Napisane przez: futrzak | 24 Sierpień 2016

Parodia pracy zdalnej…

Ostrzeżenie.
Jest sobie taka firma, nazywa sie Crossover. Jest to agencja poszukująca programistów i testerów, devops etc.
Kuszą przepięknymi ogłoszeniami: „automation architect – 100K” „java architect – 120K” „completely remote jobs, from anywhere in the world!” i tym podobne.
Nie dajcie się skusić.
Firma jak najbardziej istnieje, jak najbardziej zatrudnia – ale na jakich warunkach i jak płaci, to jest dopiero kuriozum.
Otóż: musisz sie pracowniku zgodzić na instalację specjalnego oprogramowania do monitoringu na swoim komputerze. Owo oprogramowanie co 15 minut uruchamia kamerę i robi zdjęcie. Jeśli na zrobionym zdjeciu cię nie ma to znaczy, ze nie pracujesz, wiec nie masz za ten czas płacone. Oprogramowanie rowniez ma keylogger – czyli, nie klepiesz w klawiature dluzej, niz okreslony przedzial czasu – znaczy nie pracujesz, wiec nie będzie ci za ten czas płacone….
Co więcej: jeżeli określone zadanie które masz wykonac, wykonasz poźniej (bo na przyklad miales wizyte u lekarza w godzinach pracy, ale konczysz o tę godzinę poźniej) – to wtedy tez płacą mniej bo „spóźnienie”.

Fucking mind boggling, jakby powiedzieli Amerykanie – bo aż słów braknie po prostu na inny komentarz…

Advertisements

Responses

  1. Tej firmy akurat nie znam, ale inne są podobne. W Polsce dotychczas było nieźle, ale to już się zaczyna zmieniać na gorsze – oczywiście dla pracobiorcy.

  2. U mnie w robocie by sie taki system przydal, zeby pokazac jak druzgocaco niska jest efektywnosc pracy. Zaczynamy prace o 8.30. Jest w tej chwili 9.20 i wiekszosc szykuje sobie sniadanko, ktore zaraz skonsumuja ze smakiem w tak zwanym sanktuary, czyli w kantynie. Wczesniej byly dyskusje o pierdolach, jak juz sie nagadali to teraz czas na jedzonko. Gosciowi obok mnie jakis teledysk na youtubie miga na ekranie. Obawiam sie, ze by szefowstwo mieli szoka niemalego, jak by wyszlo, ze taki jeden z drugim na 7.5 godziny, ktore powinni pracowac pracuja rzeczywiscie moze ze 3…a reszta to gadanie, lazenie bez celu i tylko rozpraszanie innych. Jak nie jestes w tej grupie to jeszcze uslyszysz na appraisalu, ze jestes quiet, reserved, not a team player and not willing to network with other colleagues :).

  3. A ja myślałem, że mierzenie efektywności pracy programisty liczbą linii kodu wrzuconych do repozytorium każdego dnia to największa głupota…

  4. A jakby tak zainstalować „myszkomat” (było kiedyś takie coś do klepania bez sensu w klawisze i ruszania myszką, jak zarabiało się ułamki centów na oglądaniu i klikaniu w banery) i nadmuchowanego programistę przed kamerą posadzić? :D

  5. chip butty:
    nic by ten system nie dal. U ciebie w firmie problem najwyrazniej polega na tym, ze nikt z szefostwa nie zawraca sobie glowy sensownym zorganizowaniem i pilnowaniem pracy tj. rozliczaniem pracownikow na zasadzie zadaniowej.
    To w ogole jest szerszy problem: od kontraktorow na przyklad wymaga sie dostarczenia okreslonego produktu/ugslugi w okreslonym czasie, a od pracownikow etatowych nie. Ciekawe, dlaczego…

    adam bieganski:
    od razu przypominaja mi sie scenki z Kalifornii gdzie obowiazuje cos takiego jak commuter lane na autostradzie no i ludzie zaczeli ten wymóg obchodzic w taki wlasnie sposob: sadzac manekina na siedzeniu obok kierowcy. I mem:
    zatrzymany samochód, policjant podchodzi i kłuje pałką manekina ze słowami „speak, speak!!!” :)))))

  6. naprawde dziwne. poczyatlem troch dyskusjii an ich tematy – wyglada na to ze to kolejna reinkarnacja tej samej firmy. Nie moge sobie wyobrazic sytuacji kiedy moglbym z uslug takiej firmy skorzystac – ale skoro istnieje to sa tacy co korzystaja. Wyglada na to ze wiekszos pracownikow to India , no i oczywiscie duskutanci lamentuja ze to zagrozenie dla wszystkich pracownikow , rownanie w dol itp…
    Takie i podobne lamenty slysze od 20 lat i nadal apkalipsa nie przyszla choc so lepsze i gorsze czasy

  7. To jest właśnie teraźniejszość i przyszłość pracy zdalnej (i nie tylko) przy kompie, czy się to komuś podoba czy nie. Każda firma instaluje teraz oprogramowanie szpiegujące na kompach, bo wyszło że ludzie sobie odpalają pudelka albo streamy w czasie pracy. Wyjątkiem co ciekawe są urzędy publiczne, państwowe… A tam to np. moja znajoma niedawno wspominała że nie ma już siły oglądać 3 filmów w czasie pracy jak kiedyś (pracuje w Min. Fin.), musi zejść do 2. Starzeje się, co zrobić…

  8. WW:
    co rozumiesz przez „apokalipsa” – bo to chyba tutaj slowo kluczowe. Natomiast jesli chodzi o warunki zatrudnienia i platnosci – są tym gorsze, im bardziej dziki kraj na terenie którego operuje firma. W Indiach jest wystarczająco duzo zdesperowanych ludzi, zeby sie godzic na jakiekolwiek warunki pracy, niestety.

    gajger:
    nie, to nie jest terazniejszosc. Zdalnie pracuję od ponad dekady i w zadnej firmie jeszcze nie natknęlam się na podobne warunki. Siedzę na kanale (slacka) skupiajacym kilka tysiecy zawodowcow z mojej branzy z calego swiata. Ostatnio byla dyskusja na temat w/w firmy – tylko jedna osoba zetknela sie z nia osobiscie i tylko dlatego facet podjal sie pracy, bo byl zdesperowany (sytuacja osobista). Nikt z nich poza tym nie zetknal sie z firma, ktora instalowalaby takie oprogramowanie jako wymog przyjecia do pracy.
    Takze obawiam sie, ze twoje dywagacje są całkowicie z palca wyssane.

  9. @futrzak

    Poczekamy, zobaczymy.

  10. No i co z tego, że oglądam pudelka czy siedzę na fejsie w pracy? Jestem programistą, a nie kurwa maszynką do wklepywania literek.

    Takie pieprzenie, że ludzie „w efekcie pracują 3 godziny dziennie, bo kawka, spacerek, pączki, fejsik” jest z dupy. Programista, tak jak nauczyciel i większość zawodów wymagających myślenia, pracuje nawet, jak nie jest w pracy.

    Ja czasem napiszę 2 linijki kodu w ciągu dnia, ale z punktu widzenia postępu projektu wykonałem 30%, bo rozwiązałem najpierw w głowie jakiś duży problem.

    I, get this, rozwiązanie przyszło mi do głowy po dwóch spacerach, 30 wejściach na pudelka i fejsa, czterech double espressos i w ogóle poza czasem pracy, bo jak się kładłem spać w domu, to mnie olśniło.

    SRSLY, jeśli praca wymaga monitoringu i keyloggera, to może jest to tzw. „gówno warta praca” (http://nowyobywatel.pl/2013/09/23/fenomen-gowno-wartych-prac/).

    Praca programisty na razie taka nie jest, i dopóki nie nastąpi AI singularity, prawdopodobnie nie będzie. Firmy, które próbują z niej zrobić takową to wyzyskiwacze przykładający rękę do erozji całej branży. Nie tylko dlatego, że programiści będą zmuszeni pracować za mniej, ale dlatego, że te projekty będą pełne bugów i kompletnie do chrzanu.

    Ja nie chcę, że strona online bankingu była zrealizowana w formie takiej niewolniczej pracy. Nie chcę, żeby software w moim samochodzie był spieprzony dokumentnie i zrzucił mnie z przepaści, bo sprytna firma-drucik wynajęła ludzi do wklepywania literek i siedzenia przed kamerką i oceniała jakość i przydatność na podstawie tego, kto umie lepiej klepać w klawisze i siedzeć przed kamerką.

  11. AI singularity wcale nie jest potrzebna by nastąpiła ta erozja. Ja po prostu obserwuję trendy. Do tej pory większość zawodów nieprogramistycznych związanych z komputerami (np. większość biurowych – 100% biur to kompy) podlega tej regule. Programistów jako takich raczej nie, gdyż w większości nie dają sobie jeszcze skakać po głowach, za bardzo się cenią i są cenieni.

    Ale trendy są nieubłagane. Próg wejścia do zawodu jest coraz niższy, duża liczba osób to tak naprawdę samouki. Tu wystarczy mieć komputer (każdy ma), głowę na karku (prawie każdy), dostęp do internetu a tam wszystko już jest. Teraz dużo osób kończy studia w tych kierunkach bo podobno można łatwo znaleźć pracę, i ciepło jest, i nie kapie na głowę (kompy nie lubią wody). I teraz używa się w większości języków wysokopoziomowych, łatwych w nauce. I coraz więcej oprogramowania się tworzy, którego tak naprawdę nikt nie potrzebuje. Fenomen gówno wartych prac właśnie być może zacznie przenikać i do tego dotychczas uprzywilejowanego towarzystwa. A tam już będzie czekał taki manager, który nie będzie wiedział jak wytłumaczyć szefostwu że kolejny deadline został przekroczony, i będzie miał „pomysł” jak temu zaradzić w przyszłości.

  12. gajger:
    AI jest potrzebna, bo jak juz napisal Adam, praca programisty jest twórcza i wymaga myslenia.
    Ty w ogole nie rozumiesz najwyrazniej o co chodzi w programowaniu, porownujesz to sobie z pracami biurowymi, ktore sa wybitnie odtworcze, i wyciagasz rewolucyjne wnioski dotyczace innej dziedziny.

    To tak jak z napisaniem dobrej powieści, skomponowaniem utworu muzycznego albo namalowaniem obrazu. Tak, to sa rzeczy, ktore specjalnie zaprogramowane komputery sa juz w stanie robic DZIS – ale to jest calkowicie ODTWORCZE i leci wg z góry ustalonego algorytmu. Cos w rodzaju: zawieszamy nad płótnem 5 puszek z farbą, robimy dziurę, rozbujamy, a jak sie farba cala juz wychlapie to wieszamy na ścianie i obwieszczamy, ze to dzielo sztuki. Tak, do stworzenia takiego „dzieła sztuki” w istocie czlowiek nie jest wcale potrzebny.

    Co z tego, ze jezyk jest wysokopoziomowy i latwiejszy w nauczeniu sie (Ruby versus assembly czy C, w istocie)? No to będzie mozna szybciej zaimplementowac dane rozwiazanie JAK JUZ GO WYMYSLISZ (a i tak w jezyku wysokiego poziomu natrafisz na poblem performance po drodze i tonę bugow, i ktos to bedzie musial naprawic, a to trudniejsze, niz trzaskanie kodu ze sztancy wg wzoru). Tu, dopoki nie bedzie AI, nic czlowieka nie zastapi, niezaleznie od tego co sie jakims durnym Januszom od pseudobiznesu poganiania niewolników wydawac będzie.
    I tyle.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: