Napisane przez: futrzak | 11 marca 2017

Jeszcze odnośnie dyskryminacji

Kolejny eksperyment.
Facet razem z koleżanką pracowali dla tej samej firmy (employment services). Szef zawsze narzekał na nią, że za dużo czasu zajmuje jej praca z klientami.

Po jednym „incydencie” postanowili zamienić się imionami: ona zaczeła prowadzić korespondencję z klientami jako „Martin”, on jako „Nicole”.

Martin od razu zauważył różnicę. Praca stała się dla niego nie do zniesienia. Każdy klient kwestionował to, co mówił Martin i przyczepiał się do jego sugestii. Klienci nagle stali się protekcjonalni. Jeden zapytał o stan cywilny (czy jesteś single?).

Dla Nicole zmiana była cudowna – miała najbardziej owocny i produktywny tydzień w swojej zawodowej karierze; kiedy ona zdążyła załatwić kilku klientów, on dopiero był w połowie rozmów z jednym. Martin zrozumiał, że wcale nie był lepszy od Nicole – po prostu zawsze miał ogromne fory w porównaniu z nią.
Rezultaty eksperymentu nie znalazły jednak zrozumienia u ich wspólnego szefa.

W sumie w tej historii nie ma nic nadzwyczajnego. Na tym właśnie polega dyskryminacja – jeśli nie jesteś dyskryminowany, uważasz że coś takiego jak dyskryminacja nie istnieje, bo jesteś po prostu lepszy w tym co robisz, albo w najgorszym razie stwierdzisz że „to kwestia konkretnej osoby, płeć nie ma tu nic do rzeczy”.
Faceci mówią tak mimo tego, że sa dziesiątki podobnych eksperymentów i badań pokazujących czarno na białym, że dyskryminacja płciowa (nie tylko zresztą ta) istnieje. Ale wiedzieć, a ODCZUĆ NA WLASNEJ SKÓRZE to są dwie różne rzeczy. Mozna przeczytac i pięć książek o pływaniu albo jeździe konnej, ale dopóki samemu nie spróbujesz, to nie będziesz mial pojęcia o problemach pływaka i jeźdźca. To będzie tylko czcze gadanie i zero empatii.

W związku z powyzszym myślę sobie, że doświadczenia takie jak wyżej powinny byc standardem w curriculum studentów każdego wydziału. Dziś technologia pozwala juz na zamiane imion w większości kluczowych prac i to powinno być robione. Nie, nie anonimizacja, ale właśnie ZAMIANA RÓL. I to taka zamiana, że oceniający nie wiedzą, że zamiana miała miejsce i w jaką stronę.

Advertisements

Responses

  1. Syty głodnego itp, klasyczny przykład. Ale jak ma byc inaczej skoro same kobiety często maja dziwnie większe zaufanie do męskiej opinii. W pracy nie raz, nie dwa, doświadczałam protekcjonalnego traktowania wlasnie ze strony pań, oczywiście tych wyżej postawionych. Dyskryminacja żyje i ma sie dobrze. I po za mozolna praca u podstaw, nic tego nie zmieni. Mam szczera nadzieje, ze moja hipotetyczna córka juz nie będzie miała tego typu problemów.

  2. Coz, gender bias moze dotyczyc obu plci.

  3. Jednakże wychodzi na to ze w Polsce ta dyskryminacja (odnośnie plac np.) jest relatywnie mala w porównaniu ze światem i maleje

    http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,40292

    A ze kobiety tez maja gender bias… jak by nie miały, to by się to nie mogło długo utrzymać… w końcu to kobiety wychowują dzieci.

  4. Ciekawe, co po otrzymaniu wyników tego doświadczenia zrobi pracodawca: zatrudniać będzie tylko mężczyzn, czy kobietom pozwoli podpisywać się męskimi nickami?

  5. Obniży pensje.

  6. @mall
    Pensja obniży się „automatycznie” w wyniku niższej wydajności spowodowanej udowodnionym w eksperymencie seksizmem klientów (zakładam, że eksperyment to nie żadne bujdy). Ale czymże jest dla pracodawcy nieco niższy koszt w porównaniu z potencjalnie utraconymi korzyściami?

  7. Martin wspomina (w czwartym tweecie od góry), że jest supervisorem Nicole. Więc nie wiadomo ile z tych różnic jest powodowanych przez płeć, a ile przez hierarchię. On sam tego nawet nie rozważa – ale może ty to zrobiłaś?

  8. Migrant Worker:
    badania, biorące pod uwage ten czynnik robiono. Np. to:
    http://www.pnas.org/content/109/41/16474.full

    w skrocie:
    wysyłano CV początkującego naukowca do różnych instytucji naukowych. Część identycznych aplikacji podpisano „John”, a część „Jennifer”. Nie bylo więc to mowy o zadnej zaleznosci wyplywajacej z herarchii. Po pierwsze, John otrzymywał wyraźnie lepszą ocenę i większą początkową pensję (średnia różnica wynosiła 10% — 3,500$ rocznie). Po drugie, niższe płace oferowane kobietom wynikały bezpośrednio z niższej oceny kompetencji (czyli nie np. obaw, że kobieta może zajść w ciążę). Po trzecie, ocena kobiet (ale nie mężczyzn) korelowała z seksizmem osoby oceniającej (mierzonym używaną w psychometrii skalą „modern sexism scale”).

  9. Futrzaku, to badanie bierze mężczyznę/kobietę, którzy starają się coś wyciągnąć od innych (wynagrodzenie). A Martin opisuje sytuację, w której to inni starają się coś wyciągnąć od mężczyzny/kobiety (bycie obsłużonym) – czyli dokładnie odwrotną. Więc wyników badania nie da się bezpośrednio na nią przenieść.

  10. Employment service firm jest posrednikiem. Z jednej strony szukaja ofert klientow, a jak taka oferte maja, to szukaja pracownikow. Pieniądze dostaja od vendors, czyli klientow/firm zlecajacych.

    Poza tym osoba szukajaca pracy to ktos SPRZEDAJACY swoje umiejetnosci/uslugi/czas, a nie „wyciagający” wynagrodzenie od kogokolwiek. To ostatnie byloby zwyklym zlodziejstwem i prawde mowiąc przerażające, ze takim mianem okreslasz ludzi szukajacych pracy. Moze czas juz odkłamać język i przestac stygmatyzowac pracownikow jako tych cos wyciagajacych, a pracodawcow jako cos „dających” – bo to utrwala niesprawiedliwe i bardzo szkodliwe stereotypy.

    Pracodawca NIKOMU NIC NIE DAJE. Pracodawca KUPUJE cudzą pracę.

  11. Futrzaku, pracodawca za to może kandydatowi odmówić. Pracownik klientowi – nie bardzo. Kolejny powód, dla którego badanie do historii opisanej w poście nie pasuje.

  12. Migrant Worker:

    ok, ale zauważ, ze wlasnie z tego powodu – pracodawca moze kandydatowi odmowic – znacznie gorsza jest dyskryminacja przy zatrudnianiu. A taka istnieje i ma sie calkiem dobrze, co pokazuje szereg badan przeprowadzonych na prawidlowo dobranych probach statystycznych oraz z wykluczeniem czynnikow trzecich.

    Zacytowany w notce eksperyment nie byl zadnym badaniem naukowym, po prostu amatorskim eksperymentem.

  13. Futrzaku, problem z badaniami jest taki że – one nie oddają warunków w rzeczywistej rekrutacji. Tam czynniki trzecie występują i nie sposób ich wykluczyć, a o prawidłowo dobrane próby statystyczne też niezwykle trudno. I nie ma zmiłuj – im więcej zmiennych kontrolujesz, tym bardziej odrywasz badanie od rzeczywistości. Życie poza laboratorium jest po prostu znacznie bogatsze, niż metody naukowe są w stanie opisać. Dlatego jestem bardzo sceptyczny wobec dowodów na dyskryminację.

  14. Aha, i to sobie mowisz na podstawie wlasnego uwazania, nawet nie zagladajac do metodologii podlinkowanego badania – ot po prostu, bo masz takie przekonanie, ze „zycie jest znacznie bogatsze”.

    Jasne.
    Nie mam wiecej pytan a dyskusje uwazam za zamkniętą.

  15. Nie mam nic przeciwko temu ( takim zamianom ról )
    Wyobrażam sobie też o co chodzi.
    Jednak jak już parę razy pisałem temat jest bardziej skomplikowany. Od preferencji sądów rodzinnych zaczynając a na braku chętnych do wykonywania naprawdę ciężkich niespecjalnie płatnych prac ( górnicy, hydraulicy)
    O dyskryminacji słyszy się zwykle tam gdzie prace są dobrze płatne a jednocześnie kobiety są wyraźnie mniej predysponowane do ich wykonywania ( chodzi np. o braki fizyczne ).

    Nie wiem czy kobiety były też szczęśliwe gdyby objąc je np obowiązkową służbą wojskową ( a taka koniecznośc może się pojawić)
    itd

  16. karroryfer:
    oh ryly? Znaczy, kobiety sa mniej predysponowane fizycznie do pracy jako naukowcy, informatycy? Bo w tej chwili tam jest najwyzsza dyskryminacja, poza zarządami firm i wyzsza kadra managerska.

  17. Futrzaku, badanie przeczytałem – całe, nie tylko metodologię. Ale to tak na przyszłość, bo nie ma co dalej drążyć na siłę.

  18. No nie ma co drążyć, ja sie nie podejmuje dyskusji z nikim, kto, cytując poetę, uważa że Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko.

  19. Em… zrobiłem coś takiego swojego czasu, ale w drugą stronę. Jako kobieta nie miałem z niczym problemu nikt nie podważał kompetencji ani nie odsyłał mnie do szkoły ;] Jeżeli via sieć rozwiązuje problemy to jako kobieta.
    I z drugiej strony, jeżeli kontaktuję się z helpdeskiem – to sory, ale to nie dyskryminacja, poza Niemcami nie spotkałem się z kobietami na stanowisku technicznym, które nie musiały konsultować.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: