Napisane przez: futrzak | 14 czerwca 2017

Gig economy

Co jakiś czas piewcy neoliberalizmu zachwycają się nową technologią i możliwościami, jakie ona daje: tzw. „gig economy”. Czyli mamy platformy web i aplikacje mobilne, które pozwalają na kontakty zleceniodawca-zleceniobiorca w czasie rzeczywistym oraz przesyłanie pieniędzy za wykonane prace. Firma będąca „marketplace” (jak to ładnie sobie nazywają) kasuje procent za wylistowanie i pośrednictwo.

Wszystko ładnie pięknie, ale…
To system, którego głownymi beneficjentami są zleceniodawcy i wlaściciel aplikacji, bo:

– pracę możliwą do wykonania zdalnie outsourcuje się na terenie całego świata, co prowadzi do walki cenowej i zawsze tak bedzie, bo zleceniodawcow jest w skali globalnej znacznie mniej, niz zleceniobiorcow. W efekcie np. oplaty za słowo od tłumaczenia albo redakcji tekstu są śmiesznie niskie (bardzo często ich jakość też).
– w wypadku pracy wymagajacej obecności fizycznej na miejscu jest podobnie – w koncu ile ktoś moze zaplacic za rzeczy typu zrobienie zakupów, opiekowanie się dzieckiem dorywcze, pranie, sprzatanie czy poskladanie mebli etc? Na dodatek do kazdej takiej pracy trzeba dojechac, co w wypadku wielkiego miasta nastręcza nie lada klopotow logistycznych no i kosztow, czyniąc więcej niż dwa zlecenia dziennie nieopłacalnymi.

Najgorszą jednak wadą „gig economy” jest to, ze gig raz jest, a innym razem go nie ma. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdą pieniądze i czy w ogole przyjdą – w razie reklamacji nie mozna się kontaktować z inspekcją pracy, bo nie ma tutaj tradycyjnego stosunku pracy przecież. A czynsz i media trzeba placic regularnie co miesiąc, jeść też trzeba codziennie, ubezpieczenie zdrowotne płacić, benzynę do samochodu kupić zeby gdziekolwiek dojechac. W razie choroby – kompletna katastrofa, bo nie ma pracy, pieniędzy i najlepiej sobie strzelić w łeb – bo co innego? Taka praca ma sens tylko i wyłącznie jako praca dodatkowa, w celu „dorobienia sobie”. Do normalnego utrzymania siebie i rodziny zupełnie sie nie nadaje i nie powinna w ogole być podnoszona jako argument w dyskusjach o rozwiązywaniu problemów bezrobocia.

Chyba że…. chyba że bierzemy pod uwagę tandem dochód podstawowy (universal income) i gig economy. Jeśli to pierwsze starcza na przeżycie, mozna juz zastanawiać się nad sensownoscia pracy dorywczej..

Anyway.
Najlepsze podsumowanie gig economy z aszdziennika:

Jest alternatywa dla tradycyjnych szpitali i niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. Już 1 lipca w Polsce zadebiutuje usługa Uber Hospital, która połączy poszukujących pomocy pacjentów i ludzi, którzy w wolnych chwilach chcieliby dorobić sobie jako lekarz.

W miastach, w których jest obecny Uber Hospital, każdą usługę medyczną można zamówić za pomocą aplikacji – dowiaduje się ASZdziennik. Zamówienie jest przesyłane do najbliższej osoby, która czuje, że się nie boi i jest w stanie podjąć się operacji, zabiegu lub wydania diagnozy.

– Na Banacha to nawet i miesiąc poczekaliby na swoją kolej – twierdzi w rozmowie z ASZdziennikiem 53-letni Zbigniew, który od miesiąca uczestniczy w testach Uber Hospital i na terenie Warszawy w wolnych chwilach usuwa kamienie nerkowe. – W hydraulice mam lekko przestój, to czemu mam nie dorobić sobie wieczorkiem? – chwali działanie aplikacji.

Taniej, szybciej, dyskretnie i 24 godziny na dobę – to zalety, jakie najczęściej wymieniają pierwsi pacjenci. Najczęściej chwalą brak kolejek, bo chętnych na dodatkową fuchę jest coraz więcej.

Advertisements

Responses

  1. http://www.slate.com/articles/technology/future_tense/2017/06/should_doctors_play_along_with_the_uberization_of_health_care.html

  2. TL;DR.
    USA, kraj dzielnie rozwiazujacy za pomoca komputerow problemy nie wystepujace nigdzie indziej.

    Nastepnym razem prosze jednak o kilka slow komentarza a nie łyse zamieszczanie linków. Łyse linki wpadaja do spamolapu.

  3. Dochód podstawowy jest ok – proponuje zacząć na tym blogu i ode mnie – zacznij mi przelewać co miesiąc 500zl bo mi ciężko a Ty masz umiejętności ktore sprawiają, ze masz większe możliwości zarobkowe. Wiem wiem, to z podatków by było itp. ale w praktyce i tak jeden płaci drugiemu. Szwajcarzy to jakiś głupi naród, ok 80% było przeciw w ostatnim głosowaniu, banda prawaków…

    A zlecenia – cóż, można nie brać… skoro ktoś je bierze, znaczy ze lepiej mu z tym niż bez tego…

  4. „Chyba że…. chyba że bierzemy pod uwagę tandem dochód podstawowy (universal income) i gig economy.” – to miał być żart ?

  5. Malcolm:
    jesli w jakims temacie nie masz nic wiecej do powiedzenia poza glupotami to sugeruje nie mowic nic.

    korposzczur:
    nie, to nie mial byc żart. Dlaczego tak uwazasz?

  6. @Futrzak
    a na blogu można je wypisywać czy też sugerujesz, żeby lepiej nie…?

  7. Malcolm:
    a chcesz byc postrzegany jako osoba co wygaduje nieprzemyslane glupoty?

  8. Ja bloga nie prowadzę, ale niektórym to albo wszystko jedno, albo uważają, że kto jak kto ale akurat oni głupot nie wygadują. Zresztą, to całkiem normalne, że tak właśnie uważają. Z reguły nikt nie jest do końca zadowolony ze swojej fortuny, ale każdy jest zadowolony ze swojego rozumu.

    A co do pierwszego komentarza, który został uznany za brednie – ja tylko sprawdzałem, czy na swój pomysł dochodu podstawowego dla wszystkich sama dałabyś pieniądze.. Ale chyba nie – i wtedy tu się zgadzamy – ja też bym nie dał :)
    Pzdr

  9. Chyba nawet dochód bazowy + gigi nie daje takiego komfortu, jak etat lub własny interes. Rozumiem Twój punkt, że przynajmniej dochód bazowy + gigi daje możliwość sensownego życia z miesiąca na miesiąc, a same gigi – bez dochodu bazowego – nie. Kombinacja gigów i dochodu bazowego daje realną szansę na wyjście z biedy lub nawet bezdomności – można pracować z mniejszą barierą na wejście, niż przy etacie.

    @Malcolm – „A zlecenia – cóż, można nie brać… skoro ktoś je bierze, znaczy ze lepiej mu z tym niż bez tego…”

    Takim samym argumentem kwitowano pracę dziec w przemyśle i kopalniach w dziewiętnastowiecznej Anglii – skoro biorą dobrowolnie biorą, to znaczy że jest im lepiej z tą pracą, niż bez niej. Tak samo pracodawcy, skoro zatrudniają, to znaczy że też odnoszą z tego korzyści. Jakby państwo tego zabroniło, to stracą dwie strony.

    Ja też jestem zwolennikiem uniwersalnego dochodu bazowego, co pewnie czyni mnie lewakiem w szeregu z na przykład Thomasem Painem. Twoja uwaga zakłada, że podatek = podatek dochodowy, i że dochód bazowy finansowany byłby z pracy tych, którzy mają większe umiejętności i możliwości zarobkowe, czyli – jakoś na te swoje dochody zapracowali. Ja też nie jestem fanem podatków dochodowych – karają za pracę i umiejętności, generują zbędną stratę społeczną (deadweight loss). Dużo lepszym źródłem finansowania uniwersalnego dochodu bazowego i dużo lepszym podatkiem w ogóle jest https://pl.wikipedia.org/wiki/Podatek_od_warto%C5%9Bci_gruntu który ma wręcz korzystne działanie dla gospodarki, hamując spekulacje gruntem (czyli w praktyce nieruchomościami) i zbierając nadwyżki, które nie są wypracowane przez żadną osobę pojedynczo, tylko wypracowane przez całość społeczeństwa lub dary natury. Bez tego podatku ta nadwyżka i tak przepada w kieszeniach właścicieli ziemskich, większość ludzi ma z tego przysłowiową figę, czyli nic. Co za różnica, czy zabierze kasę obszarnik, czy państwo – a jak zabierze państwo, to może rozdystrybuować w postaci dochodu bazowego – między innymi.

  10. Malcolm:
    a po czym wnioskujesz, ze „chyba nie”? Po tym, ze jestem juz zmeczona wygadywanie glupot przez korwiniątka i innych? A wiesz dlaczego to, co napisales, to glupota?

  11. @puchacz:
    Pytanie, czy sam podatek od gruntu wystarczy. Podejrzewam ze w wypadku niektorych przeludnionych panstw, bez specjalnych zasobow naturalnych jednak nie bardzo spinaloby sie to.
    Zostaje tez kwestia opodatkowania kapitalu prywatnego. Dzis w niektorych panstwach (USA na przyklad) podatek od tego jest nizszy niz dochodowy, w niektorych nie ma go wcale, co poglebia przepasc dochodowa i nędzę najnizszych warstw spolecznych.

    Natomiast co do podatku dochodowego – degresywny jest faktycznie bandycki, progresywny lepszy, pod warunkiem ze w panstwie jest bardzo mala korupcja.

  12. kliknelo mi sie na Send przed dopisaniem zdania – otoz uber czy airbnb ma sens w niektorych sprawach a nie w innych – jak zreszta wiekszosc rozwiazan ekonomicznuch
    naprawde nie widze lekarzy pracujacych 80h na tydzien w swojej „regularnej” pracy dorabiajacych sobie z nieznanymi pacjentami – a co na to ubezpieczenie?

  13. WW:
    A jaki problem zrobic outsourcing i oferowac zdalnie „uslugi” lekarzy z Indii na przyklad, ktorzy po „obejrzeniu” pacjenta przez Skype beda stawiac „diagnozy”?

    Ubezpieczyciel sie tylko ucieszy – będzie kasowal pacjentow tyle samo, a sam roznice zgarnie do wlasnej kieszeni.

  14. @futrzak – Spinało by się, wartości gruntów w państwie to jest barometr gospodarki. Widać to po czynszach (które działają jak prywatny podatek gruntowy) – im więcej ludzie zarabiają w regionie, tym wyższe czynsze. Im lepiej działa gospodarka, tym grunty cenniejsze. Najcenniejsze grunty to centra miast, których wartość jest wyłącznie wygenerowana przez sieć aktywności ludzkiej – dużo różnorodnych biznesów w jednym miejscu, od fryzjera do piekarni tylko przejść przez ulicę i dużo ludzi, którym te biznesy mogą coś sprzedać. to jest cenniejsze niż zasoby naturalne. Weź pod uwagę, że typowa rodzina przeznacza jedną trzecią do połowy dochodów na obsługę hipoteki lub na czynsz. Biorąc pod uwagę, że np. w Anglii budowa domu (praca + materiał) to podobno tylko ok. 80k funtów, to reszta to wyłącznie wartość lokalizacji. Przy 100% podatku od wartości lokalizacji, to byłoby na oko więcej dochodów budżetu niż z obecnego podatku dochodowego, który możnaby całkowicie znieść (razem z VATem).

    Podatek gruntowy jest administracyjnie prosty i niemożliwy do uniknięcia, nie spakuje nikt działki do walizki i nie wyjedzie nikt z działką na Kajmany. A podatki dochodowe to raj dla księgowości. Co do podatków kapitałowych, to nie czytałem na ten temat dużo. Przez skórę czuję korwinistycznie, że nie chciałbym, żeby oskubywano mnie z oszczędności :-)

  15. puchacz:
    To nie takie proste. Po pierwsze ceny gruntów fluktuują, i to jak! Nie dalej jak 4 dekady temu centrum Detroit mialo drogie ceny. A dzis? Zobacz sobie zdjecia, jak 1/3 miasta w czasie od ostatniego kryzysu popadla w ruinę. Ludzie sie wyniesli, podatkow nie ma. Trzebaby zamknąć miasto, ostatni gasi swiatlo.

    Albo Dolina Krzemowa. Ludzi, co nie maja zarobkow w okolicach stu tysiecy dolarow nie jest stac tam juz nie tylko na kupno, ale nawet na wynajem. Podatek od nieruchomosci niemozliwy do unikniecia? Oh czyzby. Wystarczy zbankrutowac.

    Co do podatku od kapitalu. Poczytaj jak dzialaja hedge funds, trust funds i cala reszta. Ja tu nie mam na mysli oszczednosci Malego Jasia co to sobie uzbieral 50 tys USD na emeryture. To jest pryszcz. Zobacz jak zarabiaja banki na high frequency trading, jakie tu sumy lataja.

  16. Futrzak:

    Powinno być „wg mnie (..) to głupota”

    I chyba wiem. Czytam Twoje posty od jakiegoś czasu. Z lewicowym swiatopogladem mam tylko jeden problem – ogłaszacie swój kolejny świetny pomysł, po czym idziecie do wszystkich po ich pieniądze, zeby te swoje pomysły opłacić.

    Nie, dzięki, sami za to płaćcie

    I wole być nazwany korwinista, choć raczej nim nie jestem, niż być kojarzony z Zandbergiem, czy wprost z Leninem.
    Pzdr

  17. @futrzak
    Obawiam się, że co do outsourcingu lekarzy przez skype’a jesteś bliżej prawdy, niż myślisz. :/
    W tym kierunku zmierza właśnie obecna medical technology – żeby możliwie jak najbardziej zredukować ilość personelu medycznego, bo przecież maszyna może pracować 24 h na dobę i jeszcze się nie skarży na złe warunki pracy. Niby to wszystko maja być udogodnienia dla pacjenta, np. dostajesz urządzenie do domu, robisz sobie pomiary, a wyniki przez neta przesyłane są do lekarza, ale… Ale przecież można iść na skróty jeszcze dalej, tzn. niech większość tak zebranych danych przetwarza automatycznie software, przecież człowieka do tego nie trzeba. Nowoczesność w domu i zagrodzie, a teraz jeszcze i w szpitalu.

  18. @Malcom,
    W odróżnieniu od prawicowców, którzy swoje pomysły opłacają z własnej kieszeni? Jeżeli można, to zapytam: jaką dobrą zmianę ufundowałeś?

  19. Jak widzę, wszyscy tu dyskutują cały czas w odniesieniu do i w ramach obecnego złodziejskiego systemu gospodarczego (niezakwestionowanego nawet przez komunizm – bo komunizm jest tylko jednym z narzędzi do jego utrzymania), który opiera się na oprocentowanym w momencie swojej kreacji pieniądzu.

    Aby wprowadzić jakieś trwałe zmiany potrzebna jest całkowita zmiana funkcjonowania systemu gospodarczego.

    Ciekawą alternatywę można tutaj znaleźć:

    http://www.wissensmanufaktur.net/plan-b

    Po angielsku:
    http://www.wissensmanufaktur.net/media/pdf/plan-b-english.pdf

  20. Malcolm:

    Ojej, powiadasz ze prawicowcy to sobie sami wszystko oplacaja? No nie mow. Ufundowales sobie drogę, ktora codziennie do pracy jezdzisz? Elektrownię produkujaca prąd sam sobie zbudowales? Leczysz sie jak rozumiem, tez calkowicie prywatnie, lekarze ktorzy cie lecza ksztalcili sie na calkowicie prywatnych uniwersytetach i do szkol tez calkowicie prywatnych chodziles, zaczynajac od podstawowki, poprzez liceum?

    Oczywiscie, nie. Problem z tobą i innymi korwiniątkami polega na tym, ze na codzien obficie korzystacie z infrastruktury i masy innych rzeczy fundowanych z podatkow, ale tychze podatkow sami placic juz nie chcecie. Typowa moralnosc Kalego. Dajcie mi, dajcie wszystko fajne co macie, bo mi się należy, ale zebym ja cos do tego sie dorzucał? Nieeeeee niech inni frajerzy płacą.

  21. Karolina:

    Wiesz, tak na prawdę problem jest szerszy, nie dotyczy tylko lekarzy. Coraz więcej dziedzin wykonywanych obecnie przez ludzi bedzie przejmowac AI. To sie juz dzieje chociaz nie w Polsce.
    I stad wlasnie wzial sie pomysl universal income – bo po prostu obecny model pracy platnej, ktora wystarcza na zycie, bedzie juz nie do utrzymania.

  22. outsourcing uslug lekarskich juz jest – np spora czes MRIs czy CATs jest czytana i opisywana w Indiach :)
    z dugiej strony jak sie pacjenta zna to czemu nie przez telefon – tylko kodu na to nie ma no i trzeba znac

  23. WW:
    jesli jakosc tych uslug jest na podobnym poziomie, jak jakosc kodu outsourcowana do Indii, to jak mysle wyjasnialoby wiele pomylek lekarskich w USA :-/ (nie mamw tej chwili dokladnych danych pod reka, ale w USA jest to znaczaco wyzsza liczba niz w innych krajach rozwinietych z sigle payer system).

  24. nie negujac wyzszosci single payer system nie sadze aby byla besposrednia korelacja z iloscia preventable medical errors.
    statystyki sa tu tak rozne ze az nie do uzycia – ale ogolnie przyjmuje sie ze Canada i USA maja podobne ratio a innych badan nie znam – zreszta definicja „preventable” jest inna w kazdym systemie – pewnie definicja „error” tez

    Czynnik ktory mogly byc znaczacy to malpractice law w USA – jesl bledy sa ukrywane (a sa ze wzgeldu na liability) to nikt sie na nich nie uczy i sa powtarzne
    inny czynnik bardzo wazny to ilosc „leczenia” w ostatnich 6 miesiacach zycia – w USA jest on znacznie wyszy niz gdziekolwiek indziej a ryzyko bledu jest duzo wyzsze

  25. https://www.washingtonpost.com/news/to-your-health/wp/2016/05/03/researchers-medical-errors-now-third-leading-cause-of-death-in-united-states/?utm_term=.96a376cc69ce

    Medical errors jako trzecia przyczyna smierci to raczej nie jest cos spotykanego w innych krajach.

    Tu mamy porownanie Niemiec i Francji:
    http://www.worldlifeexpectancy.com/news/france-vs-germany-top-10-causes-of-death

    w pierwszej dziesiatce nie ma medical errors.

  26. Nie ma bo to nie choroba :)
    We Francji i w Niemcheck – podobnie jak i w USA umiera sie na „chorobe” czyli jak to lekarz zakoduje w ICD-10

    nawet jesli jest oczywisty blad to przyczyna zgonu jest orginalna chorba z ktorza pacjent przyszedl do szpitala

    BMJ metodologa tych „badan” na ktore powoluje sie WP nie uwzgledniala bo nie mogla kodu ale inne dosc watpliwe spasoby – analiza probki dokumentow i extrapolacje na caly system

    jednym adaniem ludzie umieraja ze wzgledy na bledy lekarzy ale dopoki nie bedzie mozna tego zakodowac jak przyczyne zgonu to nie bedziemy wiedzieli ile ich umiera i na ile ten blad czy ryzyko bylo do unikniecia

    z innej strony jakby nie byl chory na xyz to by to szpitala nie przyszedl i nie byloby bledu – wiec co naprawde jest przyczyna zgonu?

    artykul w BMJ tak jak i cale badania mial raczej na celu wzbudzenie dyskusj o kodowaniu bledow jako bledow i zgonow jako do unikniecia – co oczywiscie jest pipe dream bo to sie nigdy za naszego zycia w USA nie stanie – bo z czego by zyli prawnicy

    nikt (zazwyczaj) swiadomie pacjenta na drugi swiat nie wysyla – a po fakcie kazdy moze miec inne spojrzenie i analize tego co zrobil – czy to bylo do unikniecia czy nie , nawet gdyby takie kody istnialy to ich uzycie byloby watpliwe i zalezne od poziomu introspekcji lekarza

  27. @Futrzak – gig – jak napisałaś: jedynie kasa dla pośrednika, outsorcing, obniżanie poziomu itd. Kicha. Dochód podstawowy – nie kupuję tego. Co to znaczy minimum egzystencji i kto to określa ? Inne minimum będzie w pipidówie dolnej, a inne a Warszawie. Prędzej kupiłbym relatywnie wysoką pensję minimalną. Niestety rynek zwykle wykorzystuje sytuację kiedy jest więcej kasy więc i BIG i minimalna musiałyby być kroczące.

    Najrozsądniejsza dla mnie byłaby relatywnie wysoka kwota wolna plus dość wysoka emerytura.

  28. korposzczur:
    kwota wolna od podatku nie rozwiazuje problemu braku pracy. Co ci to da? Skad wezmiesz kase na zycie, jak nie masz jej gdzie zarobic? A to jest wlasnie dokladnie problem najblizszych lat: mnostwo zawodow i stanowisk pracy zostanie zlikwidowanych z powodu wprowadzenia AI. Ja wiem, ze w Polsce to brzmi jak bajka o zelaznym wilku, ale na swiecie to sie wlasnie juz dzieje. Ba. Sama widze w mojej wlasnej dzialce, jak to postępuje – a przeciez w Polsce IT jest na dzis uwazane za mekkę dobrej pracy. Zostan programista, a bedziesz ustawiony na najblizsze dekady…. ta….

    Co to znaczy minimum egzystencji i kto to okresla? A kto okresla dzisiejszy poziom placy minimalnej? Kto okresla wysokosc zasilkow? Serio, to nie sa jakies nieprzewyciezalne problemy. To kwestia konsensusu spolecznego.

  29. Gig economy zawsze było, ludzie rozklejali ulotki o korepetycjach czy innych sprzątaniach mieszkania po przystankach itd. Użycie Internetu/komputerów trochę usprawnia i wzbogaca proces i tyle.

    Problem w tym, że jak to w przypadku Internetu zwykle bywa, mamy power law które sprawia że najpopularniejszy dostawca staje się monopolistą i czerpie korzyści nieproporcjonalne do tego co oferuje.

    Drugi problem, że próbuje się to przedstawiać jako zbawienia świata :D

    Wyzwanie z wysoką płacą minimalną jest takie że wycina z rynku sporo miejsc pracy, o niskiej opłacalności, ale pozytywnej roli społecznej. Korzyści z pracy to nie tylko pieniądze.

  30. Jeśli AI wejdzie mocno – wtedy być może. Uważam, że przy dzisiejszej technologii są takie szanse. W końcu żarcia można produkować skolko ugodno. Pomijając jakość. Niestety mocne wejście AI spowoduje rewolucję – większą jak przemysłowa. Nie wiem czy to będzie do opanowania.

    Min. egzystencji – w PL określono na 500zł/mies. Kwota wolna to 3091 ….. rocznie. To, że ktoś coś określi nie oznacza, że można za to żyć.

    Człowiek z definicji jest istotą chciwą i leniwą – zawsze chce więcej, nawet więcej jak jest w stanie ogarnąć. Jak to wyeliminujesz to może coś z tego będzie.

  31. @gszczepa – jeśli mnie pamięć nie myli widzieliśmy już co znaczą „nieopłacalni” śmieciarze we Francji. Są nieopłacalni dokąd smród nie zatruje ci życia :):) I to jest właśnie ta rola społeczna :):) Choć w sumie człowiek już udowodnił, że jest elastyczny i może się do wszystkiego przyzwyczaić :):)

  32. @korposzczur
    Dochody możesz mieć albo z pracy albo z kapitału, z czego olbrzymia większość ludzi zawsze należała do tej pierwszej kategorii.
    Zawsze potrzebna jest jakaś równowaga, z czego w większości przykładów historycznych okazywało się, że przymusowe przesunięcie przywilejów w stronę pracy kosztem kapitału poprawiało sytuację wszystkich. Przez zwiększenie siły nabywczej i powiększenie rynku, etc.
    Ale jeśli dochody z pracy znikają, bo zwyczajnie jest zastępowana maszynami, to znów kapitał staje się coraz bardziej uprzywilejowany. I pojawia się pytanie jak tę równowagę przesunąć w lepsze miejsce. Dochód podstawowy? Płaca minimalna niezależna od liczby godzin? Bardzo skrócony czas pracy? Państwowe inwestycje?
    Pozostawienie sytuacji taką jaka jest i jeszcze bardziej będzie, to jest gwarantowany wzrost rozwarstwienia, przez to kosztów społecznych , a nawet zwyczajnego wzrostu kosztów związanych z przestępczością bardziej niż to wszystko warte. Coś zrobić się opłaca.
    Ja dochód podstawowy widzę jako pewną formę dotowania kapitału, przez np. opłacalność działalności w gig economy i chyba niekoniecznie jestem tego fanem. Bardziej bym widział bardziej bezpośredni transfer od kapitału do pracy.
    Na najbliższe kilka dziesięcioleci i tak za najlepsze rozwiązanie widzę „green collar economy” czyli wielki program inwestycyjny dla odstawienia paliw kopalnych. Rozwiązuje problem braku pracy i dochodów. A potem- nie wiem. Może program inwestycyjny kolonizacji Marsa?

  33. gszczepa:

    to ze „wycina miejsca pracy” to mit. Ostatni przyklad: w Seattle podwyzszono minimum wage o …100%. Po dwoch latach nie widac, zeby nastąpil jakis eksodus. Owszem, z rynku wylecialy firmy, ktore swoj biznes model budowaly na niewolniczej pracy, ale generalnie ilosc miejsc pracy zwiekszyla sie. Shocking!

    korposzczur:
    alez AI JUZ WCHODZI. JUZ. DZIS. Tylko ze w Polsce tego nie widac.

  34. @RE – skrajnie – kto zainstaluje panele PV mając dochód podst i nie mając pracy ? Po grzyba (i z czego) płacić 20-30 tys za instalkę jak można grzać tanim węglem (albo śmieciami) ? Chyba, że odwrócisz koszty. Gig – dla mnie to śmieciówka. Bez emerytury, bez świadczeń. W końcu wygrywa najtańszy na platformie powiedzmy conajmniej kontynentalnej. Na takim Allegro przerobiłem kilka sytuacji z towarem śmieciowym czy też znajdującym się teoretycznie w Warszawie, a praktycznie na linii produkcyjnej Chińczyka.

    @futrzak – OK. Wchodzi. Jeśli wejdzie jak ja myślę to będziesz miała ludzi na ulicach. Wtedy owszem – kasa za free przyda się. Tyle, że nie wiem czy będzie wtedy obowiązywał jakiś system finansowy. Po co ? Z resztą to co już kiedyś pisałem – po co ci fabryka pralek jak nie ma kto tej pralki kupić ? Po co ci AI skoro najważniejsze to suche, ciepłe wyro i pełna miska ?

  35. @korposzczur
    Oczywiście, ze jest mowa o odwróceniu całej struktury kosztów. W najbardziej radykalnej postaci chodzi tak naprawdę o quasi-wojenną mobilizację pracy i kapitału. A dokładniej przebudowę wszystkich budynków na pasywne, całości przemysłu na elektryczny ew. biomasę i całości transportu na odnawialny. Z czego każda z tych rzeczy może mieć programy zbliżone do dochodu gwarantowanego- jak np. grant na przebudowę domu na pasywny, z państwową „pensją” dla właściciela wykonującego to systemem gospodarczym. Co zresztą jest śmiesznie proste do zrobienia już teraz jako rozdysponowanie w ten sposób dotacji do ogrzewania.
    W ten sposób dochodzimy do systemu trochę innego niż dochód gwarantowany, czyli systemu „grantów dla każdego”. Z jednej strony gorszy, bo nie daje takiej stabilności, która jest wartością. Ale z drugiej może przyspieszyć wzrost wydajności całej gospodarki.

  36. korposzczur:

    w tej chwili w kilku krajach robi sie eksperymenty z basic income:
    https://www.worldcrunch.com/culture-society/universal-basic-income-5-experiments-from-around-the-world-1

    Jeden, trwajacy 5 lat mial miejsce w Kanadzie w latach 70-tych:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Mincome

    outcome jak widac pozytywny.
    W pierwszym linku zwroc uwage na:

    The center-right Finnish government is spending 20 million euros ($21.2 million) on the experiment. If successful, Finland will implement it nationwide at a cost of 15 billion euros ($16 billion) — up from the current 13.4 to 14.5 billion that Helsinki spends on its welfare state.

    Jak widac wprowadzenie tego bedzie raptem o miliard drozsze niz obecny system.

  37. @futrzak:

    Piszę: Wyzwanie z wysoką płacą minimalną jest takie że wycina z rynku sporo miejsc pracy, o niskiej opłacalności, ale pozytywnej roli społecznej. Korzyści z pracy to nie tylko pieniądze.

    Ty piszesz: to ze „wycina miejsca pracy” to mit. Ostatni przyklad: w Seattle podwyzszono minimum wage o …100%. Po dwoch latach nie widac, zeby nastąpil jakis eksodus. Owszem, z rynku wylecialy firmy, ktore swoj biznes model budowaly na niewolniczej pracy, ale generalnie ilosc miejsc pracy zwiekszyla sie

    Rozumiesz błąd w rozumowaniu, czy mam wskazać?

  38. No dobra, wskażę po dobroci.

    z rynku wyleciały firmy [niewolnicze], -> To potwierdza co napisałem, pewne miejsca pracy zostały wycięte. (nazwijmy je dalej A-praca)

    generalnie ilość miejsc pracy zwiększyła się -> To jest ogólnie fajne, ale to nie są te same miejsca pracy. (nazwijmy je dalej B-praca)

    Dla osób które zamieniły A-prace na B-prace, to jest duża radość i miód i orzeszki. Dla osób które zatrudniły się na B-prace od zera, podobnie.

    ALE, jak ktoś wyleciał z miejsca A-pracy, ale nie załapał się na B-prace, to ma problem, duży problem. I o tym pisałem.

    Obserwuję to na bieżąco, w PL na przykładzie ochrony. Stawki na zleceniach poszły do górę (urzędowo), dla wielu ochroniarzy to jest bardzo dobra zmiana (często też przeszli na etaty). Ogólnie, z pracą nie jest źle.

    Ale dla grupy, (tradycyjnie powszechnie wyśmiewanych) „brzuchatych dziadków bez licencji i broni”) najsłabiej opłacanych ludzi, którzy przychodzili na noc do budki i oglądali TV za 4 zł/h to jest tragedia. Ich praca nie jest warta tyle ile teraz trzeba płacić, zastępuje się ich techniką, losowymi patrolami (lepiej opłacanych ochroniarzy) i/lub ubezpieczeniem, itd.

    Innej pracy dla nich (zwłaszcza w małych miejscowościach) po prostu nie ma. Tracą nie tylko źródło dochodu, ale także poczucie sensu i wartości związane z „zarabianiem na siebie”.

  39. gszczepa:

    to nie jest dobre porownanie. Widzisz, w Seattle przybylo in total miejsc pracy w tych samych branzach (tu konkretnie: uslugówce). Gdyby w tych malych miejscowosciach, gdzie mieszkaja ci „brzuchaci dziadkowie” przybylo niewykwalifikowanych miejsc pracy, to ci ludzie wzieliby inna prace, po prostu. Jesli teraz są zastępowani technika i profesjonalnymi patrolami, a innej pracy po prostu nie ma – to coz, jest to argument za basic income.

  40. Usługówka to nadal nie są ci sami ludzie. I nie wszystkie niewykwalifikowane miejsca pracy są takie same (to znaczy że nie można sobie ot tak zmienić miejsca pracy. Zastąpisz bar mleczny Starbucksem, ilość miejsc pracy się nie zmieni (albo wzrośnie), pensje wzrosną, nadal dział usługi/gastronomia, ale to nie znaczy że utrzymają się ci sami ludzie, zwłaszcza za barem.

    @basic income,

    W zależności od dnia, chyba jestem za basic income* + nieregulowany rynek pracy. To jest chyba najlepsze dla najsłabszych, a silniejsi sobie poradzą.

    Ale też mam wątpliwości, i w innych dniach idę w kierunku w silnego ograniczenia godzin pracy,

    A czasem mam jeszcze inaczej.

    P.S. Jak masz to daj jakiś link do tych badań z Seattle (ale badań, artykuły prasowe mnie nie interesują).

  41. gszczepa:

    no nie, ale jesli osoba co pracowala w barze mlecznym nie moze byc zatrudniona w starbucksie czy jakiejkolwiek innej restauracji/barze serwującym jedzenie, to coś tu jest nie tak. To sa niewykwalifikowane prace i o ile ja rozumiem, ze ktos stojący na zmywaku nie zostanie zatrudniony jako kucharz, o tyle dlaczego mialby miec problem ze znalezieniem pracy w kuchni w innym miejscu, albo za ladą innego baru? Co, kwestia jezyka przeszkadza? W Polsce???? A moze chodzi po prostu o to, ze w Polsce jest najzwyklejsza w swiecie dyskryminacja ze wzgledu na wiek – i to jest prawdziwy problem, a nie podwyzka placy minimalnej??

  42. gszczepa:
    tutaj wywiad z profesorem uniwersytetu Washington, ktory prowadzi study w rzeczonym temacie:
    http://www.npr.org/2016/04/01/472716129/one-year-on-seattle-explores-impact-of-15-minimum-wage-law

  43. Dyskryminacja ze względu na wiek (chociażby) jest faktem. Nie tylko w PL. Naprawdę chcesz z tym dyskutować?

    Tak się jakoś zawsze składa że pracownice baru mlecznego to zniszczone życiem i ciężką pracą osoby po 40-stce, a w Starbucksie pracują atrakcyjni fizycznie dwudziestoparolatkowie (to się aż prosi o mema).

    Kilku-akapitowy wywiad to nie badania.

    Ale nawet w tym wywiadzie pada coś takiego:

    SHAPIRO: Do you think there is enough information to state clearly what the impact of a national $15 or $12 minimum wage would be?

    VIGDOR: No, I don’t think that I can say that with any degree of certainty. What I can tell you is that to think one minimum wage is going to have the same impact everywhere at all points in time, that’s not really consistent with what we’re observing so far. Higher minimum wages are thought of as a way to maybe allow some of the spoils and the profits of society to be distributed towards the lower-income workers. And spreading those profits and that wealth around, it’s a lot easier in a town like Seattle, where there is some wealth to spread. And it might not work so well in a place that is uniformly higher poverty, doesn’t have as many of these tech sector jobs or other types of high-income employment to make it all work.

    (pogrubienia moje)

    Co przypadkiem idealnie popiera moją tezę, że w mniejszych, biedniejszych miejscowościach, ze słabszym rynkiem pracy, osoby o mniejszych kwalifikacjach mogą mieć trudniej.

  44. gszczepa:
    tak, wywiad to nie badania, ale jedyne badania sa jak widac *w trakcie* i jeszcze nie ma z nich wnioskow ani raportu. Bo wiesz, to swieza sprawa.

    Tak, *niektore* osoby moga miec trudniej i takim nalezy sie od panstwa/spolecznosci pomoc – ja tego nie neguje. Niemniej w imie tego, ze mniejszosci moze byc trudniej chcesz hamowac nieuniknione procesy? Podwyzka placy minimalnej w ogole powinna byc indeksowana do inflacji, a my tutaj zauwaz dyskutujemy przypadek USA, gdzie od ponad 3 dekad placa minimalna nie byla podwyzszana podczas gdy koszty zycia poszly w gore o wiecej niz 100%, w zwiazku z czym z placy minimalnej wyzyc sie nie da. No i teraz co – nie bedziemy podwyzszac, bo ktos gdzies moze miec trudniej? No bez jaj.

    Co do dyskryminacji. Jesli dyskryminacja jest problemem, to nalezy sie zabrac za *jej* zwlaczanie, a nie uzywac tego jako argumentu przeciwko podwyzkom placy minimalnej. Inaczej to zacznie przypominac ciezki absurd.

  45. Wracając do tematu: wygląda na to że przynajmniej w UE rozpoczyna się jakaś dyskusja nad uregulowaniem sprawy. Znaczy w Parlamencie. Tam się tylko dyskutuje, ale wnioski trafią do Komisji i zapewne to w jakimś stopniu pójdzie w stronę opisaną w tekście http://nowyobywatel.pl/2017/06/15/22771/

  46. @RE – i słusznie. W mojej branży muszę konkurować w nielegalnymi. Jak mam konkurować mając DG i kasę fiskalną ? Taki Uber – czym innym jest jeżdżenie na spółkę do roboty, a czym innym zorganizowanie tego w platformę usługową. Konkurencja realna jest przy tych samych zasadach, inaczej wszyscy wylądujemy w szarej strefie.

    Granty – dziś bierzesz dotację na solary w BOŚ – kredyt. 45% inwestycji – dotacja. Realnie – połowę dotacji bierze bank i papierologia. Potem wykonawca – „aaaa to na dotację to faktura +15%”. Tak to dziś wygląda :)

    @futrzak – „wprowadzenie tego bedzie raptem o miliard drozsze niz obecny system” – poprę cię jeśli to cholerne państwo da mi sensowną emeryturę. Bo dziś mi mówią, że dostanę 1/3 ostatniej pensji. I żebym sobie sam odkładał. Na emerytury nie ma, a gdzie tam jakiś dochód gwar. :)

  47. @korposzczur
    Tak, wiem jak wygląda, czyli głupio. Zresztą w jakimś stopniu to się zmienia na znacznie lepszy system, bo można rozliczać prąd netto tylko w instalacjach budowanych bez dotacji (jak mi się wydaje), a rozliczanie prądu jest znacznie sensowniejsze niż te parę groszy z dotacji.
    Ale tu dyskutujemy o dużym problemie zanikania dotychczasowego modelu pracy i jak z tego wyjść. Do tego montaż nawet dziesiątek tysięcy domowych PV nie zmieni obrazu sytuacji, to muszą być w skali Polski 2-5 mln nowych źródeł stabilnego dochodu. Co można zrobić redystrybucją na skalę dochodu gwarantowanego lub np. gigantycznym programem inwestycyjnym. A to drugie jest sensowe tylko jako program odstawiania paliw kopalnych, bo przecież nie masowej militaryzacji. Zresztą na taką zieloną rewolucję w warunkach UE jest skrajnie łatwo o pieniądze.

  48. korposzczur:
    panstwo fińskie swoim obywatelom emerytury zapewnia. Przypominam: eksperyment odbywa sie w Finlandii i dla tego panstwa liczono jego koszta.
    Masz obywatelstwo fińskie?

    troche sie wyzlosliwiam, ale prawde mowiac jestem juz zmeczona takim stylem dyskusji. Przyklad z jakiegos kraju, gdzie cos dziala. Przyklad z jakiegos kraju, gdzie policzenie dokladne, ile kosztowalby dochod podstawowy w porpwnaniu z dzisiejszymi wydatkami na programy socjalne i raptem JEBS – nie wierze! Nie uwierze, bo u nas sie nie da!

    No zesz k*.
    Mowimy o dosc skomplikowanym temacie, ktory zalezy od bardzo wielu czynnikow, MIEDZY INNYMI od tego, jak dobrze spoleczenstwo jest zorganizowane i czy ma wladze je reprezentujace. To, ze cos sie dalo z sukcesem zorganizowac w jednym kraju znaczy, ze sama idea jest mozliwa do wprowadzenia, a nie ze bedzie lekarstwem na cale zlo od pstryku palcem wszedzie!
    MOZE ale nie MUSI. Widzisz roznice?

    Byc moze w Polsce dochodu podstawowego nie da sie wprowadzic, bo w Polsce wiekszosci fajnych rzeczy nie da sie wprowadzic, ktore juz dawno dzialaja w innych krajach. Nie wiem. Jednakowóż to, ze Polska jest panstwem-wydmuszką, z ludzmi skaczącymi sobie do oczu i nie istniejaca solidarnoscia spoleczna oraz wladzami oderwanymi od realnosci nie jest argumentem w dyskusji o sensownosci dochodu podstawowego w ogóle.

  49. @RE – to oznacza interwencjonizm państwa na gigantyczną (wojenną) skalę. Problem zawsze nie leży w pomyśle, ale w wykonaniu, które może zabić pomysł. Tego się boję. Coś w deseń prawa Murphy’ego :):):)

    @futrzaku – nie złość się, bo nie ma o co. To, że coś jest realne w bogatych krajach to mnie nie dziwi. Mnie po prostu wk…. moja perspektywa, choć w niektórych jej aspektach jestem szczęśliwy.

    Drugą sprawą jest, że zawsze ktoś jest na szczycie łańcucha pokarmowego. I zawsze można cię tak „uszczęśliwić”, że ci przejdzie. Sama napisałaś, że USA się bogaci. Tylko jakoś nierówno :) A odnoszę wrażenie, że PL bliżej do USA jak Holandii :)

    Pisałem ci już, że „dziwi mnie to, że działa”. Może źle cię odczytuję, może mam złą mentalność. Ale zawsze jak ktoś chce mi „zrobić dobrze” to ja się pytam: „ile mnie to będzie kosztowało” :):):)

  50. korposzczur:
    Jeszcze jeden mit: „w bogatych krajach”. Ze w tylko w bogatych krajach mozna miec fajne rzeczy. Otoz NIE. Nie tylko w bogatych. Ale potrzebna jest solidarnosc spoleczna i przekonanie ludzi, ze cos mozna zrobic.

    A w Polsce króluje mentalnosc, ze sie nie da. Gdzie nie spojrzec – nie da sie. Ba. Nawet tak trywialny problem, jak sprzątanie psiego gówna z chodników, jest problemem nad ktorym spoleczenstwo debatuje i uznaje za nierozwiazalny juz trzecia dekade! Albo: zlikwidowanie dzikiego parkowania gdzie popadnie. No panie, NIE DA SIE. Clearly, nie da sie. Albo zlikwidowanie smogu. No tutaj mamy juz nawet rzesze ludzi przekonujacych, ze przeciez spaliny samochodowe to sam zapach róż, a smog bierze sie z tego, ze jacys idioci (w domysle: bron boha, to nie my) palą smieciami w piecach.

    Albo: Polska to bodajze jedyny kraj w UE gdzie piesi sa potrącani na chodnikach (!!!!) przez samochody i jeszcze ich sie WINI za to no bo „panie lezie taki i nie patrzy gdzie lezie, a ja z tyłu nic nie widzę!” (autentyczny cytat z dyskusji pod profilem „miasto jest nasze”, gdzie regularnie sa takie nawalanki jak tylko pieszy zostanie potrącony).

    A jak przychodzi do wyborow to co sie dzieje? Wiekszosc spoleczesntwa ma w dupie, albo glosuje na tych samych politykow, co juz wielokrotnie pokazali, ze potrafia tylko kraść i kłamać. A dlaczego na nich glosuja? „a bo tych to chociaz znamy, juz sie nakradli”.

    Masz rację, w Polsce sie nie da. Bo proba wprowadzenia jakiejkolwiek zmiany natychmiast jest sabotowana, no bo panie, ile mnie to będzie kosztowac????
    Nikt sie nie zastanawia nad tym, dlaczego, jak rozwiazac jakis problem, jak cos zorganizowac – nie. Po prostu nie, bo nie. Bo i tak mnie okradna. Bo i tak to nie ma sensu. Bo i tak nic nie wyjdzie – o, zobabczcie, ci zlodzieje juz nas 3 dekady okradaja, dlaczego teraz ma byc inaczej?

    Good luck.
    Na szczescie ja tam nie mieszkam i nie zamierzam wracac.

  51. a/ swego czasu widywałem wykresy PM10. Tak – biorą się z ogrzewania – udział samochodów jest marginalny (jeśli mnie pamięć nie myli ca <10% w zimie). Przynajmniej na moim zadupiu. Zimnym zadupiu.
    b/piesi – pierdzielenie głupoli nie bierz za całą populację. Proponuję poczytać o "bohaterach" jeżdżących na jednym kole na "patelniach" w Chabówce. Biedaki nie mają toru pod ręką i jak im ktoś nie wybuduje, to będą się ścigać na publicznej drodze do upadłego :) No i LWG !
    c/nie da się – aby się dało trzeba kogoś przetrzepać. A przecież wiadomo, że są równi i równiejsi. Zresztą to w zależności od opcji politycznej. Bo "rząd szuka na 500+" albo "psy się nudzą i biją statystyki" albo ….. Rosyjska mentalność. Państwo jest wrogiem, którego trzeba okradać. A me(n)dia napiszą wszystko byle statystyki leciały.
    d/ "Nikt sie nie zastanawia nad tym, dlaczego, jak rozwiazac jakis problem, jak cos zorganizowac – nie. Po prostu nie, bo nie. Bo i tak mnie okradna" – NIE. I nie to miałem na myśli. Ale ile lat możesz słuchać pierdzielenia o zaciskaniu pasa ? Żądam efektów, a nie propagandy. Przeprowadzenia tematu A-Z i rozliczenia.
    e/"bogatych krajach" – wynika z pkt c/. To jak kupienie BMW. Widzisz furę, ale nie wiesz, że jest po 2 dzwonach i składana z 3 kawałków. To jest PL. Biedny kraj – gdzie sporo jest takich BMW. A ty chcesz zabrać tę namiastkę i robić porządek :):):)
    f/ponieważ mam problem z odbiorem to trzepie tego bloga od 2007r. 10 lat życia i spore różnice.

  52. korposzczur:
    a).
    ten wykres wyglada zupelnie inaczej dla Wawy. Ale to jak ze sloniem, jeden zlapie za ogon i powie, ze slon to takie waskie i dlugie zwierze, drugi zlapie za noge i powie ze to przypomina placek. Nikomu sie nie chce zobaczyc calego slonia i dlatego oczywiscie bedzie protestowal przeciwko ograniczeniom ruchu samochodowego, bo przeciez „udzial samochodow jest marginalny, przynajmniej u mnie na zadupiu”.

    Co do reszty… w zasadzie dokladnie potwierdziles to, co napisalam w dlugim komentarzu powyzej. Wszystkie twoje punkty sa pracowitym uzasadnianiem tezy dlaczego sie nie da i dlaczego nie ma sensu robic czegokolwiek. Dopoki to sie nie zmieni w glowach wiekszosci Polakow, ten kraj bedzie takim gównem, jakim jest.

  53. Dodam tylko jeszcze, zanim znowu rozpocznie sie pracowite uzasadnianie na nie:

    zmiana sposobu myslenia to warunek KONIECZNY ale NIEWYSTARCZAJACY do tego, zeby sie cos zmienilo.
    To troche tak jak z programowaniem. Jak cale swje zycie bedziesz udowadnial, ze programowac nie umiesz i nie bedziesz sie w stanie nauczyc, to sie nie nauczysz.
    Jak sprobujesz i jakis tam kod sobie bedziesz pisal, to pewnie od pierwszego razu nie zadziala. Bedziesz pprawial buga, robil nastepnego, potem znow poprawial i tak w kolko, az w koncu nauczysz sie na wlasnych bledach pisac dzialajacy kod. Jedno jest wszakze pewne – jak nie sprobujesz to masz jak w banku, ze sie nie nauczysz. Przepowiednia spelni sie…

  54. PL to nie tylko Wawa, a cały słoń składa się również z ogona :):):)
    A reszty nie napiszę :):):)

  55. Korposzczur, sprawdź wskaźniki smogu w okresie letnim, na temat szkodliwości spalin można przeczytać tutaj http://smogster.pl/zdrowie/spaliny-samochodowe-doprowadzaja-do-zmian-dna-u-dzieci/ Faktem jest że tym co palimy w piecu jest najbardziej szkodliwe, w szczególności plastiki. Najgorsze są podwarszawskie miejscowości gdzie chcąc wyjść zimą na dwór do sklepu to aż dusi..

  56. Problem polskich pieców i lokalnego smogu nie polega na na paleniu śmieciami. Problem polega na niekompletnym, bardzo złym spalaniu. Co jest spowodowane nieudolnie zaprojektowanymi i zbudowanymi instalacjami CO i kominkami w domach.
    Palenie śmieciami to tylko drobny dodatek do tego i IMO w większości nie tak problematyczny. Zresztą- polietylen i polipropylen, jak przypuszczam (a mogę się mylić, nie widziałem dobrych opracowań) dawałby spaliny znacznie czystsze i mniej problematyczne niż np. palenie drewnem w piecu typowo przystosowanym do węgla. Albo palenie ze zbyt małą częścią mocy pieca.
    PCV to oczywiście zupełnie inna historia.

  57. @Futrzak: ano NIE DA SIĘ nic zmienić bo każda z tych zmian (psie gówna, rozjeżdżanie pieszych, porządek na drogach, porządek na ulicach itp. itd.) wymagałaby ukrócenia polskiej wolności. Dodam, że to wolność źle pojmowana- „polska wolność” to poetyckie określenie zwykłej swawoli.

  58. Problem polega na tym że nie da się monitorować milionów rozproszonych pieców. Całkowity zakaz jest jedynym rozwiązaniem.

  59. mall:
    chyba trafiles w sedno…..

  60. Ale… ale i to sie daje zmienic. Tutaj video z TedX talk i problem wiecznego syfu i rozpierduchy w miastach hinduskich. Kto byl to wie, jak tragicznie tam jest. Warto obejrzec i wyciagnac wnioski:

  61. @gszczepa
    Nikt nie proponuje i nikt sobie nie wyobraża monitorowania pieców w domach jednorodzinnych. Ale wprowadzenie i egzekwowanie norm aby nowe i remontowane instalacje grzewcze przypominały cywilizację to nie jest problem.
    Zwykłe szkolenia z prawidłowej obsługi pieców i palenia w nich mogą sporo zmienić. Eliminacja kominków, zwłaszcza z płaszczem wodnym to jest kolejna wykonalna rzecz (choć przeciw temu to w PL będzie opór…).
    Eliminacja paliw stałych nie jest na dziś możliwa w Polsce. Co najwyżej może i powinna być obowiązkowa w specyficznych lokalizacjach: dużej gęstości zabudowy, w kotlinach, miejscach częstej inwersji termicznej, itp.
    Ale to wymaga przemyślanego planu….

  62. Ciekawi mnie dzień, w którym premiera (Ew. ministra finansów) zastąpi sztuczna inteligencja. Myślicie, że wprowadzi ona (tj. AI/SI) dochód podstawowy? ;)

  63. Ależ skąd. Przecież automatyzacja nie jest w interesie wszystkich tylko w interesie właścicieli wąskiej grupy właścicieli, którzy mają dzięki niej zwiększyć swoje zyski. AI na takiej pozycji raczej wprowadzi zero-jedynkowy zamordyzm: jak się nie podporządkujesz nie będzie litości. Bo jak niby chcesz zaimplementować w AI poszanowanie wartości dla innego człowieka? Chcesz to policzyć?

  64. @mall
    Automatyzacja jako cel jest w interesie producentów automatów („wąkiej grupy włascicieli”). Automatyzacja jako środek do osiągnięcia celu, którym to celem jest podniesienie jakości życia (produkowania szyciej, lepiej, więcej, taniej) nie jest w interesie wąskieh grupy właścicieli, tylko w interesie konsumentów.

    Ale pisząc o AI mam na myśli nie tyle centralkę telefoniczna, która mówi „for english press 5…” tylko jakiś bardziej skomplikowany system, który gromadzi dane, analizuje je i podejmuje decyzje – choćby taki autopilot w Tesli. I tu mnie interesuje, czy ów system, gdyby dostał dane z eksperymenty w tym kanadyjskim/fińskim mieście , to podjąłby decyzję o jego wdrożeniu w wiekszej skali, czy też nie. Żeby podjął decyzję tylko na podstawie danych (wcześniej dokonujac oceny ich wiarygodności), a nie na podstawie kwiku zainteresowanych stron.

  65. mall:
    ale dlaczego stawiasz sie od razu w pozycji przedmiotu, o ktoryms ktos bedzie decydowal? Oraz, wydaje mi sie, ze mylisz sztuczną inteligencje z samoswiadomoscia. Mimo wszystko, AI ktora juz dzis jest obecna w wielu miejscach, samoswiadomosci nie ma. To sa dwie rozne rzeczy. Zreszta badania ze swiata zwierząt pokazuja, ze samoswiadomosc to raczej funkcja wielkosci i komplikacji mozgu, a nie jakies kwestie typu „stworzonej duszy” czy tym podobnych.

    Łukasz:
    czas juz zauwazyc, ze „produkowanie szybciej, lepiej, wiecej, taniej” to droga donikąd – bo mam ograniczone zasoby na tej planecie. Ekonomia nastawiona na wieczny wzrost jest unsustainable w dzisiejszych warunkach naszej planety – a jak narazie nie mamy innej planety do zasiedlenia.

  66. @Futrzak: jestem skrajnym pesymistą jeżeli chodzi o kierunek zmian i wpływ na nie.

    Co do AI: odniosłem się do pomysłu AI-premiera. Mam wrażenie, że zastosowanie prostej sztucznej inteligencji na takim stanowisku będzie li tylko realizacją interesów wąskiej grupy. AI z samoświadomością i poszanowaniem wartości dla człowieka to chyba jedyny jakiś-tam wybór jako AI-premier. Acz to jest totalne SF.

  67. Z ciekawości poczytałem jeszcze o tym autopilocie Tesli i reakcją tego programu w przypadku napotkania na „trolley problem”. „Klienci mogą nieakceptować sytuacji, że płacą za coś, co może ich (w razie konieczności) zabić/poświęcić”

  68. Łukasz:
    „Klienci mogą nieakceptować sytuacji, że płacą za coś, co może ich (w razie konieczności) zabić/poświęcić

    Jak narazie jest to problem wydumany, bo zamowienia na Tesle są na wiele miesięcy do przodu.
    BTW: mozesz podac linka do zrodla, gdzie sa faktycznie upublicznione zasady dzialania algorytmów autopilota Tesli?

  69. mall:
    zle do tego podchodzisz. To nie bedzie na zasadzie „zamiast premiera wybieramy AI”. Po prostu, coraz więcej decyzji w konkretnych sprawach bedzie podejmowanych z pomocą takich a nie innych programow decyzyjnych, ktore będą dokonywac analizy sytuacji na podstawie danych, ktorymi je nakarmisz. Tak jak dzis jest to robione jesli chodzi o analize big data z jakiejs dzialki medycyny i stawianie na tej podstawie (np. wyniku MRI) diagnozy. Oficjalne funkcje stanowisk politycznych beda raczej chyba ostatnie do zastapienia, AI wchodzi najpierw tam, gdzie zdolnosci ludzkie sa z jednej strony bardzo zawodne (jak umiejetnosc prowadzenia pojazdow mechanicznych), a z drugiej corpo po prostu moga przestac zatrudniac nowych pracownikow.

  70. OK. Rozumiem punkt widzenia. A co jeżeli znając zasady, jakimi kieruje się AI przy wyborze optymalnych decyzji z premedytacją nakarmimy AI złymi danymi statystycznymi (przykład: dane o wynagrodzeniach w przedsiębiorstwach zatrudniających min. 9 osób zamiast danych o wynagrodzeniach w całej gospodarce)? No przecież AI nie rozpozna?

  71. @mall
    Właśnie dlatego AI karmi sie big data. To nie są wyrywkowe dane statystyczne. W przypadku danych o PKB to by np. były dane z wszystkich kas fiskalnych w całym kraju, gdzie komputer by sam szukał cech wspólnych. Albo np. dane z kamer, gdzie byliby zliczanie przechodnie czy ruch w różnych okolicach i na tej podstawie szacowana aktywność gospodarcza.
    Niekoniecznie to są zupełnie dokładne przykłady, ale mam nadzieję, że obrazują różnicę?

  72. To zalezy o jakim AI mowimy. Nie wiem, czy dzis istnieje cos, co byloby w stanie obejść ten problem. Samouczace sie sieci neuronowe w kazdym razie nadal potrzebuja nakarmic sie terabajtami danych np. trzeba im wrzucic iles-tam zdjec z kotami i innych, ktore beda odpowiednio otagowane, zeby potem taka siec rozpoznawala bez pudla kazde zdjecie jako kota lub nie-kota.

    Tyle, ze czlowiek dziala tak samo. W zaleznosci od informacji na wejsciu (witamy wspolczesne media i ich manipulacje informacjami) różne będą wnioski koncowe… na dodatek te wnioski beda jeszcze zasmiecone roznymi uprzedzeniami, stereotypami i cala reszta nalecialosci wynijajaca z cyklu rozwojowego danej jednostki….AI przynajmniej tych nalecialosci nie ma :)

  73. Trafiłem jedynie na dyskusje na ten wydumany temat. Szukałem „tesla auto-pilot trolley problem” i nie wyszedłem poza 1. stronę wyników googla. Z tego co czytam, to wszyscy liczą na komentarz Muska w te sprawie. Zgadzam się, że problem raczej wydumany, ale bardzo ciekawy i jakieś rozwiązanie MUSI być wpisane w urządzenie. W dyskusjach pojawia się żart, że wtedy auto -pilot nadaje komunikat do kierowcy: „przejmij stery”.

  74. Łukasz:
    Czyli tak jak myslalam, ze jest to calkowicie wydumana sytuacja. Z tego co mi wiadomo, nigdzie nie ma podanych do publicznej wiadomosci zasad dzialania algorytmow autopilota Tesli. Zdziwilabym sie, jakby byly – Musk musialby zdrowo upaść na głowę, zeby swoje rozwiazania konkurencji pdawac na tacy.

  75. @futrzak
    To tylko kwestia czasu jak ktoś postanowi przeprowadzić taki test w warunkach kontrolowanych (być może trafiłaś na rysunek przedstawiający sytuację, w której pilot musi wybrać czy uderzyć w tłum, czy rozbić samochód o mur narażając życie kierowcy). Programowanie nie jest Ci obce, więc powiedz tylko, czy scenariusz na taką sytuację MUSI być opisany, czy nie? Problem być może bardzo wydumany, ale pokazuje wyzwania, z jakimi przyjdzie się zmierzyć w nowej rzeczywistości.

  76. @RE: ilustruje. Ale wciąż kluczowe jest to, czyj interes będzie respektować takie AI, nawet nakarmione rzetelnymi danymi. Takie zatrudnione AI ma podejmować jakieś decyzje optymalizacyjne na podstawie analizy otrzymanych danych. Ale do określenia co jest optymalne konieczne jest zdefiniowanie tej optymalności co wymusza wprowadzenie warunków jak na przykład „nie zwiększać podatków bogatym” lub „zmniejszyć do zera ilość wypadków na przejściach dla pieszych bez względu na koszty”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: