Napisane przez: futrzak | 15 grudnia 2017

Zdziwka kulinarne

Myślalam juz, ze nic mnie nie zdziwi w kuchni urugwajskiej, a tu proszę.
Kupilam sobie dziś gotowe zarcie na wynos. Na oko wyglądało jak jedna z podstawowych pasz z chińskiej jadłodajni, czyli wieprzowina z warzywami z woka w sosie sojowym. Tutaj nazwali to sobie „cerdo damasco” czyli… świnia damasceńska. Bóg jeden ateistów raczy wiedzieć, SKAD taka nazwa, ale mniejsza z tym.

Mięso okazało sie bardzo uczciwe, warzywka tez, i w ogole faktycznie jak wieprzowina w sosie sojowym z warzywami…. za wyjatkiem jednego detalu: oni to POSLODZILI.

Kurtyyyyyynaaaaaa….

Reklamy

Responses

  1. Oj Nino, widzę że masz jeszcze pewne braki w lokalnej odmianie hiszpańskiego. :)
    Bo „cerdo damasco”, to nie świnia damasceńska, tylko… skrót nazwy bardzo popularnego w kuchni Urugwaju i Argentyny dania „cerdo con damascos”, czyli po prostu świni w morelach. Morele do Ameryki Południowej przyjechały wraz z syryjskimi imigrantami i nazywane są właśnie, prawie wszędzie na tym kontynencie, damascos.
    Wieprzowina w morelach zawsze jest na słodko.

  2. Byc moze mam braki w hiszpanskim, ale to co jadlam to niewatpliwie NIE bylo swinia w morelach, ale wieprzowina w sosie sojowym z warzywami i poslodzoną cukrem.

    Zapewniam cie, ze gdyby to byla wieprzowina w morelach, nie omieszkalabym o tym napisac :)

  3. No niestety tak to zwykle wygląda w jadłodajniach. Że morele zostają w nazwie, a zastępowane są jakimś syropem cukrowo-owocowym…
    W sumie najważniejsze, że Ci smakowało! :)

  4. Ale tam nie bylo ZADNEGO OWOCA ANI SYROPU!!!!

    To byla wieprzowina z warzywami i sosem sojowym!!!!! Myslisz, ze nie umiem odroznic kapusty, cebuli, marchewki, papryki od jakiegokolwiek owoca???? Ze nie odrozniam slodkiego sosu sojowego od syropu owocowego???

    No na litosc. Prosze, nie wmawiaj mi, ze wiesz lepiej co ja jadlam :)

  5. Nie denerwuj się. Przecież tłumaczę, że w jadłodajniach świnia w morelach morele ma tylko w nazwie. I chodzi tylko o to, że ma być na słodko. A czym to kucharz posłodzi to już jego „słodka” tajemnica… Zwłaszcza jak kucharz chińczyk.

    Zresztą proszę, oto jednen z wielu przepisów na „salsa agri-dulce de damascos”, w której nie ma już śladu damascos, tylko jest słodki dżem w ich miejsce.

    INGREDIENTES
    1/2 taza de mermelada de damascos (albaricoque)
    2 cucharaditas de mostaza
    1/2 taza de vino blanco seco (125 cc.)
    3 cucharadas de azúcar
    1 cucharada de vinagre blanco de alcohol
    Gotas de colorante vegetal rojo
    Sal

    W innych dżemu nawet nie ma tylko miód albo syrop cukrowy, a nazwę „damascos” usprawiedliwia się kilkoma łyżeczkami wódki z moreli.

    Generanie, zwłaszcza w latynochińskich restauracjach „cerdo damasco” to prawie to samo co cerdo con salsa agri-dulce.

    Prawdziwy „cerdo con damascos” wymaga wielu godzin przygotowania.

  6. Aha, koleżanka znająca trochę lepiej ode mnie chińsko-latynoskie specjały, twierdzi że dla Chińczyków „salsa de damasco” jest jakimkolwiek słodkim sosem o zabarwieniu lekko pomarańczowym. I że wcale tam nie musi być nawet wódki z moreli, chodzi o słodkość i kolor.

  7. Błeeeeee… To ja wole juz schabowego z kartofelkami i ogorkiem kiszonym

  8. To ja może streszczę tę dyskusję:
    F: Jadłam dziś dobrą chińszczyznę, ale z dziwną nazwą i doprawioną cukrem
    TS: Nie znasz hiszpańskiego, nie jadłaś chińszczyzny, jadłaś roladę wieprzową z brzoskwiniami.
    F: Wiem co jadłam, to była chińszczyzna bez żadnych moreli.
    TS: Nieuczciwi sprzedawcy sprzedają roladę wieprzową z morelami jako chińszczyznę i dałaś się nabrać.
    F: Jadłam chińszczyznę bez moreli
    TS: Tu jest przepis na roladę wieprzową z morelami. Na pewno to jadłaś.

    Wszyscy czekamy z wielką niecierpliwością na odpowiedź Futrzaka

  9. A tu niespodzianka. W młodości jadałem kaszankę z rodzynkami. Też było dobre, ale wolę bez.

  10. RewolucjaEnergetyczna: Nie manipuluj proszę i nie wkładaj mi w usta słów, których nie powiedziałem.
    Przede wszystkim, celowo, nie użyłem wyrażania rolada wieprzowa, bowiem „cerdo con damascos” wcale nie musi być takową.
    Po drugie w żadnym momencie nie podałem przepisu na roladę wieprzową, a jedynie na słodki sos do mięsa.
    Po trzecie sprecyzowałem, o czym dowiedziałem się już w trakcie dyskusji, że dla latynoamerykańskich chińczyków, „con damascos” oznacza jedynie kolor słodkiego sosu, niekoniecznie sporządzonego z moreli.
    I tyle. Nic więcej.

  11. Ehm.

    tyle ze ja nie mam pojecia, kto zrobil tą potrawę. Kupilam ja na stoisku z gotowym zarciem w… Disco.
    Jedno jest pewne: w poblizu morelów, ani slodkiego sosu z innych owoców, to chyba nawet nie stalo :)

    Zwyczajów tutejszych Chinczykow nie znam – jak narazie nie natrafilismy na chinska jadlodajnie w Montevideo, ani chinska restauracje z prawdziwego zdarzenia (w takiej dla przykladu w Buenos jedlismy i tam zarcie nie roznilo sie od porządnej chinskiej restauracji z Chinatown z San Franciso, ale tez ta restauracja byla dla Chinczykow);

    O dziwo w centrum Montevideo sa dwie peruwianskie (jedna tania zarłodajnia), jest ormianska, koreanska nawet – a chinskiej nie zauwazylam jak narazie.
    Wobec powyzszego nie podejmuje sie dyskutowac na temat zwyczajow tutejszych Chinczykow, bo ich po prostu nie znam.

    Zgaduje, ze sama potrawa to jedno, a potem w Disco – jak to w duzym chain – zupelnie ktos inny nadal jej nazwe – pewnie taka, ktora mialaby sie miejscowym z czyms kojarzyc…

    A prawdziwe cerdo de damasco to se sama zrobie, jak sie przeprowadzimy do nowej chalupy, gdzie jest normalna kuchnia i parilla :)

  12. @prezio:

    ja tam wole urugwajska slodka kaszanke (z orzechami, skorkami pomaranczy, rodzynkami i/lub kakao) lub slona kaszanke od polskiej. Glownie dlatego, ze w polskiej jest tylko krew i kasza, a tutaj jednak caly wachlarz roznych dodatkow i one sie roznia smakiem :) No i w urugwajskiej kaszy nie ma :)

  13. „nowej chalupy, gdzie jest normalna kuchnia i parilla ” – znaczy nowe lokum znalezione i zaklepane ?

  14. @korpozczur:
    tak, podpisalismy umowe, zaplacili depozyt oraz pierwszy czynsz (jako rezerwacje), odebralismy wczoraj klucze. Wchodzimy od 2 stycznia – na poczatek sie tam nie przeniesiemy, bo najpierw trzeba zalozyc internet i przepisac UTE (prąd) na nasze nazwisko, potem dokupic i przetransportowac podstawowe appliances (piec do grzania wody, lodowke, kuchenke, pralke) – bo wchodzimy do golych scian. Stare mamy zaplacone do konca stycznia, wiec mamy miesiac czasu na zakladke. Nowe mieszkanie – coz, jakie ma wady okaze sie w praniu – ale jest duze (85m2), ma male patio z parilla w srodku i duze przy wejsciu (do wylacznego uzytku). Bedzie gdzie trzymac rowerki bez skakania sobie po glowie :)

  15. O!
    O kuchni zamiast o polityce, to jest ta właściwa ścieżka rowerowa, imo, jeno w
    ludzkim języku przepisy!
    Dobry link w prezencie:
    cincin.cc/index.php?showtopic=26938
    :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: