Napisane przez: futrzak | 31 marca 2018

Tradycja pisanek

Większość rodaków uważa, że tradycja zdobienia jajek jest czymś specyficznie polskim, a tymczasem nie. Tradycja owa jest baaaaardzo stara.

Pozwolę sobie zacytować:

PISANKI ZAWDZIĘCZAMY PERSOM (Iran)

Wyobraźmy sobie, jak niezwykłe musiały być narodziny pisklęcia pięć tysięcy lat temu. O embriologii nikt nie miał pojęcia, więc za zjawisko odpowiadała magia. Wielu naszych przodków w jaju właśnie widziało początek wszechrzeczy. Nieraz zresztą jedno nie wystarczało. Fiński epos „Kalewala” mówi, że świat powstał z sześciu jaj, i to złotych. Ale to nie wszystko – z jaj rodziły się mityczne postaci. Jak chociażby piękna Helena, córka Zeusa. Nie należy się więc dziwić, że jajka zdobiono. Udekorowanie skorupki potęgowało ich moc, a pisanka stała się potężnym amuletem – przeciw złym mocom, nieprzyjaznym duchom, chorobom i urokom. Dawała też nadzieję na życie wieczne. Im ładniej była ozdobiona, tym lepiej.

JAJA I HISTORIA: PRZODEK W KROPKI

W starożytnym Egipcie na jajkach najczęściej pojawiały się skarabeusze i sylwetki ludzi. Chińczycy próbowali zmieścić kwiaty wiśni, ptaki czy nieznaną jeszcze w Europie chryzantemę – symbol Słońca i cesarza. W islamskim Sudanie na skorupkach zapisywano fragmenty z Koranu. Aborygeni z kolei, stawiając na skorupce kolorowe kropki, wyczarowywali jaszczurki, ptaki czy węże. Z upodobaniem oddawali się też rzeźbieniu, tym bardziej że mieli dostęp do dużych i solidnych jaj strusich. Niektóre klany wierzyły, że wywodzą się od emu, więc jaja były dla nich największą świętością i nigdy ich nie jedli.
Farb dostarczała przyroda. Czerwony kolor otrzymywano z olchowego czy dębowego wywaru, pomarańczowy zapewniała marchew, brązowy – łupiny orzecha, błękitny – owoce tarniny, zielony – pokrzywa. Tak było w Europie, ale w podobny sposób ludzie radzili sobie na innych kontynentach – uważnie rozglądali się, co rośnie koło domu.
Od kilkuset lat najpopularniejszą techniką zdobienia jest batik i nie ma ona nic wspólnego z malowaną tkaniną. Polega na nanoszeniu wzoru roztopionym woskiem, który nie przyjmuje farby. Potem jaja lądują w barwniku, a w miejscach, gdzie był wosk, nie ma koloru. Popularne są też jaja farbowane, a potem skrobane ostrym narzędziem. Wreszcie można je oklejać przeróżnymi materiałami: od ładnie przyciętych słomek i kolorowych włóczek po kamyki, bursztyn, a nawet kryształy Swarovskiego.

PISANKI KONTRA KOŚCIÓŁ

Prasłowianie widzieli w jajku symbol odrodzenia przyrody. Kiedy przychodziła wiosna, jedli je na potęgę, wierząc, że nabiorą sił po zimie. Jajka dostawało bydło, a dla zapewnienia plonów rozrzucano je na polach.
Pogańskie zwyczaje nie przypadły do gustu duchownym chrześcijańskim i przez dwieście lat Kościół toczył z jajem wojnę. W końcu musiał je zaakceptować, ale żeby wybrnąć z patowej sytuacji, przekonał wiernych, że jest symbolem zmartwychwstania. Pozostał jeszcze problem z kolorem – pogańskie pisanki najczęściej były czerwone. Kościół sięgnął do przypowieści o Marii Magdalenie, która jako pierwsza zobaczyła Chrystusa zmartwychwstałego. Kiedy pobiegła do domu, zauważyła, że wszystkie jaja w jej gospodarstwie zabarwiły się na czerwono. Podzieliła się nimi z apostołami, którym przyniosła dobrą nowinę. Odtąd czerwone jajo stało się symbolem zwycięstwa i radości.
Do dziś w prawosławiu kolor ten dominuje na pisance, a Rumuni mają nawet przysłowie, że kiedy zabraknie czerwonego jajka, nastąpi koniec świata.

JAJO, WÓDKA I CMENTARZ

U nas pisanki zdobią stoły, a w wielu kulturach… groby. Znaleziono je, co nie dziwi, w egipskich sarkofagach – symbolizowały przecież odradzające się życie. Z kolei nasi wschodni sąsiedzi z Ukrainy w Niedzielę Wielkanocną wybierają się na groby bliskich i składają tam pisanki. Dzielą się w ten sposób radością zmartwychwstania z tymi, którzy odeszli. Białorusini też idą z pisankami na cmentarz (we wtorek po drugiej niedzieli wielkanocnej) – modlą się, a potem, wbrew zakazom Cerkwi, piją wódkę i jedzą.
Wiadomo, chrześcijan i muzułmanów w dzisiejszym świecie więcej dzieli. Ale może połączyć ich… jajo. Tak jest w Egipcie podczas święta Sham el-Nessim. Shamo oznacza przedłużenie życia, nessim – wiatr. I choć wywodzi się ono z tradycji chrześcijańskiej (koptyjskiej), w pierwszy dzień wiosny wszyscy kairczycy wylegają na ulice. Spacerują, pływają łódkami po Nilu, rozsiadają się całymi rodzinami na skwerach i jedzą farbowane jaja. Malują wszyscy, niezależnie od wyznania i pozycji.

SUŁTAN W MINIATURZE

Jajami zajmują się też artyści. Można się o tym przekonać do końca maja w Castellani Art Museum w Buffalo. Zobaczymy tam wystawę Haydara Hatemi, Irańczyka, który mieszka w Stambule. Fascynuje go otomański zapomniany świat… w miniaturze. A do twórczych działań wybrał… strusie jajo. Artysta kontynuuje tradycję, i to nie byle jaką. Pierwsze pisanki, sprzed czterech tysięcy lat, odkryto na terenie dzisiejszego Iranu. Ich zdobieniem zajmowali się artyści wykształceni, tak jak Haydar Hatemi, w najlepszych szkołach miniatury.
A teraz spójrzmy w niebo – tam też zobaczymy jaja. Na przykład mgławicę Jajko w gwiazdozbiorze Łabędzia. Albo mgławicę Zepsute Jajo, nazwaną tak przez dowcipnych astronomów ze względu na dużą zawartość siarki. A gdzieś daleko w zaświatach „rozlewa się” galaktyka Jajko Sadzone, która do złudzenia przypomina to na patelni. Każda z nich pomalowana przez naturę milionem gwiazd.

Tekst pochodzi z Cudzoziemiec – taki sam czlowiek jak Ty

Reklamy

Responses

  1. 5 x 365 to 1825 sztuk nieopisanych jajek rocznie przypada na mnie. Prawie 55 mld. jajek dla 30 mln polaków. Biedne kury.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: