Napisane przez: futrzak | 9 Maj 2017

Bajka o tym, jak w Polsce brak jest odpowiednio wykwalifikowanych pracowników…

Scenki z życia kolegi, który projektuje i wykonuje sterowniki przemysłowe:


Dzwoni koleś, chce zamówić sterownik mikroprocesorowy, tani i żeby robił cuda na kiju. Może dać 500 zł. Zaliczki? Nie, za całość…
Potem taki leci do mediów i drze japę, że „panie, ale w Polsce to im sie w dupach poprzewracalo, jakie bezrobocie, ja tutaj będę fabryke otwieral, a nikt mi nie chce wykonac sterownika mikroprocesorowego!”

Reklamy

Responses

  1. co do zasady zauważyłem, że jest generalna tendencja do tego, żeby wymagać od innych i najlepiej, żeby pracowali za darmo. W dobie internetu, gdzie wszystko z pozoru jest za darmo – takie tendencje dominują. Zatem, nie widzę w tym niczego nadzwyczajnego, bo do mnie jak przychodzą ludzie o poradę to niejednokrotnie po udzieleniu porady słyszałem „jak to, to ja mam zapłacić? Przecież mogłem sobie to wygooglować”…

  2. Kordian:
    Nie sądze, zeby Internet mial cos tutaj do rzeczy. Ja wchodzilam na rynek pracy w Polsce w początku lat 90-tych, Polska o Internecie nie slyszala, a postawy byly dokladnie takie same: bierzemy na interna studenta za darmo, a jak zaczyna marudzic o kase, to mowimy, ze sie nie nadaje i bierzemy z ulicy nastepnego. Wiele projektow w ten sposob zrobiono za darmo.

    Oraz, doprawdy w podanym przykladzie nie mowimy o googlowanej informacji, ale o przemysłowym sterowniku mikroprocesorowym. Zauwazasz roznice?

  3. Brak kapitału – ktoś się porywa na coś ze stówką w kieszeni. Szuka hobbysty, który mu to zrobi po godzinach. Znam taką myjnię samochodową, której gość zrobił z 50% okablowania i uruchomił.

    Robiłem też w takiej firmie gdzie linię produkcyjną ze szrotu przywieziono. Tyle, że właściciel połapał się, że za darmo tego nie zrobi (albo zrobi za 3 lata) i wzięła to w końcu profesjonalna firma.

  4. korposzczur:

    wiesz, ja sie moze nie znam, ale zanim zacznie sie jakis biznes robic, to robi sie tzw. bisnesplan, a w jego ramach kalkulacje kosztow oraz przewidywanych zyskow i oblicza sie, kiedy zainwestowane pieniadze sie zwroca. Tę kalkulację kosztów robi sie na podstawie faktycznego rozpoznania cen czyli np. orientujemy sie (w tym wypadku) co to W OGOLE jest ten sterownik mikroprocesorowy i ile moze kosztowac.

    Tymczasem patrzac na wypowiedzi tzw. byznesmenów, to nic z powyzszego nie ma miejsca.
    Gdyby to byl TYLKO brak kapitalu, to taki byznesmen nie trąbilby, ze „w Polsce pracownikom sie w dupach poprzewracalo”, tylko powiedzialby ze nie byl w stanie zdobyc odpowiedniego kapitalu.
    Jest roznica, nie uwazasz?

  5. Demografia. Brakuje frajerow. Ci co byli to sie zestarzeli i zmadrzeli, a nowi mlodzi frajerzy sie nie narodzili. Wiec nie istnieja. I brakuje. A jak czegos brakuje, a potrzeba, to jest to w cenie. A ze „janusze biznesu” nie maja kapitalu, to maja problem.

  6. nie kwestionujac glownej mysli i problemu – jest kilka problemow z niekompletnoscia wypowiedzi tegoz producenta sterownikow

    otoz 500 ($130) zl za „przecietny” sterownik to dosc drogo – co prawda od wielu lat to nie jest moja branza ale od kilku lat jest to branza mojego ziecia wiec „przy okazji” jestem na biezaco z cenami :) bo o czyms trzeba przy obiedzie gadac a football mnie nie interesuje

    no chyba zeby ,mial robic cuda na kiju – choc naprawde nie wiem co wiecej sterownik moze robic – choc rozumiem ze iwdac nie bylo mozliwe robienie czegos takiego na zamowienie w krotkiej serii za tyle pieniedzy

    co sprowadza mnie na drugi problem – zadanie zeby sterownik robi”l cuda na kiju” jest chyba (znow brak informacj ale zaryzykuje stwierdzenie) zlym podejsciem do projektu – tansze jest kupienie komponentow z polki i zaprojektowanie funkcji

  7. @ww

    Ale 500zl to miala byc zaplata za wykonanie calego projektu, a nie cena sterownika.

  8. @ww

    Ale 500zl to miala byc zaplata za wykonanie calego projektu, a nie cena sterownika.

  9. WW:
    oczywiscie, ze najtaniej to jest wejsc sobie na Alibabe i zamowic juz gotowy standardowy sterownik o ile odpowiada wymaganiom.
    Ale jak nie odpowiada, to ktos te komponenty z polki musi poskladac do kupy, zaprojektowac funkcje, wykonac, przetestowac etc. Przy czym im dluzsza lista features i specjalnych wymagan, tym rzecz będzie drozsza. Kazdy custom design przeklada sie na koncu na ceny komponentow plus ceny człowiekogodzin inzynierow spędzone nad projektem.

    Mozesz do tego zatrudnic inzyniera na etat, mozesz zaplacic zewnetrznej firmie za custom design (firmie, ktora sie tym zajmuje). W jednym i drugim wypadku nie bedzie to specjalnie tanie, bo jest to zdecydowanie trudniejsza do zrobienia rzecz i wymagajaca wiecej wiedzy i doswiadczenia niz zrobienie kubka albo muszli klozetowej.

    Przyklad z mojej dzialki to bylby taki: przychodzi ktos i mowi ze chce miec sklep internetowy. Ok, mozna miec gotowca (a ja tylko instaluje i konfiguruje), mozna zaplacic od razu firmie za gotowca, hosting, administracje, etc. To będzie tanio. Ale klient okazuje się, ze chce miec ten sklep w 4 wersjach jezykowych, z automatyczna konwersja walut i naliczaniem podatkow w 4 roznych krajach (poza unijnych) a poza tym to ma to byc podpięte do systemu magazynowego, automatycznie stamtad zaciagac dane (a ten system to jakis zabytek sprzed 30 lat). No i taki klient dziwi sie ze jak to, dlaczego nie mozna miec tego za tydzien za 500 PLN??? I jeszcze po uslyszeniu wstepnego kosztorysu rzuca sluchawka mowiac „ja to panie zrobie za 600 zl!.

    No niech robi, niech robi, zycze powodzenia w dniu release :)

  10. @futrzak – bierze się drogą rzecz ze złomu i kombinuje jak to ożywić. Tę opcję w jakiś sposób przerabiałem, jest to upierdliwe, trwa kupę czasu zanim osiągnie pełnię możliwości robienia kasy, ale działa. Tylko trzeba mieć świadomość za co się bierzesz. Globalnie wychodzi czasem nawet drożej, ale robisz etapami np bez kredytu. Biznesplan itd w zasadzie wyklucza takie „druciarstwo”, bo nie masz pojęcia ile w to włożysz i kto to zrobi za psie pieniądze. Nagrodą jest uzyskanie efektu „po pieniądzach”, a ryzykiem wywalenie za dużej kasy.

    „tylko powiedzialby ze nie byl w stanie zdobyc odpowiedniego kapitalu” -buhahahhaha. Że co proszę ? Ma być na furę i garniak żeby frajerzy myśleli, że mają „porządną” firmę przed sobą. Od razu widzę takiego jednego dewelopera – na szczęście już bankrut. On miał jeszcze do zestawu „asystentkę” z nogami, że ho ho. To są często tego rodzaju biznesy – no, może akurat nie konkretnie ten.

  11. Dobrze, ze pan Januszbiznesu nie dodał „500 pln i wpis do portfolio bedzie”.

    Znam jednego byznesmena, co na takich rzeczach sie dorobil. Placil malo, zawsze mowil, ze go z torbami puszcza, bo tak duza zarabiaja itp. A jak corka skonczyla studia (cos zwiazanego z ekonomia), to mowi: „co to sie dzieje, dziecko dobrze wyksztalcone a daja niecale 2 tysiace, jak za to zyc?”.

  12. Janusz:
    niech zgadne – nie widzi zwiazku miedzy jednym a drugim?

  13. No to nie zrozumialem – za 500 zl projektu automatyki przemyslowej zrobic sie nie da , nawet najprostszego.
    po prostu ludzie nie maja pojecia o zlozonosci takich rozwiazan – to i pytaja sie o glupie ceny i oczekuja implementacji w dwa tygodnie

  14. WW:
    dokladnie tak.

  15. Skąd ja to znam… „Co? Jakie pieniądze? Przecież już zapłaciłem temu co to robił wcześniej, tylko on tego nie zrobił jak trzeba.Teraz ty poprawiłeś (zrobione właściwie od początku), to se od niego kasę weź. Pewnie się znacie, to se z nim załatw, żeby ci kasę dał”. To jest autentyk, „cwaniacka mądrość” byznesmena kombinującego jak tu następnego oskubać. Inny przykład?, proszę bardzo: system sterowania i bezpieczeństwa bram do suszarni w pewnym zakładzie przemysłowym. Firma montująca urządzenia wentylacyjne i ekoklimatyczne – jak to sama nazywa, woziła się z tym problemem półtora roku, aż producent zagroził sprawa w sądzie w … Wiedniu (lokalizacja szefostwa firmy produkcyjnej). Co robi byznesmen? obiecuje złote góry za zaprojektowanie, wdrożenie systemu j/w w nieco ponad miesiąc. Umowa zawarta, według niej ekoklimatyczna firma ma zapewnić wszystko co niezbędne, wraz z kilkoma pracownikami do pomocy przy prostych czynnościach montażowych, finansowanie niezbędnych materiałów itp. A rzeczywistość? Projektant sam musi robić wszystko, żeby się w terminie wywiązać. Sam nie daje rady i ślizga się z terminem, co jest argumentem dla ekobyznesmena, aby nie zapłacić złamanego grosza za WDROŻONY system, wymagający jedynie drobnych poprawek, na które zgadza się użytkownik/klient! Efekt końcowy? Projektant i jednoosobowy wykonawca porzuca ten projekt, bo nie stać go już na dalsze sponsorowanie. Ekobyznesmen traci setki tysięcy złotych z powodu wywalenia go wraz z jego klamotami z zakładu produkcyjnego, oszczędzając kilka tysięcy na należności dla projektanta i wdrożeniowca.
    Takich historii znam całe mnóstwo. To jest cwaniacko-kretacki biznes odrobużan.
    Standardem jest „co? to jest prototyp? Co z tego, że działający i wystarczy go wyprodukować seryjnie. Przyjdź pan z tym, jak będziesz już miał przynajmniej z tysiąc wyprodukowanych egzemplarzy, a teraz nie truj d…y.”

    I tak dalej i tym podobnie. To co w Odrobugu kładzie R&D to powszechne cwaniactwo.

  16. gobisz:

    normalnie flaki się wywracają, jak sie cos takiego czyta :-/
    Afryka dzika, bandyctwo i prymitywizm :-((((

  17. @gobisz – odwieczne „patenty”: http://przeliczeni.blox.pl/html

  18. @korposzczur
    Dzięki, oprócz tego tekstu na podlinkowanym blogu jest też kilka innych całkiem interesujących


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: