Napisane przez: futrzak | 29 stycznia 2018

Konkurs!

Kto zgadnie, skąd pochodzi poniższy cytat? (uwaga, dla utrudnienia zadania pozmieniałam nieco nazwy charakterystyczne, zeby za łatwo nie dało sie wygooglać…). Osoby wiedzące uprasza sie o powstrzymanie przez jeden dzien, zeby nie psuć innym zabawy.

Oczywiście, tłumaczyłem sobie, cały problem z takimi ludźmi jak my polega na tym, że wszystkim nam błędnie wydaje się, iż mamy coś do stracenia. Bujda z chrzanem. Zacznijmy od tego, że dziewięć dziesiątych mieszkańców Ulicy Sadowej myśli, że są właścicielami swoich domów. Faktycznie ta ulica i cały kwartał skupionych wokół niej budynków należy do potężnego szwindlu, instytucji zwanej Majątek Temidy, własności Towarzystwa Budowlanego „Radosny Kredyt”.
Towarzystwa budowlane to chyba największa granda dzisiejszych czasów. […] cały cymes w działalności tych firm polega na wpojeniu ludziom przekonania, że świadczy się im nie wiadomo jakie dobrodziejstwo. Walisz ich pałą, a oni całują cię za to po rękach. […]
Jeśli chodzi o ścisłość, my, zamieszkali przy Ulicy Sadowej, nie zostajemy właścicielami naszych domów nawet wtedy, kiedy skończymy ich spłacanie. Bo widzicie, nie jest to własność, tylko dzierżawa. Te domy kosztują pięćset pięćdziesiąt tysięcy, spłacać je trzeba przez 30 lat, a gdyby ktoś chciał kupić taki dom za gotówkę, zapłaciłby tylko około trzystu tysięcy. Oznacza to, że Radosnemu Kredytowi przypada zysk w wysokości dwustu pięćdziesięciu tysięcy, nie muszę chyba jednak dodawać, że firma na tym nie poprzestaje. Kwota dwustu pięćdziesięciu tysięcy zawiera zysk budowniczego, ale Radosny Kredyt, występujący w tym przypadku jako przedsiębiorstwo Kowalski&Ska, sam stawia te domy, zagarniając ów zysk. Płaci tylko za budulec, lecz i przy tej okazji zgarnia zysk, ponieważ (tym razem jako firma Nowak&Ska) sprzedaje sama sobie cegłę, dachówkę, drzwi, okna, piasek i cement. Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś mi powiedział, że pod jakąś inną nazwą sprzedaje sobie sama również drewno na te drzwi i szkło na okna.
Poza tym było to coś, co mogliśmy wszyscy przewidzieć, choć aż szczęki nam opadły, gdy się o tym dowiedzieliśmy – przedsiębiorczość Radosnego Kredytu nie ogranicza się bynajmniej do interesów budowlanych. Gdy wytyczano Ulicę Sadową, zamykały ją otwarte błonia – niby nic nadzwyczajnego, ale dzieci grywały tam w piłkę – zwane łąkami Wolności. Wprawdzie oficjalnie nigdzie tego nie napisano, panowało jednak wśród nas przekonanie, że łąki Wolności pozostaną niezabudowane.
Lecz przedmieście Okrężnicy rozrastało się. […] Przybywało mieszkańców, czynsze szły w górę […] No więc nagle przyjechały ekipy budowlane i na łąkach Wolności zaczęły rosnąć domy. Majątki Temidy podniosły gromki wrzask, a okoliczni mieszkańcy powołali komitet protestacyjny. I co? Guzik pomogło! Prawnicy Klajzera w pięć minut wybili nam z głów protesty. Łąki Wolności zabudowano. […]
Ulegając złudzeniu, jakobyśmy byli właścicielami naszych domów i mieli, jak to się mówi, „udział gruntowy”, my, nieboracy przynależni do Majątku Temidy i innych podobnych spółek, zostaliśmy na zawsze oddanymi niewolnikami Klajzera. Zostaliśmy wszyscy szacownymi właścicielami nieruchomości – my, to znaczy demokraci, potakiwacze i wazeliniarze. Przecież nie zarżniemy kury znoszącej złote jajka! To zaś, że Bogiem a prawdą żadni z nas właściciele, że spłaciliśmy dopiero połowę rat za domy, że drżymy ze strachu na myśl, że coś mogłoby nam się zdarzyć, nim uregulujemy ostatnią ratę, najzwyczajniej w świecie pogłębia nasze niewolnictwo. Wszystkich nas kupiono, na dobitkę za nasze własne pieniądze. I pomyśleć, że każdy z tych zakichanych gówniarzy, co to wypruwają sobie żyły, żeby spłacić podwójną wartość domku dla lalek, który nazywa się Piękny Widok (ale widok zasłaniają domy naprzeciw, a piękna jest w okolicy tyle, co brudu za paznokciem), otóż każdy z tych biednych potakiwaczy oddałby ochoczo życie, żeby uchronić ojczyznę przed bolszewizmem”.

Reklamy

Responses

  1. jakiś przedwojenny tekst

  2. Ech, życie. Stare teksty odzyskują aktualność. Jak już się ludziki odnajdą – postaram się umieścić dwie krótkie historyjki.

  3. Ech… proste. Ale, żeby nie było – musiałem sprawdzić ;]

  4. Tekst pochodzi z powieści „Brak Tchu” Orwella wydanej w 1936 roku.

    To, co jest smutne, ze w/w cytat pasuje jak ulał do dzisiejszych realiów. Bo mimo uplywu ponad 7 dekad ludzie daja sie lapac na te same oszukancze chwyty. I jeszcze pracowicie usprawiedliwiaja system, ktory pozwala na ich stosowanie…

  5. Też co raz częściej widzę rzeczywistość jakby wprost wyjętą z książek Orwella.
    Ciekawe czy opisywał swoją współczesne czasy, czy cwaniacy świata traktują jego dystopie jak podręcznik.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: