Napisane przez: futrzak | 28 lutego 2018

Jak zbankrutować z powodu porodu?

Normalnie.
Wystarczy przenieść się do USA.

Pani Stella była ubezpieczona, poszła rodzić do szpitala wyznaczonego przez ubezpieczyciela, miała ginekologa zaaprobowanego przez ubezpieczyciela. Nic jej to nie dało, kiedy urodziła swoje trojaczki przedwcześnie.
Szpital wystawił rachunek: osiemset siedemdziesiąt siedem tysięcy dolarów.

Ubezpieczenie pokryło większość kosztów, ale nie wszystkie: pani Stella i jej mąż i tak muszą zapłacić
$51,000.

Ceny zwykłego porodu bez zadnych komplikacji są bardzo różne w zależności od stanu i szpitala, ale średnia wychodzi ok. $32,000.

To są najwyższe na świecie ceny za poród i opiekę okołoporodową, przy czym wyniki tejże opieki w USA są słabiutkie: śmiertelność okołoporodowa dzieci (infant motality rate) wynosi 6.1 na 1000 urodzeń – więcej, niz na Slowacji i na Węgrzech i prawie 3 razy więcej niż w Japonii i Finlandii. Śmiertelność okołoporodowa matek zaś jest w USA najwyższa ze wszystkich krajów rozwiniętych.

Takie są wyniki, gdy w najbogatszym panstwie świata wprowadzi sie prywatna opiekę zdrowotną i pozwoli na funkcjonowanie normalnych, „rynkowych” zasad w tejże.

Reklamy

Responses

  1. Hehehe. Zawsze to opisuję wielbicielom USA. Ostatnio miałem rozmowę nt NFZ. I pytam: ty chcesz mieć raka i mukowiscydozę z opieką paliatywną za 350 zł (najniższa miesięczna składka NFZ) ? Przecież to równowartość 100 USD – tyle kosztuje wizyta u lekarza w USA, której i tak ci nie zrefundują ze wzgl na udział własny …

    Linkowałbym do twoich tekstów, ale nie chce ci tu śmietnika zrobić.

  2. @korposzczur:

    Alez linkuj, ja po czesci po to piszę :)

    sposob finansowania (a raczej chronicznego niedofinansowania) NFZ to jest nieco inny temat – napewno jednak rozwiazaniem bolączek polskiej sluzby zdrowia nie jest wprowadzenie modelu amerykanskiego.

    W Polsce, jak zaden rząd nic nie zrobi (a jak narazie nie zanosi sie) to juz wkrotce ludzie beda umierac w szpitalach z braku lekarzy i pielegniarek. Ci pierwsi zwiewaja za granice w podskokach, te drugie jak przejda na emeryture to sie bajka skonczy, bo mlode pielegniarki jak sie wyksztalca to tez zwiewaja za granice.

  3. Czytałam o tym. Jak to, kurna, możliwe? Konkurencja powinna wyeliminować takie stawki. Węszę zmowę.

  4. Ciekawe, czy to dlatego porody domowe są tak popularne w US… A może tak mi się tylko wydaje i jest to mój bias, bo często na takie info natrafiałam.

  5. @Kira: takie proste pytanie: kto zmusi uczestnika rynku do konkurencji cenowej, jeżeli poziom cenowy na rynku ustalił się na wysokim poziomie i wszyscy jego uczestnicy zarabiają dzięki temu duże pieniądze? W takiej sytuacji konkurowanie ceną NIE JEST w interesie uczestników rynku i nawet nie musisz się w tym celu zmawiać- po prostu nie ma potrzeby obniżać cen.

  6. @korposzczur
    Znajomy stale narzekał na NFZ pytając co sie dzieje z jego składkami. Cóż, zanim umarł jego rak mózgu kosztował (na moje oko!) więcej niż jego, nieźle zarabiając, rodzina włoży do systemu przez całe życie…

  7. MALL, niby racja, ale… jeśli klientów będzie ubywać? Albo staną się niewypłacalni? Czytałam, że w przypadku biednych osób rachunki medyczne pokrywa stan.

  8. @Kira:

    Gdzie czytalas? Ktory stan? Bo to musze przyznac, ze jest dla mnie novum.

  9. Anegdota wyczytana na forum. Pewien facet opowiadał, jak w przypadku jego pracującej na pół etatu córki stan pokrywał rachunki medyczne. (Nawet to znalazłam: „the ever-loving state is paying her medical bills in full”.)

    Z kolei ojciec opowiadał, że według mojej ciotki, która przez 28 lat nielegalnie przebywała w Chicago, miasto czasami płaciło rachunki za pacjentów, którzy nie mogli sobie na to pozwolić (nie pamiętam, czy chodziło także o samą ciotkę).

  10. @Kira
    Dość trudno się dyskutuje z kimś kto w odpowiedzi na fakty przedstawia do wierzenia argumentację „jedna baba drugiej babie”. Ale w istocie stan mógł za coś zapłacić. Konkretnie za koszty ratunku medycznego, czyli karetkę i opiekę ratunkową w czasie jak ktoś był nieprzytomny. Ale szpital w takiej sytuacji NAJPIERW wystawia rachunek i próbuje go ściągać, a dopiero potem może być regulacja stanowa, która to by pokrywała.
    Czyli stan co najwyżej by płacił szpitalom za bankrutów. O co jest łatwo, bo przeciętny człowiek po kontakcie z karetką będąc nieprzytomnym jest bankrutem od razu.
    A tak w ogóle to zmień fora, albo przyjmij do wiadomości, ze czytasz bajki.

  11. @ RE

    Napisałam: „Czytałam, że w przypadku biednych osób rachunki medyczne pokrywa stan.” Nie napisałam, że to sto procent pewne.

    I nie bardzo rozumiem, dlaczego przypieprzasz się do tego, co mój ojciec słyszał od ciotki, która tam mieszkała.

  12. PS. Fora są od tego, by ludzie przedstawiali swoje doświadczenia, nie analizy czy badania prowadzone na wielką skalę. Mogą też przedstawiać doświadczenia osób, z którymi się zetknęli.

  13. @Kira:

    No więc bądz tak uprzejma i nastepnym razem w dyskusji u mnie nie uzywaj anecdaty i nie potwierdzonych opowiesci z jakichs forów, gdzie „jeden znajomy drugiemu cos-tam” albo tego, co twoj ojciec slyszal od ciotki.
    To nie sa argumenty w normalnej dyskusji i ten poziom „dyskutowania” nie jest mile widziany na moim blogu.

  14. Futrzak, a jak mam potwierdzić takie opowieści? Czy w ogóle nie wolno pisać tego, co się od kogoś usłyszało? O ile pamiętam, ludzie często przytaczają tutaj jakieś anegdoty, np. co się komu przydarzyło. I nagle strzelasz focha, że ktoś napisał coś, co jest nie po Twojej myśli. Przepraszam, czy ja usiłuję coś Ci udowadniać?

    Sorry, jesteś histeryczką. Bye.

  15. PS. Jakoś nie widzę, żebyś krytykowała Brysia za przytaczanie anegdoty o znajomym.

  16. @kira
    Bo to moje osobiste doświadczenie. Oczywiście koszty jego leczenia to jedynie mój luźny szacunek ale zważywszy że rodzina była wpływowa i próbowała wszystkiego…

  17. Jego doświadczenie. Czym to się różni od tego, co wie moja ciotka? Jeśli ktoś zamiast polemizować (zbić to podając info świadczące, że inaczej) reaguje jak Futrzak, to pozostaje mi tylko popukać się w głowę.

  18. @Kira:

    Roznica taka, ze Brysio zaraz na wstepie podaje, ze to jego znajomi i nie robi z tego ogolnego argumentu na rzecz jakichs tez ssanych z palucha.

    Ty u mnie na blogu regularnie przedstawiasz jakies argumenty majace sie co najmniej nijak do tematu – zwlaszcza lubisz wypowiadac sie o rzeczach, o ktorych nie masz pojecia, a jak juz sie uda od ciebie wydębic skąd ciagniesz dziwaczne tezy/przekonania/opinie, to okazuje sie, ze to jest anecdata zaslyszana od krewnej-corki-szwagra etc.

    Robisz tak regularnie od kilku lat.
    To jest irytujace i nic nie wnosi do dyskuji. Jak masz ochote czerpac swoja wiedze o swiecie z opowiesci wujkow, ciotek i anegdot z jakichs forów – CZERP DROGA WOLNA. Ale dyskutowac o tym to idz gdzie indziej – mnie sie juz cierpliwosc wyczerpala.

  19. @mall:

    Kirze nie przetlumaczysz. Jej wujek i ciotka wiedza lepiej. Niewazne, ze immanentna cecha systemu wolnorynkowego w kapitalizmie jest formowanie sie karteli. Niewazne, ze pisal o tym juz Adam Smith, a za nim wielu innych ekonomistow. Niewazne, ze historia pokazala, ze mieli racje. Niewazne, ze politycy w wiekszosci krajow tez rozpoznali ten mechanizm i zostaly uchwalone odpowiednie prawa (w tym scisla regulacja przez panstwo okreslonych branż, takich jak healthcare).

    To wszystko jest niewazne, bo ciotka brata meza Kiry wie lepiej, a jej opinie są najprawdziwsze, bo sa jej. Na szczescie u mnie na blogu juz wiecej nie bedzie rozwalac dyskusji, bo ja zablokowalam. Z biegiem czasu moj poziom tolerancji na ludzi „Nie Wiem, To Sie Wypowiem” spada w okolice zera.

  20. @brysio – wiesz – podejrzewam, że w operacjach to ja sobie też odebrałem większość składek :)

    Ogólnie. Czy jest jakieś porównanie różnych systemów ubezpieczeń zdrowotnych ? W sensie, że jakiś tam kraj może być uważany za wzór do naśladowania, bo nie dość, że dobrze leczą choroby, a nie objawy, to jeszcze się to jakoś bilansuje i personel nie ucieka ?

  21. @korposzczur:

    Prawdopodobnie takie porownania istnieja, ale trzebaby pogrzebac i to solinie. Temat jest bardzo skomplikowany i nie ma tak, ze to, co dziala w jednym kraju sprawnie, mozna na slepo wziąć i skopiowac do innego, i będzie VOILA!
    Zbyt wiele czynnikow wchodzi tutaj w gre, czynnikow specyficznych dla danego kraju.

    Generalnie jednak zeby opieka zdrowotna byla jakas sensowna i co najwazniejsze dostepna dla kazdego obywatela, to musi byc to single payer system, finansowany z podatkow i mocno uregulowany.
    Oczywiscie, nawet taki mozna zepsuc zlą organizacja i zlym finansowaniem (organizacja tegoz) – czego przykladem Polska…
    Zbyt male naklady na sluzbe zdrowia to jedno. Druga sprawa to przepisy regulujace sposob pracy rezydentow i to, jak sie uzyskuje specjalizacje. Toz to nepotyzm czystej wody. Albo spsob organizacji szpitali…

  22. @korposzczur
    Aby zrobić rzetelnie takie porównanie trzeba by było wyeliminować czynniki zanieczyszczenia środowiska i diety jako dwa najważniejsze i pewnie jeszcze parę innych, jak zmiany klimatyczne i falę nowych patogenów w miejscach gdzie ich nie było (jak zwiększanie zasięgu występowania aedes aegipti i całego zestawu chorób które to roznosi)
    Z czego czynniki dietetyczne wymagają najpierw powszechnego przyznania, że „zalecana amerykańska dieta” to jest dokładnie to co powoduje epidemię cukrzycy i powiązanych problemów. A z tym jest problem jak z udowodnieniem związku miedzy paleniem a rakiem. Ale nie dziś a w latach 50-tych….
    Więc bym raczej powiedział, że jeśli takie badania istnieją, to prędzej są skręcone pod którąś z tez lobbystów (jak choćby wykazywanie braku związku diety z epidemią otyłości i cukrzycy) niż na wskazanie rzetelnego wyniku który byś chciał zobaczyć.

  23. Zalezy, kto te badania robil. Na szczescie swiatowa nauka nie ogranicza sie tylko do USA :)

  24. 877 tyś czy 87 tyś $
    Kwota pierwsza jest chyba pomyłką (prawda ?) bo już 87 tyś jest abstrakcyjną kwotą za coś takiego jak prosty poród ( nawet trojaczków )
    Nie znam kwot amerykańskich ( nie wybieram się tam leczyć ) ale z tego co słychać to nawet zbiórki na skomplikowane operacje ( typu przeszczep szpiku czy operacje neurologiczne( z reguły zamykają się w kwotach kilkuset tysięcy – a przecież wymagają wielogodzinnej pracy najlepiej opłacanych chirurgów.

    Ja o ile mam poglądy raczej wolnorynkowe to jest już od dawna dla mnie OCZYWISTE że wolna konkurencja nie sprawdza się na niektórych rynkach ( co dostrzeżono już w XIXw w USA wprowadzając prawo antymonopolowe )
    A służba zdrowia jest tu jednym z najbardzjej ewidentnych obszarów na którym on ( rynek) nie jest wolny bo być NIE MOŻE.
    Z jednego zasadnczego powodu – na tym rynku mamy doczynienia z KLIENTEM ( = pacjętem) ZDESPEROWANYM prawie zawsze. Dlatego sprzedawca ( lekarz/ubezpieczyciel/ koncern farmaceutyczny ) może windować ceny prawie dowolnie wysoko.

    PS. Jak już pisałem nie rozumiem dlaczego przy takich cenach emeryci w US zostają zamiast pjechać do Kanady/Meksyku albo np do Polski ? Zresztą to mógłby być ciekawy sposób na poprawę sytuacji NFZ/PLL LOT – specjalne ubezpieczenie dla polonusów ( powiedzmy 300$ miesiecznie – dla emerytów nie może być za tanio ;) i czarterowe loty „kliniczne” :)

  25. @karroryfer:

    „The hospital charged her family $877,000 in total.”

    To nie jest pomylka. Ani pierwszy taki przypadek. Ciaza mnoga i pobyt wczesniakow w inkubatorze tak sobie kosztuje, a jakze. To sa sumy rzędu kilkuset tysiecy dolarow.

    „Therefore, payments for a NICU admission with a LOS greater than four days typically will be $40,000 to $80,000 in a commercial health plan.” Stad:
    https://www.managedcaremag.com/archives/2010/1/how-plans-can-improve-outcomes-and-cut-costs-preterm-infant-care

    NICU to jest Neonatal Intensive Care Unit – w skrocie opieka nad wczesniakiem (lacznie z inkubatorem). LOS to lenght of stay.
    A teraz pomnoz sobie to razy trzy (kobieta urodzila trojaczki) i wyobraz, ze to nie bylo kilka dni tylko np. 2 miesiace plus jeszcze jakies dodatkowe zabiegi. A to byly ceny sprzed 7 lat, zanim strzelily w kosmos.
    Welcome to USA.
    Dla przykladu: moj bliski kumpel (notabene juz nie zyje) za pobyt w zwyklym (dla doroslych) intensive care unit przez tydzien w 2017 r. dostal rachunek na 97 tysiecy dolarow – a zadnej operacji nie mial robionej.

    Co do emerytow z USA. Ci, ktorych stac, to nie zostaja w USA. Setki tysiecy z nich siedzą w Meksyku, Kostaryce i innych panstwach 3-go swiata, gdzie jest przyjemny klimat i ceny nizsze niz w USA. Tyle ze na to moga sobie pozwolic ci, co maja jakas sensowna emeryture. Jak dostajesz 800 USD/mies z Social Security to nawet na Gwatemale nie bedzie cie stac, o Polsce nawet nie wspominajac.

  26. Nawet milionerzy jak Shiff (Kostaryka), czy byly gubernator Minnessoty Ventura (Meksyk), czy chocby rodzice Joe Rogana (Meksyk) emigruja, wiec cos w tym jest. Ponoc niezla i stosunkowo tania opieke oferuje Hiszpania, przynajmniej w porownaniu do UK, ale ja tam nie wiem bo jeszcze mi sie odpukac zadne chorobsko nie przytrafilo. Od Hiszpanow z pracy wiem.

  27. Koszty urodzenia w USA są faktycznie z kosmosu.
    W DE to ma ręce i nogi, tutaj taki wyciąg
    http://www.hebammenfuerdeutschland.de/kosten-geburt.

    Mojemu szefowi urodziła się 4 lata temu córka a jest prywatnie ubezpieczony. Był wcześniak, i z całym kramem kosztowało to ok. 25 tyś EUR.
    Mówił, że jak zobaczył rachunek to mu kolana zmiekły i spor kamień spadł mu z serca jak Kasa Chorych potwierdziła, że to opłaci.
    Wtedy właśnie skomentował, że chciał być parę lat wcześniej sprytny i zostawił państwowy system ubezpieczeń na rzecz prywatnego (można tak zrobić jak się odpowiednio dużo zarabia) i że nie była to chba najrozsądniejsza decyzja z punktu widzenia ojca rodziny, bo dla dobrze zarabiającego singla jak najbardziej.

  28. @futrzak – nie przesadzajmy ale za 800$ to można (prze)żyć w PL
    Nawet całkiem nieźle choć raczej nie w dużych miastach – ale na prowincji ludzie żyją nawet za 1000 a 2000 ( emerytury) to już ma zdecydowana mniejszość ( przynajmniej we wschodniej Polsce ) także jeśli ceny są tam wszędzie takie jak piszesz to przeniesienie było by nadzwyczaj opłacalne ( znająć polski – no bo jak ktoś nie zna to na prowincji raczej słabo ;)
    Dlatego może przydała by się kampania marketingowa …

  29. @karroryfer:

    Ale badzmy realistami. To, ze ludzie na prowincji zyja z takiej emerytury, nie znaczy, ze ktos przyjezdny, kto nie zna jezyka (i raczej nie pozna, polski jest dla anglojezycznych baaaardzo trudny, a tutaj mowimy o EMERYTACH. Ilu znasz emerytow, co sie nauczyli obcego jezyka po 60-tce?) tez da rade.

    Po pierwsze, wynajem: musisz wynajmowac na wolnym rynku. Ile i jakich masz ofert na prowincji Polski? Kto podpisze umowe z osoba, ktorej nawet nie rozumie, ktorej ktos musi umowe najmu przetlumaczyc? Jak bardzo taki cudzoziemiec zostanie przez przecietnego Polaka oszukany? Rynek wynajmuj w Polsce to jest kurna gorzej, niz trzeci swiat :-/ Szwagier-ciotki-babki odnajmuje, bo mu potrzebna kasa, a jak stwierdzi, ze jednak mieszkanie, to masz wypowiedzenie z miesiaca na miesiac. Ile w Polsce widziales kontraktow wynajmu zawieranych na 2-3 lata? Jak wyglada sprawa sądowa i egzekucja czegokolwiek, jak sie obie strony nie dogadaja?

    Po drugie. Kwestia legalnosci: Amerykanin moze w strefie shengen przebywac do 90 dni. A potem na jakiej podstawie emeryt ma dostac pozwolenie na staly pobyt w Polsce? Jak wyobrazasz sobie podpisanie jakiejkolwiek umowy na podstawie amerykanskiego paszportu i bez waznej wizy? Jak wyobrazasz sobie, ze taki Amerykanin bedzie wchodzil w interakcje z polska sluzba zdrowia??? Taki czlowiek bedzie wymagal ciaglej asysty kogos, kto bedzie mu robil za tlumacza. A to jest ogromny koszt. Znajomosc jezyka angielskiego poza wielkimi miastami w Polsce jest w zasadzie zadna. Jak taki czlowiek ma sie zarejestrowac w przychodni? Dogadac z lekarzem? Jak sobie poradzi z zaplata rachunkow w polskich urzędach??? A jak go policja zatrzyma?

    Wiesz, to sie tak latwo mowi, ale ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z realiow emigracji. Ty patrzysz z perspektywy kogos, kto jest TUTEJSZY. Ja zaliczam juz czwarty kraj emigracji i w zadnym – poza USA (gdzie dorobilam sie obywatelstwa) moje koszty zycia nie byly takie, jak tubylcow. A w Polsce to juz w ogole jest kosmos, bo w kazdym urzędzie, jesli nie masz waznego polskiego dowodu, to natrafiasz na nieprzekraczalna SCIANE. W ktora walisz lbem.

    W Kostaryce czy Belize czy Meksyku sa cale SPOLECZNOSCI Amerykanow. Oni korzystaja z firm posrednikow nieruchomosci, ktorzy sa specjalizowani w amerykanskich emerytach. Maja szpitale i kliniki z obsluga dwujezyczna. Wiekszosc z nich po roku-dwoch jest w stanie nauczyc sie hiszpanskiego do poziomu spokojnego funkcjonowania na codzien; te kraje tez sa nastawione na Amerykanow. Wystarczy, ze pokazesz papiery, ze masz staly dochod z emerytury z USA i masz rezydencje. A na dodatek te kraje maja lato na okrągly rok. Tu w ogole nie ma co porownywac. Polska rzeczywistosc jest na tyle pojebana, ze cudzoziemiec bez pomocy Polaków po prostu zginie.
    Powiedzmy, ze porownanie byloby takie: wyslij polskiego emeryta do Boliwii – tam jest tanio. Niech se mieszka i radzi. Juz widze, jaki to swietny pomysl….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: