Napisane przez: futrzak | 15 września 2016

Jak Mały Jasio wyobraża sobie firmowe integracje…

Tzw. „company lunch” to nie jest głupi pomysł – pod warunkiem, że zrobiony sensownie.
W poprzednich dwóch firmach (też urugwajskich) było to zrobione sensownie: w każdy piątek firma funduje lunch dla wszystkich, podczas lunchu jest talk/prezentacja. Ja dostawałam swoje bezglutenowe żarcie – często lepsze niż cała reszta, która wsuwała pizze czy buły z McD, a ja np. mięso. No i gut…

… a w firmie macierzystej sobie wymyślili: almuerzo compartido. Znaczy, lunczyk zrzutkowy – każdy ma coś przynieść do podzielenia się z resztą. Pojebało ich???
Dla mnie oznacza to gówno z przeproszeniem a nie lunch, bo przeciez nie mogę jeść nic z glutenem, więc nie zjem nic, bo oczywiście nic innego nie będzie. Już to ćwiczyłam na poprzednich imprezach firmowych, dziękuję. No ale z drugiej strony oczywiście będę jako ta czarna owca, jak sobie przyniosę żarcie tylko dla siebie. A stać za garami nie mam najmniejszego zamiaru.

Cudowności „imprezy” przydaje fakt, że kuchnia jest dużo za mała, żeby pomieścić wszystkich, więc będą sobie skakać po głowach. Ohyda.
Najchętniej nieszłabym wcale, ale jak na złość jutro muszę, bo kolega co ze mną pracuje od tygodnia właśnie dziś skończył skrypty, ale musi je zrobić kompatybilne z makówą, a tak się składa, że jedyna maszyna MacBookPro w firmie to jest moja własna, prywatna. Ta…..

Normalnie czuję się jakbym została zarzucona spowrotem do Polski i pracowała dla jakiegoś taboreta Janusza byznesu, co żydzi na wszystkim. Fascynujące, że w poprzednich dwóch firmach jakoś nie mieli problemu z zapewnieniem każdemu do pracy MacBooka, a tutaj – muszę się o to wykłócać, MIMO tego, że klient z USA wyraźnie życzy sobie kompatybilności ze swoim środowiskiem pracy. Aż miałam im ochotę wykrzyczeć – z czym do ludzi? Pchacie się na rynek amerykański to sorry, ale trochę trzeba zainwestować kasy, żeby być kompatybilnym z klientami, a nie taka żenua. Sprzętu do videokonferencji też nie mają. Tutaj akurat mam żłośliwą, wredną satysfakcję: MNIE osobiście tenże brak wisi i powiewa, bo nawet przy połączeniu z kompa, z echem i bez słuchawek i tak wszystko rozumiem. Za to koleś, co ze mną pracuje, nie. Jak i kilka jeszcze innych osób, których znajomość angielskiego jest nie za dobra.
Wkurwu dopełnia fakt, że jak już pisałam wcześniej, mogę swoją pracę wykonywać całkowicie z domu, ale nie, BO NIE. Oni jak te pierdolone kury, musza się gnieśc w jednej grzędzie, bez tego się nie liczy. Normalnie ręce opadają. Tym bardziej, że od paru kolegów z pracy już słyszałam, że oni WOLĄ ołpenspejs. Aaaaaa!!!!

I jest tylko jedna rzecz, która mnie tam trzyma: dobrze płacą.

Advertisements

Responses

  1. „Wkurwu dopełnia fakt, że jak już pisałam wcześniej, mogę swoją pracę wykonywać całkowicie z domu, ale nie, BO NIE.”

    @Futrzak,
    Mimo, że odległość Urugwaju od byłych krajów demokracji ludowej wynosi parę tysięcy kilometrów i prawie 30 lat, to ten przymus kontrolowania pracowników przez przychodzenie do pracy jest mi dziwnie znajomy. Moim zdaniem szefostwo firmy nie zna się na możliwościach produkcyjnych pracowników.

  2. skąd ja to znam…

  3. Bronek:
    jak napisalam, tu nawet nie chodzi o przymus kontrolowania ale o wiare w to, ze jak sie siądzie w jednej grzędzie i będzie gdakać jak reszta, to zwiekszy to efektywnosc pracy. Od ladnych paru osob slyszalam, ze oni WOLA przychodzic do biura i WOLA ołpenspejs niz np. oddzielne kubiki.

    Ja jestem osoba, ktora do pracy potrzebuje koncentracji i to w ciszy. Trzaskanie drzwiami, rozmowy, ploty i podobne pierdolety mnie tylko wkurzają. Rozumiem, ze ktos moze miec inaczej, ale narzucanie wszystkim jednego sposobu pracy jest wkurwiajace. Podobnie jak terror skowronkow, co to zrywaja sie o 6 rano, a jak ktos ma inaczej, to go wyzywaja od leni etc.

  4. Współczucie. Mój projekt zalicza kolejne obsuwy. Słyszę jedynie zagrzewanie „do walki”. Na parę moich uwag, że akcja „sprężamy się” nie może trwać permanentnie trzeci rok odpowiedzią była cisza. Ale Matrix ma się dobrze i życie płynie dalej. Alleluja i do przodu !

  5. korposzczur:
    a jak reaguja na twoje sugestie tego, co nalezy poprawic, tj. konkretne propozycje w stylu „to i to” a potem „tamto” to wtedy ja bede mogl zrobic X, bo ja narazie jestem zablokowany?

  6. Zawsze mnie bawią firmy których oszczędzanie na wszystkim powoduje absurdalne problemy, a jednocześnie mają kasę żeby dobrze płacić.

    Nawiasem mówiąc pracowałem kiedyś dla firmy która marnie płaciła, ale wszystkie takie problemy były bezpośrednio rozwiązywane. Siedziałem tam zdecydowanie zbyt długo biorąc pod uwagę zarobki, ale naprawdę przyjemnie przychodziło się do pracy;-)

  7. gszczepa:
    wiesz, oni doskonale zdaja sobie sprawe z tego, ze jakby mi nie placili dobrze, to bym tam nie gnila – bo po co?
    Jestem jedna z dwoch (na blisko 70 zatrudnionych osob) osob, ktore rownoczesnie maja znajomosc angielskiego na poziomie fluent ORAZ doswiadczenie pozwalajace na pociagniecie calego projektu dla klienta z SV – a ci sa wyjatkowo wymagajacy. Na tym kliencie o malo nie polamali sobie zębów – bo podsuneli 3 inne osoby, które nie dosc, ze zostaly odesłane z kwitkiem, to jeszcze zepsuły prawie caly kredyt zaufania, ktory klient mial do mojej firmy.
    No to sie nauczyli, o malo nie rujnujac kontraktu.

    Natomiast co do reszty problemow – oni sobie najwyrazniej nie zdaja sprawy z ich istnienia. Jak ja im cos mowie, to jakbym mowila do sciany. Dopiero jak szefowa oddzialu z USA zaliczyla glebę z komunikacją z klientem z powodu braku sprzetu do videokonferencji, to cos sie zaczelo ruszac w stylu „o to moze pod koniec roku cos zorganizujemy”.
    I tak jest ze wszystkim. Oni kompletnie nie rozumieja, ze nie kazdy jest kurą na grzędzie ktora sie doskonale czuje w kurniku. Ze sa ludzie, ktorzy wola pracowac calkowicie zdalnie.

  8. To jest taki „teamwork”. Nie, zeby byli jedyni jako nacja. Jeszcze gorzej to wyglada (z tego co wiem) w Korei i Japonii. Tam jak usilujesz sie nie zjawiac na firmowych parties, ktore zdarza sie, ze ciagna sie do pozna w noc, sa mocno zakrapiane alkoholem, a potem na drugi dzien rano musisz sie zjawic punktualnie w pracy – to masz przesrane i dlugo nie popracujesz.
    Tu przynajmniej aktywnosci typu afterparties nie sa obowiazkowe.

  9. @futrzak – Co należy poprawić ? Wersja nie do przyjęcia – albo zatrudnić ludzi (choćby na zlecenia na pół roku/rok), albo zastopować część projektu w celu nadgonienia zaległości. Ale „to się musi udać” i ple ple ple. Ordynarnie więc pytam co jest najważniejsze lub co teraz mam robić. Bo mam rzeczy bieżące, ważne, najważniejsze, priorytetowe, bardzo priorytetowe, itd Nie chcę ich wkurzać, bo rozumieją sytuację i nic nie mogą zrobić, bo nad nimi są inni, a nad innymi jeszcze inni :):):):) A każdy walczy by zachować stołek. Jak ich wymienią to pewnie przyjdą mumie, które „wszystko dadzą radę” i trzeba będzie machać wypowiedzeniem. W sumie trzyma mnie tam kasa (w sumie nie super wielka), a przede wszystkim 40h tydzień pracy.

    Sorry dla wszystkich za ostatnie może zjadliwe posty, ale były niezłe boje w tym tygodniu :):):) I niestety chyba polegliśmy. A ja dalej nie mogę nauczyć się postawy „wzorowego Hindusa”.

  10. Przecież śa gotowe obrazy OSX na Vmware !
    Pozatym jak dobrze płacą to po co narzekać ? Ja wolałbym 100$ podwyżki niż firmowy macbook/telefon a za 200-300 to nawet samochód.
    Gdyby mi dano do wyboru to wybrał bym też pewnie 50$ i imprezy składkowe.
    Wolę to niż chlanie na umór bo jest za „darmo” – ale to pwenie znaczy że jestem stary :)

  11. karroryfer:
    ISO image na Vmware mnie absolutnie nie urządza, bo aplikacja under test to jest Single Page App, in Angular, heavy in JS, ktore jest renderowane in runtime po stronie klienckiego browsera, wiec performance tutaj WYBITNIE ma znaczenie. Juz roznica miedzy moim MacBookiem a ubuntu na HP jest rzędu 6-7 sekund na jednym skrypcie, co przy kilkudziesieciu jest juz powaznym problemem, a na VMware to bylby kompletn slimak unusable.

    Co do reszty: pieniądze to nie wszystko. Ty chyba sobie nie zdajesz sprawyz tego jakim bólem w dupie jest developerka kodu na jednej platformie, a potem korzystanie Z CUDZEGO komputera, zeby to debugowac.

  12. korposzczur:
    smiem twierdzic, ze takiej postawy nie da sie nauczyc bez spuszczenia w klopie polowy mózgu…takze, yyyyy jest to pewien problem….

  13. Czy ja moge do Ciebie maila prosic? Mam sprawe do Ciebie w kwestii programistycznym o ile moge sie tak wyrazic a na blogu nie moge znalezc. Pozdrawiam Ewa

  14. „Ja jestem osoba, ktora do pracy potrzebuje koncentracji i to w ciszy.”

    Koncentracje uwagi można poprawić do tego stopnia, że zapomnisz o świecie zewnętrznym. Na ten moment to u ciebie zdaje się ma miejsce proces automatyczny: koncentracja -> impuls z zewnątrz (hałas) -> reakcja automatyczna (wkurw).
    Można to zmienić, a raczej wypadałoby, bo widać po emocjach, że to ci przeszkadza.Świata nie zmienisz, za to możesz siebie.

    Polecam ćwiczenie na koncentracje w postaci koncentracji na oddechu. Można skupić uwagę na powietrzu przemykającym w nosie, albo unoszeniu się i opadaniu klatki piersiowej.
    Gdy się rozpraszasz to powracasz do koncentracji na oddechu. Koncentracje ćwiczymy podobnie jak mięśnie, trochę to monotonne, ale daje świetne efekty. Mnisi tybetańscy potrafią się tak głęboko skupić na oddechu, że nie reagują na głośne dźwięki oraz ból.
    Co więcej, głęboka koncentracja wywołuje w mózgu wzmożone wydzielanie tlenku azotu, dzięki czemu możesz odczuwać wzrost przyjemności.

    No to teraz nie jęcz, tylko do roboty ;)

  15. Ewa:
    email jest pod zakładką „About”.

  16. żydzi?…ty tak powaznie? utrwalanie stereotypu skapego zyda? nieladnie…

  17. […] dopiero-co na mentalność urugwajską, zgodnie z którą jak się nie siedzi w biurze, to się nie […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: