Napisane przez: futrzak | 7 kwietnia 2018

Z cyklu: bajka o pracy zdalnej

Zapewne wszyscy z branzy IT znaja te opowieści z mchu i paproci jak to juz zaraz, za momencik, wszyscy beda pracowac z domu, jaka to przyszlosc, ze juz większosc pracuje, ze szmery bajery.
Poniewaz sama pracuję zdalnie (full time, bez wizyt w biurze i osobistej znajomosci coworkers) od wielu lat i przechodzilam przez szukanie klientow zdalnie (z innego kontynentu) wiele, wiele razy, to zawsze wydawalo mi sie to oderwane kompletnie od realności. Podobne spostrzezenia mialy kolezanki i koledzy rowniez pracujacy zdalnie.

A dzis, coz, na jednym serwisie od pracy (ten zaczynajacy sie na Li) znalazlam takiego oto newsa:
„There are 170 companies in the U.S. that operate completely on remote working, up from 26 in 2014, reports CNBC, citing data from FlexJobs. CNBC calls these fully remote companies the „next big wave in work/life balance,” made possible by technology and an increasing focus on quality of life among workers — particularly, young workers.”
No i k*wa pozamiatane. Ta liczba jest tak śmiesznie mała, ze az żałosna. Technologia juz tam jest, od dawna, tylko ludzie ze swoją mentalnością jeszcze nie.

Reklamy

Responses

  1. Nie ma się co dziwić: możliwość pracy zdalnej trafia się naprawdę wyjątkowo i tylko niektórzy specjaliści mogą sobie na to pozwolić. Nie da się tego zrobić inaczej, gdyż podstawą jest praca na miejscu w firmie i bezpośredni kontakt ze współpracownikami. Niemniej jednak ciekawi mnie możliwość pracy zdalnej dla firmy z US lub zachodniej Europy (dużo lepsze zarobki niż na polskim padole), ale zdobycie takiej fuchy graniczy z cudem. A pracując tak z jakiegoś zadupia w Urugwaju trzeba mieć jeszcze szybki internet, o co zapewne ciężko…

  2. @dolasunagrzyby:

    nie, nie jest ciezko. Szerokopasmowy dostep do Internetu jest tu latwiej dostepny, niz w USA. Pisalam juz:
    https://futrzak.wordpress.com/2018/01/04/internet-do-nowego-mieszkania-zamowiony/

    Za Internet w Urugwaju odpowiedzialna jest panstwowa firma Antel a oni cala kase konsekwentnie ładują w okablowanie swiatlowodami calego kraju.

  3. Oo, fajnie, dzięki. W przeciwieństwie do Paragwaju, cywilizacja na wysokim poziomie :)

  4. „Nie da się tego zrobić inaczej, gdyż podstawą jest praca na miejscu w firmie i bezpośredni kontakt ze współpracownikami.”

    Sruty pierduty. Z tego co ja widze to ten bezposredni kontakt jest glownie potrzebny szefom, zeby mogli sie trzepac wiedzac, ze ci wszyscy ludzie musza codziennie robic ciezkie akrobacje zeby dostac sie do biora, bo on pan i wladca tak chce. Bulic majatek za paliwo albo bilety miesieczne. Obciazac infrastrukture drogowa, zasyfiac powietrze i ginac w wypadkach. Tloczyc sie w pociagu, ktory ma pol godziny opozniena z ludzmi ktorzy smierdza i pierdola glupoty, potem ze stacji dralowac do biora w chujowa pogode. Potem musze siedziec 8 godzin w klimatyzowanym, zle wentylowanym betonowym bunkrze ze sztucznym swiatlem i znosic humory i zlosliwe docinki roznych zazdrosnikow, zamiast w swoim ogrodzie zimowym, z naturalnym swiatlem, swiezym powietrzem, otoczony drzewami i sluchajac swiergolenia ptakow.
    Jest rowniez potrzebny wszelakim biorowym plotkarzom, no lifom, ktorzy poza praca nikogo nie spotykaja bo sa wkurwiajacy, dziobakom i dziobaczkom, ciziom szukajacym bolca, wszelkim attention whores itp.

    Ja ostatnie 2 lata pracowalem na duzym projekcie elektryfikacji kolei, jako jedyna osoba w firmie na polnocy Anglii. Skype i email. Cala istniejaca infrastrukture mialem jako point cloud survey plus viewer, cos w stylu google street view tylko lepsze, bo zawierajace dane o infrastrukturze, wiec bez potrzeby wykonywania kosztownych i niebezpiecznych wizyt na sajcie mialem informacje o wszystkim co mi bylo potrzebne. Da sie? Da sie. A mimo wszystko musialem codziennie byc 8 godzin w biorze bo szef tak zdecydowal.

  5. To jeszcze nic. W Polsce po godzinach można mieć jeszcze bezpłatny dyżur po godzinach przy telefonie (w weekend również), jeśli szef sobie zażyczy. Jest to uprawnienie szefa wynikające z Kodeksu Pracy, więc zgodne z prawem.

  6. @dolasunagrzyby:

    Tylko jesli jet to dyzur nie wymagajacy bycia onsite.
    A w USA jesli jestes salaried worker i zarabiasz powyzej 26 tys. USD brutto rocznie, to nie masz placone za ZADNE nadgodziny. A ich ilosc nie jest regulowana niczym, oprocz widzimisie szefostwa.

  7. Polska to jest dziki kraj. Ale USA wygląda na bardziej dziki xd

  8. To mi ostatnio zaimponowalo – takie rzeczy kojarza mi sie z haslem „work-life” balance

  9. @sunday beatnik
    Fajne. W sumie prawie praca marzeń. Nawet nie chodzi w tym o czas, co o wydajność pracy, czyli tony na godzinę. Choć jeśli to zorganizować jako bezpłatną rozrywkę? Kto, wie, może i by miało sens w wielu miejscach na świecie.

  10. @ Rewolucja Energetyczna

    Internet to tez byl kiedys domena hobbystow. A komputery byly horrendalnie drogie. Nie musze chyba opowiadac. Jest grupa konsumentow gotowa placic za „czyste pozywienie i sumienie”. Wiecej mozna sie dowiedziec pod haslami „hipster economy” lub „dream marketing”. Jeszcze tylko dodam, ze ludzie odwiedzajacy Polske zauwazaja ze jest „bardzo hipsterska”.

    P.S.
    Tez bym tak chcial ;-)

  11. „Internet to tez byl kiedys domena hobbystow”

    Komputery tak. Internet nie. Najpierw to byla domena armii amerykanskiej (prototyp, arpanet przez nich zostal stworzony), a potem uniwersytetów. Nikt sobie prywatnie hobbystycznie nie ciągnal okablowania, nie budowal routerów i serwerów….W Polsce Internet tez zaczal się od podlączenia najpierw lokalnych sieci akademickich do sieci swiatowej.

  12. @ futrzak

    To by znaczylo ze mam powazne klopoty z pamiecia. Ale zalezy jeszcze co mamy na mysli mowiac „internet”. Ja mam na mysli „internet industry”. O tym rozmawiamy z „Rewolucja Energetyczna” – czy daloby sie takie projekty jak „Vermont Sail Freight” przeksztalcic w cala galaz gospodarki i to jeszcze oferujaca satysfakcjonujace miejsca pracy.

  13. @sb
    Brutalnie mówiąc, kwestia kosztów. Komputery od samego początku dawały możliwości obliczeniowe niemożliwe lub obłędnie drogie innymi metodami. To jest metoda droższa z definicji i nawet kosmiczny wzrost cen paliw tego nie zmieni, bo mówimy cały czas o pracochłonnym przewozie małej ilości towaru. Oczywiście są miejsca, gdzie jest wystarczająco duży rynek ludzi, którzy mogą i chcą zapłacić więcej. Ale to jest Nowy Jork a nie Pułtusk.
    Ale jeśli mamy rozmawiać o czymś podobnym a konkretnym, to zaoferowanie ludziom produktu, gdzie w transporcie albo całym łańcuchu nie ma paliw kopalnych. Transport elektryczny jest tańszy, kwestia inwestycji, to można łatwo zrobić w bogatych krajach.

  14. „Cala galaz gospodarki”…. nie ma tylu konsumentow, nawet w USA. Upper middle clas, ktora w ogole dba o takie rzeczy i stac ja wywalac na to kase, to sa ludzie na dzis zarabiajacy powyzej stu tysiecy dolarow rocznie brutto (a w CA w SV i LA zdecydowanie wiecej, bo koszty zycia wieksze), a to jest kilka procent calego spoleczenstwa.

    Plus to co napisal RE: sa juz dzis tansze i sensowniejsze alternatywy.

  15. Najbardziej efektywny stosunek trwa jedna sekunde ;-)

  16. otwarte klatki

    https://www.landpage.co/piwodlazwierzaka


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: