Napisane przez: futrzak | 20 sierpnia 2016

Servicio technico Uruguay

Wlaśnie.
Zaczął ciec boiler do grzania wody – ale że nie z żadnego zaworu i łącza tylko ze środka beki, to Chłop stwierdził, że dzwoni po serwis. Gwarancja skończyła się parę miesięcy temu, ale zrobić trzeba, trudno, zapłacimy.
Pan od serwisu przyszedł we wtorek, obejrzał, powiedział że trzeba to zataszczyć do fabryki i że maksymalnie najdalej za 48 godzin będzie spowrotem.

Ok. We czwartek nie pojawił się – więc gul mi skacze, bo po doświadczeniach argentyńskich z naprawą czegokolwiek już miałam wizje następnego miesiąca mycia się w zimnej wodzie.
Pan wrócił z naprawionym boilerem w piątek, szast-prast zainstalował, powiedział że należy sie 690 peso (ok. 24USD) oraz wyjaśnił, o co chodziło. Otóż, rozszczelnił się zbiornik boilera bo… w budynku jest za duże ciśnienie zimnej wody (jest elektryczna pompa, a nie zbiornik grawitacyjny). W związku z tym ustawił główny zawór wody w pozycji nie otwartej do końca i polecił nie ruszać go.
Problem solved – a przy okazji nie skasował nic za samą naprawę beki – tylko za fatygę, mimo tego, że gwarancja już wyekspirowana.
Nie chciało nam się nawet dzwonić do właścicielki i zawracać jej tyłka taką śmieszną ilością pieniędzy – tym bardziej, że niedawno bez mrugnięcia okiem zapłaciła za nową baterię prysznicową (chce tylko rachunki, ufa nam na tyle, że nie przysyła jakichś inspekcji zaufanych fachowców etc.).

Cóż, od tej strony Urugwaj jest zdecydowanie lepszy niż Argentyna. Jak narazie nikt nie próbował nas oszukać na takich małych rzeczach; właściciele nie skąpią, robiąc naprawy wszystkiego byle jak, zaklejając taśmą klejącą; nie cwaniaczą na wszystkim próbując urwać pare dolarów tam, parę tu. To są niby małe rzeczy, ale potrafią zatruć życie codzienne dość skutecznie…

Reklamy

Responses

  1. zgadzam się z tym ciągłym oszukiwaniem w Argentynie i dziadostwem w wynajmowanych mieszkaniach. To byla wielka udręka. W pracy z Argentyńczykami też można się umęczyć-kombinacje, bylejakość ale jak dojdzie do konfrontacji to agresja, bezpodstawne wysokie mniemanie o swoich (miernych zazwyczaj) umiejętnościach…

    moim „ukochanym” przykladem na to, jacy są Argentyńcy jest to, że auto ukradli mi faceci, którzy przyjechali je obejrzeć (bylo wystawione na sprzedaz).
    pomoc policji- ha ha ha.

    24usd za taka usługę to serio „regalado”, bardzo milo!
    Urugwaj tylko kilka razy turystycznie ale zawsze z chęcią wracałam.

    Dobrze wiedzieć, że samo życie jest tam znośniejsze niż u ssiadów.

    Dobrej niedzieli dla Was.

  2. Ustawiałbym pompę, a nie zawór. Problem będzie pojawiał się prawdopodobnie dalej. Chyba, że zawór zawiera reduktor ciśnienia.

  3. maglop:
    tak, mentalnosc Urugwajczykow jest inna, i to sie przeklada na zycie codzienne.

    korposzczur:
    no tak, ale do pompy nie mamy dojscia. Zawor jest przed zbiornikiem – jesli nie jest otwarty do konca, to sila rzeczy cisnienie wpadajacej wody jest nizsze.

  4. @korposzczur
    Masz rację, ale nie o to do końca chodzi. Oczywiście niezależnie od stopnia otwarcia zaworu ciśnienie statyczne jest takie samo. Ale ono nie jest problemem. Zbiornik przecież się nie rozpadł razu po podłączeniu.
    Chodzi o uderzenie hydrauliczne i dynamiczne obciążenia połączeń w zbiorniku. A tu już zmniejszenie napływu, nawet przy zachowanym ciśnieniu ma znaczenie. Zwyczajnie dostarczasz mniej energii hydraulicznej do zbiornika w danym czasie.

  5. Przyłączyć reduktor, taki jak przy butlach gazowych…

  6. @gajger,
    W budynkach wysokich (np 10 pięter) powyżej sieć wodociągowa jest rozdzielona.
    To jest zwykły hydrofor (w każdym razie w polskich wieżowcach). Od 4 -go piętra jest sieć zasilana z hydroforu a ciśnienie ustawia się na wyłączniku ciśnieniowym. Ot, cała filozofia.
    Uderzenie hydrauliczne był częstym przypadkiem w sieciach ciepłowniczych pompowych zasilanych bezpośrednio z ciepłowni w latach 80 tych ubiegłego wieku. Po wyłączeniu napięcia (kto pamięta komunikaty w radiu o stopniu zasilania 20!) następował spadek ciśnienia u układzie na skutek wyłączenia pomp obiegowych. Jeśli po powrocie napięcia obsługa nie zamknęła zaworu na tłoczeniu, w sieć szła fala uderzeniowa powodująca pękanie słabych elementów.
    Ale obecnie takich systemów już się dawno nie stosuje.

  7. @rewolucja – a to racja, dynamiczne rozerwie. Ale nie musi się rozlecieć od razu, po prostu po czasie może zacząć cieknąć na śrubunkach. Zależy jakie ciśnienie mają, bo Chinole np baterie umywalkowe robią już chyba na 4 atm i plastikowy mieszacz po czasie cieknie przy dużym ciśnieniu. Z ciekawostek – jak znalazłem nowe lokum okazało się, że nie ma zaworów bezpieczeństwa. Więc założyłem i okazało się, że puszcza. Po kilku próbach wyszło, że z wodociągu mam 9 atm !

  8. Chińska bateria umywalkowa (najtańsza – 12zł) którą wymieniałem kiedyś na wynajmowanym rozleciała mi się w rękach… Dosłownie. To był chyba stop cyny z papierem co by tłumaczyło porowatą strukturę tego czegoś. Normalnie można było trzeć palcem i rozcierać strukturę baterii.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: