Napisane przez: futrzak | 30 marca 2017

Milionerem być….

Dziś będzie o najmłodszej osobie na liście 100 najbogatszych Polaków, która samodzielnie dorobiła się majątku.
Oraz o dziennikarstwie.

wywiad Forbesa zaczyna się tak:

Z Robertem Grynem, twórcą firmy technologicznej Codewise i najmłodszym twórcą własnej firmy wśród najbogatszych Polaków, rozmawiamy o pieniądzach, luksusie oraz mrocznych stronach budowania biznesu.

FORBES: Masz 30 lat, jesteś najmłodszą osobą na liście 100 najbogatszych Polaków, która samodzielnie dorobiła się majątku. Jak się z tym czujesz?

Dalej jest o pieniądzach, stylu życia, pracoholiźmie etc. Nic zupełnie na temat firmy i biznesu Codewise. Dziwne, prawda? Skoro facet w tak młodym wieku dorobił się fortuny, to ten pomysł musi być rewelacyjny?
No ale ani słowa.
Trochę więcej jest w w następnym artykule:

Czym dokładnie zajmuje się Codewise? Najogólniej mówiąc – tworzeniem rozwiązań wykorzystywanych w marketingu efektywnościowym (reklamodawca płaci za efekty, na przykład za kliknięcia użytkowników w jego reklamę). A dokładniej – dostarczaniem technologii, które umożliwiają firmom kupowanie ruchu w internecie i śledzenie efektów swoich działań reklamowych. Jej flagowymi produktami są ZeroPark i Voluum. Pierwszy z nich to platforma, za pośrednictwem której reklamodawcy kupują ruch z reklam typu pop-up (wyskakują w przeglądarce internetowej) oraz wyświetlanych na domenach. Drugi służy do analizowania i optymalizowania działań marketingowych (podejmowanych nie tylko w ZeroPark, ale też innych sieciach tego typu).

Jednak, jeśli ktoś jest wystarczająco uparty, to znajdzie informacje. Np. natknie się na artykuł Karola Kopańki, który zaczyna się tak:

Nie słyszała o nim branża, choć na koncie ma fortunę. Niestety nie zbił jej na biznesie, którym mógłby się chwalić. Mi opowiedział o nim w wywiadzie, ale wycofał autoryzację, bo pytania „stawiały go w złym świetle”.

W ciągu kilku ostatnich tygodni polska branża technologiczna doznała olśnienia. Dowiedzieliśmy się o istnieniu firmy Codewise i jej szefa Roberta Gryna, sklasyfikowanego jako 57 najbogatszy Polak z majątkiem wartym 710 mln zł. Robert Gryn trafił na okładkę artykułu w Forbesie, skąd dowiedzieliśmy się, że jest najmłodszym milionerem, który samodzielnie dorobił się majątku. Ale to nie wszystko. Artykuł już w drugim akapicie informował, że Gryn jeździ żółtym mercedesem AMG GT S, trzydzieste urodziny uczcił prywatnym lotem na Ibizę, a swoim biurze posiada ogromne akwarium.

Niestety artykuł Forbesa nie był tak szczegółowy, by wyjaśnić dokładnie, jak Robert Gryn doszedł do swoich milionów, gdyż już na wstępie informował: „niewielu rozumie, czym zajmuje się jego firma”.

Zachęcam drogich czytelników do przeczytania podlinkowanych artykułów/wywiadów. Nie są długie, a oprócz porcji informacji pokazują jeszcze jedną rzecz: jak się robi dobre oraz złe dziennikarstwo.
Pokazują też, że jeśli firma bardzo szybko doszła do ogromnych pieniędzy, to zwykle mogła to zrobić (z grubsza) dwoma metodami:
– faktycznie dokonując jakiegoś epokowego wynalazku lub wstrzeliwując się w rynek czymś, na co jest masowe zapotrzebowanie z jakiegoś powodu
– robiąc szemrane i/lub niespecjalnie moralne interesy.

W pierwszym wypadku firma i jej właściciele zwykle nie maja problemow z opowiadaniem o swoim biznesie, o tym co w nim przelomowego – zwykle sie tym chwalą i entuzjazmują. W drugim wypadku ciężko jest znalezc i dopytac na czym wlasciwie polega biznes. I to jest właśnie przypadek Codewise.

Jeszcze jedno. Zeby dojsc do takiej pozycji, nie zaczyna się od pucybuta, no i pan Gryn też nie zaczynał:

Żeby wieść dostatnie życie, właściciel Codewise nie musiał budować firmy. Pochodzi z zamożnej rodziny – jego ojciec, Jerzy Gryń, w latach 90. tworzył polski oddział Ericssona. Robert urodził się w Oksfordzie, ale w wieku kilku lat – po upadku komunizmu – przeniósł się do Warszawy. Rodzice wysłali go do znanej Szkoły Amerykańskiej w podwarszawskim Konstancinie, jednej z najdroższych szkół prywatnych w Polsce. Od najmłodszych lat miał styczność z technologiami – składał komputery, kupował domeny, projektował strony internetowe. Ale przede wszystkim grał w gry komputerowe. W „Counter- -Strike’u” osiągnął taki poziom, że admini zaczęli blokować go na większości serwerów.
W wieku 17 lat wyjechał do Wielkiej Brytanii na studia – najpierw uczył się na University of Surrey, a potem University of St Andrews.

Uprzedzając krytyke: nie piszę tego z zawiści, zazdrości lub złamanych marzeń. Piszę o tym dlatego, żeby otworzyć oczy ludziom, którzy nadal wierzą w mity „od pucybuta do milionera”, „jakbyś tak ciężko pracował też byś sie dorobił”, „widocznie był genialny”, „rob to co kochasz a pieniadze same przyjda” i podobne.
To są wszystko MITY, których szansa realizacji dla przeciętnego Kowalskiego dziś jest tak samo prawdopodobna, jak wygranie szóstki w totka. Nawet gdyby przeciętny Kowalski był wybitnym programistą i dokonał jakiegoś epokowego dzieła to jeszcze wcale nie znaczy, że zarobiłby na tym jakieś wielkie pieniądze. Kto dziś pamięta Tima Patersona, który napisał jeden z najpopularniejszych OSów, czyli DOSa? Kto wie, ile na tym zarobił? Otóż 50 tysięcy dolarów, bo tyle mu zapłacil Microsoft.

Genialność w jakiejś konkretnej dziedzinie wcale nie idzie w parze z wysokością zarobków. Największe umysły zeszłego wieku wcale nie wiodły bogatego życia – niektórzy nawet umarli w biedzie, jak Tesla. Zajmowanie sie fizyką teoretyczną albo genetyką wcale nie implikuje, że ktos sobie będzie dawał świetnie radę w biznesie – bo niby dlaczego mialoby to implikowac??? Naukowiec jest bardziej zainteresowany swoimi badaniami i swoja dzialka niz prowadzeniem biznesu. A jesli ktos pochodzi z ubogiej rodziny to nie będzie mial sklnności do ryzyka. Zupelnie odwrotnie sprawa się ma z ludzmi, ktorzy urodzili sie w bogatej rodzinie prowadzącej biznes jesli nie od pokoleń, to przynajmniej przez rodziców. Oni nie boją się ryzyka, bo jak im nie wyjdzie jedna firma, to załozą druga i tak az do skutku. W międzyczasie nie będa sie musieli martwic o to, jak wyzywic rodzine i jak oplacic czynsz.

To wszystko powyzej jest proste jak konstrukcja cepa i muszę przyznać zupełnie nie rozumiem dlaczego zwykli ludzie łykają jak młode pelikany gadki „jak ci się nie podoba załóż sobie własną firmę”. Równie dobrze moznaby radzic pacjentowi, ktoremu amputowano nie tę nogę co trzeba, zeby zamiast wyrzekac na niekompetentnego konowala sam został lekarzem i amputował sobie właściwą nogę, jak mu się nie podoba….

Reklamy

Responses

  1. ” Kto wie, ile na tym zarobił? Otóż 50 tysięcy dolarów, bo tyle mu zapłacil Microsoft.”
    Cóż…. Microsoft w czasie kiedy szukał gotowego OS do kupienia już miał podpisany kontrakt z IBM, który pomogła załatwić mama Billa, przez przypadek prezes banku. A firma się świetnie rozwijała dzięki temu, że wcześniej rodzice mu dali na dobry start milion dolarów (w latach 70-tych). To ta trzecia wersja historii „od zera do milionera”.

  2. Ja bym nieśmiało dorzucił uwagę, którą mam za zdroworozsądkową, i jest podparta lekturami różnych biografii oraz autobiografii ludzi bogatych: jeśli w jakimś świecie łatwo jest zarobić miliony, to łatwo jest w nim również stracić miliony. I milionerzy tak właśnie się bawią. A bawią się tak, bo mogą, bo zawsze mają w zapasie (własnym czy u krewnych) i jakieś inne miliony. Człowiek, który ma milion i obstawia nim swoją genialną ideę nie jest wizjonerem, a ciężkim idiotą. Wizjoner omotuje człowieka z banku i bank potem stara się, by jednak odzyskać swój wkład i nieco więcej.

    No ale takie uwagi na pewno nie są dla ludzi, którzy postanowili zostać milionerami, bo chcą być bogaci, a chcą, bo chcą.

    Przy okazji, jak raz poznałem paru bardzo bardzo bogatych ludzi. Paru z nich pracowało z całymi rodzinami długie długie lata i nie były to prace na 8 godz. dzienni, 5 razy w tygodniu, paru innych szczerze opowiadało o swoich przekrętach i mafijkach, a paru innych wciskało mi pięknie opakowany kit, który chyba by się nadał na takie wywiady prasowe. Z zasady staram się być uprzejmy i udawałem, że wierzę.

  3. W kwestii pelikanów. Bycie nim jest łatwiejsze. Nie implikuje konieczności weryfikacji „informacji”. 99% idzie na łatwiznę. Głupek nie chce mieć problemów, a te zaczynają się po pierwszym: dlaczego? Mrożek: „Kiedy ludek jest głupi, to jest wtedy miły i rozkoszny”. Pozdrawiam.

  4. Jak mnie ostudził kolega programista: przyszedłem do niego i mówię, że mam pomysł na aplikację, dzięki której da się robić to i to. On na to: dobrze trafiłeś, bo analiza obrazu to nasza działka. Powiedział, że koszt napisania tej appki to ok. 15 000 zł, ale… muszę mieć świadomość, że dziennie w sklepie apple debiutuje ok. 1000 aplikacji oraz większość z nich jest darmowa. 1000 dziennie! I żeby twoja odniosła sukces, to musisz włożyć dużo więcej w marketing, a później ciągłe udoskonalanie, bo za 3 godziny pojawi się lepsza wersja twojego pomysłu.

    Piszę, ponieważ w PL jest moda na historię „wymyślił aplikację i dzisiaj jest miliarderem”. Pomysł to 2%. Może.

    No i nie zaryzykowałem.

  5. andsol:
    zgadzam sie, aczkolwiek czasami są wyjątki. Musk na ten przykład sam (dochodami swoich firm) finansuje swoje wizje, a to dlatego, ze jego pomysly wydaly sie bankierom i VC tak szalone, ze nikt nie chcial wylozyc kasy. Z PayPala zostal wykopsany przez Thiela (ktory nie podzielal wizji, za to chcial zarabiac kase i nic wiecej) i board members, Tesli wróżono niepowodzenie i flopę (był blisko, prawda…), a juz na SpaceX wszyscy sie pukali w czólko.

    Piotr K:
    wiesz, tu bym polemizowala, z tą łatwoscia znaczy sie. Tak, nie sprawdzanie informacji i generalnie brak krytycznego myslenia jest latwiejsze – ale tylko na poczatku. Potem 99,9% takich Józków konczy na ogol z niesplacalnym dlugiem na karku. To dopiero sa klopoty….

    Łukasz:
    a to nie wiedziales, ze tyle mniej-wiecej appsów dziennie sie pojawia w Apple Store? Poza tym wszystko sie zgadza. CZASAMI sa wyjatki, ale to jest jakis promil. Np. Angry Birds. A i tak przeciez firma za tą grą stojąca debiutowala kilka lat wczesniej i to nie byla ich pierwsza gra…

  6. „jak ci się nie podoba załóż sobie własną firmę” Potem pojawia się zestaw problemów i narzekania na wszystko. Zawsze wtedy mówię – „możesz zostać pracownikiem, będziesz miał lżej” :):):)

    Każda forma ma swoje plusy i minusy, a mam obie :)

  7. Kolega do mnie kiedyś przyszedł z biznesem: On ma pomysł na grę na iPhona, JA ją napiszę, kasą podzielimy się po połowie. Zaproponowałem zakup pomysłu mocno powyżej wartości rynkowej, czyli za złotówkę. Nie był chętny więc zaproponowałem transakcję odwrotną: mam kilkadziesiąt pomysłów na świetną grę, sprzedam hurtem z rabatem za 50 zł. Zrozumiał dopiero wtedy kiedy zgodziłem się pokazać plik z pomysłami w zamian za jedno piwo;-)

  8. A z jakiej rodziny pochodzi Krzysztof Rybinski, ktorego blog jest wkejony na Twoim?

  9. Jakis czas temu:
    a jak to sie ma do tematu wpisu?

  10. Pan Rybinski moze nie jst milionerem, ale jest dosyc zamozny.

  11. no i?

  12. @futrzak
    1000 premier dziennie się nie spodziewałem, ale jestem daleko od świata IT. Poza tym rozumiem 1000 dziennie przez miesiąc, ale dzień w dzień? Ja sam mam wyrobiony nawyk sprawdzania, czy mój pomysł już istnieje i nawet znajomi robią sobie mnie żarty, zwąc „zbyt późno urodzonym wynalazcą”, bo na 10 pomysłów, które mam, 9 już istnieje. Stąd 1000 premier dziennie mnie cholernie zaskoczyło.

  13. no i?

    Moje pytanie ma jak najbarsziej zwiazek z Twoim wpisem, poniewaz chicalabym sie dowiedziec, z jakiej rodziny pochodzi byly prezes NBP i w jaki sposob zaszedl w swojej karierze tak daleko, chociaz prawdopodobnie firmy nie zalozyl (chociaz moze sie myle). Czy ktos mu pomogl, tak jak panu Gryn, czy moze brzydko sie zapytam, mial plecy?

  14. Jakis czas temu:
    nie wiem, nie znam zyciorysu Rybinskiego. Ale jak cie to ciekawi to poszukaj.

    Lukasz:
    to jest latwo sprawdzalna informacja, jeden search w google i po 30 sec masz odpowiedz:
    http://www.ibtimes.co.uk/apple-app-store-growing-by-over-1000-apps-per-day-1504801

    i to sa dane z 2015 roku…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: