Napisane przez: futrzak | 30 maja 2017

Czy Szwecja jest światową stolicą gwałtów?

Pozwoliłam sobie zamieścic, za pozwoleniem autorki (Amandy Waliszewskiej):


Moja babcia dzwoni do mnie wczoraj wieczorem i przestrzega, bo w telewizji mówią, że w Szwecji jest najwięcej gwałtów na świecie. Oczywiście, wszystko z powodu uchodźców. Ciśnie mi się wiele słów na usta, ale próbuję przeżyć miesiąc bez bana na FB, dlatego postaram się być kulturalna.

Więc, drogi Facebooku, dlaczego statystycznie w Szwecji jest tak dużo gwałtów?

1. Od 1 kwietnia 2005 roku w Szwecji obowiązuje szersza definicja prawna przestępstw seksualnych niż w innych krajach. Zawiera ona także przestępstwa do tej pory kwalifikowane jako wykorzystanie seksualne.

2. Jeśli kobieta idzie na policję i mówi, że mąż czy narzeczony gwałcił ją codziennie przez rok, policja musi zarejestrować każdy incydent, czyli ponad 300 gwałtów. W wielu krajach byłoby to uznane za jeden przypadek gwałtu.

3. W Szwecji świadomość kobiet i feminizm jest czymś tak naturalnym, jak niedzielny rosół ze schabowym w Polsce. Szwedki zazwyczaj nie mają oporów przed zgłaszaniem przypadków wykorzystywania seksualnego. Tymczasem w Polsce jest to procedura uwłaczająca, a komentarze w Internecie dotyczące mojego gwałtu tylko potwierdziły moje przypuszczenia, dlaczego tak wiele kobiet obawia się pójścia na policję.

Research, ludzie. Czytajcie, sprawdzajcie i myślcie, zanim powiecie coś głupiego i nieprawdziwego. To nie rasa, religia czy kultura odpowiada za przestępstwa. Za przestępstwo odpowiada człowiek. Wiem, że łatwiej wierzyć Wam w diabła, demony i przerażających uchodźców, niż przyznać, że do skrzywdzenia drugiej osoby jest zdolny KAŻDY. I dużo bardziej prawdopodobne jest, że skrzywdzi Cię członek Twojej rodziny, partner/ka lub przyjaciel, niż ten straszny „obcy”.

Napisała Amanda, „zdrajczyni kraju”, która kumpluje się praktycznie z samymi uchodźcami i imigrantami. Chodzę nocą z nimi po Sztokholmie, cała i zdrowa. Tymczasem za dnia zostałam w Polsce zgwałcona przez Polaka. Ale to przecież nic takiego, prawda? Pewnie mi się należało.

Z autorka mozna skontaktować się poprzez:

hello@hakierka.pl
http://www.hakierka.pl
se.linkedin.com/in/amanda-waliszewska-64702899
twitter.com/xamy_
instagram.com/hakierka

Advertisements

Responses

  1. Nie pomoże. Głupota to taki kokon, głupi nawet nie wie, że można z tego wyleźć. Najgroźniejsze jest to, że coraz częściej jest nie do odróżnienia kto jest głupi od urodzenia, kto z wyboru, a kto jest po prostu i zwyczajnie nisko płatnym rosyjskim trollem.

  2. @andsol:
    Tak, to jest grozne :-(

  3. Mieszkałam, pracowałam w Szwecji prawie 4 lata, ten cytat nie do końca jest prawdziwy. cyt.”W Szwecji świadomość kobiet i feminizm jest czymś tak naturalnym, jak niedzielny rosół ze schabowym w Polsce.” Ta miła osoba pewnie dawno była w Polsce, bo ten „niedzielny rosół i schabowy” to chyba nasze babcie, bo już nasze mamy jadły zdrowiej, a tym bardziej my tu i teraz. Choć dobry rosół i schabowy nie jest zły, jeśli ktoś lubi jeść mięso. Co do kobiet i feminizmu w Szwecji jest na pewno prawnie lepiej niż u nas, ale… też różnie bywa. Poza tym to prawda – trzeba sprawdzać i myśleć co się czyta, aby nie pisać bzdur.

  4. Być może chodziło o tę Szwecję:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Szwecja_(wojew%C3%B3dztwo_zachodniopomorskie)
    A na poważnie – o ile mi wiadomo – w niechlubnym rankingu co do liczby gwałtów od lat przodują Indie :(

  5. nikt:
    zdaje sie, ze w oficjalnych rankingach policyjnych i rządowych to nie – ale bo tez wg roznych organizacji zajmujacych sie pomoca poszkodowanym kobietom tylko co dziesiata zglasza cokolwiek na policje i trudno sie dziwic, jak poczyta sie opisy…tam w ogole (moze poza malymi wioskami gdzie kazdy kazdego zna) kobiety same po ulicach nie chodza i prawde mowiac trudno im sie dziwic. Poczucie bezpieczenstwa rowne zeru, policja zachowuje sie skandalicznie, a ofiara wiadomo, sama sobie winna :-(

  6. Ta pani nie jest wiarygodna. Proponuję poczytać jej bloga. Pisze że zgwałcił ją gość śpiewający Odę do radości (hymn Unii europejskiej – a wiec zgwałcił ja euroentuzjasta ??? ), a powszechnie wiadomo że gwałci się najlepiej przy dźwiękach „Deszczowej piosenki” albo „Jingle Bells”. A ona go potem zaprosiła do znajomych na fejsbooku. Amanda bardzo źle prowadziła sie w przeszłości i teraz pewnie nie lepiej. Wystarczy poczytać jej bloga, jakie schizy opisuje.

    http://hakierka.pl/2017/04/18/gwalt/

    Jest niezłą, doswiadczoną front-end deweloperką. Czyżby w celu pobudzenia kreatywności (koniecznej w tej specjalizacji) używa niestety różnych środków nie do końca legalnych ?

  7. gajger:
    ty to serio napisales czy to miala byc jakas ironia? I co ma ten jej tekst do tego, jak rejestruje gwalty szwedzka policja oraz jakie tam jest prawo? Dlaczego usilujesz uzyc argumentu ad personam? Bo myslisz, ze poprzez zdyskredytowanie ofiary gwaltu gwalt przestaje byc gwaltem? Tak?

  8. Szczypta ironii dla dodania pikanterii. Ad personam, bo po pierwsze tezy bazują na opinii subiektywnej nacechowanej BARDZO pewną ideologiczną postawą. Opinii tej pani na temat gwałtów w Szwecji. Że sama była (podobno) ofiarą gwałtu, to robi z niej, nie wiem, jakąś specjalistkę w tej dziedzinie? Ja tu nikogo nie dyskredytuję, ona sama to robi.

    Ja sobie dodałem blog Amandy do kategorii do przeczytania w przyszłości, bo mnie fascynuje jej samodestrukcyjna, masochistyczna osobowość. Obejrzałem jej profil na istagramie. Ona się chyba pocięła w jakimś momencie czymś.

  9. gajger:

    tutaj zrodlo z ambasady szwedzkiej ( http://www.swedenabroad.com/pl-PL/Embassies/Warsaw/Wiadomoci-i-wydarzenia/Wiadomoci/Fakty-na-temat-migracji-i-przestpczoci-w-Szwecji-sys/)

    Ilość zgłoszonych w Szwecji przypadków gwałtu wzrosła. Definicja gwałtu została jednak również w ostatnich latach poszerzona, co utrudnia dokonanie prostych porównań. Mylące jest także porównywanie statystyk szwedzkich ze statystykami z innych krajów, ponieważ wiele czynów, które w Szwecji zgodnie z obowiązującym prawem podlegają definicji gwałtu, nie jest uważanych za gwałt w wielu innych krajach.

    Kiedy przykładowo kobieta w Szwecji zgłosi, że mąż gwałcił ją każdej nocy przez rok, zarejestrowanych zostanie 365 osobnych gwałtów. W większości krajów takie zgłoszenie potraktowane zostanie jako jedno przestępstwo lub w ogóle nie zostanie zarejestrowane.

    Znaczące różnice między krajami występują również jeśli chodzi o skłonność do zgłaszania tego typu przestępstw. Kraje, w których o przestępstwach na tle seksualnym mówi się otwarcie i nie wini za nie ofiar, będą również mieć więcej zgłoszonych przypadków. W Szwecji świadomie poczyniono szereg starań, by zachęcić kobiety do zgłaszania każdego zdarzenia.

    Więcej na temat prawnych aspektów jeśli chodzi o przestępstwo gwałtu (w j. szwedzkim):

    http://www.notisum.se/rnp/sls/lag/19620700.htm#K6
    https://www.bra.se/download/18.37179ae158196cb172d6047/1483969937948

    Jakiego teraz argumentu uzyjesz? Ze ambasada Szwecji niewiarygodna? Policja niewiarygodna, za to znajomy Józka, co byl, to widzial i wie lepiej?

  10. Przykro mi bardzo ale dla mnie te źródła nie są wiarygodne. Wiedząc że ambasada Szwecji zarzucała niedawno Kaczyńskiemu że kłamał w sprawie istnienia „No-go zones” w Szwecji, a okazało się że są tam takie strefy np w Malmo. I tak, znajomy Józka był i widział co tam się dzieje i dlaczego miałby kłamać na ten temat, skoro on był szczerze zaniepokojony o rodzinę.

    Wiedząc że policja w Szwecji podlega pod terror tkzw. poprawności politycznej co miało wpływ na oficjalne statystyki przestępstw wśród emigrantów. Ich fałszowanie już na etapie metodologii.

    Wiedząc wreszcie że prasa w Szwecji podlega takim samym uwarunkowaniom.

    Rozkładam ręce, chcę uwierzyć w te statystyki ale nie mogę. Instynkt samozachowawczy mi nie pozwala.

  11. gajger:
    ok, z anecdatą nie podejmuję sie dyskutowac. Wypada mi tylko zyczyc ci, zeby ktos kiedys dokonal oceny twojej osoby na podstawie jakiegos Józka, co to cie nie zna, ale wie.

  12. Chłopi w dawnej Polsce wierzyli że co na piśmie to prawda, wydrukowane nabierało dla nich tych cech jakby coś magicznego za tym stało. Chłopi w niedawnej Polsce wierzyli że co w telewizorze to prawda.

    Dyskusja nie polega na przerzucaniu się cytatami z prasówek, tylko na logicznej argumentacji opartej o obserwację świata rzeczywistego. I rzeczową analizę tych obserwacji.

    Jakbym uprawiał taki sieciowy ekshibicjonizm jak rzeczona Amanda (następne jej zboczenie?) mógłbym mieć pretensje tylko do siebie.

  13. mnie bardzo ciekawi, jak to dokładnej jest w Szwecji z tą definicją gwałtu w odniesieniu do alkoholu… generalnie chodzi o przepis, który nazywa „gwałtem” każdy kontakt seksualny z kobietą mającą we krwi ileś tam promil wzwyż… co to oznacza, jakie pole do nadużyć i absurdów wszelakich to tworzy, chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć…
    czy Amanda może potwierdzić istnienie tego przepisu?… bo do ambasady Szwecji nie bardzo mi się chce dzwonić… aż tak bardzo ta sprawa mnie nie nurtuje…

    natomiast zupełnie osobną sprawą jest porównywanie statystyk jakiegoś przestępstwa, gdy jego definicje w różnych krajach są różne… przykład /również seksualny/ to sprawa Polańskiego i prawo w Stanach kwalifikujące każdy kontakt /seksualny/ z osobą małoletnią jako gwałt… skądinąd jest to logiczne, ale nie o logikę akurat w tym momencie chodzi…

    kontynuując dalej, to pozostaje jeszcze kwestia popularnej terminologii… w Polsce wspomniane wyżej kontakty popularnie nazywa się „pedofilią”, co jest absurdem, pedofilia to cecha osobnicza, można jedynie mówić o „akcie pedofilnym”…

    skoro się rozpędziłem, to jeszcze dodam kwiatek prawno-terminologiczny z innej polskiej beczki… istnieje „Ustawa o zapobieganiu narkomanii”… w dalszym teście nie istnieje jednak słowo „narkomania”, ani „narkotyk”… jest tylko definicja „narkomana”, bardzo nieścisła zresztą, w tekście jednak wcale nie używana… za to jest /raz!/ termin „prekursor narkotyku” dla odmiany wcale nie zdefiniowany…

    jedziemy dalej… w polskim prawie nie ma definicji „przestrzeni publicznej”, ani „miejsca publicznego”… za to jest zakaz spożywaniu alkoholu w miejscu publicznym… pewien gość został przyłapany na bulwarze nadwiślańskim, gdy popijał piwo… odmówił płacenia mandatu, sprawa wylądowała w sądzie… wygrał ją powołując się na fakt, iż bulwar nie neleży do drogi publicznej… bo definicja „drogi publicznej” akurat istnieje…

    nie jestem legalistą i bardzo dobrze, bo bycie legalistą w tym kraju zarządzanym przez to państwo może doprowadzić do istnego obłędu…
    p,jzns :)…

  14. PKanalia:
    nie musisz dzwonic do ambasady, sugeruje najpierw poczytac tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Rape_in_Sweden

    Generalnie to nie widze pola do naduzyc ani absurdow – po prostu, nie ma cosnscious consent, nie ma seksu. To na prawde takie arcytrudne do pojęcia? Masz wątpliwosci? Skoro je masz, to nie pchaj sie z seksem, poczekaj na moment kiedy wątpliwosci nie bedzie. No chyba, ze wyznajesz filozofię Ziemkiewicza pod tytulem „a ktoz nie wykorzystal pijanej”.

    Jesli nadal masz problemy, to polecam ten krotki filmik wyjasniajacy:

    Statutory Rape (bo o tym mowisz) w USA i jego definicja jest zalezna od stanu, tu masz podsumowanie:
    https://www.cga.ct.gov/2003/olrdata/jud/rpt/2003-R-0376.htm

    Jak widac kwestia nie jest taka ani prosta ani czarno-biala, jak ja widzą polskie media.

  15. @Futrzak…
    jak ja uwielbiam takie nieproszone „dobre rady cioci Kloci”…
    uwielbiam też takie redundantne wtręty do rozmowy typu: „naprawdę nie widzisz różnicy?”, „naprawdę masz wątpliwości?”, moim faworytem zaś jest pytanie w stylu „czy naprawdę tak trudno to pojąć?” lub coś w tym guście…
    nie rozumiem za to, po co się rozdrabniać na jakichś tam „ziemkiewiczów”?… lepiej od razu zacząć od „hitlerów”, od najgrubszego końca, niech rozmówca poczuje, niech coś się dzieje, a komunikacja staje się wtedy klarowna, tudzież nader miła…

  16. p.s. a poza tym niewiele to wyjaśnia… „under influence of drugs” /z alkoholem włącznie, bo to też jest „drugs”/ jest mocno ogólnikowe, bo kiedy się zaczyna „under influence”?…
    tylko proszę, nie próbuj mi znowu wciskać, że szukam problemów, tam gdzie ich nie ma…
    rzecz w tym, że takie prawo blokuje w konsekwencji dostęp do seksu kobietom, które potrzebują kielicha /lub coś w tym guście/, by się przedtem wyluzować… nie muszę chyba dodawać, że argument „to niech się nauczą bzykać na trzeźwo” jest wywaleniem sprawy do góry kołami… jest dokładnie w tym samym stylu, co tekst pewnego gościa, zwolennika zakazów usuwania ciąży, który stwierdził: „to niech się tyle nie bzykają” /autentyk, naprawdę słyszałem taką brednie/…
    p.jzns :)…

  17. PKanalia:

    Wyrazilam swoja opinie – „Generalnie to nie widze pola do naduzyc ani absurdow – po prostu, nie ma cosnscious consent, nie ma seksu. To na prawde takie arcytrudne do pojęcia?”.
    Zdziwienie jak najbardziej szczere – autentycznie nie wiem, skąd te niebotyczne trudnosci.

    Ze spraw znanych a takich, w ktorych wykorzystano gwalt jako pretekst do oskarzenia, pamietam dwie: Strauss-Khan oraz Assange. W obu wypadkach byla to kwestia ewidentnie polityczna, w obu wypadkach w koncu z braku dowodow zarzuty umorzono. Jesli znasz jakas sprawe, ktorej akta sa dostepne dla publiki, a ktora mocno smierdziala a faceta skazano, prosze podaj.
    Gdybys chcial podac sprawe Polanskiego to przypomne, ze mimo wszystkich smierdzacych okolicznosci on doskonale wiedzial, ze ta dziewczyna byla nieletnia (sam przyznal) oraz wiedzial, jakie prawo jest w Kalifornii. Tlumaczyl sie tym, ze „wszyscy tak wtedy robili” ale to jakby sorry, wyjatkowo idiotyczne tlumaczenie.

    Nie wiem, byc moze masz jakies emocjonalne issues narosniete wokol tematu i stad to obruszenie i oskarzanie mnie o nieproszone rady? Ja zwykle pisze to, co myslę i co chcę napisac. Jesli piszę, ze się dziwie, to spokojnie mozesz zalozyc, ze tak jest. Byc moze inni ludzie z ktorymi rozmawiales przedtem uzywali tych samych slow w innym znaczeniu ale nie przenos na mnie uprzedzen nabytych z kim innym, ok?

    Co do „under influence of drugs”. Prawo USA to okresla i rozstrzyga w tych kwestiach od wielu lat, czepianie sie wiec, ze „to takie ogolnikowe” jest troche, z przeproszeniem, z dupy wzięte.

    „takie prawo blokuje w konsekwencji dostęp do seksu kobietom, które potrzebują kielicha /lub coś w tym guście/, by się przedtem wyluzować”

    — w swoim zyciu na temat gwaltow odbylam setki rozmow, z kobietami z roznych krajow. Oczywiscie to zadne badanie statystyczne, ale zadna nigdy nie podniosla tego, co powyzej napisales jako argumentu. Jak myslisz, dlaczego? Dlaczego tylko faceci martwią się tak bardzo tym, ze ponoc w/w prawo blokuje dostęp do seksu kobietom, co „potrzebuja kielicha zeby sie wyluzowac”? Dlaczego kobiety nie czuja sie tutaj poszkodowane ani ograniczane w zaden sposob?

  18. czas się pożegnać… miło było, nie powiem, ale nie umiem i nie chcę się uczyć rozmawiać z kimś, kto nie umie rozmawiać /choć czasem zdawało mi się, że nie jest tak, jak jest/,… to tak w skrócie, bo inaczej zresztą nie ma sensu…
    p.jzns :)…

  19. PKanalia:
    aha, nie umiem bo mowie to co mysle. Jasne.
    A tu akurat mam odmienne zdanie od ciebie. Kobieta śmiala powiedziec, co sądzi o gwalcie.

    Częste to i typowe, na szczescie juz dawno mnie nie rusza. Bye.

  20. @F…
    nic nie zrozumiałaś albo udajesz, że nie zrozumiałaś… nie gadamy o gwałcie, nie było też odmiennych zdań o tym… nie obchodzi mnie teraz, co myślisz, tylko jak to formułujesz… znudziły mnie po prostu te idiotyczne wstawki, które wciskasz co drugie zdanie… to jest akurat bezmyślne, maniera taka, do tego upierdliwa… naprawdę nie czytasz siebie po napisaniu wypowiedzi?…
    znudziło mnie to, znużyło i to wszystko w temacie, nic ponadto…

  21. @pkanalia
    To „na trzeźwo” w Szwecji dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.

    Co do przykładu ze stron szwedzkiej ambasady, że „gdyby żona zgłaszała, że mąż ją gwałci codzienie” – taki przykład to gorzej niż anecdata.

    Natomiast… ja bym się ew. doczepił porównania przestępczości z rokiem 2005 i to z „naszego” (tj. polskiego) powodu. Od 2004 jesteśmy w UE i rzesza Polaków wyjechała do Szwecji. Myślę, że nie ma wielkiej różnicy w postrzeganiu Polaków przez Szwedów, a postrzeganiem Polaków przez Anglików, a w Anglii to właśnie Polacy są grupą znienawidzoną, bo popełniającą sporo przestępstw. (a więc jest wpływ imigracji na przestępczość). Trzeba by poszukać.

    Ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo to Polska jest bardzo bezpieczna (zwłaszcza jak kibolstwo wyjechało za chlebem lub ukrywa się przed naszym wymiarem sprawiedliwości). Kiedyś na jednym z portali poświęconym ekspatom bawiłem się porównywarką poziomu bezpieczeństwa pomiędzy wybranymi miastami na całym świecie i ciężko było znaleźć bezpieczniejsze miasto niż Kraków / Bielsko-Biała. (choć nie wiem skąd system zaciągał dane)

  22. Jest bardzo możliwe, że polskie dane statystyczne są po prostu do bani. Pytanie: dlaczego polska niedofinansowana policja ma niemal rekordowy wskaźnik wykryć morderstw? Albo inne: dlaczego takie sprawy jak znęcanie się nad aresztantami we Wrocławiu czy innych miastach (jakiś wywieziony do lasu zmarł) wiele lat nie wydostają się na zewnątrz? A jak wygląda zgłaszanie przemocy domowej?

  23. @mall
    Morderstwa w statystykach zawsze będą mieć wysoką wykrywalność: niemal wszystkie to zabójstwa w rodzinie lub wsród znajomych. To jest w tej chwili poniżej 500 zabójstw w całej Polsce/rok. Tylko kilka/kilkanaście jest niewykrywanych (to te zaplanowane z zimną krwią, przez nieco bystrzejszych przestępców).

  24. @Łukasz:

    „Co do przykładu ze stron szwedzkiej ambasady, że „gdyby żona zgłaszała, że mąż ją gwałci codzienie” – taki przykład to gorzej niż anecdata.”

    — ale ty w ogole umiesz czytac ze zrozumieniem, czy celowo wypaczasz znaczenie tego, co zostalo zacytowane???

    Przypomne raz jeszcze:

    „Kiedy przykładowo kobieta w Szwecji zgłosi, że mąż gwałcił ją każdej nocy przez rok, zarejestrowanych zostanie 365 osobnych gwałtów. W większości krajów takie zgłoszenie potraktowane zostanie jako jedno przestępstwo lub w ogóle nie zostanie zarejestrowane.”

    Tu jest mowa o roznicy w prawie – tego jak gwalt jest rejestrowany w Szwecji i ze rozni sie to od innych krajow, co ma wplyw na statystyki. Ty z tego zrobiles „gdyby zona zglaszala ze maz gwalci sa codzieniie” a potem to zdyskredytowales. Taki chwyt erystyczny nazywa sie w skrocie ustawianiem sobie chochola a potem waleniem w niego. Jesli dalej będziesz to namiętnie stosowal w dyskusji to będę moderowac, bo cierpliwosc do trolli dawno skonczyla mi sie.

  25. mall:

    a jak jest liczona ta wykrywalnosc morderstw, no i na jakiej podstawie jest ona rekordowa tj. w porownaniu do czego/jakiego kraju?

    Jak wyglada zglaszanie przemocy domowej – w sensie, chodzi ci o to ile ofiar to zglasza, czy jak wyglada przyjecie zgloszenia, co sie z tym dalej dzieje czy wszystko na raz?

  26. @Łukasz…
    fakt, masz rację… prawo dotyczące gwałtów w swojej literze nie zagląda w galoty ofiarom i sprawcom… takie są standardy europejskie, choć na poziomie praktyki tego prawa i społecznego postrzegania gwałtu bywa z tym już różnie… przypomnijmy sobie sprawę z przed iluś tam lat, gdy w Norwegii panienka wykonała kumplowi loda w ramach pobudki porannej, a on ją podał do sądu… buraki i buraczynie w Polsce rżały wtedy ze śmiechu, bo jak można nie lubić loda?… okazuje się, że można i nie dotyczy to jedynie ortodoksyjnych, fundamentalistycznych Cyganów, którym po prostu nie wolno lubić loda…

    no, ale zostawmy już tego loda i wróćmy do tematu statystyk przestępstw… przykładów, jak chore jest porównywanie wielu z nich można mnożyć bez liku, bo jak wspomniałem wcześniej, definicje danego przestępstwa mogą się różnić zależnie od miejsca i czasu… zapewne są z grubsza podobne, ale detale się mogą zmieniać, a to właśnie detale decydują o statystykach… dochodzi do tego jeszcze kwestia wniosków wyciąganych ze statystyk… jakiś czas ten pewien odsetek skazanych siedział za jazdę po kielichu na rowerze, teraz nikt za to nie siedzi… czy to znaczy, że wszyscy cykliści przestali pić?… czy to znaczy, że policja ma kompletnie wywalone na pijanych cyklistów?… ani to, ani to… po prostu detale prawa się zmieniły i NIC poza tym…

    @Futrzak…
    jak widzisz, pożegnałem się z Tobą, ale nie z Twoim blogiem i forum blogowym… bo nadal jest co czytać i nadal jest z kim pogadać… pożegnanie zresztą nie było dożywotnie… potraktuj to pls jako informację zwrotną, doprecyzowaną zresztą potem, a co z tym zrobisz, to zrobisz… jakbyś nie widziała, co zrobić, zapytaj, raczej będę umiał coś doradzić z pozycji neutralnej, a nie jako strona w konflikcie /a raczej konflikciku/…

  27. */errata
    jest „to” – ma być „je”
    jest „widziała” – ma być „wiedziała”…
    p.jzns…

  28. i jeszcze jedno, teraz już o gwałcie… istnieje takie pojęcie, jak „lewy gwałt”… polega on na pewnym kobiecym tricku, gdy kobieta symuluje, że doszło do próby gwałtu, choć de facto nie została nawet dotknięta, nawet słowem… spotkałem kiedyś gościa, który nieco odsiedział gdyż… może po kolei:
    spotkał dziewczynę w barze, spodobali się sobie, postanowili spełnić to podobanie w pobliskim parku… okazało się jednak, że to była wkrętka, wystawienie gościa do rabunku… doszło do szamotaniny, akurat patrol policji był blisko, zaś gość został pomówiony o gwałt… gość podszedł do aresztu, zaś w śledztwie, podczas badania wyszło, że dziewczyna ma w cipce, pupci i okolicach materiał biologiczny pochodzący od kilku kolesi, ale nie od niego…
    na kolejne sprawy sądowe paniusia się nie pojawiała, więc koleś sobie siedział… finału sprawy nie znam, ale to raczej nie jest istotne…

    powiem tak:
    naprawdę, zaprawdę popieram feminizm proseksualny w stylu Naomi Wolf, bo uważam, że kobieta jest człowiekiem, więc ma prawo dysponować swoim ciałem… ale niedobrze mi się robi w konfrontacji z nurtem feminizmu, który rzut oka na kobiecą pupę uważa za akt molestowania… ten nurt niewiele się różni do islamizmu postulującego ubieranie kobiet w burki… burackie żarty z takich feministek, z ich powierzchowności i braku libido uważam za uzasadnione i takie feministki psują wizerunek feminizmu jako takiego

  29. PKanalia:
    „spotkał dziewczynę w barze, spodobali się sobie, postanowili spełnić to podobanie w pobliskim parku… okazało się jednak, że to była wkrętka, wystawienie gościa do rabunku… doszło do szamotaniny, akurat patrol policji był blisko, zaś gość został pomówiony o gwałt… gość podszedł do aresztu, zaś w śledztwie, podczas badania wyszło, że dziewczyna ma w cipce, pupci i okolicach materiał biologiczny pochodzący od kilku kolesi, ale nie od niego…
    na kolejne sprawy sądowe paniusia się nie pojawiała, więc koleś sobie siedział… finału sprawy nie znam, ale to raczej nie jest istotne…”

    — final sprawy JEST ISTOTNY i to bardzo. Naduzycia, manipulacje i najrozniejsze przestepstwa zdarzaja sie i beda zdarzac. Tutaj ewidentnie byla proba wrobienia czlowieka. Jak sam napisales, podczas sledztwa wyszlo co wyszlo, ona na kolejnych sprawach sądowych nie pojawiala sie. W normalnym kraju to oznacza umorzenie sprawy oraz wszczecie nastepnej – przeciwko tej kobiecie. Od tego są sądy. To wszystko nie jest zadnym argumentem, zeby prawa dotyczace gwaltu zmieniac pod pretekstem ze ktos moze kogos o cos pomówic. Gdybysmy chcieli isc po tej linii argumentacji, to trzebaby lobbowac przeciwko paragrafom za kradziez, no bo przeciez ktos moze kogos pomowic o kradziez, swiadkow nie bylo no i do czasu zakonczenia procesu ktos pomowiony moze w areszcie przesiedziec.

    NO CHYBA ze twoj wniosek jest z tego inny ale w takim razie jasno napisz o co chodzi, bo ja nie mam zamiaru zgadywac i domyslac sie co poeta ma na mysli.

    Nie wiem tez co masz na mysli mowiac „feminizm ktory rzut oka na kobieca pupe uwaza za akt molestowania”. NIE WIEM. Moglbys jakies materialy zrodlowe podlinkowac?

  30. @PKanalia
    W tej sprawie postaw się na miejscu wszystkich dookoła. Oczywiście, że w każdym normalnym kraju taki człowiek wyląduje w areszcie. Niestety. Przy prawidłowo działającej procedurze dowody są zabezpieczone i badane. To było w tym przypadku i o Polsce akurat świadczy dość dobrze.
    Problem polega na tym, że na wyniki badan DNA i innych takich prokuratorzy i policja czeka obłędnie długo, w najlepszym przypadku długie tygodnie, częściej miesiące. I w naszej sytuacji facet ten czas spędza w areszcie. Takie życie.
    Problem nie polega ani na samym prawie, bo ono jest zupełnie normalne, ani na procedurze, bo ona działa i nie ma czego tu zmieniać. Ani na decyzach podejmowanych w trakcie śledztwa, bo każda z nich jest racjonalna, prawidłowa i wynika z dowodów oraz zwykle jest podejmowana w rozsądnym czasie.
    Problem polega na czasie oczekiwania na ekspertyzy. A to wynika z niedofinansowania własnych ośrodków policji i braku pieniędzy na zlecanie na zewnątrz, gdzie bywa szybciej.
    Tak jak w Polsce bardzo wiele rzeczy działa źle, do poziomu żenującej komedii, tak w tym przypadku opisałeś sprawę, która działała tak jak w porządnym państwie, minus pieniądze.

  31. „wszczecie nastepnej – przeciwko tej kobiecie” – chciałbym to zobaczyć. Od dawna uważam, że regres przy pomówieniach (wymyślonych takich czy innych tematach) powinien być obligatoryjny. Inaczej bawimy się latami w sądy, a oszczerca się śmieje.

    @RE – 7 lat w sądzie o udostępnienie miejsc postojowych i jeszcze się nie skończyło. A gdzie tam badania DNA…

    A na rozluźnienie – skrót stosunków damsko-męskich w wersji na wesoło: https://www.youtube.com/watch?v=_iVpsqPBcuM

  32. @RE /Futrzak też/…
    okay… czyli nie prawo, jako takie, ale jego praktyka… na przykład rozwlekłość w czasie realizacji procedur… jednak do samych procedur też można się przyczepić, bo to chyba nie jest okay, jeśli gość garuje kilka miesięcy za długo tylko dlatego, że poszkodowana (w prawnym sensie) permanentnie nie raczy pojawiać się na kilku sprawach pod rząd…

    ten casus właściwie nie jest na temat /”a jaki jest temat?”/, zapodałem go raczej po to, by pokazać. jak skomplikowany jest temat pod tytułem „gwałt” i jak trudno jest ująć prawnie banalne przypadki, gdy np. jedna osoba chwyci drugą za krocze, albo dokona jakichś innych działań z udziałem swojego krocza, lub czyjegoś… czy odbyło się to za przyzwoleniem tej drugiej, czy nie…

    wtręt polityczny: chyba każdy w Polsce chce jakiejś zmiany w sądownictwie na lepsze jeśli chodzi o kwestie organizacyjne, natomiast pod pretekstem takich zmian odbywa się zmiana polegająca na skasowaniu niezależności sędziów… było z tym słabo, ma być jeszcze słabiej…

    @Futrzak…
    chyba sobie ze mnie żartujesz z tym feminizmem i podawaniem żródeł… niech będzie na mnie, że nie chce mi się szukać w necie dokumentacji na ten temat, choćby takiego przypadku, gdy jakaś korpocipa zrobiła koledze z firmy aferę sądową o molestowanie, bo ją przepuścił w drzwiach jako pierwszą przed sobą… feministki z nurtu aseksualnego taką właśnie mają mentalność…

    p.s. rozumiem, że sprawy między nami w temacie techniki komunikacji masz już ogarnięte i pozytywnie zakładam, że… że nie ma już o czym gadać… tak?…
    zuch dziewczyna!…
    :)…
    luz!… żartowałem :D…

  33. @PKanalia
    Oczywiście musieli czekać też na rzekomą pokrzywdzoną. Z tym w procedurze w Polsce ani grama problemu. Za niestawiennictwo jest grzywna, następnie przymusowe doprowadzenie.

    Problem polega na tym, że w 3 RP doręczeń sądowych łączy wszystkie wady niedoinwestowanej Poczty, niezinformatyzowanych sądów oraz fikcyjnego systemu meldunkowego. I to jest jeden z najpoważniejszych problemów polskiego sądownictwa.

    O polityce- to co robi PiS to jest pozbawianie niezależności, wszytko się zgadza Ale nie wszystkich sędziów, bo olbrzymia większość z nich ma g… do gadania i w wyniku reformy będzie mieć naprawdę sporo lepiej. Tu chodzi o pozbawienie władzy jakiś 100- 200 osób.
    Problem to system kariery w tym sądownictwie i sposób decydowania o niej.

    Teoretycznie jest wewnątrz sądowa demokracja, w rzeczywistości to jest bardzo, bardzo wąska oligarchia, bo na cokolwiek mają wpływ głównie sędziowie sądów apelacyjnych. O ile normalnie w polskich sądach korupcja nie jest specjalnie częstym zjawiskiem, o tyle przez ten kanał, przysługi za awans pewne sprawy da się załatwić. Drugi problem z tym związany, to to, że stanowiska prezesów sądów, etc., w rzeczywistości czysto zarządcze, trafiają do sędziów po układzie. Więc sądy są przy okazji zarządzane bardzo różnie, w tym niektóre skandalicznie. A to prezesi decydują jednocześnie o przydziale spraw, jak też o przywilejach dla poszczególnych sędziów.
    Obecna reforma to nie żadne „niszczenie demokracji” tylko odspawanie tej bardzo wąskiej kasty od faktycznej dowolności w zarządzaniu wymiarem sprawiedliwości oraz rozwalenie najważniejszego (czy wręcz jedynego) kanału systemowej korupcji.

    Obecna reforma to jest absolutnie konieczny krok do przeróbki 3 RP na normalne państwo. Z czego pozbawienie przewodniczących prawa przydziału spraw a sędziów apelacyjnych faktycznego wpływu na obsadę wszystkich stanowisk to są dwie podstawowe rzeczy. A do zarządzania zakupami papieru do sądu wystarczy ktokolwiek.

  34. PKanalia:
    Nie, nie zartuje. Ile jeszcze razy mam powtorzyc, ze „I write what I mean”????

    Nie, nie mam pojecia na czym polega „feminizm ktory rzut oka na kobieca pupe uwaza za akt molestowania” i nie spotkalam sie z czyms takim mieszkajac na trzech roznych kontynentach, NAWET w tej cholernej Dolinie Krzemowej uwazanej przez Polakow za siedlisko zla wszelakiego, lewacta, politpoprawnosci i bog wi czego jeszcze.

    Natomiast, owszem, spotkalam sie z masa urban legends krążcych w Polsce a dotyczacych spraw typu ktos zostal podany do sądu o molestowanie za spojrzenie albo przepuszczenie w drzwiach.

    Nie mam rowniez pojecia co to jest „feministyczny ruch aseksualny”.

  35. @F…
    jest od cholery takich rąbniętych na punkcie seksu feministek, co to plotą trzy po trzy na temat „uprzedmiotowiania” kobiety w przeróżnych dziedzinach życia, sytuacjach z branżą reklamową, filmową /szczególnie porno/ na czele… niczym się nie różnią od walniętych paniusiek z frondy, czy jakichś innych „kościelnych”… różnią się tylko poglądami na temat prawa dotyczącego usuwania ciąży… tu nie chodzi o żaden ruch, a tym bardziej organizację, tylko o grupę o podobnych poglądach i mentalności… wiadomo, że feminizm to nie jest obecnie żadna spójna, homogeniczna ideologia i feministka feministce nierówna…

    a ja raz żartuję, raz jestem poważny do porzygu… szczególnie w temacie komunikacji, tego, jak się te myśli formułuje… erystyka, zwłaszcza dirty tricks ad personam, to nie jest jasne komunikowanie tego, co się myśli, tylko nabijanie sobie ego powietrzem… ale zostawmy to już… dostałaś info zwrotne na ten temat, zrobisz z tym co chcesz… ja już do wałkowania tego nie mam ochoty dalej wracać…

  36. Dobrze, że Szwedzi są wyczuleni.
    To jest kraj, który jako pierwszy na świecie wprowadził rzeczywistą politykę rasową (1922 – otwarcie instytutu kontroli rasy). Nie Niemcy za czasów Hitlera. (sic!)
    Do 2012 r. państwo szwedzkie zmusiło kilkadziesiąt tysięcy swoich obywateli do sterylizacji.
    Eugenikę mocno wspierała główna partia Szwecji – Socjaldemokraci.
    Polska nie jest wspaniała, ale takiej „ciekawej” historii nie ma.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: