Napisane przez: futrzak | 11 Sierpień 2016

Droga do sukcesu

W wieku dorosłym Polak karmiony jest prawdami objawionymi odnośnie świetlanej ścieżki do osiągnięcia sukcesu. Kołcze zacierają łapki.

Jedna z prawd oczywistych: utożsamianie błędu z porażką. Że ci, co osiągneli sukces, uczyli się na własnych błędach, wstawali, szli dalej i tak w kółko. Niby prawda, ale…ale jak zwykle ten świat bardziej skomplikowany jest.
Trzeba walczyć nie tylko z porażką, ale i z nawykami utrwalonymi i zaklepanymi na beton przez dekady.

Czego uczy Małego Polaka (i nie tylko jego) system edukacji? Ano dokładnie czegoś przeciwnego. Błąd jest karany od najmłodszych lat, podobnie jak krytyczne myślenie. Pomyliłeś się w rachunkach? pała. Pała z klasówki, pała przy tablicy – w tym ostatnim wypadku można jeszcze liczyć na bonusowe upokorzenie: przypomina mi się tutaj koleżanka z klasy ze szkoły średniej, która pomyliła się na lekcji angielskiego pod tablicą tłumacząc zdanie. Reakcja nauczycielki? „Grace, ty powinnas krowy pasać na tej twojej wsi, a nie uczyć się angielskiego!”.
A taka reakcja nie należała do rzadkości. Co zrobi dorosła Grace? Czy będzie w ogole probowala mowic po angielsku? Nie. Czy byla osamotniona? Nie sądzę. Koleżanka, która pracuje jako tłumacz w UK mówi, ze na codzien tlumaczy dla Polaków, którzy rozumieją angielski, ale ze względu na blokadę nie są w stanie wydusić ze siebie skladnego zdania w lengłydżu.

Myślenie krytyczne, kreatywność? Jasne, jasne. A co spotyka dzieciaka, który odpowiada na źle sformułowane pytania nauczyciela* w sposób niestandardowy? Raczej nic miłego.
Jaka jest główna lekcja wyniesiona ze szkół? Obey, so you survive. Repeat, so you are rewarded.

Czy ktoś jeszcze się dziwi, że po 16 latach takiej pseudoedukacji przeciętny Kowalski boi się porażki, boi się wychylać, nie umie myśleć samodzielnie i daje sobą manipulować?

I tu wkraczają tzw. kołcze. Lekarstwo?
„Bądź świadom możliwości wystąpienia porażki! Zamiast ogłaszać kapitulację – wykorzystaj całą energie, która ci pozostała na wymyślenie sposobu, jak wrócić na właściwe tory!

A któryś mówi, jak właściwie od strony praktycznej zmienić nawyki zalęgłe w czaszce przez ostatnie 2 dekady? Właśnie. Recytują tylko wykute do łba regułki i przekazują dalej, a jak ktoś nie wie jak, to słyszy „bo się za mało starasz”.

Pomyśl o tym, Kowalski, zanim znowu dasz sobie wyprać mózg następną jedynie słuszną receptą na wszystkie niepowodzenia w życiu…zwłaszcza, jeśli to będzie recepta polegająca *znow* na bezmyslnym powtarzaniu i klepaniu czegokolwiek…

* – jednym z takich źle sformułowanych pytań jest klasyczne „co poeta miał na myśli” tudzież „co autor chciał powiedzieć”. Wiele, wiele razy dostałam pałę. Oczywiście bardzo szybko nauczyłam się, że odpowiedź „skąd mam wiedzieć, co miał na myśli, nie miałam okazji spotkać go osobiście i porozmawiac” skutkuje pałą. Potem jednakże też nie było wesoło – zwykle lektury wszystkie czytałam, bo byłam molem książkowym, ale przy „odpytywaniu ze znajomości” też często dostawałam pały – po prostu nie rozumiałam książki tak, jak pani od polskiego na lekcji objaśniała, więc „pani” bardzo szybko uznawała, że widocznie nie przeczytałam książki. Podobnie było z historii. Ponieważ podręczniki nudziły mnie potwornie, to sięgałam po inne źródła – np. historii Polski uczyłam się z książek Jasienicy. I to był mój błąd, bo jak tylko usiłowałam dyskutować, byłam usadzana pałą. Nawet z matematyki kiedyś zawaliłam egzamin komisyjny w szkole średniej, bo „pani” od matematyki uznała, że co z tego, że rozwiązałam wszystkie zadania poprawnie, skoro nie zrobiłam tego metodą, która była w klasie uczona, więc się nie liczy. Wytchnienie przyszlo dopiero na studiach, ale co z tego, skoro uraz pozostal i zajęło mi wiele lat pozbycie się go, a i do dziś czasami hydra podnosi głowę…

Advertisements

Responses

  1. Dzieki za ten wpis. Juz myslalem, ze to ze mna cos nie tak i ze tylko ja tak to widze.

  2. O porażce edukacji (przynajmniej polskiej) pisałam już kilka lat temu, z perspektywy nauczycielki. Nauczyciel ma po prostu zrealizować program nauczania. Za to mu płacą. Dziecko ma wchłonąć w siebie przepisową wiedzę i wydalać ją z siebie w przepisowy sposób. Polska szkoła uczy konformizmu, hipokryzji i ulegania silniejszemu. Nie wydaje mi się, żeby to była wina dyrekcji czy nauczycieli (chociaż wielu z nich nie nadaje się do zawodu, ja również). To wina samego systemu. Tylko co w zamian?

    Kiedy za parę lat moje dziecko pójdzie do szkoły, będę musiała je uświadomić, że nie powinno się zrażać głupotą niektórych nauczycieli ani dziwić ich niesprawiedliwości. Nauczę je również, że kontrowersyjne poglądy lepiej zachowywać dla siebie, co nie oznacza bynajmniej bierności, kiedy widzimy, że dzieje się coś złego, tylko unikanie niepotrzebnych konfliktów (tu: pyskówek z silniejszym tępakiem). Mam nadzieję, że zdoła jakoś przejść te kilkanaście lat edukacji bez większych szkód.

  3. Kira:
    Co w zamian? System edukacji taki jak w Finlandii, a w kazdym razie oparty o te same zasady.

  4. Gdybyś wprowadziła w Kraju sensowniejszy system nauczania, nastąpiło by to samo co z naukami JPII – cmokano by z zachwytem jak to pięknie brzmi, ale w praktyce olewano by to na wszystkich poziomach. Głównymi wrogami umysłowego rozwoju dzieci stymulowanego przez taki program by byli (w kolejności alfabetycznej) księża, nauczyciele, politycy, rodzice.

    Po spędzeniu (okoniem) życia w tym systemie jestem optymistą, myślę, że nie za długo szkołę szlag trafi, tak samo jak trafił już (dzięki błyskawicznemu rozwojowi Internetu) wiele innych rozwijanych przez stulecia instytucji i obyczajów.

    To jest taki jednostopniowy optymizm, żeby zmiecione będzie to, co złe – drugi stopień, wyklarowanie na zoranym polu czegoś sensownego, wcale nie jest zagwarantowane. Ale pomyśl sobie, gdyby wiara religijna zależała od Internetu, zapewne szybko by przyszedł kres tak masowego chrzczenia niemowląt, bo nawet niemowlęta na fb zaczęłyby protestować. Nauczania dziś od Internetu chyba się nie oddzieli, więc chyba jest szansa, że nowe wywali stare, ale co przedtem będzie jęków i narzekania to trudno sobie wyobrazić.

  5. Aha, /sub

  6. andsol:
    ja mysle, ze wrogami numer jeden byliby sami nauczyciele przede wszystkim – bo inny system wymagalby od nich konkretnej bardzo pracy, FAKTYCZNIE nauczycielskiej, a nie poganiacza niewolnikow, ze tak powiem.
    Wymagalby znajomosci wspolczesnej pedagogiki i psychologii i stosowania tego w praktyce – a takich rzeczy na polskich uniwersytetach po prostu nie ucza.
    Calkowita zmiana podejscia – a to mur nie do przebicia. Jako ze temat mnie interesuje, rozmawiam o tym ze znajomymi majacymi za soba doswiadczenie pedagogiczne. Nawet ci, majacy niby otwarty umysl i ogromna wiedze, nie sa w stanie przyjac do wiadomosci, ze wbijanie mlotkiem do lba dzieciaków regulek matematycznych i fizycznych TO JEST GLUPI POMYSL. Nie, nie i nie – oni sami musieli wbijac, to teraz są swiecie przekonani, ze inaczej się nie da. Po prostu nie przetlumaczysz.

    A czy szkola zostanie zmieciona przez Internet? Coz, nie jestem taka optymistka. Bedzie sie znakomicie trzymac, dopoki nadal bedzie obowiazek szkolny zagrozony paragrafami oraz dopoki w kazdej jednej lepiej platnej pracy bedzie sie wymagac dyplomow. Co najwyzej zmienic sie to moze na sytuacje jak w krajach trzeciego swiata: dobre, prywatne szkoly, na ktore stac bedzie bardzo nielicznych (lub edukacja za granica), oraz cala reszta, ktora po zdaniu panstwowej matury nie bedzie nawet umiala liczyc procentow ani klecic poprawnie zdan na piśmie…

  7. Moj ulubiony temat to wuefisci. W zadnym innym przedmiocie nie ma tylu pojebow. Mialem z zyciu 4 w podstawowce i technikum i 3 na studiach i tylko jeden, facet na politechnice zapalony biegacz, mial do tematu ludzkie podejscie i jak nigdy wczesniej nienawidzilem biegania, to po jego zajeciach przebieglem pelny maraton w niezlym czasie. Reszta buce z zapedami sadystycznymi.

  8. Tak sobie myślę, że taka edukacja na konformizm świetnie się sprawdzi jak zautomatyzują 80% miejsc pracy. Posłuszny pół-niewolnik będzie miał szansę utrzymać jakieś śmieciowe miejsce pracy dzięki konformizmowi i posłuszeństwu. Zwłaszcza jak wygra ten paskudniejszy rodzaj kapitalizmu, który lubi autokratów.

  9. @ Mall

    Wtedy właśnie przydadzą się nonkonformiści. :)

  10. Właściwie w takim wydaniu jaki obecnie panuje i był w poprzednich wiekach, od początku cywilizacji, szkoła jest tępym przymusem niewolniczym.
    Tak sobie myślę, że wiele kierunków na uniwersytetach miało by dużo większe sukcesy naukowe, gdyby każdy, od początków swojej edukacji miał wolną rękę w wybieraniu z nauki to, co go interesuje. Może zainteresowanie tzw literaturą i poezją jeszcze bardziej by się zmniejszyło, ale dziecko, które nie chciałoby się edukować, po uzyskaniu „wieku produkcyjnego” zauważyłoby swój błąd. Bo mimo wszytko, czym się różni człowiek od zwierzęcia, jeżeli całą swoją energię poświęca na zdobywanie środków mających mu dać lepszą egzystencję?

  11. @ Bronek

    Przesadzasz. Wiele dzieci wolałoby się pewnie bawić zamiast wyjść z analfabetyzmu. A widząc wokół siebie innych analfabetów, raczej nie miałyby motywacji do dokształcenia się. Jednak jakieś podstawy wiedzy powinny być maluchowi wdrożone.

  12. @Kira: tylko jeżeli będzie się chciało wylądować w elitach, a i wtedy konformizm będzie popłacał :P

  13. Najbardziej popłaca pozorny konformizm – o ile istnieją zwarte grupy, do których chce się przynależeć. Natomiast w świecie, w którym 80 % miejsc pracy zostanie zautomatyzowanych (jak przewidujesz), trzeba będzie działać niestandardowo.

  14. Bronek, Kira:
    mowicie tak, jakby dzieci we wczesnych latach edukacji byly calkowicie doroslymi osobami i mialy mozliwosci samodzielnego podejmowania decyzji a potem ich realizowania. Ludzie, skad wam takie rzeczy do glowy przychodza????
    Dzieciak przez cala podstawowke a i potem jest calkowicie zalezny od rodzicow i to od ich nastawienia zalezy, czy w ogole bedzie chodzil do szkoly i jakie bedzie mial podejscie do nauki, ba – to przede wszystkim od warunkow w domu zalezy, jak dziecko sobie w szkole bedzie radzic.
    Dzieci z rodzin przemocowych, z problemami, w szkolach radza sobie bardzo slabo i niewiele ma to wspolnego z ich świadomymi wyborami.

    Podobnie pozniej – jesli rodzina stwierdzi, ze edukacja do niczego nie jest potrzebna, to dziecko ma bardzo niewielki wybor. Nawet jakby chcialo to co? Uwazacie, ze 16-to letni dzieciak czy nawet siedemnastoletni pojedzie sobie do Wawy, znajdzie jakas prace za tyle, zeby cos wynajac, utrzymac sie i jeszcze chodzic na lekcje????? Ludzie, oprzytomnijcie.

    Odnosnie zas edukacji/nauczania poczatkowego. Tak, dzieci najlepiej przyswajaja cokolwiek kiedy sa tym zainteresowane, kiedy sa w ruchu, chodza, zadaja pytania i podazaja za wrodzona ciekawoscia. Dlatego sensowne systemy szkolne – wlasnie takie jak w Finlandii czy chociazby oslawione montessori bazuja na tym, a nie wbijaja dzieciaki do lawek i machaja przed nosem kara, grozba i strachem.
    Stres jest skorelowany ujemnie ze zdolnosciami poznawczymi, a tymczasem ogromna wiekszosc nauczycieli uwaza, ze to jedyna metoda na po piersze: wymuszanie posluszenstwa a po drugie na nauczanie. Nosz jak karbowy na folwarku :-///

  15. @ Futrzak

    A gdzie ja pisałam, że 7-latek powinien samodzielnie podejmować takie decyzje? Racz czytać ze zrozumieniem. Ja bym dała wolną rękę 14-,16-latkowi. Bo zmuszać takiego do nauki to męka.

  16. Zresztą, o ile się nie mylę, to właśnie w wieku lat 16-tu MOŻNA zakończyć edukację. Tyle że mało osób się na to decyduje. Przychodzą na lekcje znudzeni i nie zainteresowani zdobywaniem wiedzy licealiści, potem trafiają na jakieś studia, gdzie doprowadzają do rozpaczy wykładowców, a potem… idą na bezrobocie.

  17. Kira:
    Dalabys wolna rękę 14-16 latkowi? Powtórze raz jeszcze to, co napisalam wyzej: jesli taki 14-to latek stwierdzi, ze chce sie dalej ksztalcic, ale jego rodzina ma inne zdanie, to figa a nie ksztalcic sie bedzie. Tyle.

    To, czy dziecko będzie sie „chcialo ksztalcic” zalezy od podejscia rodzicow. Jesli rodzice uwazaja, ze zachęta do nauki polega na „zmuszaniu” to oczywiscie, ze dzieciak bedzie mial to daleko gdzies.
    To jest wlasnie tragedia obecnego systemu nauczania, o tym jest notka: najpierw dzieci w szkole sie po prostu niszczy, łamie ich ciekawosc swiata, nie wyjasnia niczego – po prostu stosuje brute force – a potem „no nie da sie zmusic do nauki” i zdziwienie ze „przychodza na lekcje znudzeni i nie zainteresowani zdobywaniem wiedzy”.

    Bo to NIE JEST NAUKA ani zadne zdobywanie wiedzy!!!

  18. @Kira, piszesz: wiele dzieci wolałoby się pewnie bawić zamiast wyjść z analfabetyzmu. Oczywiście przekonania pesymistyczne mają nie mniejsze prawo do istnienia niż nie-pesymistyczne, ale zawahałbym się przed uwierzeniem w taką genetyczną tendencję. Jasne, że gdy jest przeciwstawienie jakiejkolwiek zabawy i przytłaczającej szkolnej nudy, w której sens wierzą tylko autorzy podręczników, to dzieci robią taki (słuszny) wybór. Ale czy pamiętasz historię z Przygód Tomka Sawyera gdy jego ciocia kazała mu pomalować płot?

  19. Bardzo przepraszam za niewłaściwe zaadresowanie moich uwag, powinno to być skierowane do Bronka, nie do Kiry. Wyrażam głęboką skruchę za skuchę.

  20. @ Futrzak

    Ale właśnie teraz MOŻNA zrezygnować z nauki w wieku 16-tu lat – i jakoś mało kto się decyduje. A właściwie to mało czyi rodzice się na to decydują. A trzy lata później dorośli już młodzieńcy i panny wybierają jakiś kierunek studiów, bo „wszyscy studiują” i bez co najmniej licencjatu nie można liczyć na dobrą pracę.

    Nie przeczę, że obecny system to porażka, ale na dzień dzisiejszy bardziej bym chciała sensownej alternatywy dla liceów i studiów, np. szkół zawodowych, po których można by znaleźć pracę jako robotnik wykwalifikowany. Podobno takich teraz brakuje.

    @ Andsol

    Kto by nie znał?

  21. @ Andsol

    Dobrze skierowałeś.

  22. Kira:
    szkoły zawodowe istniały jeszcze 3 dekady temu, tylko ze ma sie to nijak do tematu notki, bo stosowano w nich taki sam schemat pseudonauczania, jaki opisalam w notce: Obey, so you survive. Repeat, so you are rewarded.

  23. „Reakcja nauczycielki? „Grace, ty powinnas krowy pasać na tej twojej wsi, a nie uczyć się angielskiego!”.”

    Ale taka pizde to mozna jeszcze usunac jak rodzice sie skrzykna i przycisna dyrektora/ke, jak zrobili u mnie w szkole z jednym wuefista, ktoremu sie wydawalo, ze jestesmy na unitarce, on jest kapralem, a my kotami i im kto slabszy to bedzie pompki robil az mu krew z nosa i uszu poleci. Do tego wyzywanie od ciot. Dobrze, ze nie skonczylo sie to cale „docieranie” jakims samobojstwem, bo i tak bywa.

    Ale sproboj inicjatywa oddolna usunac nauczyciela akademickiego, ktory poniza slownie studenta. Nie ma takiej opcji i oni dobrze o tym wiedza i uzywaja sobie ile wlezie. Slynne rozrywanie na strzepy makiet przyniesionych na przeglad przez studentow pierwszego semestru pewnego wydzialu architektury w Polsce, bogato okraszone niewybrednymi szyderstwami to tylko jeden z przykladow, ktorych moglbym podac sporo. Chylinska miala racje jak swoich bylych nauczycieli pozdrowila srodkowym palcem przed kamerami.

  24. @chip butty
    Z uczelniami to dotknąłeś środowiska najbardziej zepsutego w Polsce i najbardziej okopanego w swoich przywilejach.. Albo przynajmniej w czołówce tej niechlubnej listy.
    Chyba każdy, kto studiował w ostatnich 30 latach zetknął się, jeśli nie osobiście to z bliskich i wiarygodnych opowieści z nauczycielem akademickim, który jest po prostu klinicznym świrem.
    System od początku był zaprojektowany tak, że był oligarchią kolesiów, a funkcję minimalnej kontroli sprawowała PZPR. Jak, bardzo słusznie, znikła, to pozostała tylko oligarchia kolesi.

  25. chip butty:
    fakt, inicjatywą oddolną pojebanego nauczyciela akademickiego nie da sie usunac. Rozrywanie makiet to hm…male piwo w porownaniu z tym, co dzialo sie u mnie na uniwerku – byl sobie pan, który po prostu bezczelnie studentki obmacywał na egzaminach, pchał im łapy pod spódnice (wymagal przychodzenia w mini), łapał za biust – o uwagach słownych juz nawet nie wspomnę. Skargi do rektoratu były składane wielokrotnie, nic to nie dawalo, pan byl ustawiony. A jak któraś sie na egzaminie rzucala, to po prostu nie zdala i miala wybor zmienic uczelnie albo darowac sobie studia.

    Wtedy to byly stare czasy, dzis pewnie ludzie nakręciliby film z takiego „egzaminu” i wrzucili na media spolecznosciowe – wtedy coz, nic.
    Gosciu uspokoil sie dopiero, jak wkurzeni studenci ktoregos razu zaczaili sie na niego (wracajacego wieczorem z rektoratu), zarzucili worek na glowe, uspili chloroformem i wrzucili na węglarkę jadącą na Sląsk. Facetowi 3 dni zająl powrot i najwyrazniej wyciagnął wnioski…

  26. Przemoc to czasami jedyne wyjście. :)

  27. Niektórzy to naprawdę mają problem księżmi – tylko to nie jest problem kościoła tylko ich własnie.
    Wokół mamy same laickie społeczeństwa ( z Finlandią na czele) – i o dziwo gonimy je w tzn „obiektywnych” wskaznikach ( PISA itp)
    Tylko jak widać niewiele z tego wynika – i nie jest to wina księży !!!
    Moim zdaniem najbardziej winni są … RODZICE !

  28. Swego czasu mieliśmy kiedyś takich kolesi – „gwiazdy wielkiego formatu”, bo to Polonia była za czasów PRLu. Nic do nich nie trafiało. Wreszcie którejś nocy spuściliśmy łomot. Afera nie z tej ziemi, ale potem spoko było :):):)

  29. korposzczur:
    ale to na uniwerku czy w firmie?

  30. @andsol,
    „wiele dzieci wolałoby się pewnie bawić zamiast wyjść z analfabetyzmu.”
    To nie są moje słowa, tylko Kiry, więc się ode mnie odczep, mówiąc delikatnie.

  31. To były durne i chmurne początki technikum :):):) To było na jakimś obozie tanecznym.

  32. Ciesze sie ze nie jestem osamotniona w tej sytuacji. Poraznka i ponizanie to podstawa w szkolnictwie. Dopiero teraz zaczynam robic to do czego mnie zniechecali cale szkolne zycie.
    Jesli mojemu synkowi ktos bedzie jezdzil ze cos tam srostam, to bede mu kazala mowic ze oczywiscie nie wykuje wszystkiego ale sa odpowiedni ludzie od tego aby to robic za niego. A jak dostanie pale za to to sie przejde do nauczyciela i to samo jemu powiem. Nikt asem nie musi byc kazdy ma robic w zyciu to co kocha i co chce robic i w czym jest dobry a sukces sam przyjdzie po czasie. Ostatnio z takim podejsciem wstaje.

  33. Ewa, o asach to już parę razy wspominałem, na pierwszym roku w wielkiej sali było prawie 300 osób, matematyka i fizyka. Z pierwszych ław dochodziły wciąż podpowiedzi dla wykładowców, to asy i aski działały i wszyscy pamiętali ich nazwiska, bo tacy byli mądrzy. Ale po magisterium jakoś cichutko zanikali w nicości i okazywało się, że do sukcesów na uczelni i poza nią dochodzili jacyś zupełnie inni ludzie, których nazwiska zaczynały być zapamiętywane gdzieś koło czwartego roku. Na ogół (choć nie zawsze, nie będę przesadzał ze zbyt lirycznym opisem zjawisk) to byli tacy, co nie tylko nie marnowali czasu na pokazowe machanie skrzydełkami i zgadzanie się we wszystkim z wykładowcą czy asystentami, ale też umieli organizować seminaria, czyli działali w grupach.

    Tyle się mówi i pisze o znaczeniu pracy zespołowej w publicznych działaniach, stoi to nawet jasno w pięknych teoriach dydaktycznych, ale nie przekłada się na codzienne działania, tu nadal dzieci są przygotowywane do wyścigu szczurów.

  34. Ewa:
    mit o tym, ze kazdy ma robic w zyciu „to co kocha a sukces sam przyjdzie” jest bardzo, ale to bardzo szkodliwy.
    Pisalam juz o tym:
    https://futrzak.wordpress.com/2014/04/05/rob-to-co-kochasz/

    Serio, polecam przemyslenie sprawy.
    Oraz, jesli dziecko nauczysz od malego, ze jak czegos nie lubi, nie wie to „sa od tego inni ludzie” – coz, to jest recipe for a disaster dla takiego dziecka pozniej – no chyba, ze twoim celem jest wychowanie udzielnego księcia, ale to jakby nie te czasy :)
    Przegiecia w zadna strone nie sa wskazane, a lekarstwem na ponizanie i karanie błędów nie jest wbrew pozorom wbijanie dziecku do glowy mantry o jego wyjatkowosci i zwalaniu pracy na innych….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: