Napisane przez: futrzak | 7 marca 2017

Dlaczego wolę pracować sama

Koleżanka, która jest naukowcem z dziedziny mikrobiologii i niedawno świętowała artykuł przyjęty do publikacji napisała, w jaki sposób dyskryminuje się kobiety biorące udział w badaniach i publikacjach w jej działce. Smutne toto, ale nic nowego niestety.

Ja opiszę, jak to wygląda w mojej działce na przykładzie jednego case study.
Otóż. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy przydzielone na projekt z facetem. W ramach projektu trzeba przetestować konkretny serwis. Podział pracy jest następujący: my robimy za pomocą narzędzia X testy funkcjonalne i testy API, kolega robi za pomocą narzędzia Y.

Zabieramy się za naszą część roboty. Dokumentacja jak zwykle jest gówniana, więc najpierw trzeba wszystko poinstalować, pobawić sie w exploratory testing, potem wyciągać z gardła zleceniodawcy brakujące kawałki danych; zrobić to, co się da. Skomponować wszystkie wymagane testy w narzędziu X, wrzucić na google drive. Skomponować listę bugów, skomponować dokument w excelu (bo sobie tak jakis debil zażyczył, halo, XX wiek mamy???) w ktorym będzie jak krowie na miedzy wszystko umieszczone: jakie testkejsy, opis, tlumaczenie, input, output, rezultat. Siedzieliście nad tym powiedzmy tydzień.

Co w tym czasie robi kolega? Nic, bo prawdaż ma wazniejsze rzeczy do roboty. Na dwa dni przed koncem projektu bierze sobie wszystko to, co zrobiliście – ma wszak podane na tacy – i tylko przewala do narzędzia Y. Zajmuje mu to dwie godziny. Potem komponuje finalny dokument (włączając w to moją część) i wysyła do klienta, zapominając dodać mnie na cc nawet.

Czy mogłabym na przykład nie dać dostępu do dokumentów, które sporządzałam? Alez oczywiscie, ze nie – bo zostalabym od razu oskarzona o brak teamworku, bo trzeba byc team player etc. itd.
Czy kolega mogl zaczac robic pierwszy? Tak, oczywiscie, ale dzis nie mial czasu bo jedna pilna rzecz, wczoraj nie mial czasu bo inna pilna rzecz, i on w ogole by chcial, ale taki zalatany, ze nie ma kiedy taczek zaladowac!
Efekt jest taki, ze to wy odwalacie cala robote koncepcyjną, użeracie sie z nudną jak flaki z olejem dokumentacją, odpierdalacie całą robotę, potem przychodzi koles na gotowe, pakuje, wysyla i VOILA! Jakze ja sie strasznie napracowałem!!!! Zrobi w ten sposób parę kluczowych projektów i go w corpo awansują, a kobiety odwalające całą czarną robotę dalej będą odwalać czarną robotę, wysłuchując po drodze, jakie to są słabe, bez talentu i jak to się nie nadają do tej męskiej działki.

Bieganie do managerstwa i tlumaczenie nie ma sensu – w swojej prawie dwudziestoletniej karierze nie widziałam, żeby to coś dalo poza tym, ze w razie masowych zwolnien to wy polecicie jako pierwsze, bo jesteście „trouble maker”. Nie daj boze pojsc do HR – disaster gwarantowany znacznie szybciej.

Co mozna zrobic? Szukac do usrania firmy, w ktorej bedzie sie mialo normalny zespol i normalnego managera albo….tak sie ustawiac, zeby zawsze pracowac solo. Przy czym w mojej dzialce i tak jest o niebo łatwiej – istnieje takie cos, jak GitHub, gdzie mozna zająć się kontrybucjami do juz istniejacego projektu opensourcowego albo stworzyc coś własnego – i kazdy widzi, co kto napisał. A w science, jak sie pracuje na uniwerku, w labie, gdzie kazdy jeden projekt to jest robota zespolu, a nie solo i gdzie performance mierzy się ilością opublikowanego materiału? Można sie orobić jak dzik, a potem być wykopanym i tyle widzieli współautorstwa publikacji.
Słyszeliście na pewno o takich dwóch panach – Cricku i Watsonie – którzy dostali Nobla za odkrycie struktury DNA. A slyszeliscie o Rosalind Franklin, której badania i opracowanie rentgenogramu sodowej soli DNA doprowadziły do tego odkrycia?

No właśnie…

Reklamy

Responses

  1. Nie prościej wysłać robotę pół dniówki przed terminem, albo choćby godzinę ? Czasem tak robię, bo jak oddam za szybko to albo mają masę głupich pytań, albo uważają, że nie mam nic do roboty skoro popycham temat szybko.

  2. korposzczur:
    nie ma opcji „wysłać później” jak pracujesz na dokumencie na google drive, gdzie kazda nowa zmiane kazdy widzi w real time.

  3. Ale przecież można robić lokalnie i podmieniać co jakiś czas ? Chyba, że masz nadzór i ktoś chce śledzić na bieżąco. Jak temat kradzieży roboty jest powtarzalny to trzeba coś wymyślić. Jakieś niekompletne wyniki czy cuś . To jest w gumy granie.

  4. korposzczur:
    nie mozna jesli standardem sa dokumenty na google drive.
    Welcome to my world.

  5. Takie zachowanie jak tego kolesia to nie jest kwestia płci tylko indywiduum.
    Być może faktycznie więcej jest tego typu przypadków u osobników z testosteronem ale to nie jest powód aby wszystko zwalać na dyskryminację ( znam odwrotne przypadki gdzie kobiety ( geje, lgbt i inne „mniejszości” ) są de facto nie zwalnialne.
    Zresztą statystyki są nieubłagane – faceci płacą za swe „przewagi” co najmniej 5 do 10 lat życia mniej.

  6. z mojego doswiadczenia po 20 lat pracy w korpo: to nie ma znaczenia czy to kobieta czy mezczyzna – sa ludzie ktorzy solidnie i dobrze robia swoje – a inni ich wykorzystuja i przypisuja sobie cudzae rezultaty i sukcesy. Powszechne jest ze wspolpracownicy kradna pomysly, udaja ze oni cos zrobili a nie kolega/kolezanka it itd. Tylko jak cos jest nie tak, to szybko sie wydaje kto za tym stoi ;-)
    Futrzak, a moze trzymaj ten google doc jako „prywatny” i „podziel sie” nim dopierow prawie w ostatniej chwili.

  7. „Słyszeliście na pewno o takich dwóch panach – Cricku i Watsonie – którzy dostali Nobla za odkrycie struktury DNA. A slyszeliscie o Rosalind Franklin, której badania i opracowanie rentgenogramu sodowej soli DNA doprowadziły do tego odkrycia?”

    Słyszeli, tylko, że nobla przyznano po jej śmierci. A nie można jej dostać pośmiertnie.

  8. karroryfer:
    nie, to kwestia tego, ze w ten sposob wykorzystuje sie kobiety – to na nie powszechnie zwala sie upierdliwa, zmudna i trudna robote i to je potem pomija sie w awansach. Takiego numeru jak powyzej jeszcze nigdy nie wycieła mi zadna kobieta, a wsrod facetow to powszechne. Tenze facet, co widze na codzien, inaczej odnosi sie do innych facetow, a inaczej do kobiet.
    Zreszta, pominmy moje wlasne doswiadczenia. W temacie dyskryminacji kobiet robiono sporo badan, i zwykle wychodzi tak:

    Researchers find software repository GitHub approved code written by women at a higher rate than code written by men, but only if the gender was not disclosed

    tudziez tak:

    W słynnym badaniu w 2012 wysyłano CV początkującego naukowca do różnych instytucji naukowych. Część identycznych aplikacji podpisano „John”, a część „Jennifer”. Po pierwsze, John otrzymywał wyraźnie lepszą ocenę i większą początkową pensję (średnia różnica wynosiła 10% — 3,500$ rocznie). Po drugie, niższe płace oferowane kobietom wynikały bezpośrednio z niższej oceny kompetencji (czyli nie np. obaw, że kobieta może zajść w ciążę). Po trzecie, ocena kobiet (ale nie mężczyzn) korelowała z seksizmem osoby oceniającej (mierzonym używaną w psychometrii skalą „modern sexism scale”). Nie jest to ani jedyna, ani nawet pierwsza taka praca

  9. Z mojego doświadczenia w różnych organizacjach wynika, że takie zachowanie raczej nie jest sprzęgnięte z płcią. Znam jeszcze bardziej ekstremalne przykłady. Pracowałem kiedyś w zespole z samozwańczą „brygadzistką” (tak ją nazywaliśmy). G… umiała, ale na zakończenie, o pracy całego zespołu mówiła „zrobiłam to, mam takie dane”. Niestety wszędzie są mendy i trzeba albo mieć twardy zadek, albo nauczyć sobie z nimi dawać rady i odpowiednio obcinać, ustawiać w strukturze. Natomiast nie zazdroszczę współpracy z wybujałymi tego typu osobnikami, to jest udręka :/

  10. nikt:
    przeczytaj moj komentrz powyzej w odpowiedzi karroryferowi.
    Na to, ze zachowania dyskryminacyjne jw. sa zwiazane z płcia, jest cala kupa badan.

  11. Darek:
    przeczytaj link do nazwiska tej pani. Byla ostro dyskryminowana za zycia.

  12. Podjeżdża woźnica przed dom klienta i krzyczy:
    – Przywiozłem węgiel.
    – Tyś kurwa przywiózł… – mruczy koń pod nosem.

  13. wazne spotkania o godz. 18 wiedzac, ze zlobek/szkola sa czynne do 17, patrzenie z politowaniem – ona znow ma problem a przeciez juz o tym rozmaialismy, zabranie technika na piwo a potem przypisywanie sobie zaslug za naprawe sprzetu w labie i ogolnie przypisanie sobie prawa „wlasnosci” do , w teorii, ogolnodostepnego sprzetu, identyfikowanie sie szefa zespolu (facet) z kolega. Rozmowa z szefem – prosze wyjasnij mi, gdzie robie blad, dlaczego moj awans jest znacznie wolniejszy, co moge poprawic? ” Wiesz, masz problem. Jestes kobieta, w dodatku atrakcyjna i nikt nie bedzie Cie bral serio”
    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

  14. Tak; tylko Cartoneros mogą powiedzieć, że pracują solo. Chociaż nie, oni pracują z koniem.

  15. Kaja:
    wlaśnie :-/
    Chociaz dzis juz mam nadzieje w Polsce jest nico lepiej, bo za moich czasow na uczelni to bylo tak, ze przychodzil profesor na wyklad i zaczynal od „proszę państwa, nie łudzmy sie, kobiety powinny siedziec w domu i zajmowac sie dziecmi, a nie przychodzic na wyklady”. Albo propozycja pracy jako asystentki okraszona „no tak, potrzeba nam asystentki na katedrze, nie ma kto kawki robic, hahaha”.

  16. Pewnie Rosalind była dyskryminowana, lata pięćdziesiąte były znacznie gorsze od dzisiejszych.
    Jednak z Twojego tekstu wynikało, jakby nie dostała Nobla przez dyskryminację i celowe odebranie jej zasług, a nie regulamin nagrody.

    Podobno według badań eurostatu, w Polsce jest jeden z największych odsetek kobiet na kierowniczych stanowiskach, i najmniejsze różnice w zarobkach, w Europie.

  17. Darek:
    yyyy serio, z mojego tekstu wynikalo, ze nie dostala Nobla przez dyskryminacje?
    Nie czepiam sie, ale wiesz, piszac cokolwiek zwracam duza uwage na detale zwlaszcza odnosnie semantyki i zastanawiam sie, jaki ciąg/proces myslowy stoi za tym, zeby zdanie:

    Słyszeliście na pewno o takich dwóch panach – Cricku i Watsonie – którzy dostali Nobla za odkrycie struktury DNA. A slyszeliscie o Rosalind Franklin, której badania i opracowanie rentgenogramu sodowej soli DNA doprowadziły do tego odkrycia?

    zrównać znaczeniowo z:
    Rosalind Franklin, która nie dostała Nobla przez dyskryminację. ??

  18. Kradzieże pomysłów to klasyka, wszędzie tam, gdzie istnieje różnica w potencjałach intelektualnych. Uczelnie to właśnie jedno z takich miejsc, gdzie cwaniacy o przeciętnym intelekcie koegzystują z ludźmi zdolniejszymi od siebie. Bezkarność zapewniają im różne dziwne układy. Szczególnie w postkomunistycznych krajach, ale nie tylko. Znam temat dokładnie, aż do bólu. Myślę od jakiegoś czasu o ‚civic science’ i nie widzę na razie mechanizmów wzmacniających (czyli bodźców finansowych). Czy ktoś ma pomysł, jak na tym zarabiać?
    Ze względu to, że występuje tu użytkownik o nicku Darek, postanawiam zmienić swojego na McDoman, żeby nie dochodziło do nieporozumień i zlewania się naszych poglądów. Podobnie zrobię na forum rewolucji energetycznej. Koincydencja pewnie…

  19. McDoman:
    civic science…coz, z tego co wiem opiera sie na wolontariacie bo i niby na czym.
    Science w sensie nowozytnej nauki z konkretna metodologia w ogole jest niedochodowa. Zaczela sie rozwijac na serio dopiero przy panstwowym modelu funkcjonowania i nie sądze, zeby miala szansę funkcjonowac w jakimkolwiek innym. Masę odkryc naukowych dokonuje się przypadkiem albo przy okazji czegos innego – ale w dzisiejszych czasach nie wystarcza juz do tego garaz i sprzęt małego Jasia.
    Im bardziej nauka sie komercjalizuje, tym bardziej spada jakosc, bo naukowcy zamiast sie skupiac na research to kombinuja caly czas, jak dostac nastepny grant, jak zrobic zeby jak najwiecej artykulow opublikowac etc bo tym sie ich ocenia i od tego zalezy ich kontrakt. Wprowadzenie komercji do nauki to bardzo zly pomysl.
    Z drugiej strony upolitycznienie nauki to rowniez zly pomysl i to mialo miejsce za czasow komuny w Polsce. Zaraza, ktora teraz toczy polska nauke ma troche inne podloze – ale coz, to temat rzeka.

  20. Według badań OECD w PL dyskryminacja placowa kobiet jest mniejsza niż średnia OECD.
    https://m.facebook.com/story.php?https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=721661227996001&substory_index=0&id=202565699905559
    Co jednak faktu nie zmienia, że wszyscy nietęgo zarabiają.

  21. Niby szykuje sie wielka reforma nauki, ale jestem sceptyczny. Tyle reform już było. Jak zwykle skończy się na kosmetyce. Obawiam się, że środowisko samo nie jest w stanie się sensownie zreformować. A dystans do czołówki rośnie wykładniczo. Przepaść zieje coraz mocniej. Nie jest to kwestia sprzętu, a bardziej braku wizji.

  22. McDoman:
    tj. mowisz o Polsce? O jakiej zblizajacej sie reformie nauki?

  23. Ponoć trzy zespoły równolegle pracują nad jej założeniami. Kilka dni temu w mediach była przedstawiona propozycja zespołu prof. A. Radwana –> http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413224,ustawa-20-radwan-wazne-by-uczelniom-chcialo-sie-konkurowac-o-talenty.html

  24. Nina,

    Moze moje pytanie zabrzmi jak truizm, ale czy nie moglabys zaczac szukac nowej pracy, w ktorej bylabys pierwsza osoba, do ktorej szef sie zwraca i ktora moglby awansowac w przyszlosci?

    Obecnie sama jestem w trakcie poszukiwania miejsca, gdzie nie musialabym zginac karku i gdzie bylabym pierwsza osoba, z ktora szef zaczyna rozmawiac w firmie. To jest trudne, ale jesli tego nie zrobie, to obawiam sie, ze za kilka lat bede sie nadawala na smietnik historii, jak napisalas wczesna jesienia 2016, majac (na szczescie) przejsciowe problemy ze znalezieniem nowej pracy.

    Obawiam sie, ze ta sytuacja w Twojej firmie to poczatek, aby wystawic Ciebie za drzwi. Jesli jestes druga albo trzecia, to ktorego dnia Twoj szef nie bedzie mial pytan do Ciebie.

  25. Jakis czas temu:
    Szukanie nowej pracy jest kosztowne, na dodatek nie masz ZADNEJ gwarancji, ze trafisz na sensownych ludzi – no chyba, ze kogos z firmy, do ktorej aplikujesz znasz, i ta osoba jest na tyle szczera, zeby ci wyjasnic personalne uklady bez sciemy.
    A nawet jak trafisz na sensownych ludzi, nie masz ZADNEJ gwarancji, ze to bedzie trwac. Ja to juz cwiczylam obrzydliwa kupę razy. Eks-szef, sensowny czlowiek, sciagnal mnie do pracy do firmy, do ktorej sie przeniosl i byl dir of quality. Bosko. Bylam pierwsza po nim. Przez rok. Potem firma zostala kupiona przez corpo, zrobiono merge i caly middle management polecial, na miejsce rozsadnego szefa przyszedl idiota. Albo – zaczelam prace w startupie, gdzie to ja bylam QA manager i tworzylam caly dzial, zatrudnialam ludzi. Zajebiscie. Kilka miesiecy pracy i BUM – firma nie dostala nastepnej transzy kasy z VC, firmy nie ma, z dnia na dzien. Nastepna – tez bylam QA manager. Popracowalam 2 lata, a potem BUM – firma kupiona przez inna, caly middle management wylatuje. I tak w kolko. Ja to cwicze 16 lat.

    Firma, w ktorej obecnie pracuje, jest workshopem. Robi najrozniejsze projekty, zatrudnia wiekszosc jako kontraktorow, ja jestem na etacie. Nie oplaca im sie mnie zwolnic. Przez ostatni rok pracowalam na projektach solo i to bylo ok. Teraz nie moga znalezc odpowiedniego klienta, wiec jestem rzucana to tu, to tam. Jesli taka sytuacja bedzie trwala nastepne pare miesiecy to owszem, zastanowie sie nad przenosinami, ale narazie nie ma to najmniejszego sensu.

  26. Nina,

    Dziekuje za Twoje wyjasnienie.
    Tu, gdzie pracuje, nie ma corpos, tylko tzw. petites-moyennes entreprises (PME), co w jezyku francuskim oznacza „male i srednie firmy”. Jest to zupelnie inna konstrukcja firm niz w Stanach, bardziej horyzontalna, aczkolwiek tez ne pozbawiona mankamentow.
    Nie mowie, ze nalezy porzucic firme, w ktorej pracujesz. Tak jak nie nalezy odchodzic z pracy na etat bedac w trakcie zakladania wlasnej firmy, poniewaz mozna zostac na lodzie.

    Chodzi mi o to (jest to wyzwanie, nad ktorym sama obecnie pracuje) w moim poprzednim wpisie, zeby zadac sobie pytanie „jaka jest moja pozycja w firmie, w zespole, where do I stand?. Co jest oczekiwane ode mnie za dwa tygodnie, za miesiac, etc.” Czy jestesmy w stanie kierowac zyciem? Tutaj posluzylam sie cytatami z bloga Brandona Smitha „The workplace therapist”, ktory napisal, ze kazdy powinien sie zastanowic, czy nie rzuca swojego zycia na stol w kasynie w Las Vegas. Zaraz potem dodal „Nie wiem , jak jest w waszym przypadku, ale ja zawsze wracam z Las Vegas splukany”.

  27. Jakis czas temu:
    wiesz, ja sobie te pytania zadaje od prawie 20 lat. To, czego jestes swiadoma i co chcesz osiagnac to jedno, a czy okolicznosci ci pozwola to drugie.
    W wypadku ludzi, ktorzy nie urodzili sie w bogatych rodzinach i nie maja potężnej safety net to zakres kontroli nad tym, co robisz versus co bys chciala, jest niewielki.
    Pracujesz zarobkowo i twoja pozycja tak naprawde zalezy od sytuacji ekonomicznej kraju. Ja w USA zaliczylam dwa razy potężne recesje – po jednej splukalam sie calkowicie z oszczednosci, po drugiej bank zabral mi dom i emeryture szlag trafil (bo pad gieldy i wyparowanie kapitalu). Ktos, kto urodzil sie bogaty moze miec dokumentnie wylane na teg typu „problemy” bo dom dostanie po tatusi albo mamusi, a milion dolarow na rozkrecenie wlasnego biznesu od wujka, albo ciotka mu zalatwi bardzo korzystny kredyt w banku. Albo w ogole mozesz sobie zyc z pasywnego dochodu i praca zajmowac sie hobbystycznie.

  28. BTW: corpo, startup, private owned – te terminy nie okreslaja ani wielkosci firmy ani jej wewnetrznej organizacji, jedynie status prawny i sposob finansowania oraz zarzadzania.
    Startup zwykle jest kompletnie „horyzontalny” i moze byc bardzo maly np. skladajacy sie z kilku osob.

  29. Nina,

    Osobiscie sporo juz osiagnelam pracujac w Europie Zachodniej i pochodzac z raczej sredniozamoznej rodziny w Polsce, nie majac praktycznie za granica znajomosci. Siec znajomych musialam skonstruowac i robie to nadal i naprawde wiem, o czym napisalam poprzednio.

    Raczej slabo znam amerykanska rzeczywistosc, ale czytajac Twojego bloga, rozmawiajac z moimi amerykanskimi znajomymi znajomymi oraz sledzac wiele publikacji w internecie, wnioskuje, ze Stany Zjednoczone sa wadliwym krajem pod wieloma wzgledami i moim zdaniem nie powinny sluzyc jako punkt odniesienia dla calego swiata.

    Jednak Ty masz szczescie mieszkac w Urugwaju (co rowniez latwo Tobie nie przyszlo) i moim zdaniem masz wiele atutow, ktore w Ameryce Poludniowej mozesz wykorzystac. Za znajomosc amerykanskiego rynku to Ty powinnas dostac awans, nie ten facet. Nie wspominajac o tym, ze jestes rowniez Amerykanka.

    Jak poprzednio napisalam, nie musisz zwalniac sie z pracy. Zastanow sie, jak mozesz wykorzystac swoje atuty, doswiadczenie, etc. Moze pilnosc, skrupulatnosc i poczucie winy sa mile widziane u amerykanskiego pracodawcy, natomiast byc moze w Urugwaju bardziej liczy sie np. przebojowosc (nie chce tu mylic z cwaniactwem)? Ten facet, ktory awansowal w Twojej firmie, prawdopodobnie nie mial potencjalu.

  30. Jakis czas temu:
    odnosze wrazenie, ze mowimy o czyms zupelnie innym.

    Po pierwsze, ten gosciu nie awansowal i nie awansuje, bo struktura firmy jest calkowicie plaska: wlasciciele oraz konsultanci/kontraktorzy.

    Po drugie: moim celem nie jest awansowanie – moim celem jest dorobienie sie dochodu pasywnego i brak koniecznosci pracy zarobkowej.

    Po trzecie: rady ktore dajesz sa dla kogos, kto dopiero wchodzi na rynek pracy i ma ambicje awansowania w corpo, zycia „by the book”, zapierdzielania przez kilkadziesiat lat a potem odpoczywania na emeryturze. Ja porzucilam ten „model” zycia juz dobrze ponad 10 lat temu.

    Po czwarte: ja zawodowo pracuje dobrze ponad 20 lat, w tym czasie 3 razy sie przekwalifikowalam, mieszkalam w 3 krajach (na stale), zaczynalam od zera 3 razy, plus troche swiata zjezdzilam i sporo widzialam. W miedzyczasie zaliczylam slub, rozwod i pare innych zdarzen tzw. osobistych.
    I jak slysze radę „zastanów sie jak wykorzystać swoje atuty” to robi mi się słabo i ręce opadaja, bo czuję, że traktuje się mnie jak siedemnastoletnią dziewczynkę posłaną na kurs kołczingowy.
    Please.

  31. Nina,

    Absolutnie nie jest moim zamiarem wypowiadanie sie z pozycji coacha i traktowania Ciebie jak nastolatki. Wszystko, co napisalam powyzej, pochodzi z mojego doswiadczenia. Zrobisz ze swoim zyciem, co bedziesz chciala.

    Podajac przyklad z firmy oraz pani Franklin narzekasz na to, ze mezczyzni awansuja na plecach kobiet, ale co Ty w takim chcesz zrobic? Trwac w rozgoryczeniu, czy poszukac mozliwosci, jak awansowac na plecach mezczyzn?

    Sama mam wiele wyzwan ale staram sie wykorzystac caly swoj potencjal w pokonywaniu trudnosci, a nie wmawiac sobie, ze skoro niedawno skonczylam (w moim wypadku) 40 lat, to juz niczego nie osiagne, albo juz nie musze sie niczego uczyc, etc. Wrecz odwrotnie. Obecnie pracuje nad wizualizacjami budynkow i planuje jeszcze kupic sobie 1-2 nowych programow komputerowych do renderingow. Niektore juz znam, niektorych bede musiala sie nauczyc, ale ich znajomosc jest dla mnie niezbedna.

    Jesli uwazasz, ze tylko bogaci moga sabie stawiac wyzwania, to tu nie zgadzam sie z Toba. Byc moze tak jest w Stanach.
    Obecnie robie kurs z zakresu administracji w grupie, w ktorej jest kobieta pochodzaca z Albanii. Jak wiadomo, nie jest to jakis szczegolnie bogaty kraj. Ona sama przeszla przez trudna sytuacje osobista i zawodowa, pracowala w Szwajcarii jako nauczycielka przez 10 lat, potem stracila prace. Jednak w miedzyczasie zajela sie praca freelance w zakresie nieruchomosci, dzieki czemu udalo jej dokonac pomyslnie transakcji sprzedazy kilku domow, glownie w Grecji. Obecnie chce ona otworzyc wlasna agencje nieruchomosci. Czy ktos na kursie ja wysmial za to? Nie, wrecz przeciwnie. Ta pani znalazla ludzi, ktorzy jej pomagaja.

    Jakie szanse mialaby taka osoba na zalozenie firmy w Stanach?

  32. Jakis czas temu:

    Yyyyyy ty w ogole przeczytalas to, co ja napisalam? Ja:

    moim celem nie jest awansowanie – moim celem jest dorobienie sie dochodu pasywnego i brak koniecznosci pracy zarobkowej

    Ty w odpowiedzi:

    Podajac przyklad z firmy oraz pani Franklin narzekasz na to, ze mezczyzni awansuja na plecach kobiet, ale co Ty w takim chcesz zrobic? Trwac w rozgoryczeniu, czy poszukac mozliwosci, jak awansowac na plecach mezczyzn?

    Powtorze raz jeszcze: NIE INTERESUJE MNIE awansowanie na czyichkolwiek plecach. Interesuje mnie uzyskanie dochodu pasywnego a nie uganianie sie za jakimikolwiek awansami.

    Ja:
    W wypadku ludzi, ktorzy nie urodzili sie w bogatych rodzinach i nie maja potężnej safety net to zakres kontroli nad tym, co robisz versus co bys chciala, jest niewielki.

    Ty w odpowiedzi:

    Jesli uwazasz, ze tylko bogaci moga sabie stawiac wyzwania, to tu nie zgadzam sie z Toba

    Ja o zakresie kontroli nad wlasnym zyciem, ty o wyzwaniach.
    Serio. Moze jednak czytaj bardziej ze zrozumieniem to, co druga strona ma do powiedzenia, bo jak narazie to odnosze wrazenie, ze skupiasz sie na wlasnej sytuacji, narracji i tę optykę rzutujesz na caly swiat dookola.

  33. „Powtorze raz jeszcze: NIE INTERESUJE MNIE awansowanie na czyichkolwiek plecach. Interesuje mnie uzyskanie dochodu pasywnego a nie uganianie sie za jakimikolwiek awansami.”

    W takim razie dlaczego Ciebie boli gdy „go w corpo awansują”?

  34. Mnie boli? Czy jesli o czyms piszę, to uwazasz, ze jedyna motywacja jest, ze to mnie musi bolec? Nie przyszlo ci do glowy, ze po prostu opisuje jakieś zjawisko? Tym bardziej, ze NAPISALAM TO WLASNIE NA WSTEPIE:

    Ja opiszę, jak to [dyskryminacja] wygląda w mojej działce na przykładzie jednego case study.

    Powtorzę raz jeszcze: czytaj to, co jest NAPISANE a nie to, to TOBIE WYDAJE SIE ze ktos napisal.

  35. A jak nie jestes pewna o co chodzi tudziez co ktos chcial powiedziec, to pytaj, zamiast zakladac z gory.

  36. „…jak narazie to odnosze wrazenie, ze skupiasz sie na wlasnej sytuacji, narracji i tę optykę rzutujesz na caly swiat dookola.”

    Nie rzutuje wlasnej optyki na caly swiat. Spotykam sie z roznymi ludzmi, majacymi bagaz doswiadczen. Poza tym nie ma zadnej zlosliwosci w moich komentarzach, jedynie zaniepokojenie powyzszymi zjawiskami w Twojej firmie.

    Twoja praca polega miedzy innymi na potem wyciagnieciu „z gardła zleceniodawcy brakujące kawałki danych”. To bardzo trudne zadanie, zdaje sobie sprawe. Czy byloby mozliwe zrealizowanie projektu, gdybys nie uzyskala tych danych? A gdybys nawet je uzyskala, ale z opoznieniem?

    Twoj kolega montuje szybko Twoj oraz kolezanki wysilek, wysyla do klienta nawet nie wpisujac Twojego adresu do cc? Jest to dosyc niepokojace.

    Nikt nie jest idealny, ale jezeli w Twojej firmie koledzy nie maja chociaz odrobiny przyzwoitosci, to chcialabym Ciebie zapytac, jak widzisz swoja pozycje w tym miejscu, pewnosc pracy, etc.

    Nie wiem, dlaczego sie denerwujesz, nie bylo moim celem narzucanie Tobie czegokolwiek.

  37. @Jakis czas temu – wrzucę swoje 5 groszy. Odnoszę wrażenie, że @futrzak jak i ja wpienia się na pewne rzeczy w robocie. Takie życie. Ale siedzisz w takiej robocie mimo wszystko, bo rzeczywistość jest jaka jest. Bo celem jest uzyskanie kasy i docelowego „świętego spokoju”, a nie rozwój, kariera itd. Macie rozbieżne cele. Tak to przynajmniej odbieram.

  38. „moim celem jest uzyskanie dochodu pasywnego” czy droga autora mogla by popelnic wpis jak chce to osiagnac

  39. A nie możesz wpuścić głąba na minę?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: