogą pocztową.
    https://www.mswia.gov.pl/pl/aktualnosci/informacje-dla-osob-wy/4932,Informacje-dla-osob-zamieszkalych-za-granica.html

    To oznacza, ze dla kogos kto nie ma podpisu elektronicznego i mieszka w kraju gdzie nie ma konsulatu, trzeba odwiedzic Polske dwukrotnie albo wziac sobie dluuuuugi urlop.

    W te opowiesci 3-4 dni czekania na nowy dowód nie wierze – jedna kolezanka z Kostaryki wlasnie wyrabiala sobie nowy dowod i paszport podczas wizyty w Polsce. Na nowy dowod czekala poltora tygodnia (i to byla procedura „ekspres” gdzie pani urzedniczka strzelila focha ze ona przeciez NIE MUSI wydac tak szybko..) a potem dopiero z tym dowodem mogla uruchomic procedure odnawiania paszportu…. ledwo zmiescila sie w miesiącu.

    Druga kolezanka, na stale mieszkajaca w Ghanie, musiala przyleciec do Polskiz tego samego powodu: odnowic dowod i paszport. Nie wyrobila sie w miesiac, musiala na glowie stawac alatwiac sobie przedluzenie urlopu. Udalo jej sie odebrac dokumenty po poltora miesiaca.

  8. @korposzczur:

    Nie. Miejsce, ktore opisalam we wpisie, znajduje sie w Montevideo i tylko tu.
    Natomiast mozna sie umowic online albo telefonicznie na konkretna date – to oznacza, ze Urugwajczyk z dowolnego miejsca w kraju lub zza granicy moze sobie wszystko zaplanowac tak, ze przyjezdza RAZ i od ręki po kilkudziesieciu minutach wychodzi z nowym dowodem. Nie musi potem dymac drugi raz po odbior, co dla ludzi ktorzy przylatuja z innego kontynentu stanowi kolosalne udogodnienie.

  9. Ah i jeszcze jedno odnosnie tego profilu zaufanego w ePUAP i podpisow elektronicznych.

    Otoz ten nowy dowod urugwajski ma PIN (o czym napisalam we wpisie). Ten PIN sluzy do IDENTYFIKACJI przy zalatwianiu jakichkolwiek spraw urzędowych online. Podaję numer swojego DNI a nastepnie wstukuje PIN.

    Nie musze jak w Polsce skladac wniosku do ePUAP o stworzenie profilu zaufanego, potem dymac i go potwierdzac osobiscie etc.

  10. @ZQW:

    Nie wiem, byc moze dla kogos, kto mieszka w Polsce na stale, mial juz dowod plastikowy i go zgubil a potrzebuje nowy, to czeka kilka dni.
    Ale dla kogos, kto wymienia ksiazeczkowy wyekspirowany to (jak juz napisalam w komentarzu Pawlowi) zajmuje dobrze ponad tydzien wydrukowanie nowego, a i to tylko procedura „ekspresowa” i z wielkiej łachy.

  11. @futrzak – no, dla takich jednodniowych to pewnie, że bajka. Ale ja tu widzę dwa klucze:
    a/umawianie się – czyli nie ma, że przyszła setka, której nie obsłużysz, czyli znów masz czas na obsługę. Tylko ludzie nie lubią się umawiać na za np 3 tyg. Plus realny czas na obsłużenie.
    b/ metoda identyfikacji – mając z tyłu głowy informatyzację ZUS czy niesławny system wyborczy liczący głos to tu będzie ciężko :) Jak tu taki system wymyślić :)

    A teraz casus RODO w mojej korpo:

    a/ najpierw robiliśmy coś „na gębę od ręki” – ale taka robota jest niepoliczalna dla szefów, bo nie ma statystyk.
    b/ wprowadzono blankiety – są statystyki – schodzi dłużej
    c/ usunięto blankiety – bo RODO. Przychodzi gość i daję mu czystą kartkę – pisz pismo. Gość nie wie/nie umie więc mu dyktuję – gdzie sens ?
    d/ przyszedł dziś gość z tych co mają w nosie – zero dokumentów, ma dowód z którego mi nic. Kiedyś „na gębę” dogadalibyśmy jakoś temat. Wyszedł pieprznąwszy drzwiami, z czystą kartką, bo nie ma danych żeby cokolwiek napisać.

    Tak się kończy – kiedyś 80% załatwiałeś od ręki, dziś napisz sobie pismo i czekaj na list w 100% przypadków.

  12. @korposzczur:

    A co zlego w umawianiu sie na konkretna godzine? Tj. ja serio nie rozumiem.

    Tutaj jak idziesz do lekarza, to umawiasz sie NA KONKRETNA GODZINE. Do jakiegokolwiek urzedu tez mozsz sie umowic – zasadniczo to jest dokladnie po to, zeby nie bylo kolejek, skakania se po glowie i tym podobnych rzeczy.

    Wiadomo, ze lekarz w ciagu dnia przyjmie x osob, ja sie z pracy moge zwolnic na godzine/poltorej, zamiast na pol dnia czy caly dzien – no bo przeciez trzeba w przychodni przyjsc najpierw o szóstej rano, bo numerek, a potem kurde siedzieć kołkiem i pilnowac kolejki, BO PRZECIEZ.

    Albo urzędy – tez. Ludzie wolą w Polsce skakac se po glowach, pchac sie etc. potem pretensje, ze kogos nie obsluzyli etc.
    Nie rozumiem tego.
    W krajach anglosaskich jest zwyczaj i tradycja UMAWIANIA SIE. Tak do instytucji/urzędow jak i prywatnie, jak chcesz kogos odwiedzic. To kolosalnie ulatwia zycie. Podobnie jest w Urugwaju.
    Ba.
    Tutaj nawet jak idziesz na targowisko, gdzie z budy na kolkach sprzedaja ci mięso/wedliny/sery etc. to pobierasz NUMEREK, a potem obslugujacy wywoluje kolejne numerki. Po to zeby nie bylo kolejki, bydla i przepychania sie.
    We wszelakich instytucjach tutaj jest tak, ze albo sie umawiasz na konkretna godzine, albo jak wchodzisz z buta, to pobierasz numerek i czekasz na swoja kolej.

    Umozliwia to lepsze zaplanowanie sobie zycia i tego co masz do zalatwienia jak i unikniecie stresu.

  13. @futrzak
    Ależ nic złego w tym nie ma ! To oszczędność czasu jak piszesz. To była taka delikatna szydera nt lubiących sobie skakać po głowie i naszych (PL) systemów informatycznych.

    Swoją drogą ciekawym jak to jest umawiać się do urzędu na godzinę i wejść o oznaczonej porze. Jak rozliczają urzędników z czasu i zakresu pracy ? W sumie system kolejkowy daje jakieś statystyki. Taki klient co wejdzie z buta to numerek ma na najbliższą wolną godzinę ?

  14. @korposzczur:

    Aha, no to szydery nie zrozumialam :)

    Z tego co wiem, to urzędnikow tutaj nie rozlicza sie z ilosci obrobionych klientów, oni pracuja na etat, a nie na umowe smieciowa platna od kazdego obsluzonego petenta…
    Jak to wyglada od wewnatrz, tj. jak ich manager ocenia ich prace i za co sa premie, podwyzki etc – nie wiem, nie znam nikogo pracujacego jako urzędnik panstwowy, wiec nie mam informacji z pierwszej ręki.

    Tak, klient co wejdzie z buta to ma numerek na nablizszy wolny termin, najpierw obsluguja tych, co maja zaklepana wczesniej godzine, a jak zostanie czas/ktos nie przyjdzie, to obsluguja tych z buta. Ale to sa bardzo rzadkie przypadki, bo po prostu wszyscy wiedza, ze nalezy sie umowic wczesniej, i tyle.

  15. @futrzak – dzięki.
    Długo nie mogłem zrozumieć umawiania się prywatnie (sąsiedzi/znajomi). Człowiek był przyzwyczajony, że przecież zawsze ktoś w domu jest. Pozmieniało się i teraz lepiej dzwonić, już nie zawsze ktoś jest w domu :)
    Sądzę, że to wszystko kwestia mentalności danego regionu i chyba raczej długoletnich przyzwyczajeń.

    Patrząc też na zupełnie inne kwestie to warto jeździć po świecie – można sporo ciekawych rzeczy zobaczyć, innych jak w PL. W mojej branży prywatnej widać czasem różnicę w zachowaniu ludzi – jak ktoś pojeździł to nie są mu pewne rzeczy dziwne.

  16. @To moze tez sie dolacze, z historia wymiany paszportu w naszym pieknym kraju (za brak polskich znakow przepraszam).

    Dzien pierwszy, czyli skladanie papierow. Jako, ze wzielam wolne z pracy, wiec 3 i pol godziny w kolejce odczekalam bez problemu. Do kosztow paszportu doliczylam ksiazke zakupiona w kiosku, ktory znajdowal sie w budynku urzedu. Trzeba przyznac, polski narod obrotny jest, i kiosk oferowal kawe, lody oraz szeroki przekroj literatury.

    Godzina zero, czyli odbior. Poniewaz drugi raz nie chcialam brac wolnego, wiec do urzedu udalam sie bladym switem. Na miejscu, widzac pana grzebiacego w urzadzeniu do wydawania numerkow tknelo mnie przeczucie i, podobnie jak wiekszosc rodakow oraz emigrantow zza wschodniej granicy, ustawilam sie w kolejce. Nielicznych obcokrajowcow z zachodu mozna bylo poznac po tym, ze blakali sie po korytarzu niczym zagubione owieczki, zamiast karnie stac w rzedzie.

    O godzinie otwarcia urzedu panie urzedniczki stanely u wejcia murem i zaczely cos pokrzykiwac. Z racji rozmiarow kolejki troche trwalo, zanim poczta pantoflowa dotarla do konca, ale sens przekazu zostal zachowany: urzadzenie zastrajkowalo, panie beda rozdzielac klientow do okienek „manualnie”… Ku mojemu zaskoczeniu okazaly sie sprawniejsze niz maszynka drukujaca papierki i tym razem czekalam jedynie poletora godziny. :-D

  17. @Karolina:

    a gdzie wymienialas i kiedy?
    bo mnie tu znajomi na fejsie bombarduja informacjami typu „10 min zadnego czekania, od ręki” etc.

  18. @korposzczur:

    No nie wyobrazam sobie, ze mi ktos bez zapowiedzi wpada do chalupy. Moge np. sie seksic, brac prysznic, miec akurat dola i nie miec ochoty ogladac ludzi na oczy, byc chora, brudna, chalupa moze byc w stanie rozpierduchy etc.
    Przyjscie bez zapowiedzi to jest, jak mawiaja Amerykanie „violation of my privacy” – no bo ktos stawia mnie przed faktem dokonanym i za mnie decyduje o czasie i miejscu spotkania.

  19. @korposzczur:

    ale roznie w roznych nacjach bywa. Kiedys jeszcze w USA mialam boyfrenda Hindusa – u niego w domu (jak to u Hindusow) byl zwyczaj wpadania bez zapowiedzi. Zawsze sie tam przewalaly tlumy i musze przyznac, ze mnie to do szalu doprowadzalo. Nie bylo chwili, ktora moznaby ze soba spedzic, masakra.

  20. @futrzak
    do załatwienia tej sprawy wystarczy posiadać konto w banku z dostępem przez neta. ja użyłem pko bp – na liście jest sporo banków. nie wiem od czego to zależy, które banki są na liście.

    tak samo załatwiałem 500+ czy sporo spraw w zusie – do wyboru jest kilkadziesiąt wniosków, które podpisuje się logowaniem + sms’em za pomocą serwisów internetowego banku

  21. @mtr:

    Alez ja posiadam konto w banku z dostępem przez neta. Ale ten bank nie jest w Polsce, ani w UE.
    A wiesz, ile czasu zajal transfer pieniedzy z banku z Polski na moje konto? Ponad 3 tygodnie.

    To o czym Ty mowisz?
    Mowisz z perspektywy kogos, kto mieszka na stale w Polsce, ma konto w polskim banku, ma wazny dowod, ma konto w ZUS, ma profil zaufany ePUAP.

    Fajnie, ale ja tego nie mam i mnie to nie dotyczy. Ja nie mam ani dowodu ani paszportu polskiego waznego, bo musialabym sie stawic na miejscu. A jak ostatni raz bylam, to i tak sie okazalo, ze nie da sie i nie mozna. Przez 3 miesiace nie mozna bylo.

  22. Ja pół roku temu wyrabiałem w PL nowy dowód i nie wierzyłem w opowieści, że teraz wszystko załatwię on-line. Tożsamość była zweryfikowana przez zalogowanie się przez swój bank – nie mam żadnego urzedowego podpisu (patrzę i na (nowym dowodzie też nie ma podpisu „odręcznego”). Wszedłem, wypełniłem formularz, kliknąłem „dalej”, wyskoczył komunikat „dodaj zdjęcie”. Myślę, kurna, utknąłem, bo zdjęcia nie mam. Patrzę, a obok przycisk zrób zdjęcie i dodaj. Ustawiłem komputer, pstryk, ale po załadowaniu wyskoczył komunikat, że zdjęcie odrzucono, bo nie spełnia wymagań. Kombinowałem ze światłem odległoścą itp. próbując ze 20 wersji i w końcu pojawiła się informacja „OK” i wniosek przeszedł. Dla mnie to był szok, że wszystko można załatwić z domu. Drugiego dnia telefon z urzędu: „A kto panu to zdjęcie zrobił?”. „Kto? Ja sam, kamerką z komputera. A co?”. Pani odpowiedziała, że zdjęcie jest złe i trzeba dostarczyć nowe. Zaskoczony odpowiadam jej, że „system uznał je za spełniające wymogi”. Pani rzekła, że system może sobie uznawać, ale ona nie uzna.

    Fotograf mi wyjaśnił w czy problem: odległość od podbródka do lini przecinającej źrenice oczu musi być po wyskalowaniu taka a taka. Dlatego jedni ledwo się w ramce mieszczą a inni zajmują jej niewielką część. Dodał, że nie wykonałbym poprawnego zdjęcia w warunkach domowych.
    Jak o tych odległościach i warunkach domowych opowiedziałem mojemu 10 letniemu synowi, to powiedział „Tato, na 100% jest taka aplikacja na smartfona”. Miał rację, jest, ale nie wiem, czy urzędniczka „uzna”.

    Dowodu bym nawet nie wyrabiał, ale pewnego dnia się obudziłem i nie miałem dostępu do konta bankowego w ING właśnie z powodu utraty ważności dowodu.

  23. Potwierdzam rok temu wymieniałem dowód, całkowicie bezbolesne. Wniosek przez Internet, podpis przez bankowość elektroniczną, odbiór bezproblemowy.

    @mtr, zależy od banku, czy mu się chciało zintegrować.

  24. @futrzak
    We Wroclawiu, na poczatku tego roku. O kolejkach w tym urzedzie pisza nawet od czasu do czasu lokalne gazety, bo w ostatnich latach przyjechalo tutaj sporo cudzoziemcow.

  25. @Futrzak: Wszystko w porządku, ale pisząc swój wpis porównujesz jabłka z bananami. Piszesz z pozycji rezydenta w Montevideo, że jakie to super jest tam to zorganizowane, dla tych rezydentów. A kiedy Ci się mówi, że w Polsce dla rezydentów też jest to coraz lepiej zorganizowane, to wyskakujesz z narzekaniem, że Ciebie to nie dotyczy, bo ileś lat temu nie dopilnowałaś spraw urzędowych… Swoją osobistą sytuację przykładasz jako miarkę do rzeczywistości, która dla innych ludzi jest najwyraźniej inna.

    No to wyobraź sobie teraz jakiegoś Urugwajczyka chcącego cokolwiek załatwić podczas dłuższego pobytu gdzieś w EU, który też tam kiedyś czegoś nie dopilnował. I to by było uzasadnione porównanie z Twoją sytuacją.

  26. @PawelW
    Kiedy wymienialam paszport pracowalam jeszcze w kraju, a, ze pracowalam dla korpo, mielismy sporo obcokrajowcow (w tym nawet z Ameryki Pld, co prawda nie Urugwajczyka). Z tych, z ktorymi rozmawialam, nikt nie mial pozytywnej opinii na temat dzialania lokalnego urzedu. Ja zreszta tez nie. ;-)

  27. @PawelW:

    Poprawilo sie, ale nadal osoba, ktora przylatuje zza granicy musi czekac ok. 2 tygodnie na nowy dowód. A w Urugwaju masz w przeciągu jednej wizyty, góra pol godziny. To chyba jest roznica, prawda?

    Oraz: ja nie moge odnowic dowodu i paszportu nie dlatego, ze czegos „nie dopilnowalam” jak to falszywie sugerujesz, ale dlatego, ze sie w 2006 roku zmienily przepisy dotyczace odnawiania tegoż.

  28. @Futrzak: W moich oczach niedopilnowanie kwestii zmiany przepisow jest jak najbardziej niedopilnowaniem ^^ no sorry, ale to jest tlumaczenie na zasadzie: „bo ja nie wiedzialem/am”. Jakby sie tak np. ksiegowe tlumaczyly, ze czegos tam nie policzyly, bo sie przepisy zmienily… ;-) rozumiesz mnie?

    A co do czasow kiedy Ty pracowalas w PL, to… hmmm to juz ze 20 lat temu… ja wiem, ze teraz do dociagniecia do pewnych standardow jeszcze jest daleko, ale ja widze szklanke do polowy pelna :-)

  29. @Karolina: Oho, przestrzelilem z poprzednim wpisem… potrzebuje snu.

    Kiedy mialas okazje takie opinie slyszec?
    Bo ja sam i moj krag znajomych ma mieszane doswiadczenia.
    I te bym podzieli na 2 typy.
    1. Procedury
    2. Ludzie w urzedach

    Odnosnie 1. poprawia sie i on-line jestes coraz wiecej w stanie zalatwic, nawet o ile pamietam, jako obcokrajowiec.

    Odnosnie 2. coz, tutaj niestety jest, ze jak trafisz na sensownego urzednika/czke to jest spoko, a jak nie to nic tylko strzelac. Jednak w porownaniu z tym co znalem sprzed wyjazdu za granice, to niebo a ziemia, a irytuje po prostu brak dociagniecia do standardow do jakich sie w zachodniej EU przyzwyczailem.

  30. @PawelW:

    Zebym i co do minuty pilnowala, to NIC by mi to nie dalo, a to dlatego, ze polski rząd wymyslil sobie, ze do odnowienia paszportu musialabym mu doniesc (miedzy innymi):
    – pisemne, notarialnie poswiadczone oswiadczenie mojego EKS MAUZONKA ze zgodzil sie na moja zmiane nazwiska
    – jego aktualny birth certificate

    Problem polega na tym, ze ja sie kilkanascie lat temu rozwiodlam i nie mam zielonego pojecia gdzie moj eks mauzonek sie znajduje.
    Ale to jeszcze nic. Oprocz tego musialabym sie PONOWNIE ROZWIESC, tym razem przed polskim sądem. A to – bagatela – wyniosloby mnie ponad 20 tys dolarow – liczac koszty prawnikow oraz tlumaczenia przysieglego wszystkich dokumentów.

    No ale zawsze sie znajdzie taki Pawel ktory wyciągnie palucha i powie TWOJA WINA – nawet jesli uchwalone prawo jest idiotyczne, brutalne albo po prostu zaporowe. No ale moja wina, bo moglam nie wyjezdzac za granice, brac slubu, a juz zmiana nazwiska byla kompletnie horrendalna fanaberia!

    I zupelnie ale to zupelnie nie wiem, co ma do tego fakt, kiedy ostatni raz pracowalam w Polsce.

  31. @Futrzak: To, kiedy ostatnio pracowałaś w Polsce to źle zaadresowałem, bo to było do Karoliny.

  32. @Futrzak: Ale z tego co piszesz, to wnioskuję, że zawarty ślub w USA umiejscowiłaś w polskiej ambasadzie czy coś w ten deseń… jeżeli byłaś już wtedy obywatelką USA, to niepotrzebnie to robiłaś. :)

    Ja np. dopiero po 6 latach małżeństwa umiejscawiałem w polskich urzędach, a moje kochanie nic nie musi umiejscawiać, bo Chiny jak i USA nie mają urzędów stanu cywilnego. Nazwisko ma nowe tylko w DE i PL, bo w CN tylko adnotacje w paszporcie że się nazywa i po staremu i po nowemu.

    Znajomi są w Polsce cały czas wolni, choć w DE od 15 lat małżeństwem.

    Moim zdaniem w pewnym momencie urzędowo spaliłaś za dużo mostów…. i teraz pasowałoby zrobić strajk okupacyjny pod MSZ czy MSW i byś swoje dokumenty odzyskała. :) Nie myślałaś jakiegoś ambitnego prawnika rzucić na tę sprawę, żeby się wykazał?

  33. @PawelW:

    Nic nie umiejscawialam, bo az do 2006 roku (a wtedy juz bylam rozwiedziona) przedluzalam sobie paszport wysylajac wniosek ze zdjęciem oraz przetlumaczony marriage certificate. I NIC WIECEJ NIE POTRZEBOWALAM.
    Te debilne przepisy o umiejscawianiu zostaly uchwalone dopiero w 2006r. I pal diabli przepisy, gdyby lista dokumentów byla normalna, a nie z przeproszeniem z dupy wyciagnięta i niemozliwa do spelnienia dla ludzi, ktorzy wzieli slub w kraju, gdzie sa inne regulacje prawne.

    Bardzo bym chciala miec tak jak twoja zona, ze polski urząd mi napisze w paszporcie, ze moje stare nazwisko takie, a nowe takie.
    NIE MA TAK. Napisalam ci, jakich ode mnie dokumentow wymagaja do tego, zeby TYLKO odnowic paszport. Gdyby nie to, ze mam inny paszport, bylabym uwieziona w tym zasranym kraju, bo przeciez nie mialabym zadnego waznego paszportu.

    Ambitny prawnik fajna rzecz, ale kosztuje kupe szmalu i niby dlaczego mam placic dziesiatki tysiecy dolarow za to, co mi sie jako obywatelowi nalezy jak psu kość???

  34. To w takim układzie jesteś raczej ofiarą dociągania Polski do standardów zachodnich ;-)
    Bo ta cała litania wymaganych dokumentów i cznności cywilno-prawnych, to tak z niczego się nie wzięła. To jest w dużym stopniu oparte o m.in niemieckie przepisy o uznawaniu zagranicznych ślubów/rozwodó/inne lub zawierania ślubów międzynarodowych.
    I jest to tak upierdliwe, że aż się porobiło firm zajmujących się tą papierologią.
    Tu przykład i co potrzeba (akapit Erforderliche Unterlagen):
    https://www.service-bw.de/leistung/-/sbw/Eheschliessung+im+Ausland++Eintragung+in+das+deutsche+Eheregister+beantragen-1792-leistung-0
    Więc ze swoją sytuacją trafiłaś raczej w swego rodzaju próżnię prawną wynikłą z tego, że Polska dostosowała swoje przepisy do EU, bez zostawieni furtki dla tych wszystkich, co się w starym systemie rejestrowali.

    Nam z samym ślubem zajęło ponad rok spinanie czasowe wszystkich dokumentów i czynności pomiędzy dwoma kontynentami i trzema krajami, tak że kwestie umiejscowienia sobie zostawiłem na później.

  35. @PawelW
    Ja bym przyczyny takich a nie innych zmian szukał raczej w chęci zablokowania przez PiS praktyki handlu polskimi paszportami w konsulatach obsadzonych przez stare towarzystwo. Co nie zmienia faktu, że jeśli UE sobie z tego zdawała sprawę, to też mogła na to naciskać.

  36. @RE: A i to jest niewykluczone… kto wie jak bylo naprawde ;-)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: