Napisane przez: futrzak | 9 sierpnia 2016

Praca zdalna

Pisałam już na ten temat wiele razy….tu czy
tu.

Powtórzę raz jeszcze: technologia tam jest. Ludzka mentalność – nie.
Obecny projekt, przy którym pracuję, jest dla klienta (haha a to ci niespodzianka..) z USA. Moja praca jest CAŁKOWICIE zdalna. Wykonuję ją w całości z mojego własnego, prywatnego komputera (bo jest lepszy niz to, co firma mi oferuje). Nie mam absolutnie żadnej, ale to żadnej potrzeby pojawiać się w biurze firmy macierzystej – tym bardziej, że na sali ogólnej jest hałas, ciągle ktoś łazi, gada, trzaska drzwiami, echo jak nie wiem co (bo łyse ściany i klepka na podłodze), na dodatek zimno jak diabli.
Moja wydajność, gdy siedzę w biurze, jest właściwie żadna. Nie mogę się skupić, jedyne co robię to pogadam se przez komunikator albo odpiszę na maile.
Jak mam z czymś problemy, to i tak muszę się sama nad tym głowić, bo w firmie nie ma nikogo, kto znałby Rubiego i test frameworks, których używam.

Ale nie, k* mać, nie, MUSZĘ być w biurze każdego dnia, chociażby na POŁ dnia. Dlaczego? BO TAK.
Durność tego podejścia mnie po prostu poraża.
W poprzednich firmach klienckich przebywanie u nich w biurze miało sens, bo część zespołu developerskiego to byli Urugwajczycy siedzący obok. Poza tym w biurze była wystarczająca ilość odseparowanych pomieszczen dla tych, którzy chcieli zaszyć sie w kącie i klepać kod albo dla tych, co mieli videokonferencje.
Tutaj – NIC.

Ale siedz w biurze, bo tak.
Po co, no PO CO mieć pracownika, który będzie parę razy bardziej wydajny, szcześliwy i na dodatek jeszcze dostosuje sie do strefy czasowej klienta? (wcześniejszej o 4 godziny niz czas lokalny)? Po co, skoro można być tępą dzidą i wymagać przychodzenia do biura na dziewiąta, BO TAK?

WRRRRRRRRRRRR.

Advertisements

Responses

  1. Mam to samo. Polecam sluchawki Bose wytlumiajace halas. Nie jest to idealne rozwiazanie i ile mozna siedziec ze sluchawkami na uszach, ale inaczej moja produktywnosc spada o polowe.

  2. Tez mam prace zdalna, wszyscy sa rozsiani po calym kraju i komunikujemy sie tylko przez email. Tez mam non-stop sluchawki na uszach kiedy jestem w biorze i slucham ambientu, bo mnie inni rozpraszaja, ale to nie jest zdrowe. Moja matka jest laryngologiem i mowi, ze to sie konczy gluchota, a wczesniej bolami i zawrotami glowy i sa to zmiany nieodwracalne. Ale co innego zrobic? I tak jest dobrze, ze na to pozwalaja, bo w poprzedniej pracy szef mnie opierdolil, ze tu sie pracuje, a nie slucha muzyki. No to musialem siedziec i wysluchiwac dyskusji kolezanek i kolegow o najnowszych dietach, ich podrozach wakacyjnych, problemach ich dzieci. Byc czesto zagadywanym, przez ludzi, z ktorymi normalnie nie chcial bym miec kontaktu bo byli nie z mojej bajki, ale musialem kurtuazyjnie, bo w pracy nie wypada komus powiedziec wprost, zeby sie odpierdolil. Szef nie musial, bo mial swoj wlasny gabinet i zasadniczo jego praca nie wymaga glebokiego skupienia. Najgorsi sa mlodzi wiekiem, oni najchetniej nie robiliby nic, tylko okresowo zagadywali do szefa o podwyzke. Zeby bylo smieszniej, najnowsza moda w UK to wymiana tradycyjnych pecetow na laptopy, zeby byc bardziej mobile, ale co z tego skoro i tak wymagaja przykucia sie do biorka. Nie ma mowy o pracy z domu, mimo, ze ludzie tak pracujac sa ewidentnie bardziej produktywni.

  3. Dla mnie to też dziwne. Ode mnie chcą żebym wziął dodatkową robotę po godzinach. Mówię OK tylko dajcie mi VPN do chaty. Oooooooooooo – co to to nie. No to sobie róbcie sami.

  4. chip butty:
    łączę się w bólu…

    korposzczur:
    a czy płacą nadgodziny? Tak, mnie to tez wpienialo. Swego czasu (jeszcze przed kryzysem 2008) pracowalam kilka lat jako tzw. „indepentend contractor” czyli odpowiednik polskiej dzialanosci gospodarczej. Teoria glosi, ze masz po prostu wykonac zlecenie – a kiedy, czym i gdzie to twoja sprawa i twoje koszty – co ma znaczenie, bo przynajmniej w USA mozna mnostwo rzeczy wliczac sobie w koszta. Ale nie – musialam siedziec w biurze i robic na ich sprzęcie – czysty bandytyzm.

  5. Płacą. Przecież mówiłem, że projekt ma kolejne obsuwy :):):):):) Osobiście po prostu nie chcę płacić za obiad przywieziony przez catering, bo aż tak dobrze mi nie płacą. Do tego nie chce mi się jechać do firmy paredziesiąt km w sobotę czy niedzielę. Teoretycznie chodzi o względy bezpieczeństwa, ale jaka jest prawda ? I tak płacą za zakres roboty, a nie czas.

  6. korposzczur:
    no coz, jesli to nie jest kwestia firmy typu wojskowy lab, tajne łamane przez poufne, to faktycznie – zestawienie VPNu za haslem (nawet zmienianym codziennie) nie jest jakas straszna rzecza. Ba. Mozna odpowiednio skonfigurowac laptopa plus szyfrowany dysk i pare innych rzeczy – jak sie chce, to mozna. A jak ktos szuka sobie pretekstu, to powie, ze wzgledy bezpieczenstwa i nie.

  7. Moim zdaniem chodzi tutaj o to, ze pracodawca jest PRZEKONANY, ze pracujac zdalnie nie robisz absolutnie niczego poza siedzeniem na kanapie, gapieniem sie w TV i popijaniem winka. Ze nie ma TAM nad Toba jakiejkolwiek kontroli, nie widzac na wlasne oczy jak siedzisz na tylku 8h patrzac w monitor. Co innego TUTAJ, w biurze. Naiwne. Rownie dobrze mozesz siedziec na FB, chacie i przegadac pol dniowki z kolezankami…
    No, ale to kwestia zaufania i bycia fair zarowno przez szefa jak i pracownika.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: