Napisane przez: futrzak | 13 kwietnia 2018

Afery z fundacją Czartoryskich ciąg dalszy…

Pisalam jakis czas temu o aferze, jaka wywiązała się wokół „kupna” dzieł z kolekcji Czartoryskich, a potem wyprowadzenia przez fundację pieniędzy za granicę.

Kilku komentujących broniło działań fundacji.
Tymczasem sprawa jest rozwojowa, głos w dyskusji zabrała Tamara Czartoryska:

Do afery o przetransferowanie ok. 500 mln zł do Liechtensteinu przez członków Fundacji właśnie odniosła się Tamara Czartoryska, córka jej fundatora. Zarzuca ona swojemu ojcu, że przelanie środków było z góry zaplanowane, a działanie uznaje za „niemoralne”.

Dla wyjaśnienia musimy na początku podać, że Tamara jest córką księcia Adama Karola Czartoryskiego, fundatora Fundacji Czartoryskich, który podpisał w 2016 r. z Ministerstwem Kultury umowę na sprzedaż kolekcji ok. 86 tys. obiektów muzealnych i ok. 250 tys. bibliotecznych wartej 100 mln euro.
[…]
Od momentu, gdy dowiedziałam się o zamiarach księcia Adama Czartoryskiego i Macieja Radziwiłła (członka zarządu fundacji – przyp. red.) co do przekazania funduszy obcej Fundacji, wielokrotnie podkreślałam w pisemnej korespondencji z Maciejem Radziwiłłem, że takie działanie jest niemoralne i potencjalnie łamiące prawo głównie z powodu zagrożenia unikaniem podatków i ryzykiem prania pieniędzy – pisze w oświadczeniu Tamara Czartoryska.

Podkreśla także, że „zdecydowanie sprzeciwia się temu planowi, ponieważ nie wspiera on wartości i celów Fundacji Czartoryskich”.

Tamara tłumaczy, że już po dokonaniu przelewu funduszy Maciej Radziwiłł wielokrotnie zapewniał ją, że żadne pieniądze nie zostaną przekazane z Fundacji. Przez wiele miesięcy miała także starać się osiągnąć porozumienie, które „zabezpieczyłoby projekty charytatywne w Polsce, w których pośredniczył Maciej Radziwiłł”.

– W tym okresie okazywał on nam sfałszowane dokumenty – twierdzi.

Według niej wszystko to dowodzi „z góry zaplanowanemu planowi pozbawienia Fundacji Czartoryskich środków na prywatną korzyść jej Założyciela, księcia Adama Czartoryskiego i jego libańskiej żony Josette Calil”.

No i tak to.
zrodlo

Reklamy

Responses

  1. Witam,
    na samym początku przepraszam, że mój komentarz nie odniesie się do postu, ale widzę, że Twoja osoba może być nieoceniona, ponieważ posiadasz wieloletnie i osobiste codzienne doświadczenia z obu krajów. Jako że interesują mnie kraje, nazwijmy to, niszowe, za taki uznałem również Urugwaj. Jego niszowość stała się jednak dość wątpliwa, ponieważ zapoznając się z materiałami w necie, kraj ten dramatycznie nie odróżnia się niemal od Argentyny. Dzieli z nią przeważający odsetek mieszkańców pochodzenia europejskiego, pochodzenie tanga (które powstało podobno RÓWNOCZEŚNIE [hmmm…] po obu stronach La Platy, tradycje i kulturę gauchos, ogromny wpływ wołowiny na życie kraju, niemal kompletny brak ludności indiańskiej. Z różnic (i w stosunku do Argentyny i do reszty Ameryki Łacińskiej) można wymienić wyjątkową jak na ten region laicyzację, przy braku agresywnego i wojowniczego ateizmu, jest to raczej obojętność niż wrogość do religii – lecz tu czy aby Argentyna jest tak bardzo religijna?, liberalne ustawodawstwo (porównywane do holenderskiego), no i siłą rzeczy (o wiele mniejsze terytorium – najmniejszy bodaj kraj Ameryki Płd, podczas gdy Argentyna jest druga na kontynencie) brak takiej różnorodności regionalnej jak w Argentynie – lecz to też na plus w tej kwestii trudno zaliczyć, bo przez to pozostaje tylko to co argentyńskie, a w każdym razie pampowo-buenosaires-argentyńskie, jakby Argentynę przepuszczono przez sito i w Urugwaj spłynęło tylko to co znad La Platy. Czy jako mieszkanka obu tych krajów możesz stwierdzić, że Urugwaj nie jest kulturalnie tylko okrojoną wersją Argentyny + plus liberalne prawodawstwo i hippisowski były już prezydent były rewolucjonista, czy posiada swoje oryginalne unikalne lokalne cechy, które odróżniają go od wielkiej sąsiadki, czy np. miejska kultura tanga lub folkowa kultura gauczyzmu różnią w jakichś elementach od argentyńskich odpowiedników, czy Urugwajczycy z dziada pradziada jednak odróżniają się jako naród od Argentyńczyków z dziada pradziada? Nie chodzi mi o sam przebieg historii obu tych krajów, bo ten siłą rzeczy dla każdego państwa będzie odmienny i szczególny, nie chodzi mi o kwestie stricte polityczno-ekonomiczne, ale bardziej o „genius loci”, ten argentyński i ten urugwajski. Czy jednak nie ma co dzielić włosa na czworo i zaakceptować fakt, że Urugwaj pod względem klimatu kulturalnego i ludzkiego, dnia codziennego, jest po prostu mniejszą i mniej zaludnioną kopią przygranicznej Argentyny? A może dałoby radę osobny wpis na ten temat? Pozdrawiam serdecznie.

  2. Urugwaj nie jest „mniejsza” kopią Argentyny. To stwierdzenie jest rownie absurdalne, jak stwierdzenie, ze Austria jest mniejsza kopią Niemiec….

    W ogole sprowadzanie kultury do tanga i gauchos to jakies… nieporozumienie i to dotyczy obydwu krajow.
    Nie wiem jakie źródła czytales i na podstawie czego wyciągnąłeś takie wnioski, ale sa one bardzo powierzchowne i nie majace wiele wspolnego z rzeczywistoscia. Rownie dobrze moglbys sprowadzac kulture Kalifornii do hipisów, Texasu do kowbojów, a Polski do cepelii i zespolu Mazowsze. Brzmi idiotycznie, prawda?

    Zarowno o Argentynie jak i o Urugwaju pisalam mnóstwo razy na tym blogu, wystarczy poszukac po tagach…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: