Napisane przez: futrzak | 4 lipca 2017

Tam, gdzie jest faktyczny rozdzial kosciola od państwa…

Lokalna gazeta właśnie doniosła, że wszczęto śledztwo wobec dyrektorki liceum w Salta z powodu naruszenia zasady laickości w szkole. Do czasu zakonczenia śledztwa (investigacion) minister edukacji zawiesiła w obowiązkach dyrektorkę. Donos do ministerstwa został złożony przez deputowaną Frente Amplio (rządząca, lewicowa koalicja).

O co chodzi? 30 czerwca mial miejsce wykład na temat aborcji i antykoncepcji grupy matek w tejże szkole. Podczas owego wykładu zostały zaprezentowane materiały z „imagenes catolicas” czyli standardową agitką katolicką (tu są zdjęcia https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10213810483323418&set=pcb.10213810484243441&type=3&theater )
Podczas gdy wykład miał miejsce, na zewnatrz protestowała grupa studentów przeciwko ureligijnianiu szkoły i konieczności utrzymania sekularyzmu w szkołach publicznych. Obie ministry – edukacji szkolnictwa ponadpodstawowego (educacion secundaria) i zdrowia zgodziły się, ze naruszenie zasady laickości miało miejsce.

No.
A w Polsce? Jakby się ludzie zbuntowali to też nie byłoby religii w szkołach publicznych za publiczne pieniądze, ani tego całego syfu z klauzulą sumienia. Ale każdy się boi i kładzie uszy po sobie, bo „nie chcę żeby dziecko miało problemy”. I dlatego w Polsce nie ma ładnych rzeczy…

Reklamy

Responses

  1. Nie sądzę, że chodzi o to, że ktoś sie boi, tylko o to, że nie wierzy, że to coś da. Czarne marsze, KOD, wszystko zostało wyśmiane i spłynęło.

  2. Bo było zrobione z dupy strony przez ludzi, którzy nie powinni się za to brać.

  3. miss:
    napewno jakas czesc ludzi ma tak, jak mowisz. I dlatego w Polsce nie ma ładnych rzeczy…

    w ostatecznosci:
    co bylo zrobione z dupy?

  4. Niby z jakiej racji nic, co ma związek z religią, nie ma według Ciebie prawa pojawić się na wykładzie? Wykład tenże dotyczył przecież kwestii światopoglądowej (aborcja i antykoncepcja), a ten jest przecież zawsze formowany w dużej mierze przez religię, tudzież jej brak, jak w Twoim przypadku. Niby jak chciałabyś dyskutować o tych sprawach wykluczając w ogóle z niej Kościół? Spora część osób przeciwnych aborcji siłą rzeczy musi odwoływać się do tej instytucji (chcesz ich dyskryminować? :P). W przypadku antykoncepcji tym bardziej.

    Nie jestem ani trochę religijny, no ale przykro mi, jak dla mnie takie zachowanie, to w sumie coś, co jest już bliskie fanatyzmowi religijnemu, tylko że w drugą stronę. Niby dlaczego w polskich szkołach miałoby nie być lekcji religii? Przecież większość społeczeństwa deklaruje się jako katolicy. Nikt do obecności na tych lekcjach nie jest przecież zmuszany.

    Poczytuję Twojego bloga od paru lat, jako cichy obserwator. Jako, że jestem od Ciebie sporo młodszy, mogę powiedzieć, że w jakiś sposób przyczynił się on do budowania mojego światopoglądu. Mam jednak wrażenie, że momentami emocje ponoszą Cię na tyle, że zbliżasz się do czegoś czemu blisko już do bełkotu (przepraszam, za użycie tego słowa, ale po prostu nic lepszego nie przychodziło mi do głowy).

    Właściwie to co to są za „ladne rzeczy”, których nie ma w Polsce, a które jak rozumiem można znaleźć w Urugwaj? Chodziło tu o pogodę? Siłą rzeczy Urugwaj musi być bardziej lewicowy, w porównaniu z Polską, z racji na historię obu krajów. Rozumiem, że taki stan rzeczy bardziej odpowiada Twoim osobistym przekonaniom, ale niby w jaki sposób sprawia, że jeden kraj jest lepszy od drugiego?

    BTW, drugie ze zdjęć z donosu nie ma juz chyba nic wspólnego z religią jako taką. Takie same argumenty mógłby wysuwać ateista.

  5. Mikołaj:
    Zgadzasz sie z tym, ze w nowoczesnym panstwie powinien byc rozdzial religii od panstwa czy nie? Jesli sie nie zgadzasz, to mozemy zakonczyc w tym momencie dyskusje, bo nie ma ona dalszego sensu.

    Organizacje religijne moga sobie miec wlasne szkoly, prowadzic wyklady na dowolny religijny temat, ktory uznaja za sluszny, ale NIE w publicznej, panstwowej szkole fundowanej z podatkow, w panstwie laickim. NO CHYBA ZE mamy do czynienia z lekcjami religioznawstwa – wtedy owszem mozna sobie dyskutowac koncepty religijne z punktu widzenia historii.

    Problem z tym „wykladem” polegal na tym, ze prezentowal on tresci niezgodne ze wspolczesna nauka i falszywe (zwlaszcza w temacie antykoncepcji), nie byl to zaden panel dyskusyjny, do ktorego zaproszonoby naukowcow. A na takie cos nie ma miejsca w nowoczesnej szkole. Rownie dobrze moznaby prezentowac jako „alternatywne” sposob powstania swiata kreacjonizm i stawiac je na rowni z ewolucja i genetyka. Albo uczyc, ze homeopatia jest „rownorzędna” metoda leczenia co szczepionki. Albo usilowac wmawiac ludziom dowolna inna bzdure, ktora juz dawno zostala przez science wyjasniona i obalona.

    „Wyklad dotyczyl przeciez kwestii swiatopogladowej” – oh czyzby? A od kiedy to antykoncepcja i rozwoj embrionalny czlowieka sa kwestia swiatopogladu a nie science? Powtorze raz jeszcze – dowolna religia moze sobie wyznawac dowolne rzeczy – np. ze Ziemia zostala stworzona 6 tys lat temu – ale to nie ma nic wspolnego z nauka ani faktami. To kwestia religii. Ktos moze miec „swiatopoglad” z ktorego wynika, ze osoby ciemnoskore sa gorsze od bialych – ale to nie ma nic wspolnego z nauka ani faktami.
    I nie, na takie „swiatopoglady” nie ma miejsca w publicznej, laickiej szkole.

  6. To, że masz ,fizde,nt Polski/katoczarnej, wieMY;)- czytajacy Twojego bloga
    kilka lat…
    Ale, co to sa te ladne rzeczy, qzwa!

  7. Sorry za interpunkcje, wyswietlacz w tabie fiksuje.

  8. Tymczas:
    sprawnie dzialajace instytucje panstwowe, bez korupcji na przyklad. To implikuje prawie cala reszte o ile zalozymy ze forma ustroju to jest demokracja.

  9. Pfff… 3,5 miliona mieszkancow…. toz to sasiad sasiadowi w pita zaglada i zrob tu jakas przewalke, pff.
    A z dzialki sprawnie dzialajacego e-panstwa….
    Wymiana dowodu osobistego.
    Zdjecie twarzy zrobione w domu, obrobione na kompie wg zalecen ministerstwa, zlozenie wniosku, dolaczenie zdjecia, czekanie jeden dzien
    na akceptacje wniosku…. i tyle. Termin odbioru za dwa tygodnie.

  10. Tymczas:
    jest mnostwo panstw tego rozmiaru, gdzie korupcja kwitnie. Jest troche panstw wiekszych od Polski, gdzie wyglada to znacznie lepiej.

    Co do dowodu: jak komu co. Ja nie moge sobie odnowic dowodu polskiego.

  11. Dowod osobisty, sprawa spadkowa, ktorej nie bede opisywal – to dwa przyklady, ktore mnie osobiscie „dorwaly” i bylem mile zaskoczony, ze wszystko przebieglo sprawnie i bez problemu.
    Generalnie zauwazam, ze w kwesti „spraw urzedowych” idzie in plus.
    Tyle.

  12. Pokaż mnie merytorycznie działających ludzi w tzw. KODzie. Nie krzykaczy, nie fanatyków, nie złodziei i aferzystów. Niestety, co należy podkreślić, _każda_ siła w Polsce, uwzględniając także obecnie rządzących, daje dupy. Smutne to i niesprawiedliwe. Forma pozostawia wiele do życzenia, bo gdyby wszystko było ok, z marszu na marsz przybywałoby ludzi. A ci się kruszą, zostają fanatycy i ludzie niemający pojęcia, po co idą. Z drugiej strony fanatycy jedynej słusznej opcji i barany prowadzone ślepo. Ni chuja nie ma wyboru….

  13. Futrzak:
    Przecież tak postawione pytanie nie ma większego sensu. „Rozdzial religii od panstwa” może oznaczać dosłownie cokolwiek. (btw. tak samo jak „nowoczesne państwo”). W Związku Radzieckim przecież też był on jednym z priorytetów :P Ja nie mam z Kościołem nic wspólnego, mam nadzieje, że nie będę musiał już nigdy w życiu wysiedzieć godziny na mszy. No, ale zachwyt nad tego typu sytuacjami, jak ta, która zaszła w urugwajskiej szkole nieźle świadczy o Twoim zacietrzewieniu ideologicznym.

    Zgodnie z przytoczoną przez Ciebie gazetą El Observador (http://www.elobservador.com.uy/secundaria-directora-liceo-salto-no-pidio-autorizacion-realizar-charla-aborto-n1092779) sytuacja polegała na tym, że grupa kobiet (matek) przybyła do szkoły i rozpoczęła rozmowę na temat aborcji i antykoncepcji, w formie wyraźnej krytyki obu tych zjawisk.

    Albo nie doczytałem, albo w żadnym z dwóch artykułów nie ma żadnej informacji o tym, jakoby sprawczynie całego zamieszania miałyby prezentować jakiekolwiek informacje niezgodne z wiedzą naukową. Jak się wydaje próbowały przekazać swój pogląd na te sprawy, zgodny z nauką społeczną Kościoła Katolickiego. Czy powinny mieć prawo to zrobić? Temat rzeka, ale jeśli uznajemy, że nie, to tak samo trzebaby zabronić mówienia o aborcji i antykoncepcji w pozytywnym świetle (cała koncepcja lekcji „edukacji seksualnej” dopiachu :P)

    Antykoncepcja i rozwój embrionalny jako takie mogą sobie nie być częścią światopoglądu, ale już pogląd na stosowanie antykoncepcji i aborcję jak najbardziej. Jeśli chcesz wykluczyć ich krytykę ze szkół, to to samo należałoby zrobić z popieraniem. Prowadzi to do prawdziwego absurdu.

    Mam wrażenie, że w sytuacji, gdyby do polskiej szkoły ktoś przyszedł i zaczął agitować za złagodzeniem prawa antyaborcyjnego i propagowaniem antykoncepcji, to dyrektor tejże placówki nie miałby raczej takich problemów. Szansa na aferę na cały kraj też byłaby mniejsza.

    Co do sprawnie działających instytucji państwowych w Urugwaju, ale już nie w Polsce, to masz jakieś dowody, poza swoim jednostkowym przypadkiem, że faktycznie tak jest? Wiele osób w Polsce przecież nigdy nie miało żadnych problemów z jakimkolwiek urzędem.

  14. @Mikołaj: zawężyłeś pojmowanie instytucji państwowych do procedur urzędowych. Tymczasem są też takie sprawy, na które ma państwo wpływ, a które dzień w dzień dotyczą większości: nieudolny system organizacji służby zdrowia, nieudolna kontrola rynku pracy, brak sensownej polityki transportowej i takie tam.

  15. Mikolaj:
    Przecież tak postawione pytanie nie ma większego sensu. „Rozdzial religii od panstwa” może oznaczać dosłownie cokolwiek.

    Nie oznacza. Wlasciwie prawie kazde panstwo w EU ma ustroj ufundowany na rozdziale kosciola/religii od panstwa. To zaden nowy koncept, pierwsze (licząc datą) zastosowaly to nowopowstałe USA, niedlugo potem Francja (po rewolucji). Nawet Polska ma to wspisane w obecną konstytucję, wiesz? Jak pokazalo kilkaset lat historii, to wlasciwie jedyna forma organizacji panstwa, ktora sie sprawdza w wypadku panstwa wielonarodowego/wieloetnicznego oraz demokratycznego (dyktatury, czyli tez byle ZSRR, zostawmy bo to zupelnie co innego).

    Albo nie doczytałem, albo w żadnym z dwóch artykułów nie ma żadnej informacji o tym, jakoby sprawczynie całego zamieszania miałyby prezentować jakiekolwiek informacje niezgodne z wiedzą naukową.

    Nie doczytales.
    W moim poprzednim komentarzu napisalam wyraznie jaki byl problem z tym „wykladem”. Przeczytaj raz jeszcze, ze zrozumieniem.

    Mam wrażenie, że w sytuacji, gdyby do polskiej szkoły ktoś przyszedł i zaczął agitować za złagodzeniem prawa antyaborcyjnego i propagowaniem antykoncepcji, to dyrektor tejże placówki nie miałby raczej takich problemów.

    To masz zle wrazenie. Nauczycielki, ktore braly udzial w czarnym protescie spotkaly sie z szykanami w pracy, niektore chciano zwolnic. A to przeciez byl protest, na ktory poszly jako osoby prywatne a nie reprezentujace szkolę.

  16. mall:
    do jednego z najwazniejszych ja dorzucilabym zepsuty kompletnie wymiar sprawiedliwosci – to rzutuje na absolutnie wszystko.

  17. W Europie jest też taki kraj, który ma fioła na tle laickości. Laickość obowiązuje tylko w stosunku do chrześcijan. Obecnie mają wprowadzony stan wyjątkowy.
    No i mają strach chodzić wieczorem po ulicach.

  18. @futrzaku jeśli mnie pamięć nie myli twój dowód jest dziurą prawną. Lub po prostu nie możesz podać dokumentu wymaganego. To, że nikt nie chce się z tym zmierzyć to mnie nie dziwi. Jeśli znów mnie pamięć nie myli była/jest osoba koczująca któryś rok na lotnisku w USA (?), bo nie mogą go ani wpuścić ani wypuścić.

  19. bernt:
    Który to kraj?

    korposzczur:
    owszem. Ale zauwaz, ze prawo odnosnie takich rzeczy nie spada z nieba, ale jest tworzone przez organy do tego powolane. Podobniez jak i procedury na wypadek „niespotykanych wypadkow”. Wiem, ze moze to wygladac inaczej, bo wyglada inaczej w innych krajach. W Polsce podejscie „nikt sie nie chce zmierzyc” jest nader czeste w wielu wypadkach, niestety. I to tez swiadczy o jakosci instytucji panstwowych.
    O tym, jak polskie konsulaty traktuja swoich obywateli w potrzebie to juz nawet nie wspomne, bo noz sie w kieszeni otwiera i to w ogole jest epopeja co najmniej na oddzielne opracowanie.

  20. „W Polsce nie ma ładnych rzeczy …”
    Co dokładnie masz na myśli?

  21. Futrzak:

    Z całym szacunkiem, ale rozmowa z Tobą przypomina rozmowę ze zwykłym trollem internetowym. Rzecz jasna, Twój blog, twoje zasady, ale naprawdę ciężko traktować cokolwiek z tego, co piszesz poważnie.

    „Nie oznacza.(…)” – przecież dalsza część Twojego wywodu w oczywisty sposób potwierdza, że oznacza. Właściwie nie wiadomo, od czego tu zacząć.

    „Własciwie prawie kazde panstwo w EU ma ustroj ufundowany na rozdziale kosciola/religii od panstwa.” – w sensie, że ustrój praktycznie każdego (praktycznie każdego czyli prawie każdego [?]) jest oparty na rozdziale kościoła religii do państwa. To jest najważniejsze w ustroju państw należących do Unii Europejskiej? Rozdział religii od państwa jako główna wartość przyświecająca istnieniu państwa? Przecież to zdanie już samo w sobie przeczy temu „nie oznacza”, jako, że UE to zbiór 28 państw, których kościoły różnych wyznań odgrywają bardzo różne role w życiu publicznym.

    Mamy np. państwa, które formalnie są wyznaniowe (np. Dania, Wielka Brytania, Grecja – btw. jak rozumiem, nie mieszczą się one do tego „praktycznie”), niezależnie od wpływu jaki ma tam ich narodowe wyznanie i tego czy religia jest w szkołach jako przedmiot. Możemy znaleźć państwa, którym bliżej do Twojej, jedynej słusznego, wyobrażenia, na to jak rodział kościoła od państwa powinien wyglądać (zapewne Francja). Polska dla przykładu nie ma wyznania państwowego, ale co to ma niby wspólnego z religią w szkołach publicznych?

    Próbowałem teraz na próbę znaleźć w polskiej konstytucji słowo „rozdział”. Niestety, wyszukiwarka, nie dała żadnego sensownego wyniku. I owszem, gwarantuje swoim obywatelom/poddanym wolność wyznania, ale przecież może to mieć miejsce nawet w państwie stricte wyznaniowym (i ma, w przypadku państw wyznaniowych należących do Unii Europejskiej).

    Polskie prawo raczej nie gwarantuje braku udziału kościoła w życiu publicznym w jakiejkolwiek formie, co jest chyba dla Ciebie jedyną słuszną definicją „rozdziału kościoła od państwa”, którego to, jak się wydaje, jesteś bardziej gorliwą wyznawczynią niż niejeden zdeklarowany katolik swojej religii.

    „To zaden nowy koncept, pierwsze (licząc datą) zastosowaly to nowopowstałe USA, niedlugo potem Francja (po rewolucji).” – no i kolejne zaprzeczenie tego, jakoby „rozdział kościoła od państwa” miał oznaczać zakaz propagandy antyaborcyjnej w szkołach. Przez 200 z górą lat, które minęły od powstania USA czy Rewolucji Francuskiej, po obu stronach oceanu przewinęło się całe mnóstwo form państwowości, z bardzo zmiennymi relacjami na linii państwo-wyznania religijne. Wątpię, żeby ktokolwiek wówczas w ogóle przewidywał debatę o aborcji, wówczas nie była ona jeszcze w ogóle regulowana przez państwo (we Francji dla przykładu została ona po raz pierwszy zakazana w 1810, pod rządami, a jakże, porewolucyjnego Napoleona), tudzież o religii w szkołach (pod koniec 18 wieku, jeśli w ogóle można było już mówić o systemie szkolnictwa, to dopiero on raczkował, większość edukacji opierała się właśnie na duchownych). Btw, ciekawe, że wspominasz właśnie o rewolucyjnej Francji, biorąc pod uwagę zbrodnie jakie przyniosła ze sobą rewolucja.

    „Nie doczytales.(…)” – czego właściwie nie doczytałem? Oto, co się stało według Obserwatora:

    „Según informó este lunes La Diaria, la denuncia de Mutti señala que el jueves pasado un grupo de madres que se presentaron como „comprometidas en la lucha contra el aborto” dieron en el liceo una charla presentando su perspectiva sobre el tema. Allí repartieron folletos alusivos, con imágenes católicas y condenando el uso de métodos anticonceptivos. También entregaron estatuillas de fetos.”

    Nie znam hiszpańskiego jakoś świetnie, ale na tyle na ile rozumiem, problemem było to, że grupa matek mówiła źle o aborcji, z perspektywy wiary katolickiej, rozdając traktujece o tym ulotki i figurki płodów. Co stanowiło, „naruszenie laickości/violación a la laicidad”, czego to nie miałoby oznaczać, i uruchomiło określoną reakcję machiny państwowej w celu ukarania winnych. Twój pierwszy wpis, to wyrażenie zadowolenia z tego, że taka reakcja miała miejsce. W czym ja się tu mylę?

    „To masz zle wrazenie.” – przyznaję, że nie śledziłem wydarzeń związanych z czarnym protestem zbyt uważnie, więc zwyczajnie nie wiem czy coś takiego miało miejsce, bardzo możliwe, że tak. W Polsce jednak jest to przynajmniej kwestią nadużyć, a nie oficjalnego działania państwa, jak to ma miejsce w Urugwaju, a co jest przedmiotem Twojego zachwytu. Nawiasem mówiąc moi nauczyciele w liceum jakoś nie mieli problemów z wyrażaniem swoich lewicowych poglądów na lekcjach czy poza nimi (inna sprawa, że to w Warszawie, naprawdę mogę jedynie sobie wyobrażać jak wygląda sprawa w reszcie kraju). Prawo antyaborcyjne w koniec końców nie zostało zaostrzone, co oznacza, że kościół wcale nie kontroluje życia publicznego.

    Przecież osoby, którym nie podobał się wykład matek, mogły po prostu opuścić klasę. Ktoś je trzymał tam pod przymusem? Ktoś zmusił uczniów, aby tam przyszli? Jeszcze raz: czy mówienie o aborcji lub antykoncepcji w pozytywnym świetle jest równie zabronione (lub krytykowanie Kościoła Katolickiego)? Jeśli nie, to mamy do czynienia, z czymś, co po uczciwym językiem nazywa się po prostu cenzurą ideologiczną. Bardzo fajnie, że Ci się to podoba.

    Po raz kolejny odnośnie „ładnych rzeczy”, który mają oznaczać rzekome lepsze funkcjonowanie instytucji państwowych w Urugwaju – masz na to jakiekolwiek uzasadnienie? Cokolwiek poza Twoim osobistym, wybitnie jednostkowym doświadczeniem, wzmaganym na dodatek ideologicznym zacietrzewieniem? Tak na pierwszy rzut oka, to większość danych statystycznych stawia Polskę w korzystniejszym świetle. Rozumiem, że podoba Ci się w Urugwaju i, że znalazłaś tam swoje miejsce, ale co to niby ma do porównania go z Polską, przynajmniej tego, co da się porównać.? Rzecz jasna oprócz tego, ze osoby religijne są wykluczone ze wspominania o swojej religii w szkołach :/

    Nie spodziewam się żadnej sensownej odpowiedzi… Chyba właśnie tracisz dość wiernego czytelnika.

  22. @futrzaku – nie wiem na ile jesteś „nietypowym przypadkiem”, który można (o ile się chce) rozwiązać, a na ile nie mieścisz się w prawie (dlatego pisałem o tym lotnisku) i nie ma na to rady.

  23. korposzczur:
    tutaj dosc dokladnie opisalam, o co chodzi:
    https://futrzak.wordpress.com/2015/05/17/dlaczego-nie-moge-miec-waznego-paszportu-polskiego/

    prawo, ktore ze wzgledow formalnych uniemozliwia wlasnym obywatelom odnowienie dokumentow takich jak paszport, jest prawem wywodzacym sie wprost z czasow sowieckich. Przypadkow podobnych do mnie jak latwo zgadnac sa tysiace, bo przeciez nie ja jedna zmienilam nazwisko poza Polska a potem sie rozwiodlam i wyekspirowal mi paszport.

  24. @Michał:

    Ciekawe, że z faktu wycofania się władz z planów zaostrzenia ustawy wywodzisz brak przemożnej roli kościoła katolickiego w Polsce. Trzymając się twojego toku rozumowania powinieneś zgodzić się ze mną, że ten wpływ jest bardzo duży. W końcu:
    – nauka religii w szkołach i de facto niemożność zamiany na etykę
    – księża otwierający wszelkie możliwe budowy
    – nieoficjalne naciski kościoła na politykę (piękny przykład dał jeden z wywiadów Torańskiej w ‚My’)
    – oficjalne naciski kościoła na politykę (Opus Dei ma swojego ministra słyszącego zamrożone zygoty)
    – kościół jako największy posiadacz ziemski w PL i największy beneficjent dopłat UE
    – kościelna komisja majątkowa i zadziwiający parasol ochronny w trakcie jej działalności i inne takie rzeczy z kościołem związane
    – obecna stanowcza w swoim brzmieniu ustawa antyaborcyjna nie jest realizowana w punktach, w których miała dawać szansę na aborcję w złych przypadkach; jak dobrze wiesz, a na pewno powinieneś wiedzieć,na masową skalę katoliccy „lekarze” odmawiają zabiegów ale NIE wskazują placówek gdzie można je zrealizować; odmawia się badań prenatalnych, odmawia się aborcji w ciężkich przypadkach;
    – liczne wsparcie finansowe z budżetu;
    – niechęć do walki z pedofilią wśród księży aż do teraz!

    No jeżeli to nie są przykłady realizowania interesów danej grupy interesu dowodzącej jej wpływu na sytuację codzienną w kraju to ja nie wiem czego potrzebujesz. Pisma z podpisem premiera i prymasa ws. realizacji interesów kościoła katolickiego?

  25. Mall: powyższy wpis był do mnie? Ja nazywam się Mikołaj, nie Michał.

    Nigdzie nie twierdziłem, że Kościół w Polsce jest pozbawiony wpływu. Wydaje mi się, że jego rola (wpływ na państwo i szeroko pojęte społeczeństwo) jest proporcjonalna do religijności ludności. Jak i dlaczego chciałbyś Kościół wpływu pozbawić? Przecież to normalne, że organizacja, której celem jest nakłanianie swoich wyznawców do życia w określony sposób, będzie też starała się przeforsować wprowadzenie przynajmniej części z tych zasad jako sposobu organizacji życia społecznego. Czyni tak przecież każdy.
    Ja bynajmniej nie darzę Kościoła miłością, określiłbym się jako agnostyk. Aż do okresu nastoletniego byłem ciągany na msze wbrew swojej woli, co znosiłem dość fatalnie. Czy jednak to znaczy, że mam wmawiać sobie, że żyję w kościelnej dyktaturze? Porównując przytoczoną przez właścicielkę bloga sytuację w Urugwaju w z tym, co mamy w Polsce, sytuacja wypada zdecydowanie na korzyść naszego kraju (wpływ Kościoła wpływem Kościoła, ale tutaj o ile mi wiadomo ludzie nie są zwalniani z pracy w majestacie prawa dlatego, że pozwolili źle mówić o Kościele w szkole publicznej. Jeśli tego typu sytuacje mają miejsce, są one efektem zakulisowego wpływu, nie oficjalnej cenzury. Jest naprawdę przerażające, że autorce bloga tak się to podoba)
    Co do wymienionych przez Ciebie punktów, to:
    1. Przecież nikt nie jest zmuszany do chodzenia na religię, problem z etyką jest taki, że nie ma na nią chętnych.
    2, 3, 4, 5, 6, 8 . Nie siedzę w temacie na tyle, żeby się wypowiadać (dlaczego jednak Kościół miałby nie dostawać dopłat? Inne organizacje przecież też dostają). Niby dlaczego i jak miałby nie wywierać wpływu na politykę? Dlaczego miałby nie posiadać ziemii? Przecież to największa organizacja religijna w kraju…
    7. Przecież to nie od Kościoła zależy zachowanie konkretnego lekarza. Btw, nie istnieje w Polsce żadna konstrukcja „prawa do aborcji”, w pewnych przypadkach jest ona jedynie niezabroniona (więc wcale nie jest tak, że musi się znaleźć ktoś, kto zgodzi się wykonać ten zabieg)
    8. A jaki to ma związek z czymkolwiek i czy jest jakieś uzasadnienie na taką tezę?

  26. @Mikołaj: Aj! Głupi błąd z imieniem! Przepraszam.

    Walka o zwycięstwo grupy wyznaniowej dająca możliwość zorganizowania życia w kraju wedle swoich wyobrażeń religijnych i moralnych z całą pewnością nie jest normalna. Do normalności brakuje poszanowania dla praw uczestników życia społecznego do innych poglądów i zmuszanie ich do życia według własnej ideologii.

  27. @Mikołaj
    napisałeś „Przecież nikt nie jest zmuszany do chodzenia na religię, problem z etyką jest taki, że nie ma na nią chętnych.”

    pozwól, ze napiszę Ci jak to jest z doświadczenia mojego syna. Religia jest na 2, 3, 4 lekcji – wiec ma okienko. Etyka na 7 albo 8. I najpierw miał okienko bo religia, a potem czekał do tej 7 lekcji (bo było ich w danym dniu- nie licząc etyki np. 5). W kolejnej klasie juz nie chciał chodzić.

  28. Autorka bloga z jakiegoś powodu nie życzy sobie mojej obecności tutaj i prawdopodobnie usunie ten post (ban na IP i imię :P), więc odpowiem bardzo krótko.

    Moim zdaniem w Polsce nie można mówić o przewadze Kościoła, dającej tejże organizacji i jej zwolennikom możliwość organizacji życia w kraju na swoją modłę. Nie oznacza to oczywiście, że jest ona pozbawiona wpływu. No i czego by nie mówić, w Polsce światopogląd ateistyczny nie jest oficjalnie zbanowany ze szkół.

    Co do lekcji etyki/religii: no zapewne najlepszym rozwiązaniem byłoby umieszczanie nieobowiązkowej religii na ostatniej lekcji, tak samo jak i etyki. To, że częściej dzieje się tak z tą drugą, nie jest przypadkiem związane z tym, że jest na nią mniej chętnych? No, ale masz rację, moim zdaniem obie te lekcje powinny być umieszczane na końcu planu (zakładając, że traktujemy je jako nieobowiązkowe, to inne postępowanie w ogóle nie ma sensu).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: