Napisane przez: futrzak | 3 sierpnia 2016

O potrzebie kupowania domu

Wlaśnie. Czy we współczesnym swiecie to rzecz niezbędna?

IMHO nie, ale z drugiej strony….czy nie jest tak, ze gdyby rynek wynajmu byl normalny, to bardzo wielu ludzi, niedysponujacych gotowka, nie szarpałoby sie z kredytami?

Jakie sa motywacje do kupna? Oczywiscie, wiele ludzi odpowie zaraz jednym tchem: INVESTMENT. Tylko, ze nie. Inwestycja w nieruchomosc jest wtedy, kiedy ceny rosna znacznie szybciej niz koszty utrzymania i amortyzacji, kreując ROI (return on investment). Takie okresy zdarzaja sie zwykle albo na początku bani na nieruchomosciach albo wtedy, gdy ktos ma dostęp do informacji pozwalajacej oszacowac przyszlosc w perspektywie ok. dwoch dekad.
Taki okres prosperity to w USA na przyklad były lata pięćdziesiąte, sześćdziesiąte i az do konca siedemdziesiątych. Wtedy ceny domów w relacji do przeciętnych zarobkow byly całkiem atrakcyjne, a stale rosnąca gospodarka (włączając w to rosnącą siłe nabywczą płac) zapewniala łatwe splaty kredytu.

Kluczowa informacja moze tez byc na znacznie mniejsza skale: np. wiemy, jakie są plany zagospodarowania przestrzennego w danym miejscu wczesniej, niz cala reszta „zwyklych” ludzi. Wtedy mozna na przyklad sprytnie wykupic za bezcen pozornie bezużyteczną działke w poblizu nieistniejacej jeszcze drogi czy centrum handlowego czy podobnego obiektu, zalatwic sobie pozniej jej odrolnienie i sprzedac z zyskiem kilkusetprocentowym. Ten scenariusz zbijania fortun jest znany nie tylko z Polski.

Pozostaje kwestia funduszy. Tutaj znow wygrywaja ci urodzeni we wlasciwych rodzinach (pierwszy milion dostaje sie od taty albo mamy) lub/i ci majacy dostęp do taniego kredytu.
Co dzieje się, gdy grupa ludzi jak powyzej jest bardzo ograniczona i stanowi niewielką procentowo ilosc ludnosci calego kraju? Coz, nawet jesli gospodarka mierzona za pomocą PKB rośnie, w takim rozwijającym sie kraju rosną też slumsy. Duże miasta przyciagają ofertami pracy rzesze ludzi i jesli nie znajdą oni relatywnie tanich mieszkan na wynajem, nie wymagajacych wielkich zabezpieczen, to zaczna osiedlac sie na ziemi niczyjej, budując slumsy.
W krajach bylych demoludów slumsów raczej nie bylo, bo tam, gdzie powstawala jakas fabryka, budowano rownoczesnie hotele robotnicze i mieszkania komunalne. Wszscy narzekali na ich jakość i była to krytyka jak nabardziej słuszna, ale jednak hotel robotniczy mial bieżącą wodę, kanalizację, niecieknący dach, ogrzewanie, elektrycznosc i inne takie frykasy, ktorych w slumsach dookoła świata po prostu nie ma. Kto nie wierzy, niech odwiedzi takie miasta jak Lima, Bombaj, Kalkuta, Manila czy Nairobi. Proszę zauważyć, ze PKB Peru czy Indii w ciągu ostatniej dekady rósł jak na drożdżach, ale slumsy jak były tak dalej są…

Mieszkańcy slumsów, gdyby mieli mozliwosc zapłacenia za wynajem czegoś normalnego, na co byłoby ich stac ze swoich skromnych zarobków robotnikow niewykwalifikowanych, zrobiliby to. Nikt nie chce mieszkaś w slumsach i tylko taki psychol jak Cejrowski twierdzi coś przeciwnego.

Aby nie dopuszczać do powstawania slumsów i problemów z nimi związanych, można zastosowac kilka rozwiazań. Budować mieszkania komunalne na państwowych gruntach (rozwiazanie znane z demoludow i innych krajow o wysokim poziomie redystrybucji dochodow); udostępniać państwowe grunty na długoterminowy wynajem (użytkowanie wieczyste); stosowac scisłą kontrolę wysokości czynszów (rozwiązania te na ogół jednak nie działaja – vide przyklad San Francisco) albo…udostępnić zwykłym ludziom kredyt.

Kredyt, kredyt is the king.
Pozornie to świetne rozwiązanie – zwykły Kowalski wreszcie ma dom, banki się bogacą, PKB rośnie.
Tylko, że nie – a pokazał to ostatni kryzys 2008 roku w USA, który mało co nie rozwalił światowej gospodarki w drobny mak.
Dobrze jest, gdy jest dobrze. Kiedy jednak przeciętny Kowalski traci pracę w wyniku recesji albo coś dzieje się z jego zdrowiem i nie może pracować – traci również dom. Najpierw żyje się i spłaca kredyt z oszczędności, potem maksuje karty kredytowe, pożycza od znajomych, wreszcie przychodzi czas na licytację. W warunkach polskich Kowalski kończy bez domu i z długiem niemożliwym do spłacenia. W warunkach amerykańskich można skończyć bez długu (bo odpowiada się tylko swoją nieruchomością, ale trzeba spełnić szereg warunków, a to zależy od prawa stanowego oraz tego na co był dom przeznaczony i czy robiło się refinance czy nie).

Kto zyskuje? W długiej perspektywie ci, którzy mają duży zasób żywej gotówki – w chwili zapaści rynku nieruchomości i totalnej zapaści cen idą kupować za półdarmo, oczywiście w najlepszych lokalizacjach. Reszta nieruchomości rozpada się i gnije (vide Detroit, Stockton i parę innych miast w USA), ludzie kończą na ulicach.

Z punktu widzenia ekonomii zasobów naszej planety to jest czyste marnotrawstwo. Z punktu widzenia dobrostanu społecznego też – znika klasa średnia, zwykli ludzie biednieją, bogaci sie klasa najbogatszych. Taki układ na dłuższą metę jest nie do utrzymania – jak pokazuje historia ludzkości przy zbyt wielkich nierównościach społecznych dochodzi albo do rewolucji, albo do niszczącej wojny, albo obu rzecz naraz.
A dziś? Cóż, jeszcze nigdy przedtem tak niewielu nie miało tak wiele…

PS:
Dzisiejszy wpis sponsoruje trzygodzinna przerwa w dostawie prądu. Wywaliło dwie główne linie przesyłowe, 85% Urugwaju było bez prądu. Zlożył sie na to przykry zbieg okoliczności: zero wiatru, zero słońca (95% energii elektrycznej pochodzi ze źródeł odnawialnych), niezwykle zimna pogoda, w związku z czym nastąpił skok zużycia rano, kiedy wszyscy poszli do pracy i odpalili wszelakie możliwe urządzenia grzejące.

Reklamy

Responses

  1. Niemożliwe. Ta sama zielona energia która rzekomo miała być remedium na wszystkie problemy tego świata ? No cóż za zbieg okoliczności…

  2. @gajger
    Jeśli nie doczytałeś, to problem jest dokładnie odwrotny. Zawiodła linia transmisyjna z wielkiej elektrowni. Akurat wodnej, ale czy węglowa, czy atomowa sytuacja wygląda tak samo.
    Elektrownie nowej energetyki odnawialnej, wiatrowe, słoneczne, biogazowe, etc. są rozproszone i takie rzeczy się po prostu nie zdarzają.
    Zanim rozpoczęto rozbudowę energetyki wiatrowej sieć Urugwaju była bardzo zawodna, teraz jest to światowa czołówka. DZIĘKI energetyce wiatrowej i słonecznej.
    Razem z Danią i Niemcami. I daleko, daleko przed Polską. A że akurat tak wygląda, że jest jedna bardzo duża elektrownia wodna i jeden bardzo duży rynek oddalone od siebie o 600 km to takie rzeczy się będą zdarzać. Ostatnio rok temu w tę samą linię walnął piorun i wybił zabezpieczenia. Prądu w Montevideo nie było 2 godziny. I to cała mi znana historia awarii energetyki w Urugwaju.
    Zmieni się kiedy zostanie poważnie rozbudowana energetyka słonecznej, to powinno sprawę załatwić prawie kompletnie.

  3. W temacie „zakupu domu” wielokrotnie wałkowanym, są czynniki racjonalne i nieracjonalne, szczególnie w Polsce przeważają te nieracjonalne.
    W całym wpisie – odnośnie ekonomiki zakupu – pominęłaś współczynnik kiedy opłaca się kupować, a kiedy wynajmować (stosunek ceny wynajmu do ceny zakupu – jest to ładnie rozpisane na innych blogach – kto potrzebuje, ten znajdzie).
    Ostatnio popełniono bardzo ciekawy wpis
    http://wdomachzbetonu.pl/kredyt-hipoteczny-czy-tak-naprawde-wszyscy-rozumiemy-to-pojecie/
    gdzie powiedziano wprost, że dom kupiony na kredyt, to nie jest Twój dom, tylko dom banku. Mało kto ma tego świadomość :)
    W temacie zakupu domu – ciekawostka: miałem ostatnio rozmowę z architektem, który stwierdził, że projektowo amortyzację budynku murowanego oblicza się bodajże na 50 czy 80 lat, więc te wszystkie naganiania na zakup domu jako inwestycja, wyglądają bardzo ciekawie w tym świetle. Pozdrawiam :)

  4. „Nikt nie chce mieszkać w slumsach i tylko taki psychol jak Cejrowski twierdzi coś przeciwnego.” ❤

  5. Dlaczego racjonalnie rzecz biorąc istnieje konieczność posiadania prędzej czy później na własność domu czy mieszkania?
    Wyjaśnienie jednym słowem: emerytura!

    Niech ktoś mi uprzejmie wyjaśni jak ma wyglądać życie np 60 letniego człowieka, jeśli do tego czasu nie zdołał zarobić na własne mieszkanie (spłacić kredytu, albo chociaż dostać w spadku). Pomijając promile jednostek uprzywilejowanych lub fartownych, które mając 6 dekad na karku nadal świetnie zarabiają i nie widać temu końca, cała reszta nie ma co marzyć o jakimkolwiek wynajmie. Nawet gdyby ceny wynajmu spadły 2x, to i tak by było to dużo za drogie dla starszych ludzi.
    Dla druzgocącej większości np Polaków, jedyne opcje, by ostatnie lata życia mieć w miarę godne to:
    1. zamieszkać ze swoimi dziećmi – imho przeważnie bardzo złe rozwiązanie, które rozwala rodziny
    2. mieć własne mieszkanie/dom – od biedy na sam czynsz, rachunki i jedzenie z emerytury starczy (albo z odłożonych oszczędności)
    3. zostać bezdomnym

    Innych opcji raczej nie ma. Nie ma najmniejszej szansy, by z emerytury starczyło na wynajem, ani też by w ciągu pracującego życia odłożyć taką sumę, by można było całą emeryturę wynajmować. Szczególnie biorąc pod uwagę niepewność co do długości okresu emerytury.
    Nie ma też statystycznie żadnej szansy na to, by człowiek w wieku emerytalnym nadal zarabiał wystarczająco dużo na wynajem. Nawet jakby obie osoby w parze na emeryturze pracowały, co jest raczej rzadko możliwe z powodów zdrowotnych, to nadal będzie dużo, dużo za mało na wynajem nawet klitki.

  6. nikt:
    no, tak po prawdzie to ten wpis byl ledwie drasnieciem tematu, pominelam cala mase rzecz, bo zrobilby sie z tego esej na 40 stron :)

    W Polsce faktycznie, kredyt hipoteczny to w zasadzie jest, jak napisano w podlinkowanym artykule, produkt hipoteczny.

    Odnosnie tego, kiedy oplaca sie wynajmowac a kiedy spacac raty. Prawde mowiac ja nie wiem, czy w ogole warto brac pod uwage takie kalkulacje, jesli twoj kredyt nie jest prawdziwie kredytem hipotecznym tj. ze odpowiadasz za zaciagniete zobowiazanie tylko nieruchomoscia.
    Jesli odpowiadasz calym majatkiem, a oprocentowanie jest zmienne, to nie wiem czy w ogole to ma sens? Co z tego, ze dzis czy jutro sie bedzie oplacac, jak bedziesz ten kredyt splacal nastepne 30-40 lat, a chyba tylko szaleniec mysli, ze zawsze stosunek oprocentowania rat bedzie lepszy niz ceny wynajmu….
    W USA, gdzie mozna dostac kredyt ze stalym oprocentowaniem (fixed) takie rozważania jak najbardziej sa sensowne.

    Darek:
    nie no, ale zakladasz tutaj, ze w momencie przejscia na emeryture kredyt bedzie juz splacony, a to w warunkach polskich dosc optymistyczne zalozenie. Po pierwsze, czlowiek zaraz po studiach i tak kredytu nie wezmie, bo nie ma jeszcze zdolnosci kredytowej (no chyba ze mu rodzice sypna kasa na downpayment i/albo podzyruja pozyczke). Zalozmy, ze wezmie w wieku 30 lat – no to bedzie go splacal co najmniej nastepne 30 lat a i to tylko, jesli noga w zyciu mu sie nie poslizgnie i nie bedzie sie ociagal ze splatami (w tym wypadku odsetki rosna tak bandycko, ze szkoda gadac).

    Na dobra sprawe to LEPIEJ wyszloby przez te 30 lat odkladajac taka sama kase (niekoniecznie w zlotowkach czy dolarach) w materac, a potem KUPUJAC dom – bo twoje koszty bylyby pomniejszone o koszty obslugi kredytu – a te potrafia byc zabojcze na przestrzeni 30-40 lat przy zmiennych stopach procentowych, czasami wyniosa i drugie tyle co cena zakupu domu…

    Czy sa inne opcje?
    Uwazam, ze tak. Najlepszy jest kwaterunek albo uzytkowanie wieczyste gruntu, niestety to juz zdaje sie, wyjatek w Polsce.
    W innych krajach jest sporo emerytow-ekspatow – wyjezdzaja mieszkac tam, gdzie jest tanio. Przyklad: w USA z emerytury social security nie da sie wyzyc (zalozmy, ze dostajesz 800 USD/mies co jest przecietna kwota), a jesli ktos ma klopoty zdrowotne, to jest bankrutem. Ale juz na przyklad na prowincji w Meksyku albo Belize czy innych tanich krajach staly dochod tych 800 USD pozwala ci w miare normalnie egzystowac. W bonusie masz swietna pogode.

    Co ja bym zrobila w Polsce? Kupila sobie (albo zbudowala) domek na kolkach. Fakt, na polski klimat trzebaby go dobrze zaizolowac, ale przy dzisiejszych technologiach to juz nie jest problem – podobnie jak zrobienie takiego domku calkowicie off-grid (tj nie wymagajacym podlaczenia do kanalizy, biezacej wody czy prądu). Potem placisz komus niewielka kase za mozliwosc parkowania na jego terenie. Jak sie mozliwosc skonczy, domek przewozisz w nastepne miejsce. Rozwiazanie zdecydowanie lepsze, niz mordowanie sie z cholernym kredytem przez 30 lat czy znalezienie sie na ulicy. Nie uwazasz?

  7. Tiny house w bólach raczkują w polskich warunkach, ale to domena głównie młodych. Co do „posiadania domu” obecnie powoli lansuje się jeszcze odwróconą hipotekę na paskarskich zasadach. W polskich warunkach najlepszym zakupem na starość jest działka w POD i zamieszkanie na niej. Nielegalne, ale pewnie niedługo stanie się legalne – patrząc na trendy w okolicy. Kolejny pomysł, to działka rolna z tzw. letniskiem. Ale to wszystko dla zdrowych, krzepkich staruszków, czego sobie i Wam życzę :)

  8. W polskich warunkach dom na kółkach wyjdzie drożej niż kupienie mieszkania w bloku na wyludniającej się prowincji.

  9. nikt:
    co to jest „POD”?

    gszczepa:
    ale no jak ci wyjdzie drozej???? No chyba ze ktos chce kupowac takie „dyzajnerskie” co to w USA chodza po 70 tys. USD, to tak.
    Ale taki domek na trailerze o powierzchni 30m2 to da sie zbudowac (ok, wlasnymi silami w wiekszosci) juz za kilka tysiecy dolarow, a jak wykorzystasz materialy z odzysku to i taniej.
    Serio – jak policzyles te koszty?

  10. No to jednego nie kapuję.
    Dlaczego Futrzaku sobie nie sprawiłaś tego tinyhouse do tej pory. Przecież chyba Urugwaj jest bardziej liberalny wobec takich rozwiązań od doliny krzemowej ?

  11. gajger:
    kwestia logistyki.
    Nie mam zapewnionego stalego, pasywnego dochodu miesiecznego (emeryci go maja). Gdybym go miala (i nie musiala zyc z pracy zarobkowej), to jezdzilabym po calej Am Pd takim domkiem.
    Nadal musze pracowac zarobkowo, a nawet jesli uda mi sie znowu dostac prace calkowicie zdalna, to ma owa praca jeden warunek: szerokopasmowy dostęp do Internetu. Tego sie modemem mobilnym NIE DA zalatwic – wiem, bo przez pierwszy miesiac po przyjezdzie do Urugwaju mieszkalismy w co prawda cudnym apartamencie na 10 pietrze w centrum – ale nie bylo tam kablowego Internetu i uzywalam modemu mobilnego. Telekonferencji na tym pociagnac sie nie da, polączenie rwało sie caly czas. Do tego dochodzi dostep zdalny do wszystkich serwerow i zasobow firmy (najczesciej z USA) – NIE DA SIE tego zrobic bez Internetu kablowego. A to oznacza, ze musisz miec stale miejsce do parkowania i to wcale nie na jakims smutnym zadupiu, tylko tam, gdzie jest pociągniety swiatlowod. A to oznacza zakup ziemi – bo w Urugwaju nie ma mobile home parks.
    Z drugiej strony jestesmy tu rok, nie mam tu na tyle zaufanych znajomych/przyjaciol NA DODATEK z odpowiednia nieruchomoscia odpowiednio usytuowana, zeby zaparkowac im w ogrodku i korzystac z ich WiFi.
    W Polsce dla przykladu nie mialabym problemu, bo wynioslabym sie na zabita dechami podlubelska wieś na tzw. „ojcowiznę” gdzie nawet chalupa stoi (co prawda bez biezacej wody i kanalizy ale z prądem i piecem węglowym) – ale co ja bym tam robila???? Nie mowiac juz o pozostalych wadach mieszkania w Polsce z czego najwazniejsze jest to, ze bylabym tam nielegalnie (bo nie moge odnowic dowodu osobistego ani paszportu).

  12. POD – Państwowe Ogródki Działkowe. Miejsce, gdzie za psie pieniądze (kilkadziesiąt zł rocznie, wraz z wodą) można praktycznie dożywotnio dzierżawić działkę 200-400 m kw.
    Inna sprawa, że opłaty za grunt w PL potrafią być znikome. Jestem współwłaścicielem działki (2400 m kw.) za którą podatku płacę ok. 40 zł rocznie. Działka rolna, kiepska klasa gleby + tzw. zniżka górska. Można postawić przyczepę i żyć.
    Tiny house – koledzy liczyli. Przyczepa pod ciągnik rolniczy (taka platforma niskopodwoziowa) + jej zabudowa własnymi siłami można zrobić od 40 000 zł. Da się przeciągać traktorem, a i metraż całkiem przyzwoity na 1-2 osoby. Największy problem wychodzi z homologacją drogową, bo nie ma jasnych przepisów.
    Wracając do głównego tematu – dobrze jest myśleć, a nie powtarzać zasłyszane opinie. Podstawowe pytania: czy nie będę musiał przenieść się za 2 lata, 5 lat w poszukiwaniu pracy? jak duży dom/mieszkanie? Zakup, zwłaszcza na kredyt, to niestety grubsza sprawa, kotwiczy człowieka mocno. Dom to często nie inwestycja, dom to koszt. A na zakupie domu/mieszkania najlepiej wychodzą… banki. Był już czas w Polsce, gdy mówiono – kto nie kupił domu (oczywiście na kredyt) – ten przegrał życie. Teraz mamy kupę takich wygranych, szlochających, że spłacają podwójną wartość nieruchomości albo i więcej. W szczycie gorączki (ok. 2007 r.) dzwoniły całe tabuny naganiaczy kredytowych: weź pan kredyt, 115% wartości nieruchomości. Kupisz pan i jeszcze na wakacje na Bahamach wystarczy. O mało co nie nabraliśmy się z żoną. Do tej pory mieszkamy z teściami (dwa prawie niezależne mieszkania w jednym domu). Czasem jest źle (teściowa, hie, hie ;), czasem dobrze (jest gdzie dzieci zostawić wychodząc np. na zakupy, w trakcie urlopu dom jest pilnowany, zwierzęta nie muszą wędrować do hotelów). Żyje się, spokojnie, jak to na polskiej prowincji :)

  13. Wklep do googla „slumsy Koszyce” i zobaczysz, że wybudowanie ślicznusich mieszkań komunalnych nic nie daje. O tym czy dom stanie się slumsem, czy slums stanie się domem decyduje kultura jego mieszkańców. Czy zepsuty kran naprawiają, czy wyrzucają etc. Na podstawie naocznej wiedzy o obyczajach przybyszów z poleskich wsi do poniemieckich miast, mogę śmiało oszacować, że dopiero w trzecim pokoleniu wyrabia się nawyk dbania o infrastrukturę mieszkalną deczko bardziej zaawansowaną od kurnej chaty.

  14. nikt:
    no ale z tego co wiem to mieszkanie tam jest nielegalne, od praktycznej wiec strony wystarczy jeden donos zeby sie ktos przyczepil i wypowiedziano ci umowe. Od tej strony to hm… w calej Am Pd sa grunty panstwowe, ktore maja niepewny/nieuregulowany status i tam wlasnie osiedla sie biedota. Ze status nieuregulowany, to miasto nie dostarcza zadnych serwices, nie ma wiec drogi, kanalizy, prądu etc.

    Co do tiny house. Budowa wlasnymi silami i NADAL ponad dziesięc tysiecy dolarow??? Co tam tyle kosztuje??? Czy ci ludzie czasem nie liczyli tego na zasadzie idziemy do sklepu i kupujemy wszystko (oprocz materialu na sciany i dach) tak jak do normalnego domu i usilujemy to upchnac w mniejszym metrazu?

    A jesli z rejestracja sa problemy, to inny approach: robimy na bazie kontenera. Wtedy taki kontener jak musisz przewiezc to wynajmujesz ciagnik siodlowy, ładujesz na niego i tyle – transport jak kazdego kontenera.
    Albo approach taki, jak mnóstwa Amerykanow: kupujesz RV i w nim mieszkasz, na czas zimy jedziesz na poludnie Europy, potem wracasz.

    Nie wiem jak w Polsce, ale nawet tu w Urugwaju juz przerobiony na domek kontener kosztuje 5-7 tys USD. Zostaje potem tylko go przetransportowac.
    A kredyt w Polsce to coz, szalony pomysl.

    zaz:
    oczywiscie, ze zlym zarzadzaniem mozna zarżnąć wszystko, NAWET kopalnię złota. Domy komunalne, z ktorych nieplacacych/demolujacych lokatorow nie mozna wywalic, a z drugiej strony gdzie administracja nie robi nic, to jest nieporozumienie i recipe for a disaster na calym swiecie, Polska nie jest tu zadnym wyjatkiem.
    Nie wiem gdzie ty dorastales, ale ja za czasow mojego dziecinstwa WSZYSCY dookola (poza nielicznymi wyjatkami co mialy swoja ziemię odziedziczoną) mieszkali w komunalnych blokach. Takich blokow w Polsce byla cala masa i w ogromnej wiekszosci wcale nie zamienialy sie w slumsy. NAWET mimo tego, ze ludzie, ktorzy sie do nich wprowadzali to byla biedota z najbardziej zapadlych wiosek ze wschodniej Polski, która wzrastała w chałupach krytych słomą, z klepiskiem, wygódka za stodoła i studnia na podwórzu.
    Zadne dziecko nie rodzi sie z jakimi super-zdolnosciami do „dbania o ifnrastrukture mieszkalna”. Tego sie uczy zyjac w spolecznosci, TAK SAMO jak ludzie dorosli.
    W Polsce wsród wielu ludzi panuje przekonanie, że cała masa rzeczy jakoś sie sama magicznie zrobi.
    Na przyklad: psie kupy. Od 3 dekad slysze narzekanie na psie kupy w Polsce (no faktycznie są). I co? Moze za trzecim pokoleniem cos sie magicznie zrobi?

    A w takim Urugwaju, jeszcze rok temu problem byl bardzo podobny. Psie kupy absolutnie wszedzie. Wladze miasta przeprowadzily kampanie uswiadamiajaca. Wprowadzono kary za niesprzątniecie po własnym psie. Zaczęto je egzekwowac. Ludzie zaczeli wieszac na drzewach, slupach etc. puste butelki po wodzie, do ktorych wkladali foliowe torebki na kupy. Zaczeli zwracac uwage tym, co nie zbieraja po wlasnych zwierzętach.
    Stan na dzis: nie jest idealnie, ale ilosc kup (mierzac na oko podczas spacerów po mieście) zmniejszyła się co najmniej o 80%.
    A w Polsce? Robi sie grodzone osiedla, zatrudnia ochrone, ktora pilnuje psich kup, a reszta spoleczenstwa zyje dalej w przekonaniu, ze nawyk sprzatanie psich kup nabywa sie magicznie za trzecim pokoleniem…

    I tak jest ze wszystkim.
    Ludzie wbrew pozorom są dość plastyczni i są w stanie nauczyc sie wielu rzeczy, tylko trzeba im to umozliwic.

  15. Tam gdzie do mieszkań komunalnych wprowadzono biedotę ze wsi, tam jak najbardziej szybko doszło do dewastacji. Przykładem chociażby bloki w PGRach. Albo właśnie przykład z mojego miasta, gdzie w latach 70tych ubiegłego wieku bardziej opłacało się wyburzyć spory kawałek centrum miasta obsadzonego przez byłych mieszkańców wsi, niż go remontować. Natomiast w normalnych budowanych w PRLu mieszkaniach komunalnych czy spółdzielczych wcale nie mieszkała biedota ze wsi. Niedobór mieszkań powodował olbrzymie kolejki – nawet 25 lat czekania na mieszkanie w normalnym trybie. Lub można było przyspieszyć jak się zakombinowało. I w efekcie tych kombinacji biedota, która wszak pleców nie miała, stanowiła najwyżej parę procent mieszkańców i była dość łatwa do spacyfikowania. Akurat serial „Alternatywy 4” dość trafnie oddaje przekrój społeczny mieszkańców takich domów.
    Dziecko się nie rodzi ze zdolnościami dbania o infrastrukturę, tylko się tego uczy od rodziców. I jeżeli tego rodzice sami nie potrafią, to dalsza część społeczeństwa ma na nice wpływ mocno opóźniony. Czyli nim się nauczą, zdążą już zniszczyć. Np jak ja studiowałem, regularnie w akademiku dochodziło do awarii odpływów, zalewania łazienek i dramatycznych apeli kierownictwa o niewrzucanie podpasek do muszli. Oczywiście kary i apele jakoś tam skutkowały, ale dewastacja postępowała szybciej. Bo kolejne roczniki studentek przychodziły, a u nich na wsi tylko sławojki były, które na wrzucane podpaski były przecież odporne.Obecnie w akademikach mieszkają dzieci tamtych studentek i ten problem już nie istnieje. Bez kar i apeli. Bo obecne pokolenie już miało do czynienia z kubełkiem na podpaski we własnej łazience od małego dziecka.

  16. Ot po prostu nie doceniasz jak tanie są mieszkania np w byłym osiedlu zakładowym. Zakład upadł dawno temu, pracy nie ma i nie będzie. Zostali emeryci, stopniowo umierają, i mieszkające w większych ośrodkach, UK, Irlandii itd. dzieci chętnie sprzedadzą/wynajmą mieszkanie chociażby za bezcen. Popyt jest tak niski że tego nie widać w portalach ofertowych – nie umieszcza się ogłoszeń bo i tak nikt nie kupi. Nie należy patrzyć na rynek mieszkaniowy w PL tylko pod kątem dużych ośrodków i ich okolic. Dekady ujemnego przyrostu + migracje do wielkich miast + migracje za granice wygenerowały obszary nadmiaru mieszkań w mniej atrakcyjnych rejonach. Nie do końca jest to ujęte w statystykach, bo jak ktoś się przeprowadził do np. Niemiec, a nie wymeldował się (a kto to robił?) to ciągle wisi jako statystyczny mieszkaniec.

  17. gszczepa:
    no ale, ale jest jeden podstawowy problem. Im mniej lokatorów, tym wiekszy problem z maintenance. W ktoryms momencie dochodzi do sytuacji ze tych kilku staruszkow nie stac na naprawe dachu, co zaczął cieknac, wymiane rur i tym podobne. A jak juz elektrocieplownia dojdzie do wniosku, ze nie oplaca jej sie naprawic rury za grube pieniadze, bo ta rura bedzie uzywana tylko przez pare osob, to zostajesz bez ogrzewania w zimie i co, bedziesz prądem grzał wszystko? Sam w calym bloku?

    Wolnostojący dom to zupelnie inna bajka, a juz wlasnie najlepiej przenosny…

  18. Akurat fundusz remontowy (obowiązkowy, na ogół 1zł/m2 miesięcznie) w zupełności rozwiązuje ten problem. A za 2zł/m2 to już się robi poważne modernizacje. Ze staruszkami jest inny problem – są nieodporni na oszustów.

  19. Przenośny będzie jeszcze droższy w utrzymaniu, bo do „normalnych” kosztów trzeba dodać koszt konserwacji „systemu przenośności”.

  20. gszczepa:
    czyli co i jak to liczysz?

  21. Koszt „kółek” czy też w innego systemu transportu domu. Jeśli masz dwa takie same domy, a jeden z nich ma dodatkowo „kółka”, to za te kółka trzeba zapłacić.

    Oczywiście możesz powiedzieć że dom na kółkach będzie tańszy bo będzie mniejszy, ale mniejszy dom bez kółek będzie jeszcze tańszy.

  22. ludzie kupuja domy aby gdzies mieszkac jesli nie pasuje im mieszkanie w domu na kolkach. w niektorych miejscach koszt posiadania domu jest moniejszy niz kosz wynajmu

  23. Kontenerki mieszkalne to swietny pomysł i sam się dziwię dlaczego tak mało popularny ( ech te opinie – lepiej mówić że się mieszka na strzeżonym osiedlu nie wspominając że wynajete chocby od banku )
    W Polsce problem już sie powoli am rozwiązuje ( opóźnia go tylko najazd ponad miliona ukrainców )
    Przydało by się oczywiście wprowadzenie prawdziwego podatku katastralnego ( ze boifikatą na pierwsze mieszkanie/dom ) – z wielu powodów w tym zwłaszcza z racji na jedynie skuteczne opodatkowanie oligarchi Ale oczywiście równolegle z redukcją PIT.

    Faktycznie jednak problem jest znacznie większy w sali świata.Nie wiem czy jest dobre rozwiazanie – ale niewątpliwie budownictwo socjalne ( wspomagane przez państwo/stany ) jest jednym z nich.
    Ale tak naprawdę nie wiem czy nie znacznie skuteczniejsze było by wprowadzenie rozwiązań planowanego przemieszczania ludności.
    Wspomniane np Detroit – co stało na przeszkodzie aby zatrzymać upadek miasta poprzez ulgi podatkowe albo – pozwolić na dodatkową migrację tam miliona azjatów?

  24. PS
    Apropo infrastruktury – to obecnie zestawienie radiolini jest dosyć tanie więc wcale nie trzeba być w zasięu WIFi …

  25. Takie tam „lumpowskie” osiedla socjalne:
    https://takajestprawda.wordpress.com/2014/01/20/lumpowskie-osiedle-barszczanska-w-bialymstoku/

    https://mowiejakjestblog.wordpress.com/2013/12/16/co-mozesz-kupic-lumpom-pod-choinke/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: