Napisane przez: futrzak | 7 Wrzesień 2016

Myślenie korporacyjne

…czyli najlepszy pracownik to zniewolony pracownik.

Bo jeśli masz człowieku przerwę w pracy – np. rok – to dla większości korporacji jesteś towarem zepsutym, drugiej, a nawet trzeciej jakości.
Korporacyjny rekruter myśli bowiem tak: nawet jeśli jest recesja i setki tysięcy ludzi jest masowo zwalnianych (albo traca klientów i swoje biznesy), to przecież najlepsi zaraz znajdują pracę. Oczywiście, kazda corpo – ba, kazda firma, nawet najgorsza, chce tych najlepszych.
Myślenie w kategorii jednostkowej i zastygniętego absolutu, które nie dopuszcza do świadomości tego, że performance danego pracownika to nie jest stała matematyczna, tylko podlega ciągłym fluktuacjom (o czym pisałam już trochę tu).

Powiedzmy jednak, że powyzszy przypadek ma jeszcze jakieś uzasadnienie. Ale co z ludźmi, którzy co rok-dwa robią sobie dłuższy urlop, na przykład po to, żeby zająć się czymś innym, niż praca? Czyms, czego robic nie mogą, gdy pracują w trybie 9-to-5? Wszystko jedno, co to ma być. Wybudowanie domku w srodku nikąd, hodowanie zwierząt, pojechanie na wolontariat do biednego kraju, podróż dookola swiata – whatever. W realiach amerykańskich tj. znikomej ilości urlopu (ci, co na etat) lub braku urlopu w ogole (kontraktorzy) to jedyny sposób, żeby przed emeryturą i starością mieć coś z życia więcej, niż tylko pracę, pracę, pracę i pracę.
I co? Nic. Taka osoba też jest pracownikiem drugiej kategorii, bo przecież może sobie znowu za dwa lata zechcieć mieć dluższy urlop – a najlepiej mieć pracownika, któryby zasuwał na okrągło, nie wymagał urlopów ani świąt, bo firmę będzie to kosztować sto dularków więcej…

Z powyższego wyłania się idealny obraz korpopracownika: młody, zdolny, błyskotliwy, z kwalifikacjami dokładnie takimi, jakich na daną chwilę potrzeba. Pracujący na 1099 (polski odpowiednik: DG), mogący w dowolnym czasie zostawac dowolnie dlugo i wyrabiac nadgodziny. Najlepiej, zeby mial kredyt do splacenia (taki raczej nie zrobi sobie sabbatical leave) i najlepiej facet, bo jeśli kobieta, to moze zajsc w ciążę albo bedzie brala zwolenienia w razie choroby….

Brzmi znajomo?

Advertisements

Responses

  1. Dlatego kocham Warszawę. Pracując tu ma etacie mogę pozwolić sobie na zwolnienia lekarskie na siebie, moje dziecko plus dwa dni opieki nad dzieckiem, plus 26 dni urlopu.

    Może mój samochód ma 9 lat i koledzy z pracy-Amerykanie dziwią się że nie jeżdżę Porsche, ale też dziwią się gdy znikam na tydzień podczas choroby i nie mam w tym czasie przeszczepu serca, albo jadę na wakację kilka razy w roku…
    Coś za coś. Ale oczywiście jestem wśród tych szczęśliwych, którzy żyjąc w Polsce nie chodzą głodni.

  2. Jestes przede wszystkim wsrod tych, ktorzy maja prace na etat i jeszcze do tego w normalnej firmie, a nie takiej jak InPost (na przyklad):

    Na kilka dni przed wypłaceniem pensji 1200 pracowników InPost za 10 tys. zł sprzedał swoją spółkę-córkę Bezpieczny List. Listonosze od nowego właściciela pensji nie dostają. Zamiast tego otrzymują wypowiedzenia. Właściciel InPostu Rafał Brzoska tłumaczy, że choć poprosi kupującego wyjaśnienia, to on, ze swoimi byłymi pracownikami nie ma już nic wspólnego.

  3. A potem firma dziwi się, że pracownik nie jest lojalny. Jaka lojalność jeśli jesteś trybikiem do wymiany w każdej chwili. Zostaje goły stosunek praca-płaca. Miałem kiedyś szefa – mistrza nieformalnych nacisków. Kiedyś mu odmówiłem jakiejś roboty. Rzekł „mogę ci kazać” na co ja „poproszę o polecenie pisemne”. I skończyło się naciskanie. Przynajmniej to po bandzie.

  4. Hey Nina,

    Obil Ci sie moze o uszy ten wywiad, albo tekst?

    http://www.hanselminutes.com/533/building-remote-first-teams-with-karolina-szczur

    View story at Medium.com

    Dobrze Karolina rzecze, mnie sie podobalo. No i referencje do githubowych list interesujacych film – super sprawa. Milego sluchania/czytania :)

  5. rm:
    zdalnie pracuje od ponad 10 lat (w tym okres 2.5 roku pracy calkowicie zdalnej, gdzie nigdy na oczy nie widzialam nikogo, kto w firmie pracowal razem ze mna) – nie dowiedzialam sie z tego artykulu nic, czego bym juz nie wiedziala.

    Takich artykulow jak jej jest mnostwo. Maja jedna wade: opisuja teoretycznie jak to powinno wygladac. A praktyka rzadko kiedy taka jest, zeby nie powiedziec wcale. A to ma byc „starters guide”…..ehm.

  6. hej Nina,

    no super. a jak sie ma ta wiedza do praktyki? w kontekscie zadowolenia z aktualnej sytuacji? umiejetnosci sprzedania wiedzy w strawny sposob? obecnosci w sieci? wiesz te retoryczne pytania, w rytmie popularnego ‚zeby praca Ciebie szukala nie Ty pracy’ addagio.

    jesli o sam wywiad chodzi to ja wzialem go za ‚wprowadzenie do tematu’. myslalem raczej jako o podpowiedzi, szczegolnie w kontekscie wspomnianych popularnosci tekstu, podlinkowanych firm no i samej Karoliny ktorej mozna zalozyc wiedzie sie calkiem niezle.

  7. rm:
    Wchodzisz na cudzego bloga z czyms, co mozna uznac za ordynarna reklame (podany link ma sie w zasadzie nijak do wpisu), pytasz o opinie. Najwyrazniej moja opinia nie spodobala ci sie, bo przechodzisz do argumentów ad personam.
    Really?

    Naprawde uwazasz, ze to jest dobry sposob na zaczęcie jakiejkolwiek dyskusji?

  8. Nina,

    Wiesz to troche inaczej jest.

    Czytam z uwaga co piszesz, artykul za artykulem o tym jak to mogloby by dobrze gdyby nie bylo jak jest (z uwaga bo pamietam Cie jeszcze z czasow usenetu i ciesze sie ze jestes, tak po prostu, no i zycze Ci jak najlepiej).

    Takze wyobraz sobie ze wpada mi w rece artykul, widze ze tekst spodobal sie Hanselmanowi na tyle ze zaprosil dziewczyne do rozmowy. Dobry artykul, faktycznie, no i fajnie pokazuje jak mozna przekuc doswiadczenie i dobry pomyslunek w swietny PR (i globalny!). Mysle ze warto by sie podzielic, podobnie jak wczesniej gdy wspominalem o vividcortex w Montevideo, czy niedawno sugerujac jak moglabys opowiadac o swoim doswiadczeniu i umiejetnosciach tak zeby byc uslyszana przez wlasciwych ludzi.

    Uh, a tu mnie z lewego biodra trafia strzal ze rad nie potrzebujesz bo juz wszystko wiesz a z prawego ze argumentuje, i to personalnie…

    … woah!.. Okay, okay, unsolicited advice need not apply, got it! ;) Prewencyjne akcje (choc jakby faktycznie uzasadnione, szczegolnie ze wydaje sie inaczej niz ja masz skalibrowany prog dla wujkow dobra rada) zupelnie niepotrzebne.

    Takze sugestie zostawiam dla siebie. Czytac jak wpadalem tak bede wpadal, jesli pozwolisz.

  9. rm:
    dziekuje za wyjaśnienie. Wiele zmienia.

    Nigdy nie twierdziłam, że wiem wszystko, wręcz przeciwnie. Ale podlinkowany artykuł faktycznie nie mowi o niczym, czego bym nie wiedziala.

    To, co jest w takich artykulach pomijane (i co jest zarazem najtrudniejsze) a czego z chęcia bym wysluchala to jak zmienić mentalność ludzką.

    Ja wiem, jak zorganizowac pracę zdalną tak, zeby to mialo ręce i nogi. Ale co z tego, kiedy usiłujesz cos robic w ten sposob i natrafisz na MUR, opór żywej materii. Bo ktos nigdy sie nie zetknal z X, wiec uwaza ze to niemozliwe. Bo jesli on/ona nie potrafi, to napewno nikt nie potrafi – więc jest jedno wielkie NIE.
    Albo mamy do czynienia ze zwyklym zamarznięciem mózgu, ze tak powiem.

    TO jest najtrudniejsze – zmiana mentalnosci ludzkiej. Cala reszta to betka. Glupi przyklad ze zbyt wolna maszyna. Moge powtarzac sto razy i pokazywac, jak to negatywnie wplywa na moja prace ale NIE DOCIERA chyba ze wlasciciel firmy SAM trafi na dokladnie taki problem. Tak wlasnie bylo w obecnej firmie ze sprzetem do videokonferencji. Powtarzalam o tym od dawna, ale DOLECIALO dopiero jak CEO musial sam odbyc konferencje z wiecej niz jedna osoba i okazalo sie, ze nic nie zrozumial z tego, co mowili po drugiej stronie. A i tak, jakos ow sprzet wyparowal z listy priorytetow do zakupu.
    I tak jest ze wszystkim.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: