Napisane przez: futrzak | 9 stycznia 2018

Czego nie zobaczysz w Fox News…

Ani w Polskich mediach.
Ano tego:

Najbiedniejszym county (hrabstwem) w USA jest Owesley, Kentucky. Ma największą liczbę osób pobierających food stamps. Jest w 99.22% białe, oraz 95% wyborców to ludzie głosujący na republikanów…

Mediana dochodów to $19,146 na gospodarstwo domowe, podczas gdy mediana krajowa to $55,775.
Ponad 45% mieszkanców żyje poniżej progu nędzy, który wynosi $11,770 brutto rocznie na jednoosobowe gospodarstwo domowe ($15,930 na dwuosobowe). Zauważcie, ze mediana jest tylko o trochę ponad 7 tysięcy wyższa..

Jak wygląda tam życie na codzien, mozna poczytac nieco więcej tu.

Reklamy

Responses

  1. Wniosek? Powinni głosować na liberałów?

  2. @Kira:

    Przeciez glosowali na liberalow. Republikanie w warstwie ekonomicznej prezentuja czysty liberalizm. Obciąć wszystkie swiadczenia (wlacznie z SSN i medicare), obnizyc podatki bogatym najlepiej do zera, zostawic ludzi samym sobie.

  3. @futrzak, Kira
    Wg mnie dobrze użyty termin, bo art. jest o USA. Tam liberałowie = demokraci. Pamiętam nawet reportaż w TVN z czasu prawyborów, który te niuanse Polakom wyjaśniał.

  4. @ Futrzak

    No właśnie, zdecyduj się, jakich terminów używasz. Liberals to nie conservatives.

  5. Od dawna zastanawiam się co zrobią ci biedni zwolennicy republikanów kiedy stracą cały socjal? Tym gorliwiej będą wspierać?

  6. Przeczytałem ten artykuł i nie widzę w nim nic nadzwyczajnego. W zasadzie temat dla Maczety, jak może wyglądać życie w poprzemysłowych rejonach, gdzie skończył się węgiel, młodzież uciekła w inne strony, a starsi nie mają pomysłu na życie i biznes. Na całym świecie są setki takich wymierających miasteczek. Niektóre nawet całkiem wymarły jak Barenburg na Szpicbergenie.
    Smutne, ale nic się nie da zrobić, niezależnie od tego, kto będzie w kraju rządził. Nie powinno też nikogo dziwić, że głosowali na Trumpa. W Anglii i Walii w podobnych rejonach większość głosowała za Brexitem. A znaczna część chce głosować na BNP. Wiadomo, ktoś musi być winien – złe elity, Żydzi, masoni, banksterzy itd.

  7. @Lukasz:

    Nie. Demokraci nie proponuja zlikwidowania Obamacare, nie proponuja zlikwidowania medicare i Social Security. Nie chca obciąc finansowania edukacji, nie chca usunac wszystkich regulacji z Wall Street – to wszystko jest program republikanów. Do tego sa oni konserwa obyczajowa – ale w warstwie ekonomicznej maja program jak Korwin. Czyli liberalizm pełną gębą – albo kons-lib przekladajac na terminologie polską.
    Amerykanskie „liberals” nie przeklada sie na polskie „liberałowie”. Demokraci sa „liberals” w warstwie obyczajowej. Od strony ekonomii sa wsrod nich z jednej strony ludzie mocno socjalizujacy (zwolennicy Sandersa), a z drugiej takie dupolizy oligarchii jak Clinton.

    @brysio:

    jaki „caly socjal”? O czym ty mowisz? W tej chwili ci ludzie pobieraja tylko food stamps, bo inczej glodowaliby.

    @ZQW:
    to jest ten region, ktory Trump obiecal „make great again”. A nadzwyczajne jest to, ze wsrod klasy wyzszej sredniej panuje mit jakoby najgorsze slumsy i bieda to byly w czarnych dzielnicach, a to wszystko dlatego, ze czarnym sie pracowac nie chce. A tu siurpryza – najbiedniejsze county jest prawie całkowicie białe.
    I nie jest tak, ze „nic sie nie da zrobic”. Przyklady innych panstw pokazuja, ze sie daje. Natomiast w USA nie ma zadnej safety net, ci ludzie jedyna pomoc jaka dostaja od panstwa, to sa food stamps – bo inaczej zdechliby z glodu.
    W USA w tej chwili mobilnosc spoleczna jest najnizsza w historii tego panstwa. Jak pochodzisz z rodziny zyjacej w nędzy, to w nędzy zycie skonczysz, bo nie masz zadnej szansy ani drogi sie z tego wyrwac – zwlaszcza, jesli mieszkasz w jakims miasteczku w Apallachach…

  8. @futrzak

    Dokładnie tak, jak piszesz. Ale myślałem, że w dyskusji o USA można używać określenia liberałowie/liberalne i wszyscy wiedzą, że chodzi o amerykańską lewicę.

  9. Jak trzeba będzie ciąć wydatki to i foodstamp zabiorą/ograniczą

  10. @Lukasz:

    Tyle ze na gruncie amerykanskim jak napisalam powyzej i powtorze raz jeszcze liberalowie/liberalne NIE OZNACZA LEWICY. Na lewice jest oddzielne okreslenie: progresywiści. Progresywisci to jest mniej-wiecej to, co lewica w znaczeniu Zachodniej Europy. Progresywisci w zadnym razie nie pokrywaja sie calkowicie z demokratami.

    Ah ta rzeczywistosc. Wredna. znacznie bardziej skomplikowana niz podzial swiata na czarne-biale. Lewica-prawica etc.

    @brysio:

    raczej wątpie. Glod wygania ludzi na ulice.

  11. @ „raczej wątpie. Glod wygania ludzi na ulice.”

    A czy to nie jest clue oferty demokratów ( i wielu socjalnych rządów zachodu) Dajmy im coś to się nie będą buntować i nasze tłuste tyłki pozostaną niezagrożone ?

  12. @Karroryfer: rozumiem chęć zachowania status quo przez elity. Ale alternatywą wobec „dajmy im coś to się nie będą buntować” jest „nie dajmy nic a jak się zbuntują to przemocą bunt złamiemy”. Metoda łamania protestów przemocą jest w USA znana od samego początku włączają w to strzelanie z karabinów Gatlinga do strajkujących i ataku Gwardii Narodowej na dwudziestotysięczny obóz bezrobotnych w Waszyngtonie.

    Cynicznie zapytam: co lepsze?

  13. @ Futrzak

    Czytałam, że mobilność klasowa jest w US jedną z najniższych, lecz żeby stwierdzić, że biedni nie mają żadnych szans? Trochę to na wyrost. Są disadvantaged (polskie tłumaczenie za bardzo mi nie odpowiada), lecz chyba jeszcze mogą zdobyć jaką taką edukację? Bo nie oszukujmy się, mobilność klasowa zależy – śmiem twierdzić – od tego, na jaką ścieżkę zawodową człowiek wejdzie i czy się na niej utrzyma. Co w ogóle demokraci proponują, żeby coś w tym kierunku zmienić?

    Ja również opowiadam się za safety nets, darmową służbą zdrowia, lepszą edukacją, ale to nie zaradzi całej nędzy, poprawi raczej szanse na przeżycie (i dobrze), lecz nie zmieni tego, że – jak pisałaś – niektórzy ludzie będą musieli łapać 2-3 prace by utrzymać siebie i swoje rodziny.

    Co do welfare, to i w UK i nawet w US parę pokoleń z tego żyje, rodząc dzieci dla zasiłku. Nie wiem, jak im się to w tym drugim kraju opłaca, ale już w UK, Szwecji, Niemczech można żyć komfortowo. I to się wielu ludziom nie podoba.

    To, że najbiedniejszy region w US jest biały niekoniecznie oznacza, że statystycznie biali są biedniejsi.

    http://money.cnn.com/2014/08/21/news/economy/black-white-inequality/index.html

  14. @Kira:

    „Czytałam, że mobilność klasowa jest w US jedną z najniższych, lecz żeby stwierdzić, że biedni nie mają żadnych szans? Trochę to na wyrost. Są disadvantaged (polskie tłumaczenie za bardzo mi nie odpowiada), lecz chyba jeszcze mogą zdobyć jaką taką edukację?”

    Wlasnie sie ukazal raport na temat inequality w edukacji w USA, tu mozna poczytac:
    https://www.npr.org/sections/ed/2018/01/11/577000301/americas-schools-are-profoundly-unequal-says-u-s-civil-rights-commission?utm_source=facebook.com&utm_medium=social&utm_campaign=npr&utm_term=nprnews&utm_content=20180111

    Polecam zwlaszcza ten fragment:

    „The 150-page report, titled „Public Education Funding Inequity: In An Era Of Increasing Concentration Of Poverty and Resegregation,” reads like a footnoted walking tour through the many ways America’s education system fails vulnerable students — beginning with neighborhood schools that remain deeply segregated and continuing into classrooms where too many students lack access to skilled teachers, rigorous courses and equitable school funding.”

    Gdybys nie wiedziala, to przypomne: w USA obowiazuje rejonizacja szkol junior i junior high. Musisz chodzic do szkoly tam gdzie twoj rejon. A te szkoly sa fundowane z lokalnych podatkow. W dzielnicy gdzie mieszka biedota nie ma pieniedzy na szkoly i sa one na tak gownianym poziomie, ze dzieciaki stamtad nie maja szans zalapac sie na dalsza edukacje.

    Co do reszty tj. jak zaradzic nędzy ludzi, ktorzy pracuja. Podniesc place minimalne. Hint: w USA od dawna nie byly one podnoszone, podczas gdy koszty zycia strzelily w gore.

    „nawet w US parę pokoleń z tego żyje, rodząc dzieci dla zasiłku”

    — oh czyzby? Nie jest mi znany zaden program w USA, w ramach ktorego placonoby jakies pieniadze za sam fakt urodzenia dziecka. Jesli taki znasz, to bardzo prosze o źrodło. Ba. Juz dawno, od kilku dekad nie ma zadnych zasilkow, z ktorych daloby sie przezyc. Zasilek dla bezrobotnych to dostajesz, o ile w ciagu ostatnich 18 miesiecy przepracowalas 12 i wynosi on 30% sredniej z twojej pensji z tych ostatnich 12 miesiecy. O jakich zasilkach więc mowisz????

  15. @ Futrzak
    to jest ten region, ktory Trump obiecal „make great again”.
    Trump opowiadał bzdury. Takich miejscowości, które żyły z górnictwa i po wyczerpaniu złóż lub zmianie technologii, zniknęły z mapy były setki w historii i żadna nie stała się „great again”.

  16. @ZQW:

    Alez ja o tym doskonale wiem. Nie przeszkodzilo to jednak ludziom, ktorzy tam mieszkaja, uwierzyc Trumpowi i glosowac na niego.

  17. „Alez ja o tym doskonale wiem. Nie przeszkodzilo to jednak ludziom, ktorzy tam mieszkaja, uwierzyc Trumpowi i glosowac na niego.”
    Tonący brzytwy się chwyta. Tym większe będzie rozczarowanie tych ludzi. Niestety jest tak, że każdy polityk, który takim ludziom powie prawdę, z miejsca staje się przedmiotem ataków. Taki Cimoszewicz, gdy powiedział powodzianom rzecz oczywistą, że powinni byli się ubezpieczyć, z miejsca stał się politykiem niewybieralnym. Podobnie jak Komorowski, który młodemu człowiekowi udzielił sensownej rady, że powinien zmienić pracę na lepiej płatną i wziąć kredyt na mieszkanie, jak nie chce być wiecznym najemcą, z miejsca stracił kilka procent wyborców.

  18. @ZQW
    To co określasz jako „powiedzenie prawdy” i to co powiedział Cimoszewicz Komorowski to było w swym sednie „państwo nie będzie się tym interesowało, jesteś na rynku i musisz z niego korzystać” To nie jest „powiedzenie prawdy”, to jest bardzo jasna i wyraźna deklaracja polityczna. Której, jak historia długa i szeroka, ludzie nie znoszą. Nie dlatego, że jest jakąś tam polityka, tylko dokładnie i dlatego, ze jest złą polityką. Większość ludzi wie i widzi, że państwo jest znacznie lepsze w dostarczaniu usług publicznych niż chciwi oligarchowie i dokładnie za to 3 RP została posłana do piachu. I jak pokazują badania opinii publicznej, prawie nikt za nią nie płacze.

  19. ZQW w jaki sposób młody chłopak z małej miejscowość który pracuje za minimalną ma wziść kredyt? i z czego miałby go spłacać?
    Kilka milonów polaków opuściło nasz piękny kraj tylko dlatego że nie mogli znaleść tam lepszej pracy! A ty piszesz że to była sensowna rada.
    Myślę że dla tych kilku procent wyborców było to oczywiste że on bredził.

    We Wrocławiu tamta powódź z 1997 roku zalewała bloki do 3 piętra, a takiego stanu wody nigdy wcześniej nie odnotowano.
    We Wrocławiu też nigdy nie było deszczu meteorytów jak na syberi, czy powinienem się ubezpieczyć od uderzenia skałą z kosmosu?

  20. @ Futrzak

    O welfare w US czytałam różne rzeczy, głównym źródłem mojej informacji były opinie Amerykanów. Jedni twierdzą, że jest bardzo niski, inni, że pokolenia żyją już na zasiłku, który przechodzi z pokolenia na pokolenie. Czytałam o różnych programach pomocy dla biednych ludzi, szczególnie samotnych matek (WIC), ale nie są to informacje usystematyzowane, tylko anegdotyczne.

    Podobnie anegdotyczne jest to, że jednak iluś tam ludzi się z biedy wyrywa. Moim zdaniem mentalność ma jednak spore znaczenie. Zauważ, że biedota ma – paradoksalnie – więcej dzieci niż zamożni i mniejsze ambicje. Absolutnie nie twierdzę, że każdy ma szanse na wyrwanie się z biedy. Ale poza poprawą edukacji i jakimiś programami aktywizującymi bezrobotnych nie widzę szansy na poprawę życia na dłuższą metę.

  21. @Kira:

    „Jedni twierdzą, że jest bardzo niski, inni, że pokolenia żyją już na zasiłku, który przechodzi z pokolenia na pokolenie”

    To jest mit, ktory wymyslono w latach 80-tych zeby usprawiedliwic reaganowskie likwidowanie pomocy spolecznej. Juz od dawna – a na pewno od lat 90-tych, nie ma zadnych zasilkow umozliwiajacych normalnie zycie z tego. To, co zostalo, to jest subsidized housing (zalezny od stanu – w Kalifornii na przyklad kolejki do przyznania takich tanich mieszkan sa na więcej niz dekadę), zasilek dla bezrobotnych o ktorym pisalam wyzej i food stamps. To wszystko umozliwia nie zginiecie z glodu, ale nic wiecej – i dlatego ilosc bezdomnych w USA od czasu ostatniego kryzysu skoczyla drastycznie. Na ulicach, w schroniskach i samochodach zyja cale rodziny.

  22. Był u nas znajomy z US (Polak, acz nierasowy), który również o takich wielopokoleniowych „zasiłkowiczach” opowiadał. Być może łączą pracę z socjalem, nie wiem, jak inaczej to sobie wytłumaczyć. (Korci mnie, żeby zadać takie pytanie na Quora forum.)

    Podniesienie płacy minimalnej nie zmieni tego, że wielu ludzi pozostanie na marginesie społeczeństwa. Trzeba ich jakoś programowo z tej beznadziei wydobyć.

  23. PS. Skąd wiesz, że po kiepskiej junior high nie ma szans – jak to ujęłaś – na dalszą edukację?

  24. @Kira:

    a moze zadawac pytanie na Quora forum to bys sobie pogooglała?
    I na przyklad przeczytala to:
    https://www.theatlantic.com/business/archive/2016/09/welfare-queen-myth/501470/

    A podniesienie placy minimalnej zmieni tyle, ze ludzie, ktorzy dzisiaj musza pracowac 80h tygodniowo (i wiecej) zeby nie umrzec z glodu i nie wyladowac na ulicy (tudziez ci co juz na ulicy sie znajduja) beda mogli wiesc bardziej normalne zycie? Bo widzisz, większosc zyjacych w nędzy to ludzie ktorzy PRACUJA ale niestety zarabiaja za malo – bo jak pisalam wyzej, placa minimalna stoi w miejscu od dobrze ponad dekady, a koszty zycia strzelily w gore.

    Co do kiepskiej junior high. W USA nie ma egzaminow. Jest konkurs swiadectw. Takze najpierw musza twoja aplikacje zaakceptowac gdzies. A potem, no coz, potem musisz miec KASE na to, zeby oplacic sobie college. Zalozmy, ze taka osoba z rodziny zyjacej ponizej granicy nędzy tą kasę ma (najczesciej dlatego, ze wziela pozyczke) – potem jeszcze trzeba sie w tym collegu utrzymac. A ciężko się utrzymac, jak musisz nadrabiac dlugie lata braków w edukacji i nie stac cie na dodatkowe korepetycje, ani nie masz za bardzo czasu, bo w kazdej wolnej chwili musisz zapierdalac, bo masz z kasą cienko. Bo nie starcza na zycie.
    Ba. Nawet zdolne dzieci z biednych rodzin szanse na skonczenie collegu maja niewielkie w porownaniu z przecietnymi i slabymi dzieciakami z dobrze sytuowanych rodzin:
    http://www.slate.com/blogs/moneybox/2015/06/02/college_graduation_rates_for_low_income_students_why_poor_kids_drop_out.html

    Ba. Ja w USA pracujac na caly etat zabralam sie za robienie collegu. Nie dalam rady, mimo tego ze przeciez moja pensja przewyzszala prawie dwukrotnie srednia krajowa, mimo tego ze mam juz jedna magisterke, jestem inteligentna i brakow szkolnych w mojej dzialce nie mialam. Tylko wiesz, czlowiek kiedys MUSI SPAC. Ot tak, po prostu. 8 godzin w robocie, 2 godziny dojazdy, potem zajecia w szkole wieczorem. Powrot do domu, zgon, wstajesz rano do roboty etc. i tak w kolko. Trzeba jakiegos tytana i herosa, zeby bez zadnego supportu z zewnatrz w ten sposob przerypal 4 lata i to jeszcze z w miare dobrymi ocenami! Nie masz kiedy spac, bo szkola/dojazdy/praca a jeszcze musisz kiedys cos zjesc, a kiedy sie uczyc???? A kiedy robic cwiczenia, laborki, kiedy sie przygotowac do egzaminow????
    Edukacja wyzsza w USA jest bardzo droga, nawet jak pojdziesz do community college (ktory zreszta zapewnia tylko associate degree, potem sie musisz transferowac na normalny uniwerek), ktory dla rezydentow jest względnie tani, to JAKOS SIE MUSISZ UTRZYMAC. Zarobic na dach nad glowa, papu, no i ksiazki. A zarob sobie, jak jedyna praca ktora masz dostepna to jest praca w retail albo food service za 10USD/h. A wynajem jakiegos gownianego kąta (pokoju tylko, wiec musisz sie zywic na zewnatrz) to jest 700 USD. A jeszcze musisz miec samochod, bo to USA, poza kilkoma miastami (jak NYC, SFO, Portland) komunikacji publicznej nie ma, a ty przeciez mieszkasz na dalekich przedmiesciach (bo tam taniej) i musisz codziennie dojezdzac.

    Ty po prostu nie znasz realiów dzisiejszych USA, ktos ci naopowiadal jakichs bajek i w to wierzysz.

  25. @futrzak – każdy opowiada co chce. Wiesz, ja dopiero przy dobrej wódce dowiedziałem się jak to znajomy dostał wp…ol kijem bejsbolowym i łaził z połamanymi żebrami. Albo jak leczył się na cudze SS zapłaciwszy najpierw koledze. Bo to, że robią na 2,3 roboty to normal, że żarcie robi się w niedzielę na cały tydzień itd itp. Tego nikt nie chce opowiadać. Pokazuje tylko ładne zdjęcia z Niagary. To z kiedyś – lata 80-90.

    Obecnie mam info, że emeryt pracujący jeszcze tam ileś godzin ile mu wolno legalnie zapoznał sobie panią w celu podzielenia kosztów mieszkania, bo nie stać go na mieszkanie solo. Facet mieszka w USA już jakieś 30 lat.

  26. Realia wciąż są takie, że jedni przedzierają się przez kilka granic ryzykując życiem, łapią się za jakieś sprzątanie, opiekę nad dziećmi (30$/h w Krzemowej Dolinie), potem jak się dorobią robią kursy, studia i w końcu wychodzą na swoje. A inni nie chcą dupy ruszyć Kentucky : https://youtu.be/TD_RK7DCl1I

    Jeden z moich uczniów – kiedyś udzielałem korepetycji z matmy, tępak straszliwy – jedyny chyba którego chciałem zamordować podczas tłumaczenia trygonometrii, matury w Polsce nie zrobił, załapał się na statek wycieczkowy, w USA zszedł z niego nielegalnie. Nikt mu food stamps nie dał, zapieprzał fizycznie, uczył się po nocach. Ale po 30 latach jest właścicielem sporej firmy informatycznej i paru nieruchomości. I takich paru znam osobiście. Znam też parę osób, którym się nie powiodło. Które tam pojechały by sobie pożyć, no i faktycznie doba była dla nich za krótka by i żyć i zarabiać.

  27. @ Futrzak

    Dlaczego bajki? Uważasz, że jak czyjeś doświadczenie przeczy treści artykułu, który sobie wybrałaś z Sieci, to jest bujdą na resorach?

    Według artykułu błędem jest traktowanie biednych ludzi jak potencjalnie bardziej zagrożonych związkiem z działaniem przestępczym. Tymczasem statystycznie taki związek istnieje:

    https://www.criminallawandjustice.co.uk/features/Link-Between-Poverty-and-Crime

    Czy to oznacza, że większość biednych ludzi to potencjalni przestępcy? Oczywiście, że nie.

    O uprzedzeniach Amerykanów wobec osób korzystających z socjalu też wiem właśnie z anegdotycznych świadectw. Od ponad roku czytam o samotnych/nastoletnich rodzicach (głównie matkach) oraz stigma, jaka w niektórych kręgach otacza takie rodzicielstwo właśnie dlatego, że statystycznie ich dzieci SĄ narażone na szereg problemów. Dołóż do tego pobieranie socjalu i masz grupę ludzi szarpiących się nie tylko z finansami, ale i uprzedzeniami, a nawet pogardą. Ale to, że statystyki nie prezentują się ciekawie, nie oznacza, że większość takich dzieci nie ma szans.

    A Ty właśnie piszesz, że po słabej junior school nie ma szans na edukację. No to wołam: Sprawdzam! W odpowiedzi dostałam litanię trudności, jak jest trudno. Owszem, ale nie niemożliwe. I jednak według danych z drugiego artykułu jednak sporo sięga po wyższą edukację (41 % Bachelor’s Degree dla „smart, poor kids”).

    Cóż to za tekst: „JAKOŚ SIĘ MUSISZ UTRZYMAĆ”? A polski student to nie musi? Jeśli wyjeżdża z rodzinnego miasta, to też musi wynająć chatę i się wykarmić. A po studiach żadnej gwarancji na szczególnie dobrą pracę nie ma i jak się składało podania do call-centers, tak się składa nadal.

    Co można zrobić w przypadku Amerykanów? Ano, faktycznie, walczyć o to, żeby ci, którzy jakoś pływają na powierzchni, nie zostali przywaleni falą byle długu. Czytałam o kosztach porodu (kosmiczne!) i opieki medycznej w ogóle, o przekleństwie students loans, o wysokich kosztach daycare, co cholernie utrudnia życie – i to warto by zmienić.

  28. @korposzczur:

    Dokladnie tak wlasnie jest. Ja mieszkajac w USA tez nasluchalam sie bajecznych historii, jak to „sam wlasna praca, teraz ma firme” etc. Tylko, ze te historie skonfrontowane z rzeczywistoscia okazuja sie tak prawdziwe, jak gosciu, co chwalil sie, ze „teraz jest managerem knajpy X”. A potem sobie sprawdzilam, bo akurat znajomy zaczal tam pracowac jako kelner. I okazalo sie, ze gostek owszem w knajpie X pracuje, ale nie jako manager tylko na zmywaku. Albo, ktos co prawda ma ladny dom i samochod i rozpowiada, jak to sie dorobil, wszyscy ida powtarzaja historie sukcesu, a potem sie okazuje, ze gosciu jest bankrutem. No ale stanem zadluzenia nikt sie przeciez nie chwali.

    Albo: „ja sama skonczylam studia”. A potem sie okazuje ze owszem skonczyla, ale rodzice zapewniali dach nad glowa, papu, samochod dali i jeszcze kieszonkowe, a ona tylko musiala wziac pozyczke na czesne.

    Owszem, znam ladnych kilka osob, co maja dobra sytuacje – ale oni wszyscy przyjechali z Polski (albo innych krajow) z juz skonczonymi studiami z informatyki i zalapali sie do pracy w firmach typu Google, Apple, Intel.

    @Kira:

    „Cóż to za tekst: „JAKOŚ SIĘ MUSISZ UTRZYMAĆ”? A polski student to nie musi?”

    Musi, ale polski student po pierwsze jak sie postara, to moze zalapac sie na studia na panstwowej uczelni, ktore sa DARMOWE. W USA juz od bardzo dawna nie ma ani darmowych uniwerstytetow stanowych ani koledźów. Amerykanski student musi placic czesne, i to im lepsza uczelnia, tym wyzsze (a tylko przyzwoite uczelnie daja szanse na jakas przyzwoita prace z ktorej potem mozna splacic pozyczke studencka). Oprocz tego relacje do plac sa inne – co usilowalam juz powyzej tlumaczyc, ale widze, ze jednak jakos nie przyswoilas. Czy polski student musi placic 350 USD miesiecznie za ubezpieczenie zdrowotne? (to jest w tej chwili najnizsza stawka oplaty miesiecznej, do tego dochodzi tzw. deductible i doplaty do wszystkiego). A moze musi placic 600 dolarow miesiecznie za wynajecie pokoju? Czy musi kupowac ksiazki za kilkaset dolarów (a czasem więcej) za semestr? Czy przeciętny polski student po skonczeniu studiow jest zadluzony na 37 tysiecy dolarow? Nie. Czy amerykanski student ma szanse zarobic na to pracujac na pelny etat, 180 godzin tygodniowo, za 9 dolarow za godzine (przypominam, minimalna federalna to 7.78 usd brutto za godzine)? Nie.
    Dlatego sytuacja polskich studentow w porownaniu z biedota amerykanska, ktora chce studiowac, nie jest porownywalna.

  29. A tu podsumowanie kraju szans i mozliwosci DZIS:

    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,22871599,amerykanie-nie-byli-tak-biedni-i-zadluzeni-od-dziesiecioleci.html#BoxBizLinkImg

    „Jak zauważył ekonomista Deutsche Bank Torsten Slok, niepokoić może wiele danych dotyczących amerykańskich rodzin: odsetek rodzin z długami przekraczającymi oszczędności jest dziś wyższy niż kiedykolwiek po 1962 roku, podczas gdy mediana majątku amerykańskiej rodziny jest niższa niż w 1989 roku.

    Według danych Urban Institute, 33 procent Amerykanów ma przeterminowane należności, średnia wysokość to 1450 dol. Poszczególne stany są bardzo zróżnicowane, jeśli chodzi o długi mieszkańców. Najwięcej takich osób mieszka w południowych i zachodnich stanach, najmniej – na środkowym zachodzie. Przeterminowane należności ma niemal połowa mieszkańców Luizjany, co czyni ten stan amerykańską stolicą zadłużenia. Najniższy odsetek takich osób mieszka w Minnesocie, gdzie nieradzących sobie ze spłatą należności jest 17 proc.

    Majątek coraz mniejszy

    W USA mówi się o czasach pełnego zatrudnienia, ale nie wyglądają one najlepiej. Amerykanie mają do czynienia z kurczeniem się majątku gospodarstw domowych; największą od 56 lat liczbą gospodarstw domowych, których majątek jest niemal zerowy; rosnącym zadłużeniem klasy średniej;wzrostem płac, który nie nadąża za rosnącymi kosztami budownictwa mieszkaniowego, opieki zdrowotnej i szkolnictwa wyższego; wzrostem zatrudnienia skoncentrowanym na stanowiskach pracy w niepełnym wymiarze godzin czy powszechnym brakiem ubezpieczeń emerytalnych.”

  30. Jakie 180 godzin tygodniowo? I dlaczego po skończeniu dobrych studiów miałby dostawać wciąż minimum? Pytam, bo uwzględniłaś spłatę pożyczki.

    Wyraźnie napisałam, że służba zdrowia oraz pożyczki studenckie to poważny problem. Tylko jaka ekipa to rozwiąże?

  31. @Kira:

    Uh, mialo byc oczywiscie 180 godzin miesięcznie, tyle co etat (czyli 40 tygodniowo).

    Po skonczeniu dobrych studiow oczywiscie mozesz liczyc na wieksze zarobki, ale kogo z dolow spolecznych stac jest uczeszczac na Stanford, Columbię, Harvard, Princeton czy Yale, z ich czesnym 40-50 tys dolarow za semestr?
    Ba. Nawet taki Berkeley, ktory jest uniwerkiem stanowym (a więc poteznie dofinansowanym), kosztuje dzis przecietnie (tuition and fees) prawie 15 tys dolarow rocznie:
    http://financialaid.berkeley.edu/cost-attendance-2014-15

    Im gorszy uniwerek, tym gorsze perspektywy. A najtansze i najlatwiejsze do skonczenia sa studia humanistyczne, ale po nich to wlasnie takie sa zarobki – 9-13 usd brutto na godzine. Jak ktos wyciagnie dwadziescia dolcow brutto na godzine, to jest święto lasu.

    Porownanie: kumpel skonczyl kilka lat temu prawo na Stanfordzie. Poniewaz pochodzil z biednej rodziny, musial wziac pozyczke. Ktora wyniosla go total ponad 300 tysiecy dolarow. Zdal BAR (egzamin uprawniajacy do wykonywania zawodu prawnika w danym stanie), pracuje w kancelarii prawnej, zarabia 80 tys USD rocznie (brutto). Policz, ile czasu zajmie mu splacenie tej pozyczki zakladajac, ze na zycie musi miesiecznie wydac co najmniej 2 tys dolarow (samo wynajecie kawalerki w Dolinie Krzemowej kosztowalo go 1400 USD/mies).

    Inna kumpela: skonczyla pedagogike specjalna. Pracuje w zawodzie, w szkole w Portland, Maine. Ma ponad dekade doswiadczenia zawodowego i międzynarodowe papiery. Jak rocznie wyciagnie 30 tys brutto, to jest rewelacyjnie. A i tak ma dobrze, bo udalo jej sie zalapac na etat, wiec ma przynajmniej jakies-tam gowniane ubezpieczenie.

    Jak masz pozyczke szkolna, to nie mozesz sobie kręcić nosem. Po dostaniu dyplomu masz 6 miesięcy karencji, potem musisz splacac miesiąc w miesiąc. Za opoznienie dowalają ci karne odsetki, a z tytulu niesplacanej pozyczki szkolnej nie mozesz oglosic bankructwa – będziesz ją splacać do konca zycia.

    „Tylko jaka ekipa to rozwiąże?”

    – Sanders, gdyby zostal wybrany, rozwiązałby, chociaz do tego musialby miec jednak kongres bez przewagi republikanow, bo inaczej utrącaliby wszystko tak, jak to mialo miejsce za kadencji Obamy.

  32. Futrzak, czepiam się Ciebie, ponieważ najpierw piszesz, że dalsza edukacja dla biedoty jest niemożliwa, potem stwierdzasz, że nie da się pożyczki spłacić z płacy minimalnej, a potem jeszcze, że owszem, można dostać lepszą pracę, ale tylko po super dobrej uczelni, na którą biedoty nie stać. Czyli co, po gorszej jesteś skazany na minimalną?

    Czytałam o ludziach tkwiących w biedzie przez całe życie, czytałam i o takich, którzy dorobili się po samej high school, albo i po „zwykłym” college’u. Faktycznie, często owo „sama się wszystkiego dorobiłam” jest przekłamaniem, lecz nie zawsze.

  33. @Kira:
    po gównianej uczelni w USA masz gównianą płacę. As simple as that. WYZSZA niz minimalna, ale co z tego skoro minimalna federalna to (jak juz pisalam) 7.78 USD/h a ty nawet jak zarobisz prawie dwa razy tyle czyli 13-14 USD brutto na godzine, to bedziesz miec gówniane zycie i z tej biedy do klasy sredniej nie wskoczysz?

    Nie wiem co czytalas, gdzie i skąd. OBECNA rzeczywistosc w USA jest taka, ze z biedy o wlasnych silach i wlasna praca tylko nie wyjdziesz, bo koszty zycia poszly w gore drastycznie, nie ma juz darmowych koledzów, koszty healthcare sa z kosmosu, koszty wynajmu sa z kosmosu, a płace indeksowane do inflacji stoja w miejscu od polowy lat 80-tych.
    Jeszcze 3 dekady temu jakos-tam sie mozna bylo z biedy wygrzebac, dzisiaj prawdopodobienstwo tego (podkreslam raz jeszcze – bez pomocy z zewnatrz) jest rownie wysokie jak wygranej w totka.

  34. O jaką pomoc z zewnątrz Ci chodzi? Co poza dostępną, opłacaną z podatków healthcare i darmową edukacją można zrobić? Ciągle chodzi Ci o tę nieszczęsną minimalną?

    Co do mnie, to – jak wzmiankowałam – czytałam o ludziach urodzonych w biednych rodzinach. Nie pytałam ich konkretnie czy wskoczyli do klasy średniej, ale jakoś żyją i niekoniecznie w nędzy, mimo iż start mieli gorszy. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich.

  35. PS. Jestem zaskoczona zwyczajem opuszczania domu rodziców tuż po lub krótko po osiemnastce. Rozumiem, że jeśli opuszcza się rodzinne miasto, by zdobyć lepszą edukację w innym, to innego wyjścia nie ma. Ale jeśli biednego nie stać na naprawdę dobry college, to po co miałby się przenosić? Taka mentalność czy jednak ma to sens?

  36. @Kira:

    W USA zawsze tak bylo – konczy sie osiemnascie lat, trzeba sie usamodzielnic. I bardzo dobrze, nigdy tutaj nie bylo (az do dzis!!!) tak, ze dorosle, trzydziestoletnie dzieci kisza sie w domu z rodzicami.

    „Nieszczesna minimalna” – jaka nieszczesna??? Serio, to taki trudny koncept do zrozumienia, ze jak ktos pracuje na pelen etat i nie jest sie w stanie utrzymac na kompletnie minimalnym poziomie, to cos jest nie tak??

    Co do biednych i przenoszenia. Tak sie sklada, ze w county Owesley i wielu, wielu innych – tam, gdzie jest endemiczna bieda, czyli w Apallachach (ale przeciez nie tylko tam) PRACY NIE MA. Masz do wyboru: kiblowac w rozpadajacym sie domu z reszta rodziny i zyc z food stamps, prawdopodobnie do konca zycia, albo wyniesc sie gdzies, gdzie praca jest.
    Z tym drugim problem, no bo podroze kosztuja to raz – dwa, spróboj wynajac sobie cos, jak nie masz pieniedzy, karty kredytowej, good credit score albo – to jest wlasnie m. in. ta pomoc z zewnatrz – kogos, u kogo moglabys sie zatrzymac przynajmniej na miesiac czy dwa, dopoki nie znajdziesz pracy.
    I tu wkracza na arene owa placa minimalna – co z tego, ze ta prace znajdziesz (bo w duzych osrodkach miejskich to owszem, znajdziesz prace jak juz pisalam w food albo retail, zawsze), skoro nie zarobisz tyle, zeby oplacic sobie dach nad glowa, jedzenie i samochód? Tak wyglada perspektywa ludzi, ktorzy pochodza z biednych rodzin i nie maja zadnego wsparcia z zewnatrz. Edukacja z podatkow i healthcare dla wszystkich to tylko jeden element ukladanki. Jesli place będą lezec na dnie i nie pozwalac na minimalne utrzymanie, to jakiekolwiek wychodzenie z biedy nie bedzie mozliwe, bo ludzie nie beda mogli nawet przemiescic sie tam, gdzie praca aktualnie jest, a potem sie z tej pracy utrzymac i jeszcze zaoszczedzic jakas kase na podniesienie swoich kwalifikacji.

  37. I jeszcze podsumowanie obecnego rynku pracy w USA. Najwiekszy pracodawca, Wallmart:
    https://scontent.fmvd1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/26730927_2223190567691909_3703409471987325522_n.jpg?oh=4bdd331f2b77734b99ae0362957611b3&oe=5AEEFABE

    Dostali wlasnie „ulgę” podatkowa, nie beda musieli placic 18 miliardów podatku do budzetu. Tymczasem… coz, tymczasem budzet panstwa musi dorzucac sie rocznie 6.2 miliarda dolarow w postaci pomocy pracownikom Wallmartu, zeby nie zdechli z glodu, bo z pensji, ktore dostaja, nie sa w stanie wyzyc. Czyli mamy największą welfare queen: Wallmart. Tak wyglada dzisiejsza Hameryka.

  38. Nie opowiadam się tak naprawdę przeciwko podniesieniu płacy minimalnej, łapię Cię na nieścisłościach. Upierasz się, że bez ukończenia dobrego college’u nie ma szans na dobrą pracę. Tylko że to byłby także problem klasy średniej, bo nie każde gospodarstwo może zaoszczędzić pieniądze na dobry college dla – dajmy na to – dwójki dzieci. Uważasz, że wszyscy, którzy skończą pierwszy lepszy stanowy uniwerek czy jeden z wielu college’ów są do końca życia skazani na minimalną?

    Wyprowadzanie się z domu po osiemnastce to GŁUPOTA, chyba że jesteś przyparty do muru lub masz zajebiście dużą szansę na znalezienie pracy tuż po high school – a sama chyba w to nie wierzysz? Jeśli wyprowadzasz się tylko po to, żeby pokazać innym swoją samodzielność, a potem narzekasz, że nie stać się na te 600 dolarów na wynajem, to chyba coś jest nie tak?

    W Polsce ludzie po trzydziestce tkwią z rodzicami w domu właśnie dlatego, że nie stać ich na własne lokum. Tyle dają darmowe studia.

  39. @Kira:

    ci, ktorzy skoncza JAKIS college nie beda mieli dobrej pracy – nie na tyle dobrej, zeby sie z biedy wyrwac. To jest realnosc, ktora potwierdzaja wszystkie statystyki. Juz chyba z kilka razy powyzej napisalam, ze NAWET JESLI zarabiasz drugie tyle co minimalna, to nadal jest to gowno z przeproszeniem.

    Ty w ogole czytasz, to co ja pisze? Bo po raz kolejny odnosze wrazenie, ze wcale, za to ciagle i ciagle powtarzasz jakies swoje zaslyszane gdzies-tam przekonania.

    „Wyprowadzanie się z domu po osiemnastce to GŁUPOTA” — napisalam ci wyzej, dlaczego ludzie z rodzin zyjacych w nedzy, zeby polepszyc swoj los, MUSZA sie z domu wyprowadzic. Nie chce mi sie juz po raz kolejny powtrzac tego samego.
    Nie chce mi sie argumentowac z przekonaniami, ktore bierzesz z realnosci Polski i przykladasz na slepo do warunkow, zycia i kultury USA.
    Whatever. Chcesz trwac w swoich przekonaniach, to se trwaj. EOT z mojej strony.

  40. Futrzak, to o ile Ty chcesz podnieść płacę minimalną, skoro nawet dwa razy tyle to gówno?

    Przeczytałam wiele historii o ludziach, którzy znaleźli PO JAKIMŚ CZASIE dobrą pracę nawet po high school, a już skończenie college’u (w trafionym kierunku) było szansą na dobre życie. O ludziach, którzy wyszli z biedy, choćby i po dekadzie czy dwóch od ukończenia szkoły. Czy wszyscy? Oczywiście, że nie.

    Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Napisałam wyraźnie, że jeśli jest się przypartym do muru, to wyprowadzka od rodziców jest sensowna. Natomiast jeśli ktoś to robi, bo taka kultura (czyt. swój pierwszy paragraf: „I bardzo dobrze, nigdy tutaj nie bylo (az do dzis!!!) tak, ze dorosle, trzydziestoletnie dzieci kisza sie w domu z rodzicami.”), to jest to głupie.

    Jeśli już musisz przekłamywać czyjeś wypowiedzi, to rób to inteligentniej.

  41. PS. I żeby było jasne: nigdy nie twierdziłam, że każdy college jest dobry. Ale Ty dałaś do zrozumienia, że tylko ukończenie wyjątkowo dobrego i drogiego jest gwarancją na wyrwanie się z biedy. Czyli co, wszyscy, których rodzice nie odłożyli kilkudziesięciu tysi na drogi college będą tkwić w biedzie? To pokaż te statystyki.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: