Napisane przez: futrzak | 28 czerwca 2017

Zielona zima

Mam spore opoznienie z wrzucaniem zdjęć, ale tak to jest, jak jedyna metodą ściągnięcia ich z telefonu jest wysylanie emailem oddzielnie kazdego jednego zdjęcia :-/
(w zdjęcia klikamy, bo to duże panoramki).

Na początek słynny napis, przy którym każdy turysta musi zrobić sobie zdjęcie, a który to napis znajduje się przy wschodnim końcu plaży Pocitos. Zwykle jest przemalowywany na różne okazje – tutaj zielony z okazji tygodnia recyclingu czy jakoś tak – w każdym razie pomalowany został zaraz po ogłoszeniu, ze USA występują z porozumień paryskich…

Schodzimy z górki, na której znajduje się napis, (tutaj niewidoczny, po lewej stronie zdjęcia jest) i idziemy chodnikiem położonym na górze skarpy nad plażą.

Zdjęcie robione z górki, napis Montevideo mam dokładnie parę metrów za plecami.
W ciepłe dni wzgórze jest dość szczelne obłożone wylegującymi się Urugwajczykami :) – notabene to świetna miejscówka do obserwowania zachodów słońca…

W tle port jachtowy Buceo. Az do następnej plaży (i dalej) ciagną się takie publiczne, rozlegle zielone tereny rekreacyjne nad samą wodą. Hektary przestrzeni, która jest własnością miasta i jest niesprzedawalna. Osoby prywatne mogą tę przestrzeń tylko wydzierżawić, a zanim to zrobią, musza przedstawic plan po co i uzyskać pozwolenie od władz. Gdyby nie ów wymóg prawny, wszystko zostałoby zabudowane wieżowcami tudzież prywatnymi przystaniami, klubami etc. Widzieliśmy jak to działa w Argentynie: miejscowość wypoczynkowa pod Buenos Aires i kilometry zamkniętych ośrodków, zagrodzonych płotem, poczem malutka publiczna plaża, na której tłoczą się „zwykli” ludzie, upchani jak sardynki w puszce.

Reszta zdjęć w obróbce, niedługo dorzucę :)

Reklamy

Responses

  1. Dla mnie ciekawostką jest, że to jest publiczne. U mnie są takie tereny, ale prywatne, jedynie w planie zagospodarowania określone jako zielone. Miasto raczej nie pali się tego kupować, bo a/ nie bardzo chcą sprzedać licząc na zabudowę b/ceny u mnie są absurdalne.

    To Montevideo kupowało czy miało od lat ?

  2. @korposzczur
    Zdaje się, że nigdy w ogóle nie mogły być prywatne. Po łacinie to się nazywa „res extra comercium”. Sorry za obce języki, ale po polski brzmi nieco myląco i kulawo „rzecz wyłączona z obrotu handlowego”

  3. korposzczur:
    „u mnie” – to znaczy gdzie?Tak z ciekawosci pytam.
    Za moich czasow (wczesne lata 90-te) Wawa na przyklad wygladala zupelnie inaczej, niz teraz. Po dzikiej reprywatyzacji (ktorej szczegoly dopiero dzis wychodza o tym, jak bandycko byla robiona) wszedzie powyrastaly jak grzyby po deszczu grodzone osiedla – koszmar urbanistyczny, ktory jednakze chyba większosci Warszawiaków wcale nie przeszkadza, niestety.

  4. @RE – to chyba jakieś lokalne prawo. Tyle fajne, że dokąd prawa nie zmienią dla całego kraju to nie ma problemu, bo miejscowy plan zagospodarowania zawsze łatwiej podważyć. Choć ustawowa likwidacja (2003) planów uchwalonych przed 1995 w PL zrobiła bajzel jakich mało.

    @futrzak – mogę powiedzieć jedynie tyle, że w czasie boomu 1m2 ziemi budowlanej kosztował 1 tys PLN. Teraz potaniało – jedynie 700 :):):) Tzn tyle kosztuje takie „szersze centrum”.

    Grodzone osiedla – heheheh. Nie ma jak jechać autem do takiego kolegi – zwykle dla mieszkańców ledwo jest miejsc, a wszędzie szlabany. To raczej pochodna braku miejsc postojowych wszędzie, szczególnie na starych osiedlach. Nikt nie przewidział takiej ilości aut, to parkuje się gdzie popadnie.

  5. korposzczur:
    no ale problem braku miejsc parkingowych to sie zdecydowanie inaczej rozwiazuje niz grodzeniem calego osiedla przeciez.

  6. Yyyy. Znaczy owszem – rozwiązuje. Ale chyba wiesz co działo się ostatnimi laty w PL z deweloperką.

  7. korposzczur:
    ale to jest droga donikąd. Zamiast protestowac i wymusic na developerach WLASCIWE rozwiazania (co notabene ludzie wywalajacy setki tysiecy zlotych kredytu na mieszkania, ktore od developerow kupuja moga dosc latwo zrobic) to kazdy se stawia płotek.

    No rownie dobrze moznaby leczyc zlamana noge posadzeniem pacjenta na wozek tylko li wylacznie. Ludzie w Polsce daja ze soba robic co tylko ktos chce i nie potestuja, to coz mają jak mają.

  8. @korposzczur
    I lokalne i nie lokalne. Chodzi o to, ze w przeciwieństwie do planów to nie jest regulacja administracyjna, a prawa cywilnego. Dlatego ładnie się opisuje po łacinie, bo i była zrobiona w czasach rzymskich. Np. świątyń nie można było kupić ani sprzedać, ale jak wiadomo z Nowego Testamentu, można było w nich wynająć miejsce handlowe. I to jest dokładnie ten sam sposób uregulowania sprawy.

  9. @futrzak – hmmmm. W mediach była histeryczna nagonka. „kto nie kupił przegrał życie”, „sky is the limit” i naczelny naganiacz Bartek Turek. To była prawdziwa psychoza. Ludzie płacili za dziurę w ziemi i kolorowy banner. Przecież to jaja były. Racjonalne zachowania to są przy w miarę dobrze rozwiniętym rynku, a nie przy głodzie jak u ćpuna. Gdyby ci się nudziło: http://wdomachzbetonu.pl/ – jest tam m.in parę tabelek jak się robiło miliony na „kosztach budowy” ;)

    @RE – ehhh. Jakby tak choć parę rzeczy w PL … Ale przecież „wszyscy wiedzą”, że państwowe niewydolne, no i przecież to komuna itd itp

  10. A wracając na dzisiejsze czasy. Co jest na handel i gdzie ? Zakładam, że np dom jednorodzinny powinien stać na działce 1000-1200m2. Jest miejsce na wszystko. Czyli na moim drogim zadupiu za rynek wtórny to jest 1-2 mln w zależności od stanu/rozmiaru i miejsca. Nikt normalny tyle nie da. Dew. też nie więc buduje „od kraja do kraja”. NIE MA nic normalnego na handel w normalnych cenach, a jeśli jest to znika momentalnie. Bloki nowe ogrodzone w dużej części, przy starych brak miejsc, też grodzą z tego powodu. Przecież docelowo to trzeba zaorać. Ale kasa jest dziś, teraz k… my, a po nas choćby potop :):):):) Na tanich zadupiach możesz wybierać. Co z tego jak tam nie ma pracy ? Sorki za zjadliwość, ale do 10 lat muszę coś kupić :):):):)

  11. korposzczur:
    Nie zgodze się. Bloga wdomachzbetonu znam.
    Wiem, ze byla nagonka, ale bez przesady – ani Polska jedyny kraj gdzie byla nagonka na nieruchomosci, ani tez jakis wyjatkowy. Zwlaszcza, ze w Polsce nigdy nie bylo prawdziwego kredytu hipotecznego (gdzie w razie niesplacania odpowiadasz tylko nieruchomoscia a nie calym majatkiem), prywatne bankructwo jest prawie niemozliwe (trzeba miec duzo kasy i czasu zeby je przeprowadzic przed sądem), a stosunek przecietnej placy do ceny jest jakis zupelnie z kosmosu. Plus kredyty zawsze zwykle byly adjustable rate a nie fixed rate (ze zmiennym oprocentowaniem).

    Wracajac do sedna. Jesli mam samochod i jest mi on koniecznie potrzebny do zycia na codzien (a taka sytuacje mialam przez caly czas mieszkania w USA – bez samochodu nie mozna bylo ani zakupow zrobic, ani do pracy, banku, apteki – nigdzie nie mozna sie bylo dostac, bo suburbia zasrane i pustynia bez komunikacji miejskiej) to szukam:

    1. Mieszkania do wynajecia z garazem/carport/miejscem do parkowania
    2. Jesli kupuje TO TYM BARDZIEJ.

    W San Francisco jak wiesz miejsca jest zalosnie malo, zwlaszcza tam, gdzie jest starsza zabudowa. Miejsc parkingowych chronicznie NIE MA i koniec. Ludzie, ktorzy decyduja sie na zakup tam mieszkania doskonale wiedza, ze albo beda musieli zrezygnowac z samochodu albo wynajmowac za dodatkowa oplata garaz gdzies (kilkaset-ponad tysiac dolarow miesiecznie). NIE MA tam grodzononych osiedli, nie ma parkowania po chodnikach i tak dalej. Bo to jest przestrzen publiczna i niech tylko ktos spróbuje postawic se plot albo samochod tam, gdzie nie wolno.
    W Wawie problem taki, ze z tym miastem developerzy, skorumpowane wladze i rozne lobby robi, co chce. Przez 3 dekady robili co chcieli, a ludzie – warszawiacy – nie zdobyli sie na zadne masowe protesty, NIC.
    Kazdy przejawial mentalnosc Kalego: to ja se dzis kupie ten apartament taniej a jutro sie bede martwil o cala reszte.
    No i dlatego jest syf i bagno jakie jest, a odkrecenie tego zajmie dlugie dziesieciolecia.

    A teraz Montevideo. Niechby ktos sprobowal skorumpowac wladze miasta i KUPIL te kilka hektarow terenu nad zatoką i plaza i zaczal budowę. Polowa miasta zlecialaby sie i zablokowala budowe i zrobila stosowna rozpierduchę.

    I jeszcze z trzeciej strony:
    w miescie wielkosci Warszawy komunikacja NIE MOZE opierac sie o samochody osobowe. Nie ma takiej pierdolonej mozliwosci, zeby to dzialalo – mozesz se zrobic i autostrady wszedzie z 8 pasami w jedna strone a i tak bedzie na nich korek (przyklady: Los Angeles, Sao Paulo, Moskwa i wiele, wiele innych). NIE DA SIE. Komunikacja w miescie tej wielkosci musi sie opierac o transport zbiorowy. Dopoki wasiawiacy tego nie zrozumieja, to miasto bedzie przypominac koszmar i tyle. Narazie jednak daleko im – JA MAM SAMOCHOD I JA KRUL. I co mi tu jakis smiec bedzie ograniczal Święta Przepustowość i Świętą Parkingowość.

  12. „Teraz k*wa my a po nas potop” — i dlatego w Polsce nie ma ładnych rzeczy….

    No i nie rozumiem tego „do 10 lat MUSZE cos kupic”. Musisz? ktos ci pistolet do łba przystawia? Serio?

  13. Oj tam – przecież wynajem jest passe :):):) Co, nie kupisz ? Nie bądź frajer. Ty jesteś TAM. A słuchałem rozmów TU. Nie pamiętam czy nie tu, na tym blogu, laska groziła zerwaniem jak nie kupią mieszkania :):):) Gdzie tu racjonalność. Najem ? Przy tym prawie dziwię się, że ktoś komuś chce wynająć. Nie pamiętasz też jak się dziwiłem, że pośrednicy biorą takie prowizje w Urugwaju i opłaca się obu stronom ?

    „muszę” – muszę , nie muszę. Po prostu chcę(!) kupić dziecku. W zasadzie najwcześniej za 3 lata. Mam inne możliwości, ale wszystkie mają plusy i minusy :) Na razie olewam – za słabo zarabiam żeby płacić za własność taką kasę :)

    Wawa i „co lepsze” – to wałki. A czemu, to też @mall b. ładnie napisał coś o wspólnotowości temat wcześniej. No i coś o poszanowaniu prawa, „lepiej zapobiegać jak leczyć” czy coś w ten deseń: http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/nie-dasz-zlotowki-porysuja-ci-auto-problem-samozwanczych,2525623,4141 Eeeee – nie chce się gadać. Nie sprawdzałem dokładnie, ale ostatni ruch może i był społeczny, ale wodzowie jak zwykle świnie(?): http://fakty.interia.pl/polska/news-zarzuty-dla-bylego-lidera-kod-mateusza-k,nId,2410852


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: