Napisane przez: futrzak | 12 lipca 2016

Przeklenstwo bycia overqualified

Od prawie 30 lat, odkad zaczelam parac sie praca w celach zarobkowych, gdy tylko stwierdzalam ze cos jest nie tak, slyszalam: bo jestes zle wykwalifikowana/niedokwalifikowana/malo wyspecjalizowana etc. Znaczy: zrob dodatkowa szkole/kursy/certyfikaty/doswiadczenie etc. a potem napewno znajdziesz dobra prace, bo specjalisci sa poszukiwani.

Yo.
Minely trzy dekady, doszlam do etapu pracy jako kontraktor, ktory jest rzucany na odcinki specjalne w celu blyskawicznego gaszenia pozarow. Opinie od klientow mam nieskazitelna, sa szczesliwi, laurki, te sprawy i….po 3-4 miesiacach moj kontrakt sie konczy, a karuzela zaczyna zaczyna od poczatku.
Prawda jest taka, ze firmy nie chca zatrudniac kogos takiego jak ja na stale. Mam „zbyt duze doswiadczenie” – czytaj: boimy sie, ze mozesz nas wygryzc.
W zwiazku z tym moja praca w tzw. systemie agile polega na wyrywaniu z gardla strzepow informacji o produkcie, ktora to informacja jest w glowach ludzkich tylko i wylacznie, a tzw. system agile sprzyja temu podejsciu: wszak dokumentacja to strata czasu, czytaj kod albo zapytaj sie Janka product ownera, jakie mial plany i jak to mialo dzialac rok temu. O, dzisiaj tak nie dziala? Ojej, widocznie sie cos zmienilo, wiesz, nie dotykalem tego kodu od roku, nie wiedzialem…

Firmy najchetniej zatrudniaja ludzi w srednim wieku, najlepiej wasko specjalizowanych, najlepiej z rodzina na utrzymaniu i z kredytem i najlepiej facetow. Waska specjalizacja i niezbyt duze doswiadczenie gwarantuje, ze taki czlowiek nie znajdzie szybko dobrze platnej pracy, a nawet jesli znajdzie (zalozmy, ze akurat jest minimalne bezrobocie a ludzie z dzialki IT sa pilnie poszukiwani), to dziesiec razy sie zastanowi, bo przeciez co miesiac musi zaplacic kredyt i wykarmic dziecko. To ogromna odpowiedzialnosc, nie bedzie wiec czynil zadnych gwaltownych ruchow. Z drugiej strony dobrze zeby to byl facet, bo w razie czego zostanie bez problemu po godzinach, a jeszcze jak sie go postraszy zwolnieniem, to nie bedzie nawet domagal sie zaplaty za te nadgodziny…

Inwestowanie w pracownikow, uwazanie ich za asset? To coraz bardziej piesn przeszlosci. Po co inwestowac w pracownikow, skoro to, ile firma zarobi, zalezy od podpisanych kontraktow, a te z kolei zaleza od kasy wydanej na lobbying/lapowki a nie od jakosci sprzedawanych produktow?
Jakosc liczy sie tam, gdzie koncowy uzytkownik jest w stanie zauwazyc roznice – np. porowna sobie dwa chleby, jeden jest dobry, a drugi zakalec. Wiadomo, ze bedzie wolal ten lepszy. Zreszta, nawet w tym przypadku tez nie do konca moze to dzialac w ten sposob: starczy, ze producent syfiastego chleba przekupi lokalne wladze, zeby nie wydaly pozwolenia na zbudowanie nowej piekarni. Problem solved, konkurencja wyeliminowana, tanim kosztem.
Powie ktos, ze gdyby wladze nie regulowaly podobnych rzeczy, to nie byloby problemu. Otoz bylby, co pokazuje historia kolonizacji nowych terenow z bogatymi zasobami. Tam, gdzie nie ma solidnej struktury lokalnych wladz, wchodzi mafia ze swoimi prostymi metodami: tajemnicze zaginiecia, podpalenia, niewyjasnione wypadki samochodowe albo wrecz proste i malownicze odstrzeliwanie konkurencji na ulicach.

Wrocmy jednak do tematu: jakie stad wnioski plyna? Jesli nie jestes czlowieku z kasty bogatych* a pracujesz zarobkowo, to lepiej zapewnij sobie sam wlasna emeryture najdalej po czterdziestce, a przed piecdziesiatka, bo laska panska panska na pstrym koniu jezdzi i dzis masz prace, a jutro mozesz nie miec. Jak jej nie bedziesz mial wystarczajaco dlugo, to przezresz wszystkie oszczednosci i bedziesz w punkcie wyjscia swiezego absolwenta collegu – z tym, ze ich zatrudniaja z checia, a ciebie odkopia na smietnik historii….

PS:
kasta bogatych to ludzie, ktorzy w dowolnej chwili zycia nie musza pracowac zarobkowo, bo moga zyc z dochodu pasywnego. W sklali swiata ogromna wiekszosc tych ludzi po prostu urodzila sie w bogatych rodzinach i nawet jesli wniesli cos do puli ludzkosci (np. taki Gates…) to przeciez pierwszego miliona na rozkrecenie biznesu nie musieli pozyczac, bo dostali od tatusia lub mamusi w prezencie, i nawet jak im nie wyszlo, to mogli jeszcze probowac raz drugi, trzeci i czwarty, bo przykry reality check w postaci wyladowania na ulicy nigdy im nie grozil.

PS2:
zostaje jeszcze kwestia dochodu podstawowego. Obawiam sie jednak, ze zanim zostanie powszechnie wprowadzony w zycie, to moje pokolenie zdazy juz dokonac zywota..

Reklamy

Responses

  1. To jest wpis gościnny?

    Genweralnie zgadzam się, ale ten dochód podstawowy to mrzonka. Przecież to jest ekonomicznie nie możliwe. To tak jakby wszyscy mieli dostawać emerytury. Co więcej gro ludzi mogłoby przestać pracować przy takim czymś. Ponoć Finlandia ma wprowadzić 800 ojro dochodu podstawowego. Ciekaw jestem efektu.

    Swoja drogą to prędzej czeka nas kryzys niczym Wielka Depresja, a wtedy będziemy kit z okien wpieprzać, a nasz dochód podstawowy to będą talony na marnej jakości porcje kalorii.

  2. Mocarz:
    a dlaczego uwazasz, ze to wpis goscinny?

    Jesli chodzi o dochod podstawowy. Tak, Finlandia i bodajze Holandia na mala skale jako programy pilotowe maja wprowadzac.
    Co do ekonomicznych mozliwosci: na skale globu oczywiscie, ze niemozliwe, nie przy takich nierownosciach. Ale na skale bogatego panstwa? Akurat strona ekonomiczna to jest najmniejszy problem. Srodki sa, tylko trzebaby je przesunac w inne miejsca.
    Zapewne jakas czesc spoleczenstwa przestalaby pracowac w ogole – ale zawuwaz, ze i dzisiaj sa ludzie zyjacy z pomocy spolecznej.
    Wiekszosc ludzi pracowalaby nadal – tyle, ze zamiast robic jakas zupelnie bez znaczenia, znienawidzona prace, robiliby to, co przynosi im satysfakcje bez obawy, ze umra z glodu lub wylądują na bruku jak sie cos nie uda.

    Zauwaz, ze jak sie swiat skonczy przestawiac na energie odnawialna to… energia bedzie wlasciwie za darmo. Energia to jest glowny driving factor ludzkiej ekonomii i pracy od tysiecy lat. Zauwaz, ze automatyzacja posuwa sie coraz bardziej naprzod, rugujac z kiedys dobrze platnych prac ludzi (fabryki, rolnictwo). Tak, owszem, w parze idzie skupianie niebotycznych zyskow w rekach relatywnie niewielu osob. Ale planeta jest jedna, a jej zasoby ograniczone. Te kilkadziesiat tysiecy ludzi skupiajacych wszystko, co mozna, nie bedzie w stanie powstrzymac glodnych mas. Coraz wiecej z nich dochodzi do wniosku, ze dochod podstawowy to bedzie sposob na kupienie sobie swietego spokoju.

  3. „gdyby władze nie regulowały podobnych rzeczy, to nie byłoby problemu. Otoż bylby, (…): gdzie nie ma solidnej struktury lokalnych władz, wchodzi mafia”

    Halo, halo! Akurat ci, który tak uważają (proponują wolny rynek), są przeważnie zdania, że wojsko i policja to GŁÓWNE zadanie państwa, więc mafia miałaby silną konkurencję.

  4. wiem, o chodzi… kiedyś bawiłem się w takie pierdoly, jak CV, LM i inne bzdury… jako koronną swą zaletę wpisywałem „umiejętność działania w sytuacjach nietypowych” /albo coś w tym guście/… skucha!… strzał we własną stopę… potencjalny pracodawca /innymi słowy, klient kupujący mój czas/ robi w galoty czytając taką frazę… bo on to czyta jako „będę się stawiał, nie dam sobie wleźć na głowę”… poniekąd prawidłowo, ale po co mu taki?…
    tylko jeden mi się trafił przytomny, on tylko takich akurat potrzebował, podziałaliśmy harmonijnie kilka lat, ale niestety ponosilo go w okresach dobrej koniunktury, lubiał przeinwestowywać, a ja nie miałem na to wpływu… ale to już osobna historia…
    pozdrawiać :)…

  5. Lukasz:
    Jak to mawial Lysiak. Wladze zdobyc wojskiem mozna, ale utrzymac jej sie w ten sposob nie da, bo bagnety predzej czy pozniej wbija sie w dupe :)

    Mowic, to wiesz, sobie mozna. Wojsko i policja jest emanacja tego, jak zorganizowany jest kraj. W praktyce, jesli panstwo jest slabe a wladze nie sa reprezentacja wiekszosci obywateli a tylko ich garstki, to i wojsko i policja sluzy tejze malutkiej garstce. Kazda mafia wszedzie ma po swojej stronie wladze i policje – owszem, nawet bardzo silne. Ale to dyskusja na inny temat.

    pkanalia:
    Hm, to jak teraz znajdujesz prace?

  6. Dobrowolna praca – brzmi pięknie. Ale ja jakoś nie wierzę, by ludzie z czystego poczucia obowiązku dawali z siebie w pracy to, co najlepsze. Jeśli nie czuje się „bata” nad sobą, jeśli w każdej chwili można pokazać szefowi środkowy palec i odejść, niezależnie od tego, czy to my mamy rację w danym konflikcie czy szef – to co to za korzyść dla firmy?

    Jeśli chodzi o „kupowanie sobie spokoju”, to niektórzy postawili na ogrodzone osiedla, prywatną ochronę i – no cóż :) – broń.

  7. Kira:
    patrzysz na prace z waskiego, obecnego punktu widzenia i narracji, jaka powszechnie panuje w Polsce.
    Bat to nie jest dobra zacheta do owocnej pracy – gdybys nie zauwazyla. Ludzie, ktorzy pracuja ze strachu, robia tylko to, co musza oraz i tak odejda z takiej pracy w chwili, kiedy nadarzy im sie lepsza. Niewolnictwo nigdzie na swiecie nie przyczynilo sie do innowacyjnosci i postepu (jakiegokolwiek).

    Zapominasz o tym, ze pracownik to nie jest NIEWOLNIK ktorego jedynym celem w zyciu ma byc przynoszenie korzysci firmie. Pracownik to osoba, ktora sprzedaje swoj czas i umiejetnosci jakiejs firmie. Tak samo jak firma ma prawo szukac sobie lepszych pracownikow, tak samo pracownicy maja prawo szukac sobie lepszych firm – takich, ktore zaoferuja lepsza place i warunki za swiadczenie okreslonych uslug. Oczywiscie, oznacza to, ze firmy, ktore do tej pory opieraly swoj „byznes” na poganianiu niewolnikow beda musialy albo sie zreformowac, albo zbankrutuja. I co z tego? Czy firme cokolwiek obchodzi co dzieje sie z pracownikiem, ktorego zwolnila? Nie. Dlaczego mnie jako pracownika ma obchodzic los jakiejs firmy, ktora nie umie prowadzic biznesu, a do zaoferowania ma jedynie straszenie wyrzuceniem na ulice?
    Na takich firmach nie da sie zbudowac prosperity i najwyzszy czas, zeby zbankrutowaly.

  8. @ Futrzak

    O niczym nie zapominam. Piszesz o sprawach oczywistych. Ja wiem, że pracodawca i pracownik wymieniają się określonymi dobrami (praca za walutę), nikt tu nikomu nie robi łaski. Rzecz w tym, że Ty nazywasz niewolnictwem ekonomiczny przymus, czyli coś, co stanowiło dotąd najsilniejszy bodziec do sumiennej, posłusznie wykonywanej pracy. Nie wmawiaj mi, że większość ludzi będzie sumiennie i posłusznie wykonywać polecenia pracodawcy dla czystej przyjemności. Nawet w najwspanialszym miejscu pracy zdarzają się konflikty, trzeba wykonać niechcianą robotę, zrobić coś nadobowiązkowego – i człowiek, który pracuje wyłącznie dla przyjemności, może się na to wypiąć.

    Oczywiście Ciebie nie musi to obchodzić, może Cię obchodzić wyłącznie dobro jednostek. Mnie również nie obchodzi dobro poszczególnych firm czy gospodarki i również uważam, że jednostka powinna mieć pewne prawa niezależnie od tego, czym to zaowocuje dla ogółu. Ale to są poglądy. A FAKTY są takie, że dochód podstawowy może znaczną część społeczeństwa rozleniwić czy odwieść od rzetelnej pracy i pokonywania trudności. Bo skoro ZAWSZE będzie można odejść – to po co się męczyć?

    Ale o czym my tu gadamy? Dochód podstawowy mogła sobie wprowadzić taka Szwajcaria, bo to bogate państwo – a i tak jej obywatele ten pomysł odrzucili.

    http://biznes.onet.pl/wiadomosci/swiat/szwajcarzy-odrzucili-dochod-podstawowy-w-referendum/7mwstq

  9. Kira
    Nie wmawiaj mi, że większość ludzi będzie sumiennie i posłusznie wykonywać polecenia pracodawcy dla czystej przyjemności

    Nic takiego ci nie wmawiam i jesli tak twierdzisz to znaczy ze nic nie zrozumialas z tego, co napisalam.
    In fact, w komentarzu wyzej, napisalam ze

    Wiekszosc ludzi pracowalaby nadal – tyle, ze zamiast robic jakas zupelnie bez znaczenia, znienawidzona prace, robiliby to, co przynosi im satysfakcje bez obawy, ze umra z glodu lub wylądują na bruku jak sie cos nie uda.

    Wezmy mnie za przyklad. Co robilabym gdybym miala co miesiac dochod podstawowy wystarczajacy na bardzo skromne zycie? Czy robilabym to, co w tej chwili robie zarobkowo? Nie.
    Zaczelabym realizowac swoje marzenia: jezdzic po swiecie, pisac ksiazke, zajac sie grafika; byc moze zrobilabym kilka projektow z zakresu automatyzacji testowania – ale to byloby na zupelnie innych zasadach niz „przyjdz do biura, odbebnij swoje, nie krytykuj, rob zle, niewazne ze zle, wazne zeby klienta nie zdenerwowac”.

    A co na przyklad robilaby taka matka samotnie wychowujaca dziecko, ktora dzis biega miedzy dwoma pracami, ledwie wiaze koniec z koncem a dziecko widzi wieczorem, jak juz pada na twarz? Otoz taka matka przestalaby pracowac za minimalna pensje a zajelaby sie wychowywaniem dziecka. Byc moze swiadczylaby jakies drobne uslugi zeby miec nieco wiecej pieniedzy. Swiat by sie od tego zawalil? I do not think so.

  10. Świat by się nie zawalił w bogatym kraju, ale nawet i tam zmieniłoby się postrzeganie pracy. Nie twierdzę, że powinna być znienawidzoną, bezsensowną czynnością, ale czynienie z niej USTAWOWO przyjemności to bezsens. Wyjaśniłam, dlaczego.

    Ale tutaj dochodzimy do jeszcze jednego arcyciekawego aspektu. Zastanawia mnie, co dla Ciebie oznacza „bardzo skromne życie”. Bo dla mnie: zabezpieczenie potrzeb BIOLOGICZNYCH oraz PODSTAWOWYCH SPOŁECZNYCH. Czyli – czynsz, skromne jedzenie, ubranie. Ale już nie droższe leki, nie kultura, nie dodatkowe kształcenie. Tymczasem dla Ciebie może to oznaczać także np. kasa na transport (samochód), przedszkole dla dziecka, lepsze jedzenie, kulturę.

  11. Kira:
    tak, napisalam przeciez, ze na skale swiata to nie ma szans dzialac, nie przy takich nierownosciach. Finlandia i Holandia to nie sa biedne kraje – a one wlasnie planuja wdrozyc dochod podstawowy w ramach pilotowych programow i zobaczyc, co z tego wyniknie.

    Tak, postrzeganie pracy zmieniloby sie, niewatpliwie. A skromne zycie oznacza skromne zycie – zabezpieczenie potrzeb biologicznych. Czynsz, jedzenie, ubranie. To chyba dosc oczywiste.

  12. Komunizm:
    Idealny ustrój w którym wszyscy są równi. Niestety społeczeństwo nie okazało się wystarczająco cierpliwe aby w tym ustroju wytrwać.

    (…)A teraz wyobraź sobie, że komunizm nastanie jutro rano.

    – Nie, to niemożliwe – przerwałem. – Wpierw trzeba stworzyć bazę materialno-techniczną.

    – Więc wyobraź sobie, że jest już rok 1980 i partia, tak jak obiecywała, wybudowała tę bazę. A zatem, co właściwie zyska na tym całym komunizmie zwyczajny sekretarz dzielnicowego komitetu partii? No, co? Góry kawioru? Przecież kawioru ma tyle, że jakby chciał, może go jeść nawet dupą. Samochód? Ma już dwie służbowe Wołgi i jedną prywatną w rezerwie. Opiekę lekarską? Już dziś korzysta wyłącznie z zagranicznych medykamentów. Jedzenie, dziwki, daczę? Wszystko to już ma. Powiem ci w zaufaniu, że dzięki komunizmowi nasz sekretarz komitetu partii w Zadupiu Dolnym uzyska wielką figę z makiem! A co na tym straci? A dokładnie wszystko. W tej chwili wygrzewa się do góry brzuchem w najlepszych uzdrowiskach nad Morzem Czarnym. Ale w komunizmie wszyscy będą równi jak w łaźni miejskiej, dlatego dla wszystkich na tej plaży miejsca nie starczy. Albo inny przykład. Wiadomo, że będzie obfitość wszelkich dóbr. W każdym sklepie możesz brać co chcesz i ile chcesz. Załóżmy, że nawet nie będzie kolejek. Ale co to za frajda dla naszego sekretarza, jeśli będzie musiał chodzić po te rzeczy. A po co mu to, skoro teraz miejscowa ludność wszystko przyniesie i podetka pod nos? No więc niby dlaczego ma woleć jutro, jak dzisiaj jest o wiele lepsze? W komunizmie straci wszystko: daczę, osobistych lekarzy, całą świtę i goryli.

    Sam widzisz, że nawet na szczeblu dzielnicy nie znajdziesz nikogo, kto byłby zainteresowany w nadejściu komunizmu. Ani jutro, ani pojutrze. Tacy Jakubowscy i Greczkowie są tym najmniej zainteresowani. Pamiętasz jak naskoczyli na Chiny za urawniłowkę, że niby wszyscy noszą tam jednakowe gacie? A ciekawe jak my będziemy się ubierać w komunizmie? Będą jakieś mody? A może wszyscy założymy więzienne łachy? Partia mówi, że nie. Jak w takim razie zapewnić wszystkim modne stroje, skoro mają być dostępne za darmo i w dowolnych ilościach? I skąd brać tyle lisów na futra dla wszystkich kobiet? Żona Jakubowskiego codziennie zakłada inne gronostaje. Gdyby jutro nastał komunizm – czy potrafiłbyś przekonać Marusię, dojarkę z kołchozu, że jej uda są mniej ponętne niż tego zramolałego pudła? Albo że piastuje mniej zaszczytne miejsce w społeczeństwie? Marusia to młoda dziewucha i też by chciała mieć gronostaje, i złoto, i brylanty. A myślisz, że ta stara klępa Jakubowska odda swoje futra i brylanty bez walki? Tak że przestań mi tu wciskać bałach! Sam widzisz, że się nie palą, żeby jutro nastał komunizm. Nie ma dwóch zdań. Dlatego właśnie wymyślono pojęcie okresu przejściowego. Lenina czytałeś? Kiedy Lenin obiecywał nam komunizm? Za dziesięć do piętnastu lat! Może nieprawda? A Stalin? Też za dziesięć do piętnastu lat, w porywach dochodził do dwudziestu. A Chruszczow? Za dwadzieścia lat. Cała partia przysięgała ludziom, że tym razem to prawda. I co, rzeczywiście wierzysz, że w roku 1980 zapanuje komunizm? Taki chuj! A może myślisz, że ktoś każe się partii tłumaczyć z kłamstwa? Nie odezwie się jeden głos protestu.

    Zastanawiałeś się kiedy, mój miły czołgisto, dlaczego wszyscy nasi przywódcy mówią o dziesięciu, piętnastu latach? Powiem ci. Bo sami chcą zakosztować życia, nie odbierając ludziom resztek nadziei. Poza tym przez ten czas wszyscy zapomną o obietnicach. Kto dziś pamięta, co naobiecywał Lenin? Dlatego kiedy nadejdzie 1980 rok, pies z kulawą nogą nie pomyśli, że oto nastał obiecany moment. Że partia winna się rozliczyć ze swoich zobowiązań(…)

    Wiktor Suworow, Żołnierze Wolności

  13. Dziwny tekst, dziwna samoocena. Overqualified? Czy może underqualified w sektorze gdzie ceni się wiedzę.
    Czy ja, lekarz ze specjalizacja, też mam uważać się za „overqualified”? Chyba jestem niezłym kandydatem. Pracę zawsze dostałem. Pracuję. Moja rada: być skromnym, nie uważać, że zjadłem wszystkie rozumy. Nie krytykować innych – chyba, że jest zagrożenie życia albo o to sami prosza. Nie krytykować pracodawcy – nigdy. Znaleźć sobie lepsza prace zgodna z tym co umiemy i czego nie umiemy.

    Pozdr.
    Robert

  14. Marksizm
    (…)W każdym kraju, w każdym wielkim mieście istnieją najprawdziwsze ośrodki marksizmu – społeczności ludzkie, którym państwo zupełnie bezpłatnie gwarantuje mieszkanie, ogrzewanie, pomoc lekarską, wyżywienie, odzież oraz zatrudnienie. Członkowie tych społeczności, wprawdzie formalnie, ale są jednak równi – otrzymują jednakowe jedzenie, jednakowe ubranie, mają jednakowe warunki egzystencji.
    Gdzie można spotkać taką idyllę?

    W więzieniach.

    Tam życie zorganizowane jest tak, jak chciał Marks – nie istnieje własność prywatna, ludzie mają zabezpieczone wszystko, czego potrzebują do przetrwania, i gwarantuje im się pracę. Więzienie i obóz koncentracyjny to ideał, do którego dąży każde marksistowskie państwo(…)

    Wiktor Suworow, Ostatnia Republika

  15. Socjalizm
    (…)W socjalizmie jest jeden wspólny kocioł i sprawiedliwy podział. [..] społeczeństwo sprawiedliwości społecznej musi mieć grupę ludzi kontrolujących wszystkie dobra i sprawiedliwie je dzielących. Ten, kto stoi przy kotle, ten, kto dzieli, uzyskuje tak wielka władze, o jakiej nie śniło się żadnemu kapitaliście.

    Socjalizm to władza mniejszości, to władza tych, którzy pilnują wspólnego kotła. Każda sprawiedliwość społeczna rodzi władze tych, którzy te sprawiedliwość urzeczywistniają. Sprawiedliwość to kategoria subiektywna. Ci, którzy pilnują kotła arbitralnie ustalają, co to jest sprawiedliwość(…)

    Wiktor Suworow, Kontrola

    To tyle ode mnie.

  16. Robert:
    to nie jest *samoocena*. Ja to slyszalam z ust ludzi, z ktorymi pracowalam. Ostatnich dwoch szefowych. Project managera. Czlowieka od customer relationships. Wsolpracowniczka, z ktora sie zakumplowalam, w chwili szczerosci po kielonku wyznala mi, ze szef (wtedy nasz wspolny) przy najblizszej okazji pozbedzie sie i jej i mnie, bo sie boi o stolek. Stalo sie dokladnie tak, jak mowila (kumplowala sie z jego zona, a ona miala dlugi jezyk).

    „Nie krytykowac” — sorry, ale moja praca Z DEFINICJI na tym polega. Na znajdowaniu defektow w cudzym kodzie. Za to mi placa.
    „Nie krytykowac pracodawcy” — no swietnie. To mi powiedz jak mam ulepszyc process flow calego zespolu bez najpierw okreslenia tego, co jest nie tak, a potem sugerowania jak to poprawic?

    Co do pracy lekarza nie bede sie wypowiadac, bo lekarzem nie bylam, nie jestem i nie bede. I tobie tez zyczylabym, zebys na slepo nie przenosil wzorcow pracy pomiedzy tak odleglymi profesjami jak lekarz i software quality assurance eng.

  17. gajger:
    fajnie, to teraz jeszcze mi wytlumacz dlaczego utozsamiasz dochod podstawowy z socjalizmem? Bo wiesz, tenze koncept wcale nie zaklada zlikwidowania wlasnosci prywatnej.

  18. To zależy w jaki sposób ów dochód miałby być finansowany. Zgadzam się że jest to możliwe do wprowadzenia, ale w obecnej sytuacji wiązałoby się to z podwyżką podatków i to wcale nie dla tych najlepiej sytuowanych, którzy i tak się z podatków wykręcają. Mógłbym w ciemno obstawić że w pierwszym rzędzie zostałaby dodatkowo opodatkowana ta wspomniana przez ciebie zielona odnawialna energia. No i oczywiście kwestia wzrostu władzy kasty urzędniczej – sprzymierzeńców korporacji. Nie jestem przeciwny samej idei, ale moim zdaniem powinno to być połączone z reformą systemu bankowego tak jak to swego czasu opisał niejaki Urbaś:

    http://urbas.blog.onet.pl/2009/05/08/wady-i-potrzeby-naszych-systemow-bankowych/
    http://urbas.blog.onet.pl/2009/05/14/serce-programu/

    W takim ujęciu dochód podstawowy wiązałby się z emisja pieniądza przez bank centralny do wszystkich obywateli państwa bez świadczenia wzajemnego np. w postaci odsetek.
    Program ten jest jednak moim zdaniem na dzisiejsze czasy utopijny, co przyznał zresztą kiedyś sam jego autor, ponieważ skala powiązań jakiegokolwiek rządu z sektorem finansowym w obecnej chwili jest zbyt duża, a ignorancja zwykłych ludzi w tej sferze jest legendarna.

  19. Bezpośrednio odpowiem: tak uważam że w obecnej sytuacji bez zmieniania czegokolwiek, wypłacanie dochodu podstawowego wiązałoby się w dalszej perspektywie z erozją, a potem likwidacja własności prywatnej.

  20. Zatem chyba zmienia się system pracy w twojej branży, a Ty tego nie zauważyłaś. W Google ludzi zachęca się do znajdowania problemów (co nie jest krytykowaniem), w wydawnictwach dokonuje się korekt (czyli znajdowania błędów, lecz nie jest to krytykowaniem).
    Niestety, nadal uważam, że to co piszesz to samoocena. Jak ktoś jest potrzebny i robi dobra robotę, to nie jest wywalany z pracy. Naprawdę!
    Dobra robota jednak to nie jest praca w próżni. Trzeba współżyć i wspópracować z innymi. Wydaje mi
    się- podkreślam: wydaje mi się, że masz kłopot z ludźmi. Może to niegłupi pomysł skonsultować się z psychologiem – specjalista od pracy? Zrobić trochę badań swojej osobowości.
    Nie wiem nic o twoich przeszłych czy obecnych zwiazkach, ale wydaje mi się, że nie jesteś typem osoby, która jest długo (10+ lat) w szczęśliwym zwiazku.
    Wbrew pozorom to może być wszystko powiazane. Życzę sukcesów. Wyjeżdżam na kilka tygodni do pracy w Urugwaju, Paragwaju i w Argentynie.
    Pozdr.
    Robert

  21. Jestem przeciwny płaceniu jakiegokolwiej basic income. Zasiłek dla biednych tak, ale nic więcej. Rynek to wszystko sam ustali. Sporo ludzi po prostu nie chce pracować: część chce spać i chrapać, inna część chce podróżować za czyjeś pieniadze, jeszcze inna grupa chce uprawiać hobby za cudze pieniadze. Ja za ciężko pracuję, aby wywalać zarobki na czyjeś przyjemności. Sorry!

  22. Też mam takie dni, kiedy mi się chce wyć z bezsilności. Na szczęście szybko mi to mija i znowu cieszę się spokojem.

  23. gajger:
    ok, tak uwazasz – ale dlaczego? Czy mozesz krok po kroku przedstawic tok swojego rozumowania?
    Calkiem serio pytam, byc moze jest cos, czego nie wzielam pod uwage.

    Robert:
    widze, ze oprocz wypowiadania sie o pracy, o ktorej nie masz pojecia, zaczales rowniez wypowiadac sie na temat mojego stanu psychicznego, stosunku do ludzi i love live. To moze jeszcze zdiagnozujesz mi na odleglosc jakas chorobe, stan urody i numer buta? :)

    A tak serio: nastepne, rownie duzo wnoszace do dyskusji komentarze ad personam beda moderowane.

  24. Absolutnie nikogo nie diagnozuję!
    I wcale nie sugeruję żadnych problemów psychicznych. Myślę, że każdemu przydaje się obiektywne spojrzenie specjalisty (np. psychologa pracy) na przebieg historii swojego zatrudnienia: co i dlaczego i jak. Nie pracuję w branży IT (żona pracuje dla jednej z większych firm), niemniej jednak mam też i wykształcenie informatyczne. Podejdź do tego trzeźwo w sensie zastanowienia się jak twoja osobowość wpływa na sytuację w pracy. Czy można/trzeba coś zmienić ZWŁASZCZA jeżeli problemom w pracy towarzysza osobiste takie jak na przykład nieumiejętność znalezienia/utworzenia stałego zwiazku osobistego. Jest wiele badań wskazujacych na korelacje. Nie mam najmniejszego pojęcia jak z tym jest u ciebie. To sa sprawy nieco drażliwe i ja to rozumiem, ale jest coś takiego jak unexamined life. Im więcej człowiek wie o sobie, tym łatwiej układa mu się droga. Szczęście na pewno pomaga, ale również każdy jest kowalem swojego losu. Mi nikt nic nie dał, a ja sobie życie sam wykuwam w tej Ameryce.
    Pozdr.

  25. nie dociekam bo nie wiem czy Autor(ka) jest wykfalifikowana czy nie (zakladam ze jest) – ale jest w tym co pisze duzo prawdy.

    na duzych konferencjch ostanio mowi sie ze 90%pracodawcow szuka niewlasciwych pracownikow – szuka sie szczegolnych umjejetnosci raczej niz szczegolnych cech charakteru czy podejscia do rozwiazywanie problemow.

    jezyki programowanie sie zmieniaja – zdolnosc analizy , projektowania algorytmow czy krytycznego podejscia do jakosci nigdy sie nie zmieni

  26. @Robert kilkanaście lat temu wprowadzono w Polsce Kasy Chorych. Niemal momentalnie zniknęły kolejki do lekarzy specjalistów. Tak jak rozum nakazuje, leczeniem zajmowali się lekarze pierwszego kontaktu, a lekarze specjaliści byli wzywani tylko w przypadkach niestandardowych. I Kasy Chorych tej procedury uczciwie pilnowały, bo inaczej zaczęło by im brakować pieniędzy (specjalista jest droższy), a jakby im zabrakło pieniędzy, to się pacjent przepisywał do innej Kasy. Nagle pieniędzy się narobiło mnóstwo, pacjenci byli zadowoleni, tyle że pieniądze nie szły one do pewnej ponadkompetentnej grupy lekarzy. Naprawdę zrobiło im się w tedy zimno, ceny konsultacji prywatnych spadły wtedy o 1/4, pacjenci jak dawali łapówki, to już wyłącznie z przyzwyczajenia.
    Dopiero wsparcie tej nagle spauperyzowanej grupy dla postkomunistów uratowało system – demokratycznie wybrane SLD z hukiem zlikwidowało Kasy Chorych, stworzyło jedno NFZ. I wszystko wróciło do normy, pieniędzy na leczenie nie ma, pacjenci stoją w kolejkach (ja mam wizytę u okulisty wyznaczoną na grudzień) i tylko lekarze specjaliści są zadowoleni, przestali być overqualified. Zwykła zmiana systemowa, a tyle radości. Radości dla jednych, smutku dla innych … .
    I wyobraź sobie, że takie zmiany robi się ot tak, niespodziewanie. W Ameryce również pewnego dnia ktoś może stwierdzić, że teraz trzeba dopieścić kogoś innego niż lekarze czy firmy ubezpieczeniowe. I wtedy też możesz poczuć, że lata Twoich wysiłków i marzeń o godnej emeryturze nagle pryskają.

  27. Wojtek:
    dokladnie. Mysle, ze w duzym stopniu wynika to (szukanie niewlasciwych pracownikow) z faktu, ze znajomosc jakiegos jezyka programowania i narzędzia łatwo ocenic, zadajac kilka szczegolowych, technicznych pytan.
    Ocenic cudza zdolnosc analizy, myslenia czy podchodzenia do rozwiazywania problemow – o, to juz sie trzeba dosc nabiedzić a i tak nie masz gwarancji niczego przeciez.

    Oraz. Ja nigdzie nie pisalam, ze jestem geniuszem przeciez. Nie aplikuje na stanowiska wymagajace wymyslenia nowej teorii wzglednosci czy bycia dyrektorem programu sieci neuronowych czy wymyslania nowego jezyka programowania. Po prostu prace/zlecenia, ktore wykonuje sa na poziomie, do ktorego posiadam wiecej niz wystarczajace kwalifikacje.

  28. zaz:
    utrafiles w sedno.

  29. Spróbuję.

    Wystarczy się rozejrzeć po świecie. Pomysł dochodu podstawowego jest rozważany TYLKO w krajach bogatych. Kraje bogate są bogate bogactwem swoich obywateli, większości swoich obywateli. ( czy uznajemy za państwo bogate taką np: Rosję gdzie taki Putin ma majątek ok. 100mld dolarów a może nawet więcej?). Jeżeli obywatele są bogaci to nie potrzebują dochodu podstawowego, bo mają własny dochód znacznie wyższy od tego podstawowego. W większości, a to większość decyduje. Jeśli dochód pozwala im na zaspokojenie podstawowych potrzeb to nadwyżkę mogą zakumulować w postaci majątku. I wtedy będą starali się ten majątek chronić, m.in. przed nadmiernym opodatkowaniem ze strony państwa. Np: w takiej Szwajcarii, gdzie niedawno odrzucili ten pomysł w referendum. Wiedzą bowiem że w takim wypadku musieliby finansować ten pomysł z podatków, ew. z własnych majątków. Przecież rządzący nie dadzą z własnych pieniędzy a skądś wziąć muszą… Bogaci też są na tyle bogaci, że nie muszą się martwic o takie rzeczy. Więc zostaje klasa średnia.

    Z kolei w państwach biednych, gdzie dochód podstawowy faktycznie byłby przywitany entuzjastycznie przez ogół biednych obywateli, nikt nawet nie rozważa wprowadzenia czegoś takiego. Np: w Bangladeszu. Zostałby wyśmiany, a nawet biedni ludzie tam pukaliby się w głowę, bo czegoś takiego nigdy nie było. No bo kto miałby to sfinansować, skoro państwa te są albo w wyzysku kolonialnym, albo neokolonialnym. Ich obligacje są śmieciowe, więc rynek długu międzynarodowego odpada itd. Tzw. klasa średnia tam to albo nie istnieje, albo właśnie radośnie uczestniczy w grabieniu swoich obywateli. Z przykładów Am. Południowej-> gdyby wprowadzono dochód podstawowy w Argentynie w czasach kryzysu to ludzie na pewno nie wyszliby na ulicę. Tylko co z tego skoro nie byłoby skąd wziąć na to pieniędzy, a żaden kraj nie żyje w próżni.

    Z tego wynika że takie coś można wprowadzić tylko w państwach już bogatych, a więc dysponujących czym? Majątkiem większości swoich obywateli oczywiście. A skoro tak to właśnie ta cecha jest tutaj decydująca. A skoro ta cecha jest decydująca, to nie potrzeba już chyba aż tyle wyobraźni żeby przewidzieć co nastąpiłoby w przypadku zwycięstwa tej koncepcji.

    Dlatego właśnie dochód podstawowy jest rozważany w konwencji jakiejś reakcji na automatyzacje produkcji, robotyzacje usług itd. które to „problemy” są właśnie cechą państw bogatych. W Bangladeszu nikt nie myśli o robotyzacji skoro ludzie wykonają daną pracę za grosze.

    Dlatego dochód podstawowy bywa rozważany w konwencji reakcji na kumulacje kapitału w rękach najbogatszych kilku procent społeczeństwa. Ale prędzej patrz akapit niżej niż oni dadzą się w ten sposób opodatkować. Ciągle mogą wygrywać jedną grupę społeczną przeciwko drugiej, tak jak to było robione do tej pory. Musiałoby dojść do naprawdę sporego wybuchu niezadowolenia żeby coś takiego nastąpiło i wielu upatruje szansę tutaj w załamaniu ogólnoświatowego systemu finansowego. Tylko że wieszczy się to już przynajmniej od 2008, czyli ośmiu lat. A biorąc pod uwagę czynniki geopolityczne takie coś skutkowałoby wybuchem wojen, a na wojnach bogacą się tylko nieliczni.

    Podsumowując: prędzej świnie nauczą się latać machając uszami niż zobaczymy za naszego życia dochód podstawowy.

    Ps. Na upartego można by właśnie pod dochód podstawowy podpiąć np: zarobki urzędników, których praca w większości jest ogółowi ludzi całkowicie niepotrzebna… Tylko idąc tym tropem potwierdzamy nasze podejrzenia.

    Zdaję sobie sprawę z pewnych uproszczeń w swoim rozumowaniu, ale oczywiste rzeczy jest wytłumaczyć najtrudniej.

  30. @gajger gwarantowany dochód już kiedyś istniał, realizowało to Imperium Rzymskie. Pacem et circensis. Rozdawali chleb i organizowali rozrywkę. Oczywiście odbywało się to kosztem państw podbitych i niewolnictwa. Obecnie można to zrealizować kosztem ciężko pracujących robotów. Jest tylko jeden „drobny” problem. Otóż ludziom zawsze tego gwarantowanego dochodu będzie za mało. Odkąd pamiętam w polskiej medycynie mówi się o „koszyku gwarantowanych świadczeń medycznych”. Policzenie takowego, na ile usług nas stać, to przy obecnym stanie wiedzy jakieś pietnaście minut pracy komputera. Ale żaden minister się nie poważy tego komputera uruchomić, bo natychmiast zmiecie go tsunami protestów – a dlaczego nie ma tam leczenia eculizumabem i że to nieludzkie. Albo kolejnym właśnie wymyślonym przez koncerny farmaceutyczne „cudownym lekarstwem” za gigantyczne pieniądze. Obecnie mamy gwarantowaną darmową oświatę. W związku z tym matołki które kiedyś kończyły edukację zamiatając zakłąd fryzjerski, teraz uczą się w Technikach Fryzjerskich, a potem zostają wiecznymi studentami na Akademiach Bezpieczeństwa Narodowego. Ale spróbuj to ludziom zabrać. I tak w każdej dziedzinie będzie, dasz ludziom darmowy chleb, zażądają ciastek.

    System będzie niestabilny, więc się wywróci, po cóż więc go wprowadzać ?

  31. Jeszcze jeden aspekt „overqualification” przynajmniej w mojej branzy – ageism czyli dyskryminacja pracownikow starszych.

    In 2007, a fresh-faced Mark Zuckerberg famously ruffled feathers among some older colleagues when he suggested that tech companies should not hire people over 30. “Young people are just smarter,” the Facebook chief executive, then 22, told a crowd at Stanford University.

    tu caly artykul: http://insights.dice.com/2016/07/12/silicon-valley-writer-sounds-off-tech-ageism/?CMPID=EM_RE_UP_JS_AD_DA_CP714v2_&utm_source=Responsys&utm_medium=Email&utm_content=&utm_campaign=Advisory_DiceAdvisor

  32. zaz:
    Obecnie mamy gwarantowaną darmową oświatę. W związku z tym matołki które kiedyś kończyły edukację zamiatając zakłąd fryzjerski, teraz uczą się w Technikach Fryzjerskich, a potem zostają wiecznymi studentami na Akademiach Bezpieczeństwa Narodowego

    No tutaj to przegiales. Darmowa oswiata byla w PRL przez 5 dekad, a zjawisko co powyzej opisales to jest wykwit neoliberalnej Polski.
    W PRL byly zawodowki i technika, osoby mniej zdolne konczyly zawodowke i po prostu szly do pracy. Nikt od nich nie wymagal matury ani studiow. A dzis?? Bez matury mozesz sie z przeproszeniem gonic, a nie dostac prace sprzataczki czy przewracacza hamburgerow. Wymagana jest matura, a juz w tak szalenie skomplikowanej pracy jak recepcjonistka, studia wyzsze i znajomosc co najmniej jednego jezyka obcego biegle. Do sprzatania czy prac rolnych zatrudnia sie Ukraincow za polowe placy minimalnej.

    Nadprodukcja absolwentow uniwersytetow Bolka I Lolka wziela sie stad, ze zeby skonczyc wiekszosc prywatnych üniwersytetow” jedyne, co musisz robic, to placic kase. Za PRLu zeby dostac sie na panstwowy uniwerek trzeba bylo zdac egzaminy – na wielu wydzialach dosyc trudne. Matura tez wtedy wygladala inaczej.

    Darmowa oswiata wlacznie z poziomem studiow wyzszych jest rowniez w Finlandii i – suprise suprise – jest ona jedna z najlepszych na swiecie. Sprywatyzowanie calkowite edukacji prowadzi zawsze do sytuacji ze tylko na jbogatszych na nia stac.

  33. Wiesz, ja tych matołków mam pod ręką, a nie kilka tysięcy kilometrów stąd. Primo, praca jest po znajomości. Nie ma znaczenia więc, czy masz dyplom, czy tylko świadectwo ukończenia gimnazjum. Nawet jak teoretycznie na jakieś stanowisko jest potrzebny dyplom, a kandydat ma tylko znajomości, to się go przyjmuje jako p.o. a potem sobie uzupełnia w przyspieszonym trybie. Dla przykładu – rektor lokalnej Wyższej Szkoły Menadżerskiej, najpierw został jej rektorem, potem zrobił na niej inżynierkę, potem doktorat honoris causa, a dopiero na końcu maturę. A Wysoki Sąd ku zdumieniu mojego kolegi prokuratora stwierdził, że wszystko jest w porządku.
    Studiuje się wobec tego nie dla papierka, tylko po to by po pierwsze nie mówić że się jest bezrobotnym. A dopiero po drugie by mieć ubezpieczenie, niższe opłaty w autobusie i inne tego typu benefity. Ale wielokrotnie już obserwowałem, że jak matołkowi zaproponować jakąś sensowną pracę, to momentalnie rzuca nie tylko studia ale i owe technikum fryzjerskie. A przede wszystkim studiuje się bo można.

  34. @ Zaz

    Jak ktoś nie ma znajomości, to ten papierek ze studiów jest często niezbędny.

  35. Hi Nina,

    lub nieco inaczej – myslalas moze o spedzeniu chwili i przygotowaniu czegos w rodzaju https://sysadmincasts.com/? wiesz opowiedziec prostymi slowami o automation, pipeline, continuous integration, continuous delivery?

    w Montevideo… rozgladalas sie moze czy ludzie z branzy sie tam spotykaja? jakies techniczne meetupy? moze w ten sposob uda Ci sie poznac wlasciwych ludzi, takich ktorzy docenia doswiadczenie i jakosc? maja kontakty za granica? tutaj, na zielonej wyspie sie to swietnie sprawdza. a nawet jesli nie to

    a moze podlaczyc sie do czegos w rodzaju http://theshipshow.com/, https://www.arresteddevops.com/, albo http://www.se-radio.net/ ? lubisz zagladac pod dywan, masz wlasne zdanie, czesto w poprzek, do tego nie boisz sie mowic glosno. wyobrazam sobie wywiady przygotowane lub prowadzone przez Ciebie jako kawal dobrej roboty.

    wiesz to tak z innego kata, zebys to nie Ty szukala, ale zeby Ciebie znalazlo.

    (pisze bo tak sobie pomyslalem ze gdyby cos z tego wyszlo – mialbym super radoche, cieszylbym sie bardzo! :) powodzenia! :) )


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: