Napisane przez: futrzak | 26 września 2016

O mentalności ludzkiej i co z niej wyniknąć może

Właśnie, skoro już w temacie jedzenia jesteśmy – ładnie tutaj wychodzi podejście ludzi do otaczającej ich rzeczywistości.

Jedni są zamknięci na nowe i zmiany, a inni nie.
Jedni żyją w zamkniętym kręgu swoich uprzedzeń i przekonań, inni z niego wyglądają od czasu do czasu, zeby zobaczyć, czy coś się zmieniło.

Ci pierwsi nie czują potrzeby próbowania czegokolwiek, wg nich coś jest niedobre „bo tak”, „wygląda jak robal”, „stać mnie na normalne mięso”, „nie będę jeść trawy”, „to musi być ohydne” etc. Lista jest długa i odnosi sie do rzeczy, które są po prostu nieznane. Naturalną reakcją jest cofnąć się do znanej comfort zone, trzymać się status-quo, a o nigdy nie degustowanej potrawie powiedzieć, że jest obrzydliwa – tak na wszelki wypadek, żeby nie musieć nawet próbować.

Ci drudzy próbują. Jeśli podsunąć im nową potrawę, to posmakują i potem wydadzą werdykt: smakuje mi, albo nie. Jeśli ktoś prosi ich o opinię o potrawie, której nigdy nie jedli, powiedzą uczciwie: nie wiem, nigdy tego nie jadłem.

To podejście do życia manifestuje się w każdej chyba dziedzinie: praca, hobby, kuchnia, seks, podejscie do spędzania wolnego czasu, traktowanie innych ludzi.
Z osobami zamkniętymi na nowe nie ma sensu dyskutować – odrzucą a priori jakikolwiek argument, który może prowadzić do zaburzenia ich ustalonej wizji świata i ich przekonań. I wszystko byłoby świetnie, gdyby mogliby sobie żyć w swojej bańce zamkniętej gdyby nie to…że właśnie, żyja w społeczeństwie, gdzie nie wszyscy podzielają ich aprioryczne poglądy.
To też jeszcze dałoby sie jakoś przeżyć ale…tragedia zaczyna się w momencie, gdy ten aprioryzm nie kończy się na ich własnym życiu i świecie, ale wychodzi poza nie i wpycha innym swoje wizje na siłę, przez brute force.

Jeśli ktoś wierzy, że jajko jest kurczakiem, to pomimo absurdalności tejże wiary normalny człowiek wzrusza ramionami, bo go to nie dotyczy. Ale jeśli punktem wiary jest to, że zygota to człowiek, to zaczyna się robić bardzo niebezpiecznie, zwłaszcza kiedy wyznawcy religii zygoty zaczynają domagać się prawa, które będzie obowiązywać już nie tylko współwyznawców, ale wszystkich. Prawa, które uprzedmiatawia i ubezwłasnowalnia kobiety.

Ale z wiarą dyskutować się nie da. Wiara nie przyjmuje do wiadomości, że zaśniad groniasty to nie jest „dziecko poczęte” ani tego, że ciąża ektopowa (pozamaciczna) bez interwencji lekarskiej polegającej na jej usunięciu kończy sie przeważnie krwotokiem, stanem zapalnym i śmiercią ciężarnej.

Wyznawcy religii zygoty chcieliby, żeby wszystkie ciężarne kobiety stały się żywymi inkubatorami, nie mającymi żadnych praw ludzkich. Religia zygoty jest absurdalna – nie pozwala np. ciężarnej poddawać się chemio- i radioterapii ratującej jej życie, ponieważ te działania „mogą zabić dziecko”. To, że rozwój płodu zakończy sie razem z życiem ciężarnej, jakoś nie wydaje się ich wzruszać.
Oczywiście, zygotarianie odpowiadają zaraz, że „należy zdać się na wolę boską” – ale osobliwie na tę wolę ma sie zdawać tylko ciężarna, a oni sami już nie – bo przecież nie maja nic przeciwko leczeniu się w szpitalu czy pomocy medycznej po wypadku.

PS:
Dla tych, co nie wiedzą, tak wygląda zaśniad groniasty:

zasniad

Nijak nie przypomina fajnego, różowego bobasa ssącego palec, co jednak zygotarianinom nie przeszkadza uznawać go za „dziecko poczęte”.

Reklamy

Responses

  1. Jestem za utrzymaniem obecnego „kompromisu”. Czy to czyni ze mnie fanatyczkę?

  2. W polskim prawie chroni się zagrożone gatunki ptaków i jaja przez nie zniesione. Ciekawe dlaczego akurat jaja?
    Może dlatego, że jajko (zapłodnione) jest pierwszym etapem rozwoju ptaka.

    Wystarczy fundamentalna wiedza biologiczna i logika. Nie trzeba żadnych wierzeń, bogów itp żeby dobrze ocenić kwestię ochrony zygoty i aborcji.

    Jeśli chodzi o sytuację zagrożenia życia kobiety w ciąży to kobieta powinna mieć zagwarantowaną możliwość wyboru między ratowanie swojego życia, a życia dziecka.

  3. Jeżeli Ty, Kira nie pozwalasz usunąć ciąży innej kobiecie, to tak, jesteś fanatyczką.

  4. Felek:
    nie wiem, czy zauwazyles, ale miedzy cyklem rozwojowym ptaków a ssaków jest znacząca roznica: jajo ptasie rozwinie sie bez pomocy matki – wystarczy wsadzic go do inkubatora pod lampę. Tego nie da sie powiedziec o ludzkiej zygocie, ktora wszystkie substancje odzywcze, tlen i cala reszte potrzebna do rozwoju czerpie z organizmu matki, az do chwili porodu. Czyzby twoja znajomosc biologii i cyklu rozwojowego czlowieka nie sięgała az tak głęboko?Czyzbys nie zauwazyl, ze ludzie nie wynalezli jeszcze sztucznych macic?

    Skupianie sie zygocie z kompletnym lekcewazeniem bytu ludzkiego juz istniejacego i narodzonego – matki – jest po prostu absurdalna religią zygoty.

    Zalozmy jednak, ze mamy sztuczne macice, w ktorych da sie z zygoty wychodowac dziecko, calkowicie bez udzialu organizmu matki. Wtedy nie byloby problemow z takim prawem – matka, ktora nie chce dziecka, moglaby oddac swoja zygote wszystkim zygotarianom, mogliby sobie adoptowac do woli i upojenia.

    Dopoki jednak sztucznej macicy nie ma, to przedkladanie praw zygoty nad zycie i zdrowie matki jest niczym wiecej, jak sadystyczna religia zygoty.

  5. Felek: Poza tym, co napisała Futrzak, jak dobrze zauważyłeś, chroni się zagrożone gatunki. Człowiek w żadnym wypadku nie jest gatunkiem zagrożonym.

  6. Ja mogę iść na ustępstwa, ale pod pewnymi warunkami na które musi się zgodzić sadystyczna religia ANTYzygoty.

    Jeśli kobieta usunie zygotę bez zgody ojca biologicznego (wyjątek gwałt) to biologiczny ojciec ma prawo przeprowadzić eutanazje na kobiecie, która usunęła zygotę i to bez żadnych konsekwencji prawnych.

  7. @ Prezio

    Zachodzi tutaj konflikt interesów pomiędzy życiem dziecka a życiem/zdrowiem/samopoczuciem/wygodą kobiety. Jeśli Ty uważasz, że wszystkie cztery wymienione przeze mnie czynniki mające wpływ na decyzję kobiety o aborcji są równoważne (czyli życie jest równe wygodzie), to jesteś w mojej opinii osobą niemoralną i głupią.

  8. @ Mocarz

    Ty z kolei uważasz, że ojciec dziecka powinien mieć równe prawa w decydowaniu o donoszeniu (lub nie) ciąży. Błąd. To kobieta staje się domem dla dziecka, nie ojciec. Ojciec nie ponosi żadnych fizycznych ani psychicznych kosztów związanych z ciążą.

  9. Ale jakie ma to znaczenie? Masz z tym problem to zwróć się do teorii ewolucji, albo doklej sobie siuraka.

    Bez ojca dom jest bezużyteczny.

    Duża dziewczynka już jesteś i powinnaś wiedzieć, że dorośli powinni ponosić konsekwencje swoich decyzji.

    Fifty-fifty. Sorry taka natura.

  10. @ Mocarz

    Oczywiście, że musimy ponosić konsekwencje. Ale Ty piszesz o prawie stanowionym, a ono może być RÓŻNE i tym samym konsekwencje naszego postępowania mogą być RÓŻNE w zależności od prawa stanowionego właśnie, które MOŻE, ale NIE MUSI za dany czyn karać. Ty uważasz, że ojciec powinien mieć takie same prawa do decydowania o ciąży jak matka, ja – nie. A zatem opowiadamy się za RÓŻNYMI konsekwencjami.

    Co to znaczy, że „bez ojca dom jest bezużyteczny”? Jeśli najeżdżasz teraz na samotne matki, to z mojej strony spotka Cię pogarda i odrzucenie jako bliźniego. Taka konsekwencja. :)

  11. Nie pisze o prawie stanowionym tylko konsekwencji stosunku płciowego.

    To znaczy, że matka nie mogłaby być matką bez ojca. Wiatropylne nie jesteście. Natura tak to zorganizowała i jak chcesz to możesz zmienić płeć w proteście.

    A pisanie, że ojciec nie ponosi ŻADNYCH konsekwencji psychicznych i fizycznych to chyba jakiś żart… U niektórych są aż tak poważne, że matki stają się samotne ;)

  12. No to bądźmy konsekwentni i niech ten ojciec nie będzie odpowiedzialny za nic. Wtedy larum się podniesie, że jak zrobił to niech buli. Nie może być tak, że do usunięcia nie ma nic do gadania, a do płacenia owszem.

  13. @ Mocarz

    Potencjalne (!) konsekwencje stosunku płciowego są znane większości ludzkości (jak mniemam). Ty jednak pisałeś o konsekwencjach wg prawa stanowionego, więc nie odwracaj kota ogonem.

    @ Korposzczur

    Tak, ma płacić. I po porodzie, jeśli płaci i jest dobrym ojcem, to ma takie same prawa do dziecka jak matka. Oczywiście po rozwodzie opieka nad dzieckiem zwykle zostaje przyznana matce, ale to już inny problem.

  14. OK. Więc co jeśli nie chce płacić i mówi matce – usuń ? Głos ojca i kasa tylko po porodzie ?

  15. Nie obracam kota ogonem, przestań manipulować.

    Pisząc to: „Duża dziewczynka już jesteś i powinnaś wiedzieć, że dorośli powinni ponosić konsekwencje swoich decyzji.” chodziło mi o to: „konsekwencji stosunku płciowego”. Tyle w temacie.

    Co zaś do prawa stanowionego to zgadzam się, może być różne, ale tak się składa, że prawa natury są nadrzędne nad prawami ustanowionymi przez szaleńcze umysły prawodawców. A prawo natury głosi, że bez samca, samica nie zaciąży i to jest elementarne. Tak więc, choćby z tego powodu ojciec też ma prawo stanowić o ciąży.

  16. @ Mocarz

    Napisałeś: „[…] to biologiczny ojciec ma prawo przeprowadzić eutanazje na kobiecie […]”. Pisząc o prawie do CZEGOKOLWIEK możesz mieć na myśli albo prawo stanowione, albo moralne. Jeśli, jak twierdzisz, nie piszesz o tym pierwszym, to o tym drugim. Tylko że to nie Ty ustalasz, do czego mamy „prawo moralne”. Ustala to Bóg. A jeśli Boga nie ma, to zwrot „prawo moralne” absolutnie nic nie znaczy. Zero, nul, nada. Jest tylko zamiennikiem zwrotu: „Uważam, że…” A „uważać, że” to może sobie każdy, co mu się żywnie podoba.

    Jeśli zaś uprzesz się przy jeszcze jednym prawie, przy tzw. prawie natury, to bądź łaskaw mi wskazać, skąd je niby wywodzisz. Bo ja w naturze widzę wpływ SILNIEJSZEGO. Tyle odnośnie „jej praw”.

    @ Korposzczur

    Mężczyzna jest równy kobiecie podczas zapłodnienia. Po nim ciąża jest już złożona na karb kobiety. Dlatego prędzej zaakceptuję prawo siły, jakim dysponuje największy drapieżca, czyli PAŃSTWO, niż rzekome prawa ojca do dysponowania brzuchem kobiety.

  17. Mój błąd. Powinno być napisane: ma MIEĆ prawo. Taki kompromis. Oczywiście nie mam zamiaru nikogo uśmiercać. Chodzi o dosadne zwrócenie uwagi na to, że uzurpujecie sobie wyłączne prawo do ciąży. A prawda jest taka, że bez samca nie ma mowy o ciąży.

    I tak w istocie jest. Silniejszy w tej rzeczywistości ma racje. Widać to wszędzie gdzie nie spojrzysz. Żadne prawo moralne, ani prawo stanowione tego nie zmieni. Nie jest to sprawiedliwe, ale ten świat nie jest sprawiedliwy. Tak po prostu jest. A to że mózgi ludzkie dorabiają do tego jakieś ideologie to jest śmieszne. W ogólnym rozrachunku nie ma to żadnego znaczenia.

    Świat jest iluzją ;)

  18. @ Mocarz

    „Ma mieć”? Więc jednak piszesz o prawie stanowionym! Kto tu manipuluje? :)

    Tu nie chodzi o żadną rację, tylko o wpływ na rzeczywistość. Ja wolę pozostać przy obecnym kompromisie, a prawa mężczyzny do dysponowania brzuchem kobiety mam gdzieś. Ty wolisz co innego. Będziemy się uważać nawzajem za nielogicznych i niemądrych.

    A kto wygra? Ano, raz jedna strona, a raz druga.

  19. Tak masz racje…

    Wygra silniejszy. A kto nim się okaże? Czas pokaże :)

  20. Kolejna wojna zastępcza. Urwijmy sobie głowy i główki na wzajem. Hej, kto Polak na bagnety! Dać mu w dziób! Za ogon go i kropka!
    A co do samego wpisu – są rzeczy których nigdy nie zamierzam próbować, bo są ohydne – np. WZW, czy HIV. Co do ciąży, aborcji itd – w temacie poczucia bezpieczeństwa kobiety najwięcej zrobił w ostatnich latach… PiS. Dlaczego? OMC przydarzyła się mojej zonie i mnie wpadka. Dawniej byłaby rozpacz: co to będzie? Jak sobie damy radę? A teraz? Żona spokojnie powiedziała: „wiesz, chyba będziemy mieli dzidziusia. Damy radę – jest pińcet plus.”
    Wiem, strasznie musi boleć – prawica zrobiła coś tak prostego i dobrego, a my daliśmy się wyprowadzić w pole głupim ekonomistom od Balcerowicza i Rysia Sfetru od „zapaści gospodarczej dzięki wolnym od handlu niedzielom”.
    Pozdrawiam :)

  21. Te samcze ciągoty roznosza się jak choroby weneryczne, albo i gorzej… Mężczyzna jest odpowiedzialny za spłodzenie potomka, dlatego tez powinien jednak uważac z kim ma seks i najlepiej korzystać z prostytutek – jesli tych dzieci miec nie chce. Bo jeśli chce to wiadomo – wystarczy znaleźć kobietę, która chce tego samego i mu nie wyskoczy z chęcia usunięcia. Nie widzę powodu, dla którego facet miałby miec prawo do odebrania życia kobiecie, która usunęła jego dziecko. Kobieta wszak nie jest niczyja własnością. Potencjalne dziecko zresztą też nie.

  22. nikt:

    Za kazdym razem jesli ktokolwiek chce zmienic cos w restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej w Polsce slyszę teksty „temat zastępczy”. I tak od ponad dwoch dekad. Na szczescie kobiety juz nie daja sie lapac na ten knebel.

    Co do reszty: to, ze Ty z zona opieracie swoje decyzje o posiadaniu dziecka na zasilku (ktory dzis i jutro jest, a za pare lat, jak zmieni sie rzad albo temu skonczy sie kasa, przestanie byc wyplacany) – to wasza sprawa.
    I nie narzucajcie tego podejscia komukolwiek innemu.

    Jesli chodzi o bezpieczenstwo kobiety w ciazy: doczytaj co to jest ciaza ektopowa, kliknij w link na temat zasniadu groniastego. Wg proponowanej ustawy ordo iuris zasniad groniasty jest wazniejszy od zdrowia kobiety w ciazy. Jak rozumiem ty zakladasz, ze kazda ciaza konczy sie wydaniem na swiat rozowego, slicznego bobasa, a pod drodze nie zdarzaja sie zadne zaburzenia, patologie ciazy i inne problemy. Tylko, ze to nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia.

  23. Nie zamierzałem „dysponować” niczyim brzuchem, a jedynie mieć głos. Jednak widzę, że „z wami” jak w korpo – powiedziałeś swoje, a teraz odczep się :):):):)

    Jak tu się ożenić w dzisiejszych czasach – toż przed pierwszą randką trzeba dać ankietę w obecności prawnika, a w miarę postępu dodawać nowe klauzule. Faktycznie – z prostytutką prościej :):):) Oby moja żona żyła jak najdłużej. Kocham cię !

  24. korposzczur:

    przeciez męzczyzna „ma glos” – i to zeby nie powiedziec, decydujacy. Ostatecznie o ksztalcie obecnej ustawy decydowali w przewazajacej mierze mezczyzni – bo jest ich wiekszosc w parlamencie. Ba, malo tego. Zygotarianie to tez w wiekszosci mezczyzni, na dodatek wilu z nich to tacy, co niby teoretycznie obowiazuje ich celibat i abstynencja seksualna – jednak nie maja zadnych problemow z wypowiadaniem a nawet forsowaniem swojej woli w tematach, ktore zupelnie ich nie dotycza i w ktorych nie maja zadnego doswiadczenia.

  25. Futrzaku – „a Kopernik była kobietą”. Bawi mnie ta wojenka. Choćby co komu dorobić czy obciąć będziemy różni. To chyba dobrze. Żadne równouprawnienie, ustawa, tego nie zmieni, bo ja pewnie w ciążę nie zajdę. Mój „głos” miał dotyczyć brzucha, który ja zmajstrowałem. Dla mnie zawsze dobry jest środek. Absolutny zakaz aborcji nie ma sensu i aborcja jako antykoncepcja też nie ma sensu. „Zygotarianie” kościelni muszą tak mówić, bo taka ich rola. Równie dobrze możesz oczekiwać od socjalistów zniesienia umów o pracę. Tyle, że powinno się respektować rozdział państwa od Kościoła.

    @miss – „samcze ciągoty” i „mężczyzna powinien uważać”. Rozumiem, że kobieta uprawia seks „jak leci” ? Czemu nie powiedzieć, że niech sobie kobieta dobiera takich co chce albo nie chce mieć dzieci ? Może ja już jestem stary albo nienormalny, ale zawsze mnie uczyli, że w tym zakresie dwoje dorosłych, świadomych ludzi odpowiada za skutki lub ich brak solidarnie.

  26. korposzczur:
    a mnie nie bawi, bo zbyt dobrze pamietam zycie w strachu kazdego miesiaca, jak tylko okres sie opoznial. I stawanie na glowie, zeby wygrzebac spod ziemi kase na prywatnego ginekologa i na piguly – kiedy nie bylo pieniedzy nawet na zarcie, bo nie bylo pracy, a panstwowy ginekolog pierdolił jakies smutne farmazony o kalendarzykach, kiedy poszlam do niego z ostatnim stadium nadżerki.

    W takiej samej sytuacji sa nadal setki tysiecy kobiet w Polsce i zapewniam cie, ze takie zycie wcale a wcale nie jest zabawne. Chyba nie wiesz, jak to jest zyc w strachu.

  27. Wiem. Zawsze tak było, raczej nie mijamy się wiele w rocznikach. Chyba myślimy o różnych rzeczach. Chajre !

  28. Aborcja to nie antykoncepja. Obecny kompromis jest calkiem znosny dla 75% spoleczenstwa wg badan opini. Jarkacz chce zeby zostalo jak jest. Kijowski chce zeby zostalo jak jest. Cholera tylko fanatycy z lewa i prawa chca by bylo inaczej niz jest. Widze futrzaku ze zaliczasz sie do fanatycznej czesci lewej. Z punktu widzenia przecietnego czlowieka aborcja NA ZYCZENIE jest niedopuszczalna. Typowy temat zastepczy i tyle.

  29. Karol:

    A przepraszam, ktos tu twierdzi, ze aborcja to antykoncepcja? Ty tak twierdzisz, a to jest typowy demagogiczny chwyt erystyczny: oskarzac dyskutanta o cos absurdalnego, czego nie powiedzial, a potem wysmiewac ten poglad jako absurdalny w nadziei, ze zdyskredytuje to dyskutanta.

    Oraz, gdybys nie wiedzial – spoleczny projekt ustawy „Ratujmy Kobiety” BYNAJMNIEJ nie zaklada aborcji na zyczenie, kiedy sie chce, bez zadnych ograniczen. Moze najpierw jednak doinformuj sie, bo samo szafowanie etykietkami, majacymi negatywne konotacje, nic nie daje w dyskusji z ludzmi, ktorzy maja mózg na właściwym miejscu.

  30. korposzczur:
    ok. Point taken.

  31. oj futrzaku rozczarowany jestem. To skoro taka jestes doinformowana i madra to powiedz mi po co wspominasz non stop o zagrozeniu zycia matki? pokaz mi w projekcie OBYWATELSKIM stow. Ordo Iuris gdzie jest napisane o tym ze zagrozenie zycia matki nie jest okolicznoscia dopuszczjaca aborcje? Prosze o konkretny paragraf. Jestes tak gleboko poinformowana ze z pewnoscia projekt ten czytalas i masz wydruk z istotnymi frg poznaczonymi flamastrem, nieprawdaz??

    O ale mi wiadomo OBYWATELSKI projekt „ratujmy Kobiety” dopuszcza aborcje na zyczenie do 12 tyg. Myle sie?

    I jak? Czujesz sie doinformowana?

  32. @Karol: jeżeli utrudnione ma być prowadzenie badań prenatalnych to przepisy dopuszczające przerwanie ciąży w przypadku zagrożenia matki będą przepisami martwymi.
    Zgodnie z projektem prowadzenia badań i diagnoza dotycząca zagrożenia życia matki będą utrudnione albowiem proponowany zapis w par. 24 w art. 115 w połączeniu z proponowanym art. 152 i art. 157a sprawią, że prowadzenie badań prenatalnych będzie zagrażać lekarzom karą pozbawienia wolności, bowiem istnieje niezerowa szansa, że może dojść do komplikacji w przypadku niektórych badań.

  33. Karol:

    prosze bardzo.
    Pozwole sobie zacytowac:

    Owszem, nie ma w przepisach WPROST sformułowań, które by dokładnie to robiły. Nie ma “zakazu badań prenatalnych” ani “za poronienie – 3 lata” ani “niech zdycha w męczarniach”. To im trzeba przyznać.

    Jednak większość czytających, która umie wyciągnąć z czytanego tekstu wnioski idące dalej niż bezpośrednia analiza słowo po słowie, zobaczy, jakie kombinacje zaproponowanych przepisów mogą mieć groźne skutki, niewprost.

    Chyba wszystkie wnioski można wyciągnąć z planowanego artykułu 152:

    § 1. Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    § 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w §1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    § 3. Odpowiada w granicach zagrożenia przewidzianego za sprawstwo czynu określonego w § 1 także ten, kto udziela pomocy w jego popełnieniu lub do jego popełnienia nakłania.
    § 4. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego.
    § 5. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
    § 6. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2

    Kryminalizacja poronień:
    Wg przepisów planowanych, poronienie nie będzie powodem do poddania matki karze (6). Jeżeli było nieumyślne (2). Jeżeli było umyślne (1), to już będzie traktowane jako aborcja. Wiemy z doświadczeń Salwadoru i innych krajów, jak to potem wygląda. Owszem, kara w Polsce będzie nie 40 lat, tylko 5. TYLKO 5. I owszem, sąd może jednak odstąpić od jej wymierzenia. MOŻE. Ale to, że będzie decydował sąd, oznacza, że każda ciężarna po poronieniu będzie narażona na dochodzenie, przesłuchanie i prawdopodobnie rozprawę, na której obcy ludzie będą dywagować, czy zjedzony poprzedniego dnia posiłek, przyjęte leki, podjęta aktywność fizyczna albo też wypadek typu poślizgnięcie/upadek ze schodów przypadkiem jednak nie były działaniem umyślnym.
    Dodajmy jeszcze, że w polskim prawie “umyślnie” nie oznacza tylko posiadania konkretnego planu “wezmę te leki i dzięki temu poronię” ale też “ponieważ choruję na astmę, to wezmę konieczne leki, mimo że wiem, że mają one zły wpływ na przebieg ciąży – godzę się na to” (na przykład, żeby móc oddychać).
    Owszem, nie ma “kryminalizacji poronień”. Ale jest robienie z każdej kobiety roniącej osoby podejrzanej o umyślność działań – bo jak inaczej można dojść, która NIE działała umyślnie?

    Zakaz badań prenatalnych:
    Jak wyżej, zakazu eksplicite nie ma. Jest:
    * usunięcie z przepisów fragmentu mówiącego o obowiązku zapewnienia informacji o nich i ich samych wszystkim kobietom (w przeciwieństwie do ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, gdzie mowa jest o grupach ryzyka i kobietach po 40 r.ż.)
    * zagrożenie więzieniem dla osoby, która spowoduje śmierć dziecka poczętego (1)
    * umieszczenie informacji o niekaralności, jeżeli lekarz spowoduje tą śmierć w wyniku działań leczniczych, ratując bezpośrednio zagrożone życie matki

    Amniopunkcja nie jest leczeniem. Jest diagnostyką. Obciążoną pewnym, niedużym, ryzykiem wywołania poronienia. Niewielu lekarzy będzie chciało ryzykować wykonanie tego badania w obliczu sformułowań z paragrafu 1 i 4 – ponieważ nie ratuje ona życia (bezpośrednio zagrożonego) matki, nie mają szans na zakwalifikowanie swoich działań w ten sposób.
    Są oczywiście badania nieinwazyjne (USG), ale już w tej chwili zdarzają się fanatycy twierdzący, że USG szkodzi płodowi. Jak długo, zanim i w Polsce ktoś postanowi pociągnąć do odpowiedzialności lekarza, który przeprowadził USG dwa dni przed tym, jak pacjentka poroniła? Może nacisnął za mocno? Może coś uszkodził?

    Ratowanie życia kobiety ciężarnej:
    “§ 4. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego.”
    Bezpośrednie niebezpieczeństwo można interpretować różnie. W prawie jest wykładnia mówiąca, że nie musi to być sytuacja natychmiastowa (występująca w krótkim czasie) a jedynie nieunikniona.

    (Przez) „bezpośrednie niebezpieczeństwo rozumieć należy takie niebezpieczeństwo, które grozi określonemu dobru natychmiast, a więc zagraża tak, że wszelka zwłoka w podjęciu czynności ratowniczych mogłaby czynić je bezprzedmiotowymi, bądź że naruszenie dobra nie musi nastąpić natychmiast, ale ma charakter nieuchronny, a wstrzymanie się od czynności ratowniczych mogłoby powiększyć rozmiary grożącej szkody lub utrudnić zapobieżenie jej” – (wyrok SN z 30 maja 1973 r., III KR 6/1973, Biul. SN 1973, nr 10–13, poz. 163)

    Czyli teoretycznie lekarz miałby prawo interweniować w przypadku ciąży pozamacicznej, z odpowiednim wyprzedzeniem i bez ryzyka dla zdrowia kobiety. Teoretycznie możliwe będzie leczenie onkologiczne (chemioterapia) nawet jeżeli nowotwór jest dopiero we wczesnym stadium. Teoretycznie. Ilu lekarzy zechce ryzykować wolność w sytuacji, kiedy będą ukarani, jeżeli ktoś dojdzie do wniosku, że działali nadgorliwie i zagrożenia nie było? Poczekają, aż jajnik pęknie, aż rzucawka dojdzie do stadium, w którym ciężarna umiera, aż będzie za późno. Aż będzie wiadomo, że bez wątpliwości ratowali życie w bezpośrednim zagrożeniu.

    Pytanie tylko, dla ilu kobiet będzie to zdecydowanie za późno. I umrą i one, i noszone przez nie płody. Mimo wszystkich prawnych wygibasów obrońców praw życia płodu, jak się nie uratuje matki, to i płód nie ma wielkich szans. Mimo wszystkich zabiegów erystycznych i brania “na honor”, w przypadku ciąży zagrażającej życiu nie ma czegoś takiego jak “matka poświęcająca swoje życie dla dziecka”. Kobieta umierająca w 12 czy 18 tygodniu ciąży po prostu umiera. Żadne dziecko dzięki temu żyło nie będzie.

    W efekcie powyższych rozważań można się zastanowić, czy zwolennicy nowego projektu faktycznie nie widzą logicznych wniosków, które można wyprowadzić ze skombinowania dwóch lub więcej paragrafów w tym (jednym tylko!) artykule, czy też są tak wyrachowani, że kłamią w każdej wypowiedzi, udając nieświadomość tego, do czego prowadzą proponowane przez nich zmiany w prawie.

    Czy moglbys odpowiedziec na pytanie z ostatniego akapitu tj. czy prawnicy Ordo Iuris faktycznie nie widza powyzszych konsekwencji, czy tez moze celowo tak zaprojektowali ustawe a teraz kłamią w kazdej wypowiedzi udajac nieswiadomosc?

  34. no to widze niezle wygibasy. Nie odpowiem co prawnicy czy zwolennicy z Ordo Iuris. Nie jestem zadnym. Aczkowlwiek powyzsza analiza jest wybitnie ukierunkowana na znalezienie czegokolwiek. Nalezy takie zastrzezenia podnosic jak najbardziej, zeby bylo jasne. Takie sprawy sa doszlifowywane w komisji, jak i rowniez sprawy grubsze.

    Za to w projekcie „Ratujmy kobiety” jest dopuszczalna aborcja do 12 tyg na zyczenie zupelnie wprost i otwartym tekstem. TAK CZY NIE?

  35. Karol:
    Nie, powyzsza analiza nie jest ukierunkowana na nic – to logiczna analiza konkretnych paragrafow plus juz istniejacych w prawie polskim.

    Jesli chodzi o projekt „Ratujmy Kobiety” :
    tak, projekt zaklada dopuszczalnosc aborcji do 12 tygodnia, potem dopuszczalnosc jest ograniczona.

  36. „A przepraszam, ktos tu twierdzi, ze aborcja to antykoncepcja? Ty tak twierdzisz, a to jest typowy demagogiczny chwyt erystyczny: oskarzac dyskutanta o cos absurdalnego, czego nie powiedzial, a potem wysmiewac ten poglad jako absurdalny w nadziei, ze zdyskredytuje to dyskutanta.”

    Nie mam wiecej pytan.

    Miłego dnia w słońcu!

  37. Ja co prawda jestem katolem ale może własnie dlatego nie zamierzam zawracać wisły kijem ani zmieniać wielowiekowej „tradycji”
    Zawsze znajdą się kobiety które będą chciały usunąc ciążę aby nie wyszło na jaw że mają je z kimś innym niż mężem ( znacznie częstsze niż gwałt) albo ze strachu przed wadami wrodzonymi ( nawet rozumiem)
    Ale moje pytanie jest inne – dlaczego domagacie się abyśmy wszyscy PŁACILI za takie zabiegi z kasy publicznej ?

  38. karroryfer:
    W Polsce istnieje system opieki zdrowotnej publiczny, ktory jest finansowany z podatkow wszystkich obywateli. W ramach tego systemu panstwo udostepnia w swoich placowkach wszystkie zabiegi, diagnostyke, leki etc.

    Jesli uwazasz, ze jakikolwiek legalny lek/zabieg etc. nie powinien byc finansowany w ramach tego systemu, to mozesz wyjasnic dlaczego? Bo jakas część zygotarian wierzy, ze cos jest grzechem smiertelnym?
    A co jesli wyznawcy zdrowocielstwa wierzą, ze osoby chore na cukrzycę są same sobie winne, podobnie ci co zapadaja na raka płuc? Dlaczego wszyscy maja placic za takie zabiegi? A co z ludzmi chorymi na choroby rzadkie? Jest ich zaledwie w skali kraju (w zaleznosci od schorzenia) kilkaset, a w wypadku niektorych ledwie kilkadziesiat. Dlaczego wszyscy maja placic za ich leczenie?

    W ogole po co jakis tam publiczny healthcare. Lepiej prywatny. Ale to odsylam na leczenie do USA. Sprawdz ceny.

  39. Kochani, nie zamierzam się boksować i opisywać, że nie jestem wielbłądem, kto jest fajny, a kto głupi :) Napiszę tylko tyle: zawsze mam dużo ciepłych uczuć do ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci, bo tacy zostawiają więcej przestrzeni i zasobów dla dzieci moich. Z punktu widzenia moich samolubnych genów, niech inni skrobią się na potęgę, niech mają dziecko jedno albo i pół – szczęść im Boże. Z wykładów z ekologii ewolucyjnej najbardziej wbił mi się tekst prof. Łomnickiego, że podstawową sprawą jest, że „niszę należy wpierw zasiedlić, a potem opanować”, co staram się uskuteczniać, na ile sił mi starcza :) Każdy idzie własną drogą, każdy tworzy swoje jutro. Ja jestem jedynie merystemem wierzchołkowym w długiej linii pokoleń sięgającej kilku miliardów lat :)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: