Napisane przez: futrzak | 8 lutego 2017

No country for old people…

Statytyki cytowane za Dice pokazują, ze mediana wieku ludzi pracujących w USA w tech industry to 31 lat. Średnia dotycząca wszystkich pracujących w USA to 42 lata. Wiek, w którym osiąga się najwyższe zarobki w życiu w wypadku kobiet wynosi 39 lat, a w wypadku mężczyzn 48. W latach późniejszych pracownicy osiągają co najwyżej podwyżkę 2-3% rocznie, co nie pokrywa nawet wzrostu kosztów życia.

Znam wiele osób, które podniecają się możliwością wyjazdu i pracy w USA w branzy Hi-Tech. Widzą sześciocyfrowe pensje na ogłoszeniu, jakieś tam bonusy i dostają małpiego rozumu. No i wszystko ładnie pięknie, dopoki jestes mlody, bez rodziny i zdrowy. Wtedy faktycznie, mozna zasuwac jak kon roboczy, 60-70 godzin tygodniowo z nadzieją, że nachapiemy się, a potem w krzaki. Zarządy corpo to wiedzą i wykorzystują na ile się da.
Ale niech no tylko coś pójdzie nie tak – np. przydaży się nieszczesliwy wypadek, który będzie wymagał długotrwałego pobytu w szpitalu. Oczywiście, pracując w wielkiej corpo mamy świetne ubezpieczenie (tzw. cadillac plans – znane hasło, jak kogoś interesuje, może sobie wygooglać), ale jeśli po tym wypadku nie jest możliwy całkowity powrót do zdrowia umozliwiajacy znowu zasuwanie w nadgodzinach – to baj, piękna praco, a razem z nią piękne ubezpieczenie.

Oszczędzanie na emeryturę? No, sa 401K plans, które działają tak, że co miesiąc odprowadza się na rzecz funduszu 401K jakąś sumę pieniędzy. Te fundusze są zarządzane przez wielkie korporacje typu Fidelity, Vanguard etc. Owe korporacje inwestują pieniądze w giełdę, przy czym Kowalski nie może sobie dowolnie decydować, w co będą one inwestowane. Do wyboru ma portfolio z kilkoma opcjami: low risk, high risk, steady return. Może wybrać tylko daną opcję, ale już nie firmy, które znajdują się w każdym zestawie.
Oczywiście, dla chętnych są możliwości indywidualnego oszczędzania, czyli IRA. Polega to na tym, że otwieramy sobie indywidualne konto emerytalne i na nie odprowadzamy pieniądze a potem możemy sami decydować, gdzie je inwestować – pod warunkiem, że będzie to amerykański stock market.

Generalnie planów jest w pytę, różne kombinacje, warianty, zależne od kupy regulacji i tak dalej – charakteryzują się jednak tym, że im bardziej chcemy decydować w co inwestować, tym mniej możemy rocznie odprowadzić na ten cel pieniędzy zwolnionych z opodatkowania; poza tym plany oferowane przez pracodawców mają jeszcze opcję „matching” czyli na kazdego dolara odprowadzonego z naszej pensji pracodawca oferuje wplacić ileś tam centów (w dobrych czasach ta suma może wynosić i 100% wkładu pracownika).
Problem jednak z tego typu oszczędzaniem polega na tym, że w momencie kryzysu – takiego jak 2008 roku – z giełdy wyparowywują tryliony dolarów, i nagle okazuje się, że na naszym koncie zostało ledwie 20% tego, co przed kryzysem. Dla kogoś, kto jest po czterdziestce, oznacza to po prostu figę, a nie emeryturę. W takiej sytuacji znalazły sie po 2008 miliony Amerykanów.

Dane z roku 2012: z 18 mln. pracujących w wieku 55-64 lat, 4.3 miliona popadnie w biedę zanim osiągną 65 lat. Jeśli obecne trendy utrzymają się do 2022 roku, to liczba 65-latków żyjących w biedzie zwiększy się o 146%.

PS: oczywiście jest jeszcze Social Security, na ktory pracując legalnie w USA trzeba obowiązkowo odprowadzać składkę. Tyle, ze wysokosc przecietnego świadczenia nie pozwala na normalne utrzymanie się. No i w tej chwili istnieje realne zagrożenie, że świadczenia z SS zostaną poważnie ograniczone lub wręcz zlikwidowane.

źródło

Advertisements

Responses

  1. Po 48 r. życia koszty raczej spadają (mniej więcej w tym wieku dzieci (jeśli są) usamodzielniają się).

  2. Wahania koniunktury na giełdzie to tylko część problemu. Twierdzę, że u jego źródła jest założenie że świadczenia pieniężne *powinny* stanowić główne albo wręcz jedyne źródło utrzymania w starości. Jeśli te pieniądze zamiast z inwestycji będą pochodzić z państwowego świadczenia, czy z oszczędności życia – w żaden sposób nie polepszy to sytuacji, jeśli to założenie jest błędne. Niestety, żaden liczący się w polityce głos nawet nie próbuje rozważać takiej możliwości – ani tego jak możnaby to robić inaczej, jeśli rzeczywiście się okaże że samymi pieniędzmi się sprawy nie da załatwić.

  3. Łukasz:
    spadaja, ale tylko przy pewnych zalozeniach. Jesli recesja zmiecie ci emeryture i dom (ktory w jakiejs czesci byl splacony ale nie do konca), i na dodatek zyjesz z oszczednosci, bo nie mozesz znalezc przez bardzo dlugi czas pracy, to potem praktycznie musisz zaczynac od zera. To, ze nie masz dzieci na utrzymaniu nie ma zbyt wielkiego znaczenia, zwlaszcza, ze musisz konkurowac na rynku z mlodymi ludzmi, a dyskryminacja ze wzgledu na wiek jest ogromna w branzy Hi-tech w USA. A jak sie chcesz przekwalifikowac, to tez musisz miec kupe szmalu i co – zaciagac pozyczke szkolna? Z ktorej nie mozesz zbankrutowac i musisz zaczac splacac zaraz po skonczeniu szkoly?

    Migrant Worker:
    tylko ze wiesz, jest troche krajow pierwszego swiata, gdzie swiadczenia emerytalne pochodza z publicznego systemu opartego o placone podatki. I tam, gdzie panstwo jest dobrze zarzadzane, nie ma z tym problemu. Oczywiscie neoliberalne czy liberalne tuzy wieszcza tym panstwom sromotny upadek juz od 7 dekad – a one jakos walić się nie chcą.
    Za to w krajach, gdzie panstwowych swiadczen nie ma i ludzie na wlasna rękę sobie zapewniaja emerytury jest strukturalna nędza, a ludzie starzy są czesto wyrzucani na ulicę. Tak sie dzieje nawet w Japonii coraz czesciej, bo dzieci dochodza do wniosku, ze nie maja ochoty badz nie stac ich na utrzymywanie rodzicow.

  4. Futrzaku, to równie dobrze może znaczyć że jak kraj jest bogaty to go stać nawet na opłacanie emerytom życia. Bo w końcu kto bogatemu zabroni? (O tym czy kraje są bogate bo są dobrze zarządzane, czy może na odwrót – są dobrze zarządzane bo są bogate, może jeszcze kiedyś porozmawiamy.) USA jak do tej pory bogate było i mogło sobie na to pozwolić, ale jak sama mówisz te czasy się kończą. Nie byłaby to pora poszukać innego sposobu?

  5. Nina,

    Jaka jest skala „ageizmu” w Stanach? O ile wiem, to w amerykanskich CV nie nalezy zameszczac zdjecia, daty urodzenia, stanu cywilnego, etc.

  6. Jakis czas temu:
    wymaganie zamieszczania zdjec, daty urodzenia, stanu cywilnego jest w USA niezgodne z prawem.

    A skala ageizmu jest ogromna.
    Wpisz w google „is ageism in USA rampant?” sama zobaczysz, ile znajdziesz na ten temat. A branza IT pod tym wzgledem to juz dno dna.

  7. Nina,

    Od dluzszego czasu porownuje mentalnosc tzw. anglosaska z mentalnoscia kontynentalna w Europie. Kiedys pracowalam w Wielkiej Brytanii. Tam oczywiscie zamieszczanie zdjecia w CV i daty urodzenia jest nielegalne. Zanim przeprowadzilam sie do strefy francuskojezycznej w Europie, przegladalam wzory CV z Luksemburga, Belgii i Francji, na ktorych wszystko bylo „very blatant” : wiek, zdjecie, stan cywilny, liczba dzieci, etc. Ciagle wydaje mi sie, ze jest to ekshibicjonizm. Podobno rowniez w Niemczech nalezy zamiescic zdjecie w CV, chociaz mozliwe ze wiek niekoniecznie,

    Pewna Amerykanka opisujac swoje zycie w Szwajcarii, gdzie rowniez wszystkie wyzej wymienione szczegolowe informacje zawarte sa w CV, skomentowala to w tensposob : discrimination at its finest. Tak jakby rzeczywiscie dyskryminacja w Stanach Zjednoczonych ze wzgledu na wyzej wymienione czynniki nie istniala.

    Wiadomo, ageizm jest rozpowszechniony wszedzie, ale moim zdaniem obecnie w Europie praktycznie Wielka Brytania jest jedynym mozliwym mejscem do pracy dla osob po piecdziesiatce. W brytyjskich firmach jest mnostwo nieprzewidywalnych wyzwan, ktorym mlodsi pracownicy nie zawsze potrafia sprostac. Poza tym roznica w wynagrodzeniach miedzy mlodszymi a starszymi jest zmoderowana, wiec dla pracodawcy zatrudnienie starszej i skutecznej w pracy osoby, ktora bedzie kosztowac rocznie kilka tysiecy funtow wiecej nie stanowi az tak duzego ryzyka. W Wielkiej Brytanii to wlasne starsi pracownicy maja mniej nieobecnosci w pracy niz mlodsi.

    Moim zdaniem ageizm umocnil sie wraz z rozwojem dzialow HR w firmach. Nawet jesli poczatkowo HR wspieraly pracownikow, to obecnie sa czesto przeciwko nim. Absolutnie niewskazane jest zglaszanie dzialom HR problemow interpersonalnych w miejscu pracy. Sama kiedys tak zrobilam i kosztowalo mnie to utrate…..wlasnie…..”Talk to the Human Ressouces just in case of problems, bullying, etc.” tak zalecaja poradniki na stronach internetowych, jednak tak nie nalezy robic. HR pomagaja zarzadom firm w szukaniu oszczednosci, doszukujac sie slabych punktow u pracownikow. Jednym z nich jest wiek. Co ciekawe, rowniez w HR pracuje calkiem sporo osob przynajmniej po czterdziestce.

  8. Jakis czas temu:

    Coz, dyskryminacja w USA jest jaka jest, ale widzisz, w momencie kiedy wymagasz podawania wieku i calej reszty na resume, to osoba dyskryminowana nie ma nawet szans czegokolwiek udowodnic – bo jak? Ot, nie odpowiedzieli na jej resume i tyle. Nigdy sie nie dowiesz, z jakiego powodu.

    Co do dyskryminacji ze względu na wiek mysle ze sensowne dane o jej wielkosci moznaby miec tylko porownujac strukture wiekowa zatrudnionych w danej branzy w danym kraju. Szczerze mówiąc nie wiem, jak to wygląda – a w takich statystykach na pewno nalezaloby uwzglednic poziom uzwiazkowienia danej branzy oraz konkretne regulacje rynku pracy – bo to ma ogromny wplyw.

    Zglaszanie problemow do dzalu HR jest glupim pomyslem, w istocie. Jesli problemem jest osoba wyzej od ciebie postawiona, prawie na pewno to ty bedziesz pouczona a potem zwolniona, a nie ten co zachowywal sie niewlasciwie.

  9. Emerytura giełdowa zła, ZUS jeszcze gorszy. Co proponujesz @futrzaku ?

  10. korposzczur:
    system oparty o finansowanie z podatków dziala – ale warunkiem jest kraj, ktory jest dobrze zarządzany, z minimalna iloscia korupcji, zlodziejstwa i oligarchii.
    Tego sie niestety powiedziec o Polsce nie da.
    Gdyby prywatyzacja zostala zrobiona uczciwie, a pieniądze trafily na fundusz emerytalny, to dzisiaj ZUS nie bylby w czarnej dupie.

    I to jest clou kazdego rozwiazania. Nie ma zadnych magicznych sposobow ani dróg na skróty. Jak masz zle dzialające panstwo (w sensie urzadzone tak, aby przynosic korzysci oligarchii a nie zwyklym obywatelom) to zadnego sensownego rozwiazania wprowadzic sie nie da.
    Budowanie takiego panstwa zaczyna sie od dołu i zalezy od zwyklych ludzi – bo nigdy nie bylo tak, zeby uprzywilejowana grupa dobrowolnie oddawala swoje przywileje. Dopoki ludzie w Polsce tego nie zrozumieja i nie zaczna sie organizowac i protestowac, nigdy nie beda miec normalnego panstwa.
    Mentalnosc ze „ktos wezmie za morde i wprowadzi porządek” zawsze konczyla sie zamordyzmem i wyzyskiem i tak bedzie za kazdym razem.

  11. Człowiek z definicji jest chciwy i leniwy. Jeśli wywalczy sobie własny sposób uprzywilejowania to więcej go nie obchodzi. Inny to widząc chce tego samego. Państwo ich nie obchodzi. No, może jedynie wtedy, kiedy im nie przeszkadza, albo coś daje. W sytuacji kiedy masz państwo, które 50 lat dawało wszystko to obraza na nie, że śmie coś zabierać, jest jeszcze większa. Problem jest w braku wzajemności: ja płacę podatek i chcę coś z tego mieć, państwo daje, ale musi zabrać. Ale państwo nie da wszystkiego wszystkim. Kolejnym problemem jest „amerykanizacja” PL. Wmówiono, że styl USA w emeryturach, pracy itd jest najlepszy. Pewnie – jedynie nikt nie zająknął się o kosztach takiego rozwiązania. Powiedz komuś ile kosztuje ubezpieczenie w USA :):):):) A w PL żąda się leczenia tysięcy chorób za frajer plus finansowania in vitro z budżetu. A jak Kopacz chciała wprowadzić 5zł za wizytę to było wycie pod niebiosa.

    „nie zaczna sie organizowac i protestować” – w jakim celu ? Protestuje głównie ten, któremu chcą zabrać. On nie chce organizacji państwa, on chce żeby mu nie zabierać. W „wyższych celach” protestować może jedynie grupa idealistów. A na ideały musi być kogoś stać. Pod każdym względem. Zwłaszcza, że w PL państwo było zawsze „wrogiem”. Powiedz komuś, że popierasz podatki :):):):):)

    Rozumiem twój pkt widzenia i chciałbym kiedyś tego dożyć. Tylko nie wiem kiedy ta lepsza część natury człowieka zacznie dominować.

  12. korposzczur:
    wiesz, wystarczy sie wyprowadzic do normalnego kraju…

  13. Jest wiele powodów dla których i nie mogę i nie chcę. W każdym razie bilans mi nie wychodzi. A za jakiś czas będzie mi to już obojętne – wiek i zdrowie zrobią swoje, choć może to będzie moment by zrobić coś szalonego :):):):) Np odwiedzić @futrzaka w Urugwaju :):):):)

  14. futrzak – czy tym normalnym krajem jest Urugwaj, czy jeszcze sa jakies inne na Twojej liscie?

  15. Dan:
    troche takich krajow jest, ale to raczej mniejszosc w skali świata, niestety.

  16. Całkiem serio, które kraje Twoim zdaniem są jeszcze normalne?

  17. Matt Macief:
    z tego co mi wiadomo, to Dania, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Islandia (zero zdziwienia tutaj), NZ, Australia (chociaz tutaj to nie wiem czy nie zaczyna sie zmieniac w zla strone), Niemcy. Byc moze znalazloby sie wiecej, ale nie mam wystarczajacych danych. Problem polega na tym, ze nie sa to kraje specjalnie otwarte na emigracje (jesli jestes spoza UE) – nawet NZ i Australia – kazdy wie ze maja system punktowy. Ale ten system niczego nie gwarantuje. Przyklad moich znajomych Amerykanow. Dwa razy chcieli sie zaczepic w NZ legalnie. Ona ma miedzynarodowe papiery z pedagogiki specjalnej, doswiadczenie. W systemie punktowym wypadla dobrze ale…. 3 miesiace na miejscu, objezdzenie jednej i drugiej wyspy – ogloszen z wakatami, na ktore pasowala w bród. Interview szly dobrze, ale zawsze potem dostawala odpowiedz, ze oni wola zatrudnic kiwusa. Czyli w praktyce sprowadza sie to do tego, co zawsze: musisz najpierw znalezc pracodawce, ktory bedzie sklonny zasponsorowac ci wize…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: