Napisane przez: futrzak | 4 kwietnia 2018

To nie jest kraj dla starych ludzi…ale dla młodych też nie.

Senator Claire McCaskill opublikowała raport będący podsumowaniem jej kilkuletniego śledztwa dotyczącego wzrostu cen leków w USA.

Okazuje się, że w ostatnich pięciu latach dwadzieścia najczęsciej przypisywanych seniorom lekarstw zdrożało 10 razy więcej ponad pułap inflacji.
Dlaczego? Bo mogły. Bo nie ma żadnych regulacji w tym temacie, a seniorzy to nie jest grupa, która w proteście zorganizuje marsz na Waszyngton. Będą po prostu po cichu umierać w domach….

Ale, USA to rowniez nie jest kraj dla młodych ludzi.
Badacze z Temple University i Wisconsin HOPE Lab opublikowali wlasnie wyniki ankiety przeprowadzonej wsrod 43 tysiecy studentow z 66 szkol na temat głodu. Do mierzenia jego poziomu uzyli skali stosowanej przez departament rolnictwa. Okazalo sie, ze 36% przepytanych studentow nie jada wystarczajaco, żeby nie glodowac, a podobna liczba nie ma bezpiecznego miejsca zakwaterowania.
„Low food security” znaczy tutaj tyle, ze studenci omijaja posiłki lub jedza mniejsze porcje dlatego, że nie maja wystarczajacej ilosci pieniedzy, zeby jadać normalnie.
Oprocz tego 46% studentow z community college i 36% studentow uniwersytetow ma problemy z placeniem za dach nad glowa i utilities (gaz, elektrycznosc, woda etc.). W ciagu zeszlego roku 12% studentow colledge i 9% studentow uniwersyteckich spało w schroniskach dla bezdomnych lub innych miejscach nieprzystosowanych do mieszkania.

Te liczby wygladaja roznie w zaleznosci od regionu kraju i szkoly, ale o ile pięć lat temu administracja uniwersytetow nie chciala w ogole przyznac, ze problem istnieje, o tyle dzis nie sa go juz dluzej w stanie igrnorowac. Niektore uniwersytety robia swoje wlasne ankiety wsrod studentow, i np. na Uniwersytecie Kalifornijskim okazalo sie, ze food insecurity dotyka az 40% studentow. Dla czterech uniwersytetow stanowych Illinois ta liczba wynosi 35%.

Przyczyny takiego stanu rzeczy sa rozne: rosnące lawinowo koszty edukacji, niewystarczajace programy pomocy dla low-income studentów, wieksza liczba low-income studentow zaczynajaca edukacje, bardzo niskie płace w sektorze prac niewykwalifikowanych (juz od dawna oderwane od kosztow zycia), duza konkurencja w sektorze takich prac. Robi sie z tego błędne koło: żeby wyjść z biedy i dostac lepsza pracę, trzeba skonczyc przynajmniej koledż. Zeby skonczyc koledż, trzeba mieć lepiej platną prace, zeby móc się z niej utrzymać i skonczyc koledż…
To jest zaklęty krąg biedy bardzo dobrze znany w krajach trzeciego świata. Tyle, ze USA jest krajem pierwszego świata – przynajmniej wg. oficjalnych wskaźników. Ale struktura społeczna po wielkiej recesji 2008 coraz prędzej osuwa się w taką charakterystyczną dla krajów trzeciego świata – gdzie nieliczne elity zyja bardzo dobrze i ksztalca swoje dzieci, a reszta spoleczenstwa zyje na granicy biologicznego przetrwania. O ile nic sie nie zmieni w nadchodzących wyborach w listopadzie, a republikanie i Orangina dalej będą rządzić, to takim właśnie krajem stanie się USA. Zobaczymy po wyborach…

Reklamy

Responses

  1. Biorąc pod uwagę szerzącą się przemoc, to USA staje się krajem czwartego świata.

  2. Ludzie z Polski maja tendencje do fetyszyzowania edukacji. Jak macie czas i ochote to polecam ten film, na odtrutke:

  3. Ciekawe ilu z otyłych zaznaczyło w ankiecie, że z chęcią by coś zjedli? Futrzaku, taki zawsze nacisk kładziesz na źródła a tu jakas ankieta o głodowaniu… Przydałoby się np. „rozkład BMI wśród studentów w latach” itp. Bo otyłych studentów przybywa (co oczywiście nie znaczy, że nie ma chudych) https://stateofobesity.org/high-school-obesity – tu są dane zaciągane z poważnie wyglądającego DCD.

  4. @sunday beatnik:

    A co to ma do rzeczy? Wpis jest o sytuacji w USA, a ona jest taka, jak wynika z powyzszych surveys. To, co mysla na ów temat Polacy, ma zerowy wplyw na sytuację studentów z USA.

  5. To ma do rzeczy, ze po prostu rucha sie dzeci na kase. Moze byc?

  6. A w Polsce jaka jest sytuacja? Zlikwidowano zawodowki, a utworzono te „szkoly gotowania na gazie”.

  7. Dobry artykul na ten temat:
    https://www.theguardian.com/cities/2017/oct/26/gentrification-richard-florida-interview-creative-class-new-urban-crisis

  8. @Łukasz
    Otyłość jest jak najbardziej z tym związana. Tylko chyba nie wiesz jak. W warunkach USA i tamtejszego systemu dotowania produkcji rolnej najtańsze jedzenie jest takie, które zawiera praktycznie tylko cukier i rafinowane oleje w różnych postaciach. Czyli efektywnie jest dokładnie tym, co jest przyczyną niedożywienia i otyłości, spowodowaną JEDNOCZESNYM nadmiarem kalorii i brakiem witamin, mikroelementów i białka. Oraz głodem przy obiektywnej nadwadze.

  9. @Łukasz:

    nie chcialo ci sie zajrzec do linka, prawda?

    „Nine percent said they had gone at least one day during the last month without eating because they lacked the money” — tutaj otylosc nie ma nic do rzeczy.

  10. Gdybyś w tekście podała, że tym 9% twierdzi, że czasem cały dzień nie je, bo brakło im pieniędzy, to brzmiało by to dla mnie wiarygodnie i jest to jakiś mierzalny konkret od otyłości niezależny.

    Odczucie głodu deklarowane w ankiecie, jak twierdzi @RE, ma jednak powiązanie z otyłością.

    Studenci wybierają „mniejsze porcje”. Ja nie mieszkałem w USA, ale Ty tak, więc wiesz jak duża amerykańska ma się do „dużej” europejskiej. Jak się ogląda relacje turystów z USA to rozmiar porcji w restauracjach wymieniają jako jedną z rzeczy, która naprawdę potrafi zaskoczyć kogoś, kto pierwszy raz odwiedził USA.

    To mi przypomina sytuacjęz Polski, gdy goszczącemu w studio telewizyjnym Niesiołowskiemu odczytano dane z raportu, który twierdził, że niemal milion dzieci w kraju głoduje. Powiedział, że to nie głodowanie. Głodowanie jest wtedy jak z drzew znikają mirabelki a z nasypów kolejowych szczaw. „Nic nie gorszy tak, jak prawda”.

    @RE
    Ale czy można głodnego otyłego Amerykanina nazwać niedożywionym? Powszechna definicja niedożywienia (wiki): stan organizmu żywego będący skutkiem, zazwyczaj przedłużonego, niedoboru składników pokarmowych (najczęściej tłuszczów i węglowodanów) (…)

  11. @Łukasz: przywołana przez ciebie definicja dotyczy dwóch przypadków niedoboru składników, z czego jeden to brak pokarmu a druga to brak odpowiednich składników w spożywanym pokarmie. Tak więc jak najbardziej można jeść i być niedożywionym. Ba! Ten problem występuje masowo!

  12. @mall
    Wiem z podsłuchanej rozmowy w kawiarni, gdzie panie przy stoliku obok się „suplementowały”. „Moja droga, gdyby się tak suplementować wszystkim, to spokojnie dożyje się 140 lat”.

  13. @ komentatorzy krytyczni
    Futrzak uważa, że państwo powinno być dobrą matką i troszczyć się o swoje dzieci. Zawsze i wszędzie, nawet jeżeli one tej opieki nie chcą. To takie lekkie skrzywienie, bo przecież każdy aparat państwowy „działa w ramach i granicach prawa” i żaden urzędnik, ani nie chce, ani nie ma możliwości przychylić nieba każdemu „pokrzywdzonemu” lub „głodnemu” . No chyba, że złoży on odpowiednie podanie, które po przemieleniu przez machinę biurokratyczną zostanie pozytywnie rozpatrzone. Tak to niestety działa.
    Domyślam się, że w USA istnieje cała masa instytucji prywatnych, pomagających potrzebującym np. Armia Zbawienia, a i załapanie się na food stamps nie stanowi problemu. No, ale jeżeli ktoś z własnej woli, woli głodować, to czemu mu tego zabronić?

  14. @ZQW:

    „Futrzak uważa, że państwo powinno być dobrą matką i troszczyć się o swoje dzieci”

    Nie podoba mi sie twoj styl dyskusji, polegajacy na wkladaniu w moje usta czegos, czego nie powiedzialam. Jesli nie potrafisz podjąc merytorycznej dyskusji, twoje komentarze będą moderowane. Moj blog to nie jest portal Onetu ani innego tego typu fora, gdzie mozna wypisywac dowolne idiotyzmy.

    „Domyślam się, że w USA istnieje cała masa instytucji prywatnych, pomagających potrzebującym”

    Zanim napiszesz nastepny komentarz, najpierw sprawdz fakty.

  15. @Łukasz napisal:

    „Gdybyś w tekście podała, że tym 9% twierdzi, że czasem cały dzień nie je, bo brakło im pieniędzy, to brzmiało by to dla mnie wiarygodnie”

    Do notek dodaję linki do zrodel. One sa po to, zeby je przeczytac, zanim się skomentuje. Jesli nie potrafisz tego zrobic albo ci sie nie chce, to bądz tak uprzejmy i nie zwalaj na mnie winy za swoja indolencję i lenistwo – to jest bardzo kiepska wymówka.

  16. Przegladalem wczoraj egzemplarze „The Economist” i trafilem na artykul traktujacy o tym, ze stawki placone „blue collars” rosna bardzo szybko i do tego rosna szybciej niz stawki „white collars”. Jednym z powodow jest niewielka ilosc mezczyzn, ktorzy potrafia cos robic „recznie” i nie boja sie fizycznego wysilku. Artykul byl z listopada 2017.

  17. Film sprzed kilku lat

  18. Jeszcze……


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: