Napisane przez: futrzak | 13 lutego 2018

Jak rodzi się rasizm i dyskryminacja

Na wiele sposobów, i ja nie mam zamiaru aspirować tutaj do opracowań naukowych, bynajmniej. Ale temat nurtuje mnie od dawna, myślę, szukam i gromadzę doświadczenia.

Jeden tzw. „case study”, całkiem świeżutki.
Płynne przejście od subiektywnych wrażen i tego, co ktoś zaobserwuje dookoła, do uogólnień na całą populację/społeczeństwo.

Ad rem.
Emigrantka, którą życie przeczołgało, starsza kobieta (aczkolwiek WCALE nie starsza ode mnie!!!). Wyjechała do UK 8 lat temu. Ciężko pracuje, nie ma wyższego wykształcenia. Zetknęła się w pracy z emigrantami o ciemniejszym kolorze skóry, z Afryki. Jedna, druga osoba, w pracy nie wykazywały się odpowiednimi kompetencjami, szef też nie miał odpowiednich kompetencji do zarządzania zespołem i na monity reszty personelu nie odpowiadał i nie robił nic.
Jak dla mnie sprawa wygląda tak: jest niekompetentny pracownik, mamy do czynienia z szefem, który nie ma ochoty nic z tym zrobić. No, zdarza się i to wcale nierzadko: niekompetentny pracownik i niekompetentny szef.
Jak widzi sytuację polska emigrantka? Otoz, ona w firmie pracuje „o rok dluzej”, „zna się”. Na jej uwagi nie reaguje szef, więc co myśli? Szef biały, współpracowniczka czarna. Współpracowniczka wykorzystuje „słabości tutejszych”. Szef niewinny jak lelija, bo „boi się powiedzieć cokolwiek”. Wniosek: Afrykanie są leniwi, hałaśliwi (bo jej sąsiedzi też z Afryki, a za głośni są), na dodatek „wykorzystują swoją pozycję”. A ona biedna – w domyśle – zaiwania ciężko, nic z tego nie ma, przychodzą takie darmozjady no i voila. Ale ona nie jest rasistką. To są fakty. Na argument, ze na podstawie anecdata nie mozna wyciągać wniosków odnośnie całej populacji słyszę:

– to są fakty! Uwazasz, ze jestem glupia??? Usilujesz mi wmówic, ze to co napisalam, to jest anegdota???

Gdy przytaczam oficjalną słownikową definicję „anecdata” i mówię, ze tylko w takim znaczeniu uzyłam jej w rozmowie (a bardzo dbałam o poprawną pisownię, bo zdaję sobie sprawę z polskich konotacji), słyszę w odpowiedzi, że ona jak wyjechala do UK, to nie znała języka i żebym nie traktowała jej protekcjonalnie poprzez przytaczanie jakichś „słownikowych regułek”.
I tu opada mi już wszystko i…..

AAAAAA!!!!

Właśnie.
Chce mi się tylko walić łbem w ścianę. Mimo to tłumaczę. A potem tak sobie myśle… znam nie jedną osobę z Polski, która skonczyła wyższe studia i uważa, ze stereotypy są ok. Bo POMAGAJA W MYSLENIU. Bo wiecie, oni „nie maja czasu” na to, zeby uczciwie ocenic aplikacje o pracę kogoś-tam, albo żeby uczciwie ocenić jakąkolwiek inną pracę kogos-tam. Stereotypy są dla nich, żeby zaoszczędzić im czas. Czarny emigrant z Afryki – wiadomo, ze będzie niedostosowany, niewykształcony, nic nie wie. Po co tracić na niego czas? Po co poświęcić parę godzin na takich, skoro PRAWDOPODOBIENSTWO tego, ze wsrod bialych Anglików czy Polaków natrafi się na WLASCIWEGO jest większe? Przeciez JA zaoszczędzam czas DLA FIRMY. SAM ZYSK!!!

I wiecie, co straszne w tym jest? Że nadal cała kupa Polaków tak właśnie myśli. Po co tracic czas na UCZCIWY interview, skoro wiadomo, ze większe prawdopodobieństwo znalezienia wlasciwego kandydata bedzie wsrod SWOICH??

… A teraz najlepsze jest to: jeśli jakiś Anglik, Niemiec, Amerykanin pomyśli TAK SAMO O NICH, to wtedy podnosi się potworny wrzask o dyskryminację. Ale związku między jednym a drugim nie widzą, i powiem tak: raz, dwa, trzy….ile czasu upłynie zanim pojawi się komentarz udowadniający mi, że gadam od rzeczy?

Reklamy

Responses

  1. To prawda.

  2. Uczciwy interview jak szef dupa jak z przykładu ? A po co ? Komu na tym zależy ?

    W mojej cudnej korpo miałem dziś doskonały przykład. Rządzi zasada: rób wszystko jak najpóźniej, może nie trzeba będzie robić. Druga brzmi: masz termin, masz się wyrobić, ale jak przyciśniesz to : nie martw się, zleci się na zewnątrz. To, że obsługa firmy zewnętrznej zabiera tak 50% czasu gdzie przez ten czas i tak nic sensownego nie zrobię kwitowane jest wzruszeniem ramion. Interviev? Tu nie ma komu roboty robić, zadaniować czy pilnować terminów i zasobów. Nikogo nie obchodzi ZAKOŃCZENIE zadania.
    Zacznij od szukania firmy, której zależy na czymś więcej jak cięciu kosztów i robieniu max kasy. Tam może coś z tego będzie.

  3. @korposzczur:

    Chyba nie rozumiem, co chciales powiedziec. Ze co, to ze firma ma gowniany model biznesowy ma usprawiedliwiac dyskryminacje?

  4. W UK to team leaderom nie chce sie czytac cv wiec wynajmuja do tego rekruterow, ktorzy sprawiaja wrazenie specjalistow w pozyskiwaniu talentu,… a ktorzy w rzeczywistosci maja bardzo mgliste pojecie jak znalezc wlasciwa osobe bo nie rozumieja co w cv jest napisane. Wszyscy wciskaja im dowolny kit jak chca. A najsmieszniejsze to jest jak mi taki truten dzwoni, czyta wymagania z kartki i pyta czy ja takiego kogos znam. Kurfa jasne, ja mu bede szukal, a on cale fee do siebie przytuli haha. Potem masz team ludzi ktorzy nic nie potrafia i jak za komuny jeden robi jak sie patrzy dwoch sie patrzy jak sie robi. W UK nie ma rasizmu w pracy i jest to tutaj bardzo pilnowane. Ale znowu przez 12 lat pobytu i pracy w 5 korpo spotkalem jednego czarnoskorego o kwalifikacjach powiedzmy technicznych, jednego z dyplomem IT i jedna czarnoskora pania inzynier. W zawodach gdzie trzeba minimalnie ruszyc glowa, lub opanowac jakis zakres czynnosci manualnych, ich nie ma. I nie dlatego, ze da dyskryminowani. Po prostu im sie na ogol nic nie chce. Okupuja takie „zawody” jak concierge, security, taryfa dla ambitniejszych, kierowca autobusu. Kobiety to glownie sprzataczki. Pokaz mi czarnoskorego hydraulika, murarza, elektryka, policjanta, lekarza, prawnika etc. etc. Nie ma. Przypadek? Byle sie nie zmeczyc. Tu nie ma co dyskutowac. Trzeba wyjsc na miasto miedzy ludzi i sie porozgladac i trendy widac golym okiem.

  5. Cóż, chciałabym wierzyć, że jestem osobą otwartą (na ludzi, ciekawostki, nowe poglądy), a przy tym na tyle krytycznie myślącą, że potrafię wyłapać bezsensowne błędy w cudzym rozumowaniu czy merytoryczne bzdury. A jednak… z pewnością i ja jestem w jakiś sposób ograniczona stereotypami. Ale czy to zawsze jest złe?

    Przykładowo: kilkanaście lat temu próbowały mnie okraść Cyganki (zaczęło się od mojego braku asertywności, później zebrałam się w sobie i lekka przemoc pomogła); innym razem otoczyło mnie stado cygańskich dziewcząt, ale im pokazałam, że nie mam ani grosze; czytałam artykuły o Cyganach wędrujących po Polsce i zakładających obozowiska, widziałam dokumenty. I co? Ano – nie znoszę tych ludzi. Czy uważam, że wszyscy to złodzieje? Oczywiście, że nie. Ale jeśli ktoś uzna, że powinnam patrzeć na dwie „typowo” ubrane Cyganki wsiadające do przedziału pociągu jak na parę białych niewiast, to popukam się w głowę. Jeszcze długo, długo nie.

    Czy jest to złe? – ponawiam pytanie. A czy jest złe szukanie PRAWDY o świecie, jakkolwiek by nie była niewygodna? Czy naprawdę trzeba być paskudnym rasistą, by po przeczytaniu iluś tekstów czy opinii (tak, anegdotycznych opowieści, ale w dużej ilości) wyrobić sobie zdanie, że w pewnych grupach etnicznych czy rasowych występują pewne t e n d e n c j e ? Będę pierwsza do obrony wszelkich wyjątków, ba, nie śmiem twierdzić, że większość tej czy innej grupy jest taka czy owaka. Ale o tendencjach się czyta i ogląda programy. Nie da się wszystkiego zwalić na ekonomię, brak szans w gettach, choć to też pewnie ma znaczenie.

    Prawda jest brzydka. Nieetyczna. Smutna. Prawda o Polakach również. Są tendencje? Są. Były zanim narodziły się ostre polityczno-ideologiczne podziały. Nie ma co temu zaprzeczać.

  6. @futrzak – nie usprawiedliwiać. Ale czego spodziewać się po takiej firmie ? Że będzie dbała o jakieś zasady ?

  7. @korposzczur:

    Dbanie o cokolwiek zaczyna sie od… wymagania tego przez normalnych ludzi. Przepisy o niedyskryminacji i wymaganie przestrzegania ich nie spadly zadnemu krajowi z nieba, nie zostaly objawione ani nie sa wynikiem jakiejs „wyjatkowej natury”. Zostaly wywalczone.
    Tymczasem w Polsce ludzie bardzo czesto godza sie na gowniana rzeczywistosc, lamanie przepisow i niesprawiedliwosc na zasadzie wlasnie takiej, jak mowisz „no ale czego sie spodziewac po…” „tu zawsze tak bylo” „w Polsce sie nie da” i tak dalej. To jest postawa godzenia sie z zastana rzeczywistoscia, a wiesz, co z tego wynika? Ze owa rzeczywistosc nigdy sie nie zmieni, jesli wiekszosc ludzi bedzie tak wlasnie do niej podchodzic – ze smutna akceptacja.
    Zmiana zaczyna sie od NIE aceptowania czegos.

  8. @futrzak – odpowiedź jaką JA otrzymałem „będziesz dyrektorem to sobie będziesz rządzić”. Piłka jest krótka. Można sobie pisać anonimy do PIP albo i na Berdyczów. Sorry, jestem na wystarczającym cenzurowanym w firmie za niewyparzony jęzor.

  9. @korposzczur:

    Zawiadomienie PIP i kontrola niejedna juz firme przyprowadzily do pionu.

    Poza tym to nie sztuka – jak juz wiele razy wczesniej pisalam – miec niewyparzony jęzor. Sztuka cos wynegocjowac i przekonac ludzi do tego.

    Ty narazie jestes na etapie „nie da sie, nie ma sensu, dostane po lbie”.
    Przypomina mi to mnie samą sprzed 15 lat i rozmowe jaka odbylam z pewnym znajomym. Bylam na etapie takim, jak ty teraz. On mi na to:
    – sluchaj, ale jesli faktycznie ta firma taka beznadziejna i tak sie w niej meczysz, to zacznij sie przygotowywac do zmiany na inna firme
    – ale nie spelniam wymagan! Wszedzie chca znajomosci Oracla, Javy, a ja nie mam o tym zielonego pojecia, tego sie nie da nauczyc w miesiac, to-tamto-nie-da-sie.
    …..
    …..
    …..
    – a tak w ogole probowalas?
    – no nie, bo to nie ma sensu.
    – ok. Sprobuj, zobaczysz jak wyglada interview, rozejrzyj sie, zbierz doswiadczenia, to potem pomoge ci w zastanawianiu sie JAK tego dokonac. A dopoki to nie nastapi, odmawiam ciaglego walkowania w kolko tego samego.

    I powiem ci, ze mial racje. Poszlam, sprobowalam, okazalo sie, ze to wszystko nie takie straszne. Zaczelam glowkowac, zastanawiac sie, pytac, rozmawiac z ludzmi. Po roku zmienilam firmę na taka, co myslalam, ze niemozliwe. Gdybym dalej tkwila w schemacie „nie da sie” nigdy bym tego nie zrobila. Co poddaje pod rozwagę. Kazda zmiana zaczyna sie od zmiany myslenia i nastawienia….

  10. OK :)

  11. Stereotypy, podobnie jak religia, zastępują myślenie. Są wygodne, bo nie trzeba ruszać łbem – wszystko jest białe albo czarne, nie ma żadnych skomplikowanych odcieni szarości. I tyle w temacie.

  12. @Kira
    Cyganie mają chyba najbardziej przerąbane ze wszystkich.

    Mieszkam w mieście, gdzie żyje ok. 100 Cyganów. Kilka lat temu doszło do jakiejś bójki, bójki odwetowej, ponownej bójki za bójkę odwetową itp… Kibole zaczęli się organizować w jakieś „komanda patrolowe, a skończyło się sprowadzeniem do miasta ekstra patroli policyjnych. Na specjalne „warsztaty” przyjechała Wyborcza. Była projekcja filmu „Papusza” oraz zachęta (skierowana do „białych”), by pozbyć się stereotypów. Anna Dymna osobiście po filmie „Papusza” namawiała do zgłębienia tematu kultury cygańskiej.

    Za jej namową ściągnąłem z sieci książkę (film na niej bazuje) „Cyganie w Polsce” (1989) Ficowskiego. A tam w rodziale „Praca” takie oto zawody typowo cygańskie:
    1. Największym szacunkiem darzy się (wśród Cyganów) złodzieja koni! (dzisiaj to zapewne złodziej samochodów, bo książka choć z roku 1989, traktowała o latach ’60 w PRL)

    Potem długo, długo nic i dopiero myzykant oraz treser niedźwiedzi (???).

    Na koniec autor wymienia jeszcze 2 zawody, choć zaznacza, że już zanikają:
    szczurołap i kotlarz.

    Jak walczyć ze stereotypami, skoro pierwszy front walki poleca lekturę, która te stereotypowe wyobrażenia potwierdza?

    Smutny obraz z tej książki jest taki, że jeśli Cygan postanowi zostać „szanowanym obywatelem „i odnieść sukces (wg kryteriów sukcesu „białych” Polaków) to przez społeczność romską zostanie wykluczony. Mamy taki przykład: chłopak osiągnął międzynarodowy sukces, jest stawiany przez białych jako wzór „integracji”, ale nie ma żadnego posłuchu/szacunku wśród swoich, choć jest wybierany jako przedstawiciel w rozmowach między społecznościami.

    Nie wiem, czy jest jakakolwiek szansa na zmianę…

  13. Cyganie to zwarta, chroniąca swoją indywidualność społeczność. Oni przeciwko światu. Rozumiem to i nawet trochę im tego zazdroszczę… tego outsiderstwa. Co nie zmienia tego, że ich nie cierpię i zakładam złe zamiary. A za wysyłanie dzieci na żebry nasyłałabym opiekę społeczną.

  14. A. I. – uproszczenia to nie ekstrema.

  15. @A. I:

    Dokladnie…stereotypy zastępują myslenie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: