Napisane przez: futrzak | 2 marca 2018

Technologia or what?

No wlasnie. W ramach straszliwego zaawansowania technologicznego…..tutejszy dentysta naprawia mi zęby. On moze nie taki zaawansowany technologicznie i super duper, ale uczciwy.
No i sie okazuje, ze po siedmiu latach trzeba prawie wszystkie plomby wymienic, oraz ze jak mi koronka wyleciala, to wyleciala. Dostalam nowa (tanie toto nie bylo) ale sie trzyma. W zasadzie wszystko, co dentysta w Silicon Valley zrobil mi za jakis jebany majatek, nadaje sie do wymiany. Bo 3 koronki, ktore teoretycznie powinny byc na cale zycie, juz wszystkie trzy wypadly (tj. odkleily sie). Wiekszosc plomb tez wyleciala, a jeden ząb sie wykruszyl – tj. moj bidny ząb zostal, wypelnienie wylecialo.
Uhm.
A ja zostawilam w tym zasranym gabinecie dentystycznym KILKANASCIE TYSIECY DOLAROW. Za co, sie kurwa pytam??? Ze jakas plomba moze odpasc, to ok, rozumiem, ale KORONKI???? Dwie się odkleiły, a jedna wykruszyła. Tutejszy dentysta powiedział tylko, że to nie była porcelana. AHA. Ale skasowano mnie jak za porcelanę!
Czy ja, jako pacjent moge to odroznic, jak siedze na fotelu? Nie. Kiedy sie wykruszy? A po dwoch albo trzech latach, a potem sie okazuje (jak mi wyleciala koronka) ze gwarancja juz nie obejmuje i zeby przykleic TO SAMO to musze zaplacic 600 USD. Welcome to USA!!!!
Tutaj dentysci tez nie są tani, tj, dobrzy dentysci, ale to i tak jest poziom o jeden rząd wielkosci nizszej ceny. Oraz, jak cos jest nie tak, to ja jestem pacjent i przyjmuje sie mnie poza kolejnoscia (narazie nie mialam takiej potrzeby, ale w USA a jakze, musialam sie ODDZIELNIE umawiac).

Dziś zostały zrobione na nowo trzy plomby spieprzone w USA i zapłaciłam za to 6 tys peso czyli ok. 220 dolarów. Tyle u denstysty w CA kosztowala mnie wizyta kontrolna raz na pol roku, gdzie obejrzano mi zeby i usunięto kamien :-/

Reklamy

Responses

  1. Dla porównania ceny w Polsce: koronka prcelanowa na 1 ząb – 1000 PLN [ u doktora nauk na Uniwersytecie Medycznym, jego fucha w przerwie wakacyjnej ]. W ramach ubezpieczenia usuwanie kamienia nazębnego tylko raz w roku, płatne 120 PLN.

  2. Zawsze powtarzam: USA odwiedzam z ogromną przyjemnością, ale uchowaj mnie boże od przeniesienia się tam. Uchowaj – nie tylko ale przede wszystkim – z powodu health care.

  3. Trochę off-topic, ale nadal w temacie us healthcare. Niedawno przeczytałam (bodajże w ny post) artykuł o „gag clause” obowiązujących wielu aptekarzy w stanach. Aptekarz nie morze poinformować klienta, iż kupując lek, którego cena pokryta jest częściowo przez ubezpieczenie, w efekcie płaci znacznie więcej, niż gdyby lek kupił z własnej kieszeni. I przyznam szczerze, że takiego sajns fikszon to nie byłam sobie w stanie nawet wyobrazić…

  4. Miałam do czynienia z dentystami i ortodontami w CH i DE i powiem krótko: zęby robić tylko w PL. Nie każdy lekarz, ofc – ale jeśli jest dobry, to jest bardzo dobry. I bardzo tani (w porównaniu).

  5. @Karolina:

    w temacie healthcare w tym kraju juz mnie chyba nic nie zdziwi :-/
    A czy wspomnieli w tym artykule jak reaguje aptekarz gdy klient sie zapyta czy sa jakies tansze opcje/odpowiedniki?

  6. @Niestety nie, ale nie zdziwiłabym się, gdyby aptekarzom w ogóle nie wolno było na ten temat rozmawiać z klientami. Tu link do artykułu:

  7. PS. o kurczak, przepraszam za tą nachalną reklamę, nie wiedziałam, że gazety teraz tak linkują :-/

  8. @Karolina:

    Przeczytalam. Ale bandyctwo, OJP…. kilka stanow uchwalilo sobie zakaz tych „gag clauses”, to firmy farmaceutyczne im wytoczyly proces przed sądem federalnym….

    To sie kurde w glowie nie miesci :-/

  9. Tak się życiowo złożyło, że w okresie szkolnym mieszkałem w Libii (uczęszczałem do polskiej szkoły), tak na początku lat 90tych. Zepsuł mi się ząb i wymagał leczenia kanałowego. W zasadzie to nawet kwalifikował się na wyrwanie bo był w ruinie… Trafiłem do ponoć jednego z lepszych libijskich dentystów. Odbudował mi zęba, od razu przygotowując go do założenia koronki. Długo w nim dłubał, wzmacniał, odbudowywał itp.
    Koronki jakoś nigdy nie założyłem, plomba się świetnie sprawdzała, tak jakoś dwadzieścia parę lat później plomba, a raczej resztki zęba koło plomby się ukruszyły, udałem się do swojego dentysty celem wymiany plomby. Ten zęba prześwietlił, opukał, stwierdził, że plomba jest w świetnym stanie, nie trzeba jej zmieniać, troszkę naprawić i założyć koronkę.
    Jak dostałem rachunek za naprawę plomby i zrobienie koronki, to zrozumiałem czemu rodzice nie zdecydowali się wtedy zakładać mi koronki, ale to temat na inną okazję…
    Koronka zrobiona, ostatnia wizyta, schodzę z fotela i dentysta rzuca: „Szybko się panu ten ząb ukruszył, mniej niż w 3 lata, a powinien wytrzymać co najmniej 5”. Zdziwiony odpowiadam, że plomba tak z 91 może 92 roku. Na co dentysta odpowiada, że to niemożliwe, bo pierwsze tego typu plomby rekonstrukcyjne to w Polsce są robione od 2010 roku. Ja, że Polsce to i może, ale w Afryce taką technologię znali ćwierć wieku wcześniej… Stomatolog twardo, że się mylę, musiałem zapomnieć jak mi 2-3 lata temu robiono tę plombę, bo to niemożliwe co mówię (znaczy zapomniałem kilka wizyt na fotelu dentystycznym i wydania sporej części mojej pensji…).
    Tak się składa, że w tej przychodni leczę zęby od 2008 roku (różni stomatolodzy) kazałem stomatologowi sprawdzić moją kartę, włącznie z tym, że z 2008 roku jest panoramiczne zdjęcie mojej szczęki, w której to ta plomba jest jak najbardziej widoczna.
    Dentysta sprawdził, stwierdził, że owszem jakąś plombę widać, ale niewyraźnie, więc to MUSI być stara plomba sprzed wymiany. Na moje pytanie, czy jest w historii leczenie tego zęba, stwierdził, że nie ma, ale mogłem się leczyć gdzie indziej (i o tym zapomnieć/mieć urojenia). Kazałem mu sprawdzić, czy widzi jakiekolwiek ślady leczenia moich zębów w okresie od 2008 roku, których nie ma w mojej historii w tejże placówce. Po badaniu stwierdził że nie ma, poza rzeczoną plombą, którą to musiałem zrobić gdzie indziej…
    Zasugerowałem, że wypadało bu mu wreszcie przyznać, że krakowska stomatologia jest ćwierć wieku „za Murzynami”… Zarzucił mi, że mam urojenia, bo to nawet nie kwestia wprowadzenia technologii w ich gabinecie, tylko wprowadzenia w 2010 roku tejże technologii jako kompletnej nowości na uczelniach dentystycznych w Polsce i kursach doszkalających…
    Poprosiłem na recepcji o zmianę stomatologa na takiego, który nie ma urojeń, że jest bardziej technologicznie zaawansowany niż byli stomatolodzy arabscy pod koniec zeszłego tysiąclecia…

  10. @arturro:

    sorry, twoj komentarz nie wiem czemu wyladowal w spamolapie, dopiero teraz zauwazylam.

    Strasznie zabawny byl ten dentysta, ze jak to, jak w Polsce nie bylo to i musi na calym swiecie nie, bo to niemozliwe… eh….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: