Napisane przez: futrzak | 30 stycznia 2018

W związku z kolejną śmiercią himalaisty znajomy zadał w sumie bardzo istotne pytanie: dlaczego zdobywanie Giewontu w klapkach jest be, a zdobywanie zimą bez tlenu Himalajów jest bohaterskie?

Reklamy

Responses

  1. Wchodzenie w klapkach na giewont jest bohaterskie, ale tylko w klapkach marki Kubota. Inne odpadają.

  2. Zimą zdobywanie Giewontu w klapkach jest złe, bo można sobie odmrozić stopy. W Himalajach też się odmraża tylko znacznie wyżej. A tlenu jest mało dla nie wszystkich. Biedna francuska dała rady, a chłopak nie. Ale on był po przejściach i pewnie myślał, że już da radę. I się pomylił.

  3. To trochę jakbyś się pytała, dlaczego po autostradzie trzeba jeździć max 120 km/h, a po torze Formuły 1 możesz 300 km/h.
    IMHO wszystko kwestia intencji. I przygotowania.
    Większość tych co idą w klapkach, czy balerinach na Giewont robi to raczej z czystej bezmyślności. Nie dlatego, że wierzą, że będą w stanie to zrobić, czy dla adrenaliny.
    Najwyższe góry bez tlenu wymagają dużego treningu, doświadczania i świadomości podejmowanego ryzyka. Niedzielni turyści zdejmowani przez GOPR z Orlej Perci po prostu nie wiedzą gdzie idą. Bo gdyby wiedzieli toby tam nie poszli.

  4. „Co, ja nie dam rady?” — czesto przyswiecajaca motywacja zdobywajacych polskie Tatry w klapkach.

    On the other hand kloci mi sie to „doswiadczenie i swiadomosc podejmowanego ryzyka” gdy czytam wypowiedz innego himalaisty Marcina Miotka:

    „1. Niestety jeśli chodzi o przyczyny sytuacji w jakiej znaleźli się Tomek i Eli to dla mnie jest to Broad Peak 2.0 – oni po prostu zameldowali sie na szczycie totalnie wyczerpani po zdecydowanie za długim ataku szczytowym na słabej aklimatyzacji. Z przykrością stwierdzam, że to był klasyczny „summit fever”.

    2. Gdzie przebiega granica między pasją a odpowiedzialnością ( za rodzinę, w szczególności dzieci)? Ileż to małych dzieci w ostatnim czasie osierocili (tylko polscy) alpiniści. Wiem że polscy kierowcy, alkoholicy osierocili z pewnością więcej – ale ja tego zrozumieć nie mogę. Wiem, że jest to trudne, bo to pasja, ale czy koniecznie trzeba to ryzyko tak podnosić, aby w dwójkę bez zespołu zabezpieczającego atakować ośmiotysięcznik zimą. Czy to jest więcej warte niż uśmiech dziecka czekającego na tatę w domu? Dla mnie pytanie retoryczne. Ja nie chce takich bohaterów co osierocają dzieci, a w szczególności takich co nie pomyśleli przed wyprawą , że mogą nie wrócić i nawet nie wykupili (nie mam na myśli Tomka bo nie wiem jak było – piszę ogólnie) porządnego ubezpieczenia, aby zabezpieczyć rodzinę na przyszłość. Bohaterami to będą matki i żony, które zostały same z dziećmi.

    3. Jak tylko usłyszałem, że Tomek i Eli mają problem to jedną z pierwszych rzeczy o jakiej pomyślałem to fakt, że Tomek ma niesamowite szczęście, że jest w zespole Francuzka, bo Francja jako globalny gracz, mocarstwo atomowe ZROBI ABSOLUTNIE WSZYSTKO aby uratować swoja obywatelkę. Jak się myliłem wiemy wszyscy. Francuzi w krytycznym momencie nie zrobili ABSOLUTNIE NIC. Wstyd. Brawa dla polskiego MSZ. Chcę takiej Polski, gdzie każdy Polak będzie czuł, że jego kraj zrobi absolutnie wszystko aby ratować swoich obywateli w górach, na morzach, pustyniach.

    4. Wielki szacunek dla chłopaków z K2 za akcję ratunkową! Jestem pełen podziwu jak sprawnie i szybko pomogli Francuzce. Z przykrością dla rodziny Tomka, stwierdzam że podjęto słuszną decyzję o zakończeniu tej konkretnej akcji – na pewno zespół, który ratował Eli był zbyt zmęczony, aby od razu podjąć dalszą akcję w niesprzyjającej pogodzie, na dość jeszcze słabej aklimatyzacji.

    5. ” Strefa śmierci” – pomimo, że żyjemy w XXI wieku, ludzie eksplorują Marsa i inne odległe planety, ludzkość jest prawie bezbronna jeśli ktoś potrzebuje pomocy na wysokości 7000+. Ok zdarzały się akcje ratunkowe powyżej tej wysokości, ale to raczej małe wyjątki. Nie w każdym kraju są odpowiednie helikoptery do latania na wysokości 5000+, jeśli już są to muszą być elitarni piloci, musi być pogoda. W dodatku muszą być zaaklimatyzowani ratownicy, którzy będą w stanie uczestniczyć w takiej akcji. Z powyższych powodów w odróżnieniu od wielu sportów ekstremalnych himalaizm powyżej 7000 tyś m npm to prawdziwa strefa śmierci.

    6. Himalaizm, alpinizm to drogi sport. Uprawianie go „po taniości” ZNACZNIE podnosi ryzyko, zarówno w Himalajach jak i Tatrach.”

  5. Po taniosci i po partyzancku to byl przeciez caly wielki polski himalaizm czasow Kukuczki robiony. A o takim sprzecie, odziezy, wiedzy czy bazie treningowo regeneracyjnej jak dzis to tamci mogli sobie pomarzyc.

  6. @futrzak:

    „Co, ja nie dam rady?” — czesto przyswiecajaca motywacja zdobywajacych polskie Tatry w klapkach.

    W to nie wątpię. Ale raczej nie wierzę, że za tą motywacją kryje się jakakolwiek głębsza analiza warunki vs. doświadczenie. Czy w ogóle jakiekolwiek myślenie.

    Co do analizy Marcina Miotka to nie sposób się z nią – w większości punktów –
    nie zgodzić, choć – jak wiadomo – „Polak mądry po szkodzie”. Bo np. co do braków w aklimatyzacji to oceniać można to bardzo różnie. Na pewno wiedzieli, że nie są jeszcze w pełni zaaklimatyzowani, ale wiedzieli też że nadchodzi załamanie pogody. Więc pewnie stanęli przed wyborem w stylu, „teraz albo wcale”.

    Z kolei uwaga co do (nie)działania francuskiego MSZ też, moim zdaniem całkowicie chybiona. Bo ten polski zareagował z dużym opóźnieniem, pod presją opinii publicznej – gdy w internecie zbiórka była sukcesem, a sprawa stała się mega głośna.
    We Francji himalaiści rzadko miewają status celebrytów i Eli Revol – do ubiegłego tygodnia – nie była znana nikomu poza wąskim gronem górskich pasjonatów.
    Francuskie media zaczęły o niej pisać dopiero gdy polscy himalaiści zorganizowali tą spektakularną akcję ratunkową i gdy w Polsce „Czapkins” i Eli nie schodzili już od kilkudziesięciu godzin z czołówek wszystkich programów informacyjnych.
    Wrzuciłem przed chwilą nazwisko Revol w wyszukiwarki dwóch największych francuskich dzienników „Le Monde” i „Liberation” – w obu wspomniano o niej po raz pierwszy dopiero 2 dni temu. Przedtem nigdy.
    Jestem przekonany, że gdyby „Czapkins” nie był tak medialny, to nasz MSZ zachowałby się dokładnie tak samo jak francuski. Czego, tak na marginesie, wcale nie krytykuję.

  7. @Tomek Surdel:

    Polak mądry po szkodzie, wiadomo. Ale….ale wypadku Mackiewicza glupie ryzyko bylo czescia jego podejscia (zupelnie jak z tymi klapkami), do czego zreszta sie przyznal otwarcie w wywiadzie:

    „Nie podoba mi się generalnie to, że góry stają się przestrzenią dla biznesu. Pieniądze, biznes jest wszędzie, mamy mnóstwo miejsca tutaj na nizinach. Góry powinny być dla wszystkich – wyznał. No dobrze, a co, gdy nie ma sponsorów? Z uwagi na ogromne koszty profesjonalnego sprzętu, kupił na przykład w sklepie rolniczym 2 km liny, która kosztowała 60 groszy za 2 metry.”

    Albo, jak na ktorejs wyprawie zaskoczyl go deszcz, bo nie stac go bylo kupic sobie porządnej kurtki goreteksowej. Ten, tego. To, ze wtedy nie zmarl z hipotermii zawdzięczał tylko niesamowitego fuksowi.
    A to byla jego siódma próba zdobycia Nanga Parbat.

  8. …takze jak dla mnie poziom brawury i przekonanie „co, ja nie dam rady?” dosc podobne. A jednak ludzie w pierwszym wypadku uwazaja klapki na Giewoncie za objaw glupoty, a w drugim wypadku robia z faceta bohatera. No i wlasnie ciekawe, czemu, czyz nie?

  9. Jeżeli spotykasz na szczycie góry kogoś w klapkach, to znaczy, że jest to wystarczający sprzęt by zdobyć ten akurat szczyt.

  10. Nikt nie zrobił ścieżki na szczyty w Himalaje, na Giewont tak. Ale w sumie słuszne pytanie, na Giewoncie zginęło trochę ludzi od tego magicznego krzyża ;]

  11. Bo więcej ludzi jest w Tatrach jak Himalajach. Nie mówiąc o udziale procentowym idiotów. Saga z ostatnich 3 lat:
    – 2015 – http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/9230265,tatry-setka-ludzi-utknela-na-drodze-do-morskiego-oka-zadali-by-ktos-po-nich-przyjechal,id,t.html
    – 2016 – https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/zakopane-80-turystow-ktorzy-utkneli-nad-morskim-okiem-uratowani,703555.html
    – 2017 – http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22842259,awantura-na-drodze-do-morskiego-oka-masa-pijanych-turystow.html?disableRedirects=true

    Z niecierpliwością czekam na 2018, być może jeszcze tej zimy :)

    Klapki na Giewoncie:
    http://24tp.pl/n/34462
    http://www.eska.pl/news/w_klapkach_i_z_torba_biedronki_na_rysy_-_te_zdjecia_robia_furore_w_sieci/144946

  12. Hitem sprzed paru lat był Barbie na Gubałówce, niestety na Kasprowy nie dojechała choć podobne ewenementy można tam spotkać. W końcu kolejką to jak tramwajem: http://joemonster.org/art/10068

  13. @korposzczur:

    Ja mysle ze bierze sie to z „ogarnialnosci” tematu. Tatry jakie sa większosc Polaków wie. Zrozumienie, ze klapki nie sa odpowiednim obuwiem do chodzenia po gorach, to tez prosta sprawa. Latwo jest wiec rzucic – o idioci, ja to bym tak nie zrobil. Ja jestem mądrzejszy.

    A jesli chodzi o himalaistow… no troche trzeba temat znac – chociazby z czytania specjalitycznych ksiazek i magazynow. Troche trzeba wiedziec, zeby umiec odroznic brawure i niepotrzebne ryzyko od sensownych precautions. Do tego dochodzi jeszcze gloria bohaterstwa obecna w polskich mediach od czasow sukcesow Rutkiewicz. Media wykreowaly himalaistow na celebrytow i tak juz zostalo. A przeciez jest duzo innych rodzajow ryzykowania wlasnym zyciem – ryzykowania, z ktorego wynikaja jakies korzysci dla spoleczesntwa oprocz tylko „realizuje moją pasję”.

  14. Dlatego zdobywanie Giewontu w klapkach jest be. Tym bardziej, że mąż mojej koleżanki zginął w akcji jako ratownik TOPR. Taka praca. Ale co innego jak idziesz po wyekwipowanego gościa, któremu nie poszło, a co innego jak po idiotę w trampkach i dżinsach w zimie na Rysy. Ludzi w Tatrach jest ogrom – za 2016r to 3,3 mln sprzedanych biletów. W Himalajach tak nie ma. Nie mówiąc o tym, że wypad w Tatry to weekend i parę zeta. W Himalaje za darmo nie pójdziesz. To robi selekcję. Może nie głupoty, ale choć kasy i ilości ludzi.

    Pasje. Pasja jest plusem jeśli nie zagraża społeczeństwu. Danej osobie jak najbardziej mogą. Czym innym jest skakanie ze spadochronem w aeroklubie, a czym innym ściganie się dwieście po mieście „bo mi toru nie wybudowali”. Nie każdy chce być strażakiem :) Moje proste hobby też ma ofiary śmiertelne na koncie. Choć z drugiej strony zginąć możesz gdziekolwiek.

  15. No nie wiem – ostatnio na samo Mount Everest pozwoleń na wejście jest ponad 700. Dodając do tego członków ekip oraz na inne góry to wyjdzie pewnie ładnych parę dziesiąt tysięcy. Jak policzyć ile kasy musi każdy przynieść to na pewno w Tatrach jest mniej $ niż w Himalajach.

    Dla co do porównania z klapkami – zdecydydowanie jest to godne rozważenia porównanie. Rozumiem – częsiowo – motywy jednych ( i drugich ;) ale trzeba przyznać że jednak Himalaje to inna bajka.
    Jednak ten „sport” nie zasługuje imho na taką uwagę mediów ( = łatwość znajdowania funduszy) W latach 80tych to był niezły patent na możliwość zdobyciqa paszportu. Teraz to dzieje się siłą rozpędu. A przecież to jednak – poza wszystkim szukanie guza. I to nie tylko zimą – niezależnie od aklimatyzacji i przygotowań wystarczy konkretne załamanie pogody albo szczelina w lodowcu …

  16. @karroryfer
    Tatrzański Park Narodowy ma więcej z opłaty parkingowej, niż te państwa z Himalajów :)
    Tzw. „okienko” na wspinianie na najwyższe szczyty to zaledwie 2-3 tygodnie w roku.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: