Napisane przez: futrzak | 21 lipca 2017

Moje własne prywatne Idaho….

Taki film kiedyś był, a tytuł jego bardzo pasuje do tego, co się dziś w Idaho dzieje.
Mianowicie:
legislatura Idaho uchwaliła współczesną formę pańszczyzny czyli osobliwą bardzo „non compete clause” polegającą na tym, że… pracownik będzie teraz musiał udowodnić, że przenosiny do nowej pracy/firmy nie będą miały negatywnego wpływu na firmę poprzednią, z której się zwalnia.

Korporacyjni sponsorzy ustawy twierdzą, że no ale o co chodzi, przecież dotyczy to tylko ścisłego zarządu firm. Tyle, że nie. Wg niedawno robionych (na skalę kraju) badań wynika, że co piąty zatrudniony w USA jest związany non-compete clause i dotyczy to pracowników wszystkich poziomów – od zarządu i managerów do fryzjerek. Wyjątkiem jest Kalifornia, gdzie jakakolwiek forma tejże nie jest legalna.
Na dodatek właśnie uchwalone prawo w Idaho ma swoje korzenie w sprawie sądowej wniesionej przez kobietę, która nie miała nawet skonczonej szkoły średniej, ale karierę zbudowała na sprzedaży kursów dotyczących technicznych umiejętności i została pozwana przez pracodawcę, kiedy zdecydowała się go porzucić na rzecz lepiej płatnej oferty.
Przenosiny do innego stanu – jako odpowiedź na absurdalne prawo – też już przestaje byc opcją, bo coraz więcej zawodów podlega pod restrykcyjne regulacje branżowe (occupational licensing laws), które wymagaja miesięcy (czasem lat) treningu i pieniędzy, zeby w ogole być uprawnionym do podjęcia pracy. Regulacje owe dotyczą już 1/3 całej workforce.
No i tak to.

Reklamy

Responses

  1. „Jak bardzo nikim jesteś jak idziesz po podwyżkę i jak bardzo niezbędny jesteś jak idziesz po urlop”. :):):)

  2. korposzczur:
    ja odnosze wrazenie, ze coraz większej liczbie tzw. „pracodawcow” wydaje sie, ze zajmuja pozycje taka, jak pan feudalny, a ich pracownicy to chlopi pansczyzniani, z ktorymi moga robic co chcą.

  3. Nie wiem czym to idzie. Jakoś w takich Niemczech związki są niby poważnym partnerem do rozmów, potrafią negocjować z pracodawcami (nawet i obniżki jak trzeba), a w PL na hasło „związki” gul ludziom rośnie. Ja rozumiem, że firma kiepsko przędzie to nie da sztywnych podwyżek, ale jak jest dobrze to można walnąć jakąś premię okazjonalną.

    Z drugiej strony znam dość dobrze małą rodzinną firmę na 15 ludzi i tam jakoś cudów nie widać. Formalnie min, reszta pod stołem. Firma niby coś się rozwija, ale z oporami. Konkurencja wielkopowierzchniówek olbrzymia, obok jeszcze nie skończone 3000 m2 pow handlowej, z drugiej strony ruszyło 2000m2 po branży. Niby otworzyli nowy lokal gdzie indziej, ale na krechę. Na moim zadupiu taki handel marnieje.

  4. korposzczur:
    wydaje mi sie, ze to ta mentalnosc neoliberalna: robienie z pracodawcow jakichs polbogow i herosow, bez ktorych caly kraj i jego gospodarka zawali sie. No i to wieczne „nie podoba ci sie to nie pracuj tutaj, mam na twoje miejsce kilkudziesieciu innych”. Coz.
    W Polsce pracownikow nie postrzega sie jako asset, tylko jako koszt. Na dodatek do swiadomosci polskich „byznesmenow” nie dotarlo jeszcze, ze jesli placa malo, to nie beda miec konsumentow, bo ludzie nie maja spare cash wiec wydaja pieniadze tylko na to, co absolutnie niezbedne, przy czym decydujacym faktorem jest cena. Co zmusza do konkurowania cena i… kolko sie zamyka. Tam, gdzie nie ma zwiazkow zawodowych, pracownikom placi sie najmniej jak tylko mozna. W takim kraju nie ma klasy sredniej, tylko jest wąska elita bogaczy i cala reszta zyjaca na granicy przetrwania. To ladnie widac w krajach trzeciego swiata…
    W zlotych czasach USA (okres po wojnie az do konca lat 70-tych i prezydentury Reagana) pensje robotnikow w przemysle byly bardzo dobre. Taki robotnik zatrudniony w fabryce w Detroit mogl zaciagnac kredyt na dom i z jednej pensji go splacac oraz utrzymac cala rodzine. Podatki byly bardzo wysokie – gorna stawka progresywnego przy najwyzszym progu dochodzila do 90%. A gospodarka kwitla..

    Co do tej firmy malej rodzinnej.
    Jezeli biznesmodel oparty jest o prace niewykwalifikowana, a wartosc dodana niewielka, to pakowanie sie w konkurencje z supermarketami czy innymi sieciówkami jest kretynstwem do kwadratu. Kosztami z takimi sie nie wygra, oni zawsze beda miec nizsze ceny, bo są duzi (a gross margin maja i tak wyzszy). W razie czego zrobią dumping i jak nie ma stosownego prawa, to nic im nie zrobisz.
    Poza tym sa traktowani preferencyjnie, dostaja ulgi podatkowe, tani wynajem terenu etc.

  5. @korposzczur: Na pewno neoliberalna propaganda. Ale jest też mnóstwo rozżalenia na ZZ w Polsce (anecdata: związki walczą wyłącznie dla swoich i nigdy nie upominają się o innych, ze wskazaniem przykładu na siłę ZZ we Francji gdy cały kraj niemal stawał w miejscu; nie wiem na ile to powszechne ale coś w tym może być).

  6. @futrzak – „czuję się kosztem tej firmy”. Niedawno to samo powiedziałem szefowi w robocie :) W końcu za moją kasę można przyjąć paru studentów na zlecenie :)

    mała firma – ona żyje od ponad 30 lat. Konkurować z siecią nie ma zamiaru, bo to samobójstwo. Najwyżej zlikwidują sklep i wynajmą na knajpę czy co innego. Ale sk……stwem jest pozwalanie na budowę marketów w centrum miasta.

    @mall – zaczynam mieć wrażenie, że związki już o nic nie walczą, znaczy nie są już partnerem w rozmowie. Być może teraz przy tylu Ukraińcach to się zmieni, bo demografia jest jaka jest.

  7. mall:
    a jeszcze w 1989 i poczatku lat 90-tych byl w Polsce szacunek do Solidarnosci. Potem propaganda poszla po linii wlasnie takiej – ze ZZ to tylko chodzi o pensje zarządu, ze darmozjady, ze zlodzieje etc.
    Nie, zeby to cos nadzwyczajnego – w USA rozmontowywanie ZZ szlo pod tymi samymi haslami. Bo to łatwe – jak masz organizacje takiej skali, to zawsze znajda sie jakies jednostki, co beda nieuczciwe i beda robic przewaly i prywatę. Rzucisz haslo „zlodzieje” – i jesli przecietny Kowalski chociaz raz w zyciu spotkal sie z nieuczciwoscia w szeregach ZZ to chwatko podchwyci takie haslo, potem juz gladko przelknie, ze jego robotnicze zycie bez zwiazkow zawodowych to bedzie cud miod i malina, a „zaoszczedzone” pieniadze trafia do jego kieszeni, a nie wlascicieli fabryki.

  8. @Futrzak: A najśmieszniejsze, że te wszelkie organizacje „pracodawców” i przedsiębiorców w statutach mają dokładnie to, czym zajmują się ZZ.

    @Korposzczur: PO z całą pewnością dołożyła tu nie tyle kamyczek ile parę ton kamyczków. Przy kryzysie 2008 przyjęto przepisy pozwalające na bardzo elastyczne liczenie czasu pracy. Miały być tymczasowe, a tymczasem mamy 2017 rok… Podobnie podejście PO do Komisji Trójstronnej było tak parszywe, że w pewnym momencie ZZ wycofały się z niej na znak protestu. Więc właściwie trudno ZZ czasami zarzucać, że niewiele robią skoro od kilkunastu lat współpracą państwo nie jest zainteresowane?

    Ale ja tu nie jestem od kruszenia kopii. Takie tylko luźne uwagi :)

  9. Czy w USA funkcjonuje dodatek za podpisanie takiej „lojalki”?

  10. Lukasz:
    To zalezy. Kazdy stan ma wlasne regulacje odnosnie non-compete clause, jest ona w ogole nielegalna w kilku.
    Jaka przybiera postac zalezy od prawa stanowego oraz poszczegolnej umowy. Tzw. „golden parachutes” sa dosc standardowa praktyka w wypadku CEO.
    To są kwestie na tyle skomplikowane, ze sa cale kancelarie prawne specjalizujace sie tylko w tym.
    W mojej branzy czyli software development z tego co wiem w wypadku zwyklych programistow nie ma zadnych rekompensat ale znow, umowa jedno, a jak potem to w praktyce wyglada to okazuje sie dopiero, jak firma wytoczy proces.

  11. @mall – czytałeś ? http://biznes.interia.pl/firma/news/wyzsze-podatki-dla-ponad-2-mln-malych-firm,2530266,1852#pst136447877 To jest interpretacja. Kosztów nie ma, ale amortyzacja ma być. Ciekawym jaka jest tego skala, skoro ktoś się za to bierze :)

  12. @korposzczur
    To jest, przyznam, dość niesamowite, ze to było możliwe. Nawet nie furtka a szeroko otwarta brama z zaproszeniem do przekrętów. Sama wysokość podatków od działalności w Polsce jest dość śmieszna, a jeszcze takie kwiatki

  13. @korpozczur:

    Kurde, ale te media są skurwiałe do entej potęgi.

    Prawo zmienia się w stornę czegos, co wlasciwie jest LOGICZNE. No jesli dostajesz od kogos w PREZENCIE samochód, do niby jakim cudem mialby byc to twoj KOSZT??? Oczywiscie, to nie jest zaden koszt. A skoro tak, to z jakiej racji ma podlegac amortyzacji i stanowic podstawę do odliczania podatku?

    No ale ojtam ojtam, naglowek:
    „Wyzsze podatki dla ponad 2 mln firm”

    I jaka potem będzie narracja w tzw. „opozycyjnych” mediach? Łooooooo panie, to ci bandycy, lewacy, zobacz pan jacy zlodzieje, tu beda gnębić przedsiebiorcow! Uciemiężać nas!”.

    Flaki sie po prostu wywracaja :(

  14. „Kurde, ale te media są skurwiałe do entej potęgi.” – witaj w PL. Przez parę dni czytałem dym o sądy. Wiesz, że był tylko jeden (!) art gdzie przedstawiono zarys ustawy ? Reszta to plucie, bo świat się wali. I oczywiście pitolenie UE, że to, że tamto. ZERO, k…wa ZERO merytoryki. Zero porównania ustawy do sądownictwa Niemiec, Holandii, czy kogo tam. NIC. Za to był dość racjonalny skrót z Frankfurter Algemaine Zaitung – próba porównania Kaczyńskiego, Orbana, Janukowycza i Erdogana. Wyszło dość przyzwoicie dla K. bo on Matka Teresa przy Erd. czy Januk.:):):)

  15. @Korposzczur: To jest tak bezczelne rozwiązanie, że aż właściwie to mi się ono podoba! +10 za samą bezczelność!

  16. korposzczur:
    ok, tekst o wyjasnieniu o co chodzi z tą reformą sądownictwa w przygotowaniu (aczkolwiek nie moim).

  17. Wilki przebierają się za owce ? http://biznes.interia.pl/news/emeryci-sa-wpychani-w-szara-strefe-czas-skonczyc-z-ta,2532430,1021#pst137765768 Odkrycie …… po 19 latach.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: