Napisane przez: futrzak | 21 kwietnia 2018

A tymczasem w Dolinie Krzemowej…

Ma miejsce epidemia włamów do samochodów.

Rok 2017 był pod tym względem rekordowy dla trzech największych miast SV: San Francisco, San Jose i Oakland.
SF – 31,120
San Jose – 6,476 (17% więcej niz w 2016 roku)
Oakland – 10,007 (32% więcej niz w 2016 roku)

Policja jest bezradna, bo tylko 2% złodziei jest łapanych (a i sama policja twierdzi, ze tylko niewielki procent jest w ogole zglaszany, powyzsze dane dotyczą oficjalnie zgloszonych przestępstw).

Pamiętam zdziwienie CEO mojej obecnej firmy, która po powrocie z Bay Area powiedziala, ze zostala okradziona. Stwierdzila, ze TAM sie tego nie spodziewala. Jakby zaparkowala samochód w ktorejs ze slumsowych dzielnic Montevideo, to wiadomo (no, ale nie zaparkowalaby, prawdaż, bo wie). Ale tam?

No ale taka jest rzeczywistosc. Jak powiedzial znajomy (który nadal mieszka W SV): ale czego się spodziewasz? Od Wielkiej Recesji 2008 roku przepaść pomiędzy upper class i cała resztą jeszcze się powiększyła. Zwykli ludzie – nauczyciele, urzędnicy, ludzie pracujący w usługach – nie sa już w stanie udzwignąć kosztów życia. Ci, co mogą, uciekają – ale SV jest złudna, bo tutaj ciągle jest mnóstwo pracy – tyle, że płatnej niewystarczajaco, zeby sie utrzymac…
Od siebie dodam, ze ow znajomy zarabia w okolicach średniej krajowej, ale co z tego, skoro stać go tylko na wynajem pokoju przy rodzinie…
Nic więc dziwnego, że ludzie, ktorzy są jeszcze niżej w hierarchii społecznej, zabierają się za drobną przestępczość. Wszędzie na świecie tak jest – im większe nierównosci spoleczne, tym większa przestępczość.
Ba. Zeby tylko włamy. To juz któryś raz z rzędu, kiedy ktoś strzela i rozwala szyby autobusów wożących pracowników Appla i Google do/z pracy.
Na fejsie obserwuję profil policji z Mountain View (tam mieszkalam przez kilkanascie lat) – ilosc drobnych przestępstw, ale też i grubszych, z uzyciem broni (za moich czasów tego nie bylo) – staje się plagą. I pomysleć, ze w 1997, kiedy tam przyjechałam, można bylo trzymac na niezamkniętym patio deskę od snowbordu, rower, zapomnieć drzwi od samochodu zamknąc – I NIC.
Dzisiaj jest, jak widać. Okradziony samochód, powybijane szyby? Normalka. Ktoś cię obrobil z dobra, co miałes na balkonie? Normalka…Wychodzisz z knajpy i jest strzelanina na parkingu – staje się powoli normalnością….

Reklamy

Responses

  1. Moi młodzi przebierali nóżkami, żeby tam jechać. Ale zmądrzeli (może miałem w tym maleńki udział) i chyba zrezygnowali. Stabilizacja i fundli se. Znów będę dziadkiem.

  2. @prezio:

    Gratulacje z zostania dziadkiem :)

    Co do zycia w SV. Jesli ktos jest informatykiem uwazam ze warto tam pojechac i popracowac sobie. Doswiadczenie, jakie tam mozna zdobyc, kontakty i know-how jest bezcenne. Ale zyc na stale, dzis, moim zdaniem nie ma sensu. Ceny nieruchomosci i wynajmu są kompletnie z księżyca, wieczne korki jak byly tak są – tylko dluzsze (kolega z pracy, ktory dojezdza z przedmiesc San Jose do Mountain View mowi, ze w godzinach 7-11 rano zajmuje mu to poltorej godziny – podczas gdy dekade temu jeszcze mozna sie bylo zmiescic ponizej godziny na tej trasie). No i teraz dochodzi do tego jeszcze rosnąca przestepczosc….

  3. Janek Fijor na kontestacji omawiał ten temat w marcu. Okazuje się, że miejscowi lewicowcy w trosce o wędrujące ptaki, zabronili budowania budynków wyższych niż dwie kondygnacje. W związku z tym podaż powierzchni mieszkaniowej jest znacznie niższa niż potrzeby, tak rozwiniętego gospodarczo terytorium, co spowodowało, że ceny najmu doszły do astronomicznych rozmiarów. Zwykłych ludzi nie stać tam na zamieszkanie i muszą dojeżdżać z daleka. Powoduje to wiele negatywnych skutków, o których także wspominasz. Także przestępczość.

  4. Dziś o tym myślałem bardziej ogólnie – co z USA? Wojny z terroryzmem sprawiły, że przegapili wzrost Chin plus pozbyli się ogromnych środków (przy okazji niezliczone ofiary w wyniku chaosu i wojny). Mają ogromne problemy społeczne. W ostatnich wyborach wygrał Trump zamiast Sandersa – z drugiej strony co zrobiliby najwięksi pracodawcy, gdyby stało się odwrotnie?
    Wzrastająca przestępczość + łatwy dostęp do broni + brak komunikacji omijającej korki (buspasy/tramwaje) + tragicznie drogie usługi medyczne. Brzmi jak piekło na ziemi. Z drugiej strony wielu moich kolegów z pracy żyje sobie tam bardzo komfortowo (Ohio).
    Zastanawiam się, czy i jak USA się podniosą.

  5. @Wojtek:

    1.
    Co zrobiliby najwięksi pracodawcy? A co niby mieliby zrobic? Zaczeliby placic wyzsze podatki i wyzsze wynagrodzenia pracownikom. Wezmy taki Wallmart. Oni sie nigdzie nie wyniosa, bo ich klientami są najbiedniejsi Amerykanie (plus klasa srednia, ale to zalezy od lokalizacji). Na obcych rynkach nie sa konkurencyjni, bo nie wywalczyli sobie monopolistycznej pozycji lobbingiem.

    Ze Apple wyniosloby sie… gdzies indziej? W USA jest ich najwiekszy rynek zbytu. No i myslisz, ze latwo byloby im odtworzyc/przeniesc kilkadziesiat tysiecy ludzi, ktorych zatrudniaja na terenie USA? To sa ogromne koszta i operacja rozlozona na lata. Nie oplaca sie – sensowniej jest siedziec tam, gdzie sie siedzi i zaczac wreszcie placic podatki oraz normalne wynagrodzenia.
    Owszem, firmy ktore dzis „jadą na oparach”, są zadluzone albo jadą na subsydiach, prawdopodobnie padlyby. Ale to jest normalne.

    2.
    Odnosnie twoich kolegow – kilka uwag do rozwazenia.
    a. Ohio nie jest tak przeludnionym stanem jak Kalifornia. Ceny nieruchomosci tez sa tam nizsze.
    b. Zapytaj sie ich, ile czasu zajmuje im do jazd do pracy codziennie i czy jezdza komunikacja publiczna czy samochodem.
    c. Ja tez mam znajomych w Kalifornii, ktorym zyje sie komfortowo, a przynajmniej tak twierdza. Nadal sa ludzie, ktorych ominely masowe layoffs ostatniej recesji, ktorzy nie mieli zadnych problemow zdrowotnych w rodzinie ani zadnych nie szczesliwych wypadkow wymuszajacych rezygnacje z pracy zawodowej. Byc moze twoi koledzy naleza do tej grupy…

    … a moze maja jakies niesplacone dlugi – ale ze swoich finansow zaden Amerykanin ci sie nie spowiada, to ze ma dlug i bankrutuje, otoczenie zwykle dowiaduje sie w ostaniej chwili, kiedy juz wszystkie zasoby wlasne sa wydrenowane i trzeba prosic innych o pomoc.

  6. 1. masz rację krótkofalowo, ale korpo robi plany na co najmniej 5 lat do przodu. Nikt z dnia na dzień nie zamknąłbym biur/fabryk, ale w 5 lat powstałoby wiele miejsc pracy… poza USA. Chyba, że rządziłby… Trump, który zmusza firmy do otwierania miejsc pracy lokalnie, ale wtedy nie byłoby ochrony płac jak za Sandersa. Wg mnie to bardzo trudne i pewnie z Wallmartem masz rację, ale już z Apple wg mnie niekoniecznie, gdyż proukcja i tak jest w Chinach (assembly).
    2. znam moich kolegów osobiście, do pracy mają bardzo blisko, jest tam na pewno relatywnie tanio i oczywiście nie ma innej komunikacji jak samochodowej. Rozmawiałem z nimi o służbie zdrowia – przy ich ubezpieczeniu jakoś dają radę, gdy trzeba operować ich dzieci. Śmieszy mnie amerykańska gigantomania – ich samochody z silnikami 6 l do jazdy 55 mph, ich domy o metrażach ponad 300 m (ale sam mieszkam na 55 metrach, a oba moje samochody ważą poniżej 1100 kg, lubię efektywność). Moi dobrzy koledzy wszyscy głosowali na Sandersa w wyborach elektorskich, głównie z przekonań – mają żony latynoski. Ja sam głosowałem na Razem z powodów światopoglądowych. Obecnie naprawdę znacząco zostałem opodatkowany i znam z autopsji smak wysokich podatków (z samej pensji zabierane jest mi 60% miesięcznie, nie liczę podatków VAT/w paliwie) na cele kompletnie mi obce. Kupując na targach część od rzemieślnika, gdy zaproponował mi ją bez faktury, pierwszy raz od wielu lat na to się zgodziłem. Stąd domyślam się, co zrobiłby biznes taki prawdziwy, który w większości inwestuje zyski, a nie pompuje zera na kontach właścicieli (jak Apple, oni fakt przetrwaliby wszystko z takimi marżami). Np Tesla prawdopodobnie szybko by zdechła, gdyby została zmuszona traktować swoich pracowników godnie.

  7. Futrzaku, przepraszam za literówki :-( Zły nawyk wysyłania bez czytania, edytowania później błędów. Tutaj edytować się nie da.

    Moja wypowiedź dotyczy czegoś, co Ci kiedyś już rozwijałem – nie jest łatwo znaleźć złoty środek – zabezpieczyć socjalnie ludność jednocześnie ją motywując do efektywnej pracy.

    Wg mnie ogromnym rozwiązaniem byłaby droga Singapuru – państwo przejęło tam opiekę nad mieszkaniami, infrastrukturą i opieką zdrowotną. Resztę zostawiono ludziom. Przez to żyje się tam podobno rewelacyjnie.

    Z tego co piszesz, w Kalifornii ludzie są niewolnikami rentierów. W Polsce ten efekt występuje w małej skali dzięki PRLowi – trochę tych bloków postawili i ludzie je dziedziczą.

  8. @Wojtek:

    Produkcja Appla, ktora jest w Chinach oraz na Tajwanie, to produkcja hardware. Dyzajn oraz soft do tego jest robiony w USA. Przy dzisiejszej automatyzacji linii produkcyjnych w fabrykach latwo jest zastapic robotnikow fabrycznych. Ludzi projektujacych i robiacych soft – nie.

    Co do zlotego srodka.
    Alez USA go znalazly. Lata po II wojnie az do czasów Reagana, to byly czasy prosperity – przy rownoczesnych bardzo wysokich progresywnych podatkach (gorna stawka siegala od ponad 80% do ponad 90% w najwyzszym progu) oraz zakazie outsourcingu (regulacje prawne to uniemozliwialy) oraz podatkach placonych przez korporacje. Az do 1972 (bodajze, Nixon to zniosl) healthcare nie moglo byc for-profit.

  9. @ZQW:

    Jan Fijor i jego bzdury.
    Serio w to uwierzyles?

    Oczywiscie, ze w Dolinie Krzemowej sa budynki wyzsze, niz 2 piętra. Wystarczy sobie wklepac w google images „San Jose downtown” albo „Redwood City downtown” ze o San Francisco nie wspomnę.

    Wysokosc budynkow w Kalifornii zalezy od California Bulding Codes, a konkretnie dozwolona wysokosc kazdego budynku ustala sie w oparciu o tą tabelę:
    https://up.codes/viewer/california/ca-building-code-2016-v1/chapter/5/general-building-heights-and-areas#504.4

    Mnóstwo rzeczy się tam bierze pod uwagę, i bynajmniej nie bylo to robione ze względu na wędrujące ptaki. Glownie chodzi o typy konstrukcji i ich odpornosc na trzęsienia ziemi plus lokalne ograniczenia wynikajace z uksztaltowania terenu i jego infrastruktury.
    Warunki geograficzne wymuszaja takie a nie inne konstrukcje: domów z cegly budowac nie wolno, najpopularniejsza konstrukcja jest chalupa na szkielecie drewianym. Ona nie moze byc zbyt wysoka, bo byle trzesienie ziemii i rozleci sie w drobny mak. Musi tez spelniac okreslone wymogi p-poz. Oczywiscie wysokie wiezowce w strefie sejsmicznej da sie wybudowac i sa one budowane, ale kosztuja bardzo, bardzo duzo, w porownaniu ze zwyklymi „blokami” znanymi chociazby z Polski.

    Drugim czynnikiem wymuszajacym urban sprawl i niska zabudowe jest mentalnosc samych Amerykanow. Nie chca mieszkac w apartamentowcach, kazdy chcialby miec wlasny wolnostojacy dom na wlasnej dzialce. A w Dolinie Krzemowej ilosc miejsca jest dosc ograniczona i nikt nie bedzie wywlaszczal ludzi majacych tytul wlasnosci do wlasnej chalupy. Owszem, tam gdzie wymieraja starzy mieszkancy, a sapadkobiercy zgodza sie na sprzedaz, developerzy buduja luksusowe apartamentowce (przyklad: Mountain View Castro street, zaraz przy torach. Za moichc czasow stalo tam kilka ranczerow na sporych dzialkach) – ale to nadal wolno idzie.

    Podsumowujac: gratuluje czerpania wiedzy o świecie z bzdur pana Fijora. Pamietam go jeszcze z lat 90-tych, jak rozwijal swoja „kariere” w polskim Internecie. Tyle lat uplynelo, a on dalej pierdoli jak potluczony….

  10. A, jest jeszcze jedno ograniczenie nie zwiazane z building codes, ktore ma wplyw na wysokosc i gęstosc zabudowy: wymagania dotyczace liczby parkingow.

  11. do Pana W. – USA ma mase problemow (oprocz oczywistego bezposrednieg i grozneg w postaci prezydenta) – rozwarstwienie dochodow , rozwarstwienie edukakcj, polaryzacja polityczna i wiele wiele innych
    z drugiej – strony a mieszkam tu juz 35 lat – ciekawa jest postawa mlodych ludzi.Mam porownanie – bylem zaangazowany w w zycie dzieci/mlodziezy 25 lat temu i jestem teraz niejako robiac druga runde a majac wiecej czasu – musze stwierdzic ze obecnie mlodziez jes bardziej swiadoma co sie dookola ich dzieje, maja dosc zdrowe (chos zroznicowane) poglady i sa gotowi do dzialania.
    Jest to naprawde roznica olbrzymie w porownaniu do tego co widzialem w latech 90 i nie jest to tylko moja opinia – daje mi to pewna nadzieje ze cos sie wkrotce zmieni.

  12. @WW:

    Ja mam nadzieje na to, ze ich glosy przewaza w najlizszych wyborach w listopadzie.

  13. @ Futrzak o Fijorze

    Jan Fijor w wielu sprawach nie jest wyrocznią, czego zresztą sam nie ukrywa.
    Mnie samego denerwuje np. że nagminnie myli pojęcie deficytu budżetowego z długiem publicznym. Jednakże na amerykańskich nieruchomościach zjadł zęby i może robić w tym temacie za eksperta. W audycji wymienił konkretną miejscowość Palo Alto, gdzie wprowadzono przepisy zabraniające budowania wyższych budynków niż 3 kondygnacje lub piętra – nie wiem, czy ground floor jest tam first floorem, czy nie , więc może chodzić o 2 albo o 3 piętra, ale w każdym bądź razie, z jego wiedzy wynika, że w sposób sztuczny, mocą decyzji administracyjnej ograniczono, możliwość budowania wysokich budynków, ograniczając w sposób znaczący podaż mieszkań. Nie ma to związku z zagrożeniem sejsmicznym, bo w takiej Japonii buduje się wieżowce liczące kilkadziesiąt pięter. Mimo wszystko, to co się dzieje w SV, jest to ciekawy eksperyment.
    Wolnorynkowcy będą twierdzić, że jeżeli się w SV nic nie zmieni np. w kwestii dostępności powierzchni mieszkalnej dla średnio zarabiających , to skazana jest na nieuchronny upadek. Anty-wolnorynkowcy, będą twierdzić, że nic takiego nie będzie mieć miejsca, a SV dzięki różnym administracyjnym nakazom i zakazom, będzie stanowiła stanowiła swoisty raj na ziemi.
    Czas pokaże. Najprawdopodobniej ani jedni, ani drudzy nie będą mieć racji.

  14. @ZQW:

    Nie wiem na czym zjadl zęby, ale nie nazwalabym ekspertem kogos, kto wygaduje takie pierdolety.
    Palo Alto znam doskonale, przez pare lat tam pracowalam. Oczywiscie ze sa tam budynki wyzsze niz 3 floors. Co tez sam mozesz sobie sprawdzic.

    Byc moze w ktoryms momencie city council w Palo Alto uchwalilo sobie taki zakaz – prawde mowiac nie mam ochoty nawet tego sprawdzac. Lokalne city councils moga sobie takie rzeczy uchwalac. Jednak jesli ktos na tej li tylko podstawie (z pominieciem building codes i innych ogranczen i wymagan) wyciaga wniosek, ze miejscowi lewicowcy w trosce o wędrujące ptaki, zabronili budowania budynków wyższych niż dwie kondygnacje i to jest wg niego przyczyna problemow mieszkaniowych w Dolinie Krzemowej – to jest po prostu durniem.

    A ty za durniem po prostu powtarzasz, bez sprawdzenia.

  15. WIekszosc miast ogranicza zabudowe aby zachowc „charakter” miasta – od kazdych przepisow sa odstepstwa , mozna nawet znalezc sporo ciekawych dyskusji na ten temat
    https://www.paloaltoforward.com/housing_design_challenges_in_palo_alto

  16. @WW:

    wlasnie, w tym artykule podali przyklad Mountain View i tego kompleksu zaraz przy Castro. Ostatnio tez mi przemknelo, ze w zwiazku ze spodziewanym zakonczeniem przebudowy CalTrain (i co za tym idzie zwiekszenia przepustowosci transportowej) Mntv city council zamierza pozwolic na zagęszczenie zabudowy w odleglosci 500 metrow od torow. Czy jakos tak. I ludzie protestuja :-/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: