Napisane przez: futrzak | 7 kwietnia 2017

Z cyklu newsy codzienne

Rząd pochwalił się właśnie, że skonczył hodowlę przydziałowych 400 kg marihuany na legalnych plantacjach. Ponieważ apteki nie chciały zioła sprzedawać, zastosowano zachętę – tym, które się zgodziły, zainstalowano systemy alarmowe bezpośrednio podłączone do komisariatów policji. Za darmo.

Reklamy

Responses

  1. A w Polsce, pani doktor chcaca mojem mamie polecic masc z cbd (ktore nie jest psychoaktywne), musi sie czaic i sugerowac, zeby isc do Czech i tam sobie kupic „masc z listkiem” (tu porozumiewawczy usmieszek i mrug, mrug). Nie jest to durne do kwadratu?

  2. Jest.

  3. czegoś tu nie rozumiem, ale być może dlatego, że nie znam detali prawa urugwajskiego w temacie MJ /zarówno „medical”, jak „common”/…
    dlatego zapytam o te detale, a centralnie, czy „common MJ” jest w Urugwaju legalna /jak się w Polsce uważa/, a jeśli tak, to jak wyglądają ramki prawne tej legalności?…
    zanim jednak odpowiesz /lub nie/, albo nie dokształcę się z innych źródeł, oprę się na założeniu, że „common MJ” jest legal, ale rynek się jeszcze nie ogarnął do końca i często się zdarza kupić kompletny shit /w dosłownym tego słowa znaczeniu/… wtedy faktycznie apteczna MJ mająca państwową gwarancję jakości może być tak atrakcyjna, że dochodzi do włamań i napadów na te apteki…
    /pominę już kwestię, że „medical MJ” to w większości leki, produkty medyczne z konopi, a także surowy materiał o przewadze CBD nad THC, czyli do zabawy mało atrakcyjne, więc potencjalny rabuś może się nieźle oszukać/…
    chwilowo wychodzi mi na to, że dopóki sytuacja „common MJ” jakoś się nie wyklaruje, jak np. w Holandii /gdzie w coffee shopach można dostać sensowny produkt i nikomu do głowy nie przychodzi szukać go w aptekach/, to problem będzie istniał owocując np. idiotyczną sytuacją, którą opisałaś…
    pozdrawiać jzns :)…

  4. @PKanalia
    Nie ma żadnego legalnego prywatnego rynku. Kropka. Handlarze są ścigani i dostają solidne wyroki.
    Posiadanie i konsumpcja nie są karalne. Legalne metody nabycia są trzy:
    1. Własna uprawa, do 6 krzaków, trzeba zarejestrować.
    2. Kluby, które mogą mieć do 99 krzaków, trzeba być członkiem
    3. Sprzedaż państwowej produkcji w aptekach- która właśnie się zaczyna.
    Każda z tych opcji jest dostępna wyłącznie dla obywateli i rezydentów, sprzedaż turystom jest przestępstwem.
    Nie ma żadnego ściemniania z „medyczną marihuaną”. To jest oficjalnie uregulowany rozrywkowy narkotyk.
    Faktycznie na handel na małą skalę i jakieś przekroczenia skali upraw policja przymyka oko, bo ma ważniejsze sprawy.

  5. @RE…
    dziękować za info… po prostu w Polsce funkcjonuje mit o legalności MJ w Urugwaju i często bywa ona interpretowana jako całkowity luz…nie chciałem się na tym opierać, pomny doświadczeń z identycznym mitem o legalności w Czechach /pojechałem, zobaczyłem, teraz wiem już coś konkretniej/… podobna wyprawa badawcza do Urugwaju jest chwilowo poza moim zasięgiem, tedy wolałem dopytać, jak sprawa wygląda, od kogoś, kto dysponuje większą wiedzą…
    wracając jednak do tematu, to nadal czegoś nie rozumiem, tyle że sprawa się upraszcza… sprowadza się do prostego pytania:skoro państwowa MJ nie jest klasyfikowana jako lek, czy środek medyczny, to dlaczego ma być sprzedawana w aptekach?… chyba raczej odpowiedniejszy byłby osobny rodzaj sklepu dysponujący stosownymi zabezpieczeniami?… czyżbym znowu był niedoinformowany i jest coś, czego nie wiem, a powinienem, o urugwajskich aptekach?… bo jakby nie było,w polskich również nie tylko artykuły stricte medyczne się sprzedaje…

    natomiast „medical MJ” nie jest ściemą, gdyż leki i medykamenty z konopi istnieją w różnych postaciach /od produktów bardziej wyrafinowanych, poprzez olej i „raw material”/ i działają… problemem jest raczej nazwa… osobiście mam mieszane uczucia w stosunku do nazwy „medyczna marihuana” /trafniejsze mi się wydaje określenie „leki na bazie konopi/ i nie jestem do końca pewien, czy służy SPRAWIE „uwolnienia konopi” w Polsce /czyli docelowo jakiejś formie liberalizacji MJ do użytku rozrywkowego/, czy jej szkodzi… ale to już temat na osobną dyskusję /np. wśród moich znajomych wciąż nie rozstrzygniętą do końca/…
    pozdrawiać jzns :)……

  6. @PKanalia
    „skoro państwowa MJ nie jest klasyfikowana jako lek, czy środek medyczny, to dlaczego ma być sprzedawana w aptekach?”
    Bo celem całej regulacji jest uniknięcie oskarżeń międzynarodowych o ułatwianie turystyki narkotykowej, do czego był potrzebny system sprzedaży łatwy do nadzorowania i odpowiedzialny. Apteki spełniają ten warunek i tyle, więc tak to uregulowano. I tak, sprzedają całą możliwą gamę kosmetyków i innych takich rzeczy. Rejestrację własnej uprawy np. robi się na poczcie.
    Oczywiście MJ ma właściwości lecznicze, w wielu sytuacjach jest bardzo pożyteczna. Ale dystrybucja wyłącznie w taki sposób jest ściemą, bo 99% użytkowników chce po prostu się najarać. Ta hipokryzja istnieje np. w Kalifornii, ale jej nie ma w Urugwaju. Jak się chce zapalić to nie ma pytania o przyczynę. To miałem na myśli.

  7. PKanalia:
    w USA pod nazwa medical marihuana kryje sie mozliwosc zakupu ziola z powodów zdrowotnych. W tym celu (np. w Kalifornii) nalezy udac sie do lekarza, lekarz wypisuje recepte np. ze z powodu przewleklych bólów brzucha do ich lagodzenia delikwent ma zazywac ziolo. Potem wyrabia sie imienna „kartę” (wyglada jak karta kredytowa) i z ta karta mozna juz udac sie do specjalnego sklepu zabyc ziolo. Ogromna wiekszosc posiadaczy tych kart pali rekreacyjnie, po prostu i o tym Rewolucja pisal.

  8. @Futrzak & RE……
    nieco inaczej /z tego co wiem/ jest w Colorado… tam są po prostu sklepy ze „zwykłym” ziołem i nie trzeba żadnych kombinacji medycznych… czyli co kraj /stan/, to inna bajka… notabene opisany system urugwajski wydaje się być prosty, klarowny i bez żadnych ściem… tu już system holenderski pozostawia nieco do życzenia /mowa o stronie prawnej/… bo import i uprawa /na większą skalę/ są zakazane i tajemnicą poliszynszyla jest, skąd coffee shopy mają stuff…
    a tymczasem w Polsce, będącej 1000 lat za przysłowiowymi Murzynami w tych kwestiach, projekt „ustawy Liroya” zapewne wyląduje w koszu albo w zamrażarce do świętego Dygdy… nawet opozycyjna PO nie chce go poprzeć, bo pojęcia nie mają o temacie kompletnego…
    i tak to jest.. miłej niedzieli, a palącym stuff w warunkach nielegalu życzmy, by nie dali się złapać :)…

  9. PKanalia:
    tak, w USA jest roznie w zaleznosci od stanu. Colorado uchwalilo sobie, ze u nich bedzie marihuana legalna i stan kontroluje jej hodowle i dystrybucje. Do tego zeby zalozyc plantacje trzeba spelniac okreslone warunki (wystapic o koncesje), placic podatki – ale potem jest to sprzedawane w normalnych sklepach (ktore tez musza miec koncesje) – czyli sytuacja mniej-wiecej taka jak z tytoniem i alkoholem.
    Coraz wiecej stanow uchwala sobie takie prawo, aczkolwiek teraz jest konflikt, bo pod wodza republikanow i Trumpa wladze federalne zaczynaja scigac legalne (z punktu widzenia stanu) plantacje i sklepy. Bo wg prawa federalnego marihuana jest nadal narkotykiem nielegalnym.

    System holenderski faktycznie jest niedoskonaly, bo najdal pozwala na pasienie sie mafii. A Polska… no jest tak jak piszesz. Smutno.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: