Napisane przez: futrzak | 14 lutego 2017

O co chodzi z rezygnacją Flynna, doradcy do spraw bezpieczeństwa.

Obiecałam sobie już więcej – przynajmniej przez 2 tygodnie – nie pisać o sytuacji politycznej USA i Orangehead, ale nie da się, po prostu nie da się.
Wypłyneła bowiem sprawa Michaela Flynna – doradcy do spraw bezpieczeństwa prezydenta.

Otóż: pan Flynn rozmawiał sobie z ambasadorem rosyjskim Kislewem o zniesieniu sankcji nałozonych na Rosję – a dokładnie – obiecał mu ich zniesienie, gdy Trump zostanie prezydentem.
Sęk w tym, że ta rozmowa miała miejsce za kadencji Obamy (który te sankcje nałożył), a pan Flynn nie miał prawa reprezentować oficjalnie Stanów Zjednoczonych (nie miał umocowania). Popełnił więc coś, co się nazywa zdradą stanu – high treason, co zgodnie z prawem USA (a podobne prawo w zasadzie istnieje w kazdym szanujacym sie panstwie) jest ciężkim przestępstwem.

Sprawa pewnie cóż, nie wyszłaby na jaw (Flynn publicznie zaprzeczał, że rozmawiał o zniesieniu sankcji) gdyby nie to…. że rozmowa była nagrywana. Na dodatek Biały Dom został ostrzeżony przez prokuratora generalnego (Sally Yates, zanim została wyrzucona przez Trumpa) ze Flynn „was vulnerable to blackmail” ze strony Rosjan.

Wygląda na to, że ameryański wywiad zdecydował się na podjęcie konkretnych kroków. Rozmowy mieli przeciez nagrane od początku, teraz zdecydowali się je ujawnić.
Pytanie, co dalej? Czy zostanie już uruchomiona procedura impeachmentu, czy też republikanie będą jeszcze jakoś próbowali się dogadać z szaleńcem? Nawet jak się dogadają, ile potrwa prezydentura faceta, który poszedł na wojnę z własnym wywiadem? Cóż, historia USA pokazuje, że tacy prezydenci nie kończyli dobrze…

zrodlo

Reklamy

Responses

  1. „rezygnacją” czy „podaniem się do dymisji”?

  2. No wlaśnie nie wiem czy w języku polskim jest wielka różnica. Technicznie rzecz biorąc podanie się do dymisji to zrezygnowanie z zajmowanej pozycji/stanowiska.
    Ale z drugiej strony chyba ma konotacje negatywne.

    W tym konkretnym przypadku jak sądzę Flynn miał tzw. propozycje nie do odrzucenia czyli pewnie „podasz sie do dymisji albo będzie sprawa karna”.

  3. Bo ja wiem czy to można nazwać zdradą stanu?
    Jakoś mi to określenie tu nijak nie pasuje.

  4. Darek:
    ale tak to sie nazywa. Podejmowanie negocjacji z przedstawicielem obcego panstwa w temacie polityki bieżacej podczas gdy nie jest sie „appointed” czyli gdy formalnie nie jest sie uprawnionym do reprezentowania swojego panstwa to w USA jest felony. Na dodatek tutaj Flynn obiecal cos, co byloby o 180% odwroceniem linii politycznej Obamy – czyli podwazeniem jego decyzji. Jak spojrzysz w historie, to bylo nazywane to zdradą stanu.
    Malo tego. To bylo obiecane w zamian za dostarczenie przez stronę rosyjską kompromitujących materiałów na Hillary (tak twierdzi wywiad).

    Byc moze okreslenie nie pasuje ci, bo w polskiej prasie nikt nie wytlumaczyl tak na prawde na czym polega treason w tym wypadku. W angojezycznej prasie tez zreszta rzadko gdzie ktokolwiek tlumaczyl, na czym polegal problem tutaj. Większość bije pianę słowną i wstawia zaslone dymna bo to jest tak nieprawdopodobne, ze az wydje sie nie niemozliwe.

  5. Jak by za takie rzeczy dawali impiczmenty to kadencja kazdego prezydenta liczona bylaby w tygodniach. To oczywiste ze takie rozmowy sie prowadzi w demokracjach w szczegolnosci liberalnych, zeby miec grunt w razie zmiany wladzy, ze wszystkimi stronami. Ktos tam musi byc bardzo zdesperowany skoro wyciaga takie rzeczy. Polityka i parowki.

  6. @gajger
    Nikt takich rzeczy nie robi, bo są to rzeczy dokładnie opisane w kodeksie karnym. Przed objęciem władzy można i należy opisać zasady polityki, wyjaśnić to innym, etc. Ale obiecywanie konkretnych zmian obcemu państwu to zdrada stanu. Flynn o tym dobrze widział , bo kłamał.
    Podstaw sobie inne nazwy państw, np. Polskę, Rosję i Niemcy i inne nazwy partii i nagle sie oburzysz.

  7. @RE
    Z przyzwyczajenia nikt się w Polsce na coś takiego nie oburzy. Kijowski – bez żadnych umocowań – przyjmowany w PE, składający obietnice. Z „umocowaniem” (są w Sejmie), ale bez faktycznej władzy PO/PSL spotykają się z A. Merkel i też zapewne coś obiecują (lub ona obiecuje im). I jak wtedy pojawia się w prasie podobna sugestia jaką zapodała futrzak, to słowo zdrada stanu wywołuje popłoch (głównie wśród dziennikarzy).

  8. @Futrzak Historycznie – może było. Ale współcześnie?
    Jeśli próbować to odnieść do tego, co się tak nazywa w naszym prawodawstwie ( https://www.arslege.pl/kodeks-karny/k1/s195/ ) i nawet rozpatrywać nie art. 127 i 128 (zwyczajowo nazywane zdradą stanu), ale cały ten rozdział – nie podpada. Najbardziej pasowała by zdrada dyplomatyczna, tylko zauważ, że wtedy trzeba właśnie być *umocowanym*. Co jest logiczne, bo skoro nie jestem umocowany, to i nic z mojego gadania nie wynika.
    Nie znam prawodawstwa w stanach, ale z tego co czytałem, to też trudno mu przypisać zdradę. Chyba, że – i to jest jeden istotny aspekt – okaże się, że Rosja pomogła tej ekipie wygrać. Póki co mowa jest o prawie z 1799 a propos prywatnych negocjacji z obcymi państwami – i nawet tu opinie są podzielone, czy to sens – bo nie takie one prywatne. No, właśnie. To jest drugi powód, dla którego pod zdradę stanu pasuje mi to średnio. Flynn został odstrzelony, ale przecież chyba nikt nie sądzi, że on się w tym wspieraniu Putina różnił od ekipy obecnego prezydenta? Za czasów poprzedniego nie była to zdrada, bo on nic nie znaczył i nie był upoważniony do niczego. Za czasów tego – bo w istocie prezydent myśli tak samo. Pewnie, można mówić, że prezydent Trump to nie naród i interesy narodu były inne, ale… to pachnie zdradą stanu ;)

  9. @Darek
    Konstytucja USA definiuje zdradę stanu. Bardzo wąsko i niepraktycznie, ponadto wprowadzając wymóg dwóch świadków. Więc jeszcze w 18 w. wprowadzono całkiem liczne rodzaje przestępstw, które byłyby wszędzie indziej określone jako zdrada stanu, w USA nie są.
    Logans act z 1799 jest jedną z takich ustaw.
    Jeśli zostanie udowodnione, że kampania Trumpa była prowadzona we współpracy z administracją Rosji w zamian za konkretne korzyści polityczne, to nadal nie będzie to spełniało definicji konstytucyjnej. I odpowiedzialni zostaną skazani i/lub zdjęci z urzędów pod zarzutami na pierwszy rzut oka naciąganymi.
    A polski kodeks karny był pisany w czasie i realiach takich, aby współpracę z obcymi mocarstwami penalizować w minimalnym możliwym stopniu, więc nie jest najlepszym materiałem do porównań.

  10. Myslę że wszystkie te opisane wyżej ale i przyszłe przedefiniują mocno parę pojęć. A polski KK to w ogóle kabaret jak obie te kasty „wybrane”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: