Napisane przez: futrzak | 5 lipca 2016

Z frontu odchudzania

Zapewne to co teraz napiszę wywoła kontrowersje, bo idzie przeciw ustalonym prawdom – ale mam ustalone prawdy gdzies.
Otóż.
Z odchudzaniem ustaliłam sobie pewną rutynę. Rano wstaję i nie jem nic, a jak bardzo nie mogę wytrzymać, to jem jedno jajko (na twardo) albo kawalek sera albo kawalek miesa. W pracy zaczynam od zrobienia sobie mate (mam drugi zestaw z termosem i naczyniem i bombillą na miejscu) – bez tego nie daję rady, bo po prostu jestem zbyt głodna i zbyt mnie zasysa. Mate (a w zasadzie yerba, bo mate tutaj oznacza naczynie do parzenia yerby) powoduje, że nie chce mi się jeść, a zarazem (yerba) działa pobudzająco. Coś jak kawa, ale lepiej – nie działa źle na żołądek. Zanim dotrę do lunchu, zdążę wypić już cały półtoralitrowy termos. Kamienie nerkowe mi nie grożą :)
Na lunch najlepiej jeść dużo białka i warzyw….. tylko że.
To nie takie proste w kraju, gdzie są pory roku, a ceny produktów zmieniają się wraz z ich dostępnością. Na przykład teraz wszystko poza ziemniakami, marchewka, batatami i dynią jest piekielnie drogie. Tyle, że te warzywa niespecjalnie sprzyjają odchudzaniu.
Anyway. Staram się jeść białko i warzywka i owoce. Jako że nie jadam żywności gotowej, to zajmuje wszystko dużo czasu, ale opłaca się.
Wagi nie mierzę, bo nie mam wagi :) Spodnie w które nie mieściłam sie 2 miesiące temu, teraz spadają mi z rzyci. Także postęp jakiś jest.

Zostają kwestie otwarte, jako to:
– co zrobić z nadmiarową skórą
– co bedzie, jak przestanę się głodzić
– jak znalezc czas na cwiczenia :-/

To ostatnie zwlaszcza jest upiorne, kiedy na zewnatrz leje jak z cebra i kursuje sie na trasie dom – biuro – sklep – dom – biuro i tak w kolko. W biurze siedze za kompem, w domu tez :-/
Minisilownia na ostatnim pietrze budynku niestety juz nie dziala :-/
W tak paskudna pogode nawet pies wyprowadzany na zewnatrz patrzy sie zalosnie na to, co za drzwiami, a co dopiero isc na glupi spacer….

…aby do wiosny… aby do wiosny….

Reklamy

Responses

  1. Uwierz mi, anoreksja jest 1000x gorsza, niż skłonności do lekkiej nadwagi. Z autopsji.

  2. Mam kuzyna lekarza który biega po x km dziennie.
    Ostatnio był w pierwszej dziesiątce jakiegoś tam biegu.
    I on zawsze do wszystkiego podchodzi bardzo profi.
    I zawsze dużo czyta zanim zacznie coś robic
    I usałyszałem w czasie naszej ostatnie rozmowy że
    metabolizm to spalanie tłuszczu w ogniu weglowodanów.
    I ja sie tego trzymam.
    Znaczy cukier to podstawa!!!!!! :)

    Ja ostatnio odkryłem biegi a właściwie chodzenie na orientacje.
    Nawet mój czterolatek był w stanie iść przez ponad godzinę non stop
    (z przerwą na picie) ale szliśmy po lesie i trzeba było szukac drog.

  3. Bolko:
    fajnie, fajnie, ale nie powiesz mi ze chodzisz na te biegi po pracy co drugi dzien, jak juz jest ciemno i pada oraz wieje?

    BTW: jakbym uslyszala od LEKARZA ze „metabolizm to spalanie tluszczu w ogniu weglowodanow” to spierdzielalabym od takiego lekarza az by sie kurzylo.
    No chyba, ze on powiedzial cos innego, a ty przekreciles. Ale taka definicja metabolizmu w ustach kogos, kto skonczyl medycyne, to po prostu strach sie bac :-/

  4. Jak znaleźć czas na ćwiczenia? Wstawać rano o tyle wcześniej, ile potrzebujesz na taką sesję. Choćby miała to być 4.30 :D Przygotuj sobie przy łóżku wieczorem wszystkie ciuchy do ćwiczeń – wtedy tylko budzisz się, wskakujesz w ubranko i do dzieła. U mnie się to sprawdza. Jak pogoda jest sprzyjająca wychodzę pobiegać, a jeśli jest średnia, to ćwiczę w domu jogę. O innej porze dnia nie byłabym w stanie wskoczyć w tak regularny tryb. Wystarczy tylko chcieć, dokładnie sobie wszystko zaplanować i brak czasu przestaje być wrogiem. Pozdrawiam!

  5. Korekta obywatelska: można spaść z wysoka i stracić życie, ale spodnie spadają z rzyci. :)

  6. Zadzwoniłem do drugiego lekarza i stwierdził że można tak określić metabolizm
    @innywiatr
    Wstawać rano o tyle wcześniej, ile potrzebujesz na taką sesję.
    Tylko są takie osoby które potrzebują godzinę żeby się dobudzić

  7. @edeq
    (…)Uwierz mi, anoreksja jest 1000x gorsza, niż skłonności do lekkiej nadwagi. Z autopsji.(…)

    Dlatego własnie ważna jest odpowiednia profilaktyka. Mąż mojej ciotecznej siostry walczy z anoreksją od dzieciństwa. I wygrywa. Ma już 132 kg przy wzroście 1.78 cm. Poza tym anoreksja jest najłatwiejszą chorobą do leczenia ponieważ lekarstwem jest żarcie. To jest co prawda leczenie objawowe tylko, ale w 100% skuteczne. Jak już mówiłem – profilaktyka.

  8. Kompletnie rozumiem dylemat z ćwiczeniami. Ostatnio wstaję rano biegać, bo na dworze jest jasno i ciepło – ale to tylko kwestia czasu kiedy przestanę. Tyle razy próbowłam ćwiczyć rano – wytrwałam do pół roku, potem nic. Ćwiczenie rano gwarantuje, że już nic Cię nie odwiedzie przez resztę dnia, bo masz zrobione, ale łatwo nie jest, o nie. Z kolei po pracy nigdy mi się nie chce: za głodna, za zmęczona + 1001 wymówek. Jak mam napięty grafik to staram się przynajmniej przespacerować, przy mniej napiętym chodzę na zorganizowane zajęcia jogi. Dla mnie najlepiej byłoby zaczynać pracę o jakieś 10, a ćwiczyć przedtem, ale tak się nie da.

    W porze deszczowej proponowałabym jogę oraz wycisk z ciężarkami – hantle albo kettle bell (gyria). Ćwiczenia siłowe bardzo poprawiają metabolizm a nie trzeba do nich dużo miejsca. No i może zapisać się na jakieś zajęcia przynajmniej raz w tygodniu.

    Gratuluję wyników w odchudzaniu – mi ostatnio nie idzie, chodziaż bardzo dużo się ruszam – znów w pracy mamy zawody i chwilowo jestem bardzo umotywowana, przynajmniej do ćwiczeń, jeśli nie diety ;).

  9. innywiatr:
    ja należę do sów i na słowa „wstawać wczesniej” oraz „wystarczy tylko chciec” mam ochote strzelać. Po prostu.

    Fa-Fik:
    dzieki, poprawione.

    Bolek:
    a to teraz przeczytaj sobie co to jest metabolizm:

    całokształt reakcji chemicznych i związanych z nimi przemian energii zachodzących w żywych komórkach, stanowiący podstawę wszelkich zjawisk biologicznych. Procesy te pozwalają komórce na wzrost i rozmnażanie, zarządzanie swoją strukturą wewnętrzną oraz odpowiadanie na bodźce zewnętrzne.

    Reakcje chemiczne składające się na metabolizm są zorganizowane w szlaki metaboliczne, w których substraty przekształcane są najczęściej za pomocą enzymów w serii reakcji w produkty – metabolity. Enzymy pozwalają na przeprowadzanie mniej prawdopodobnych termodynamicznie reakcji, poprzez łączenie ich z odpowiednimi innymi reakcjami (dającymi odpowiedni efekt termodynamiczny netto lub elektrochemiczny). Pozwalają one również na regulację szybkości zachodzenia reakcji w zależności od zmian wewnątrz komórki lub sygnałów pochodzących spoza komórki.

    Szlaki metaboliczne można podzielić na dwie duże klasy: przekształcające związki chemiczne z wytworzeniem energii w postaci użytecznej biologicznie oraz wymagające dostarczenia energii, aby mogły zachodzić. Pierwsze z nich, będące reakcjami egzoenergetycznymi, w czasie których następuje przekształcanie związków organicznych w energię, nazywa się reakcjami katabolicznymi lub bardziej ogólnie katabolizmem. Drugie natomiast, będące reakcjami endoenergetycznymi czyli wymagającymi dostarczenia energii, jak tworzenie glukozy, lipidów lub białek, nazywa się reakcjami anabolicznymi lub anabolizmem

    Czy nadal uwazasz, ze ci lekarze udzielili sensownej odpowiedzi? Bo ja odnosze wrazenie, ze potraktowali cie jak trzyletnie dziecko albo osobe uposledzona umyslowo.

  10. AnetaCuse:
    nie, u mnie rano absolutnie odpada. Ja w tygodniu walcze o kazda minute dluzej przespana, wstaje najpozniej jak sie da, zeby na ta cholerna dziewiąta do pracy dotrzeć. Jakbym miala wstawac np. o godzine wczesniej to mysle calkiem niedlugo bylby news o kolejnej strzelaninie – tym razem w Montevideo…

    Gdy pogoda lepsza to nawet daje rade po pracy i zjedzeniu czegos (o ile nie mam zapierdzielu jak z motorkiem :/ ) pojsc nad Ramble i pocwiczyc w takim zielonym parczku, gdzie sa przyrządy do cwiczen. No ale nie kiedy leje non stop :-/

  11. @innywiatr: zarywanie snu sprzyja tyciu.

  12. (stachurska.eu) ta pani miała hashimoto i co innego. Poczytaj u niej o niej i wierz, albo nie wierz. Ta pani jest dumna, ze już 8 czy jakos tam lat, a ja 19. O zwisającej skórze po odchudzaniu też tam jest. I spróbuj albo nie próbuj. A najlepsze, że się nie czuje głodu. Zjedz 40 dkg podgardla, nic już nie zjesz do wieczora. A zjedz 40 dkg bananów. Za pół godziny poprosisz o jeszcze jeden. Sport pomaga, ale niektórzy go uprawiają, żeby się napić po nim piwa, albo zjeść ciastko. Tyle.

  13. Niedawno ukazał się nowy ted talk na temat diet:
    http://ideas.ted.com/can-your-biome-make-you-fat/

    Pani Aamodts nie jest zbyt dobrym mówcą i jest to oczywiście promocja jej ksiązki, ale mimo to poruszane przez nią tematy są ciekawe. O wpływie mikrobiomu i antybiotyków już czytałam, ale o mózgowym „termostacie” jeszcze nie.

  14. prezio:
    ale ja sie tak odzywiam juz od co najmniej 3 lat – nie powoduje to u mnie chudniecia, co najwyzej tyle, ze wiecej nie tyje.

    Karolina:
    a tak, czytalam (zwykle czytam transkrypty chyba ze ktos jest genialnym mowca :).
    Zastanawiam sie, co jeszcze moglabym jesc aby utrzymac prawidlowa flore bakteryjna. Z rzeczy dostepnych mam jogurty/sery z bakteriami fermentacji mlekowej, kiszone oliwki i kiszona kapuste.
    Tesknie za Dolina Krzemowa gdzie mialam blisko duzy supermarket koreanski a tam kilkanascie rodzajow kimchi do wyboru i co wazniejsze – natto….tutaj niestety nic z tych rzeczy :-/

  15. Przyznam się, że nie mam pojęcia, choć mnie też ta tematyka bardzo interesuje. Moim zdaniem problem polega na tym, że nasza własna mikroflora jest na tyle „zadomowiona”, że broni dostępu obcym. Zresztą, kto by się tak bez walki dał wygryźć z fajnego mieszkania?

    Poza fecal transplant, który stosuje się w terapii zakażeń klostridiami, na razie nikt nie ma za bardzo na to pomysłu. Choć okazuje się, że tycie może być właśnie skutkiem ubocznym takiej terapii:
    http://www.bbc.com/news/health-31168511

  16. Tabata trwa raptem 4 minuty. A działa. Co do żarcia, to latem sobie na cały rok ususz mięso do żucia. Najlepiej kabanosy. Ale można i prościej np. jerky – http://blog.laplander.pl/suszona-wolowina-beef-jerky/

  17. Co do skóry – przede wszystkim kwestia wieku. Potem ćwiczenia i masaże. Zależnie od rozmiaru najgorzej z biustem i brzuchem.

  18. Biust potrzebuje dobrych tłuszczów – wtedy – przy zachowaniu odpowiednich proporcji w żywieniu – zachowuje sie ladnie:) Oczywiście nie jesli chcesz się zagłodzic zupełnie. Przetestowane:)

  19. Jak zaczynasz dzień od nic, albo jedno jajko na twardo, jak na lunch dużo białka, to nie jesteś na tym żywieniu.

  20. prezio:
    teraz nie jestem – zastosowalam dosc drakonskie srodki – i dlatego chudne. Poprzednio jak bylam to nie chudłam.

  21. Ja tez zawsze mialam problem z cwieczeniem, bo czasu mam malo, a i po prostu nie przepadalam nigdy. W koncu znalazlam swietny program cwiczen, ktory moge robic w domu (musialam tylko kupic kilka ciezarkow – z drugiej reki btw). Program kosztowal mnie chyba $50 w sumie, ale jest super, sesja trwa tylko 30-40min. Moge sobie ogladac serial w tv i cwiczyc rownoczesnie. Cwiecze dopiero kolo 9pm, bo dopiero wtedy mam czas. I efekty tez sa! Cwicze od 12 tygodni, ubylo mi 4cm w biodrach, znikely zaczatki cellulitu z ramion itp. No i pierwszy raz czuje miesnie pod tluszczem :)

    A co do glodzenia sie, to to nie dla mnie. Takie metody sa moze i skuteczne na krotsza mete, ale jak tylko zaczniesz jesc normalnie to i dupa znow urosnie. Mi bardzo pomaga zaplanowanie z gory menu na caly tydzien. Jak juz wszystko kupie na caly tydzien to potem w niedziele robie wielkie gotowanie (zabiera mi to jakies 2h). W efekcie mam luncze i kolacje na caly tydzien przygotowana (co sie da to ugotowane, a potem tylko odgrzewam, a jak cos wymaga przygotowania na swiezo, to przynajmniej mam pokrojone wszystkie skladniki), a potem tylko 10min do gara czy na patelnie i jedzenie gotowe. Tylko sniadanie robie codziennie swieze (omlet z serem, ktory potem w pracy w mikroweli odgrzewam). Dzieki temu systemowi oszczedzam mase czasu w tygodniu.

    Jak potrzebujesz inspiracji na potrawy z tym co jest akurat w sezonie to polecam Pinterest. Tam jest cala masa sugar free, paleo, gluten free i bog wie jeszcze jakich przepisow. Ja uzywam caly czas.

  22. Magda:
    z gotowaniem na caly tydzien to coz, chcialabym moc tak robic, ale nie mam warunkow tj. malutka lodowka oraz kuchenka malutka (praktycznie dostepny na raz jeden palnik tylko) i brak piekarnika. Najbardziej problematyczna jest mala lodowka, bo juz cwiczylam kwestie, ze zarcie na caly tydzien zepsulo sie, bo nie zmiescilo sie do zamrazalnika :-/
    Np. glupi szpinak jak nie mrozony, to po 2 dniach nadaje sie do smietnika. Podobnie marchewki. Mieso – zalezy jakie i jak przerobione, ale tez dluzej niz kilka dni nie polezy, jesli nie jest w zamrazalniku :-/

  23. Kilka uwag (pewnie średnio odkrywczych ale może pomogą):
    Jak nie zjem rano nic to łatwiej mi wytrzymać nawet do wieczora na samej herbacie/kawie/wodzie. Jak zjem cokolwiek (np. 1 kromka czy pomidor) to po 2 godzinach nie mogę wytrzymać bez przekąski.
    Jak masz problem z wybieraniem poszczególnych składników to po prostu pamiętaj: najgorsze (poza słodyczami ofc) są tłuszcze i mięso. Ziemniaki pieczone tak, smażone nie.
    Po kilku-kilkunastu tygodniach organizm się dostosowuje. Bilans energetyczny bilansem energetycznym ale zdarza się że zapotrzebowanie spada z 2.5Mcal do 1.2Mcal dziennie. Żeby nadal chudnąć trzeba na chwilę wrócić do normalnego odżywiania (żeby zapotrzebowanie wróciło do normy) i niestety bardziej skupić na ruchu.

  24. MK:
    a dlaczego tluszcze (jakie???) i mieso (jakie???) sa niby najgorsze?

  25. OK, doprecyzuję. Są najgorsze dla mnie. Prawie zawsze.

    Tłuszcze:
    1) są wysokokaloryczne: łyżka oliwy dodana do sałatki pomidorowo-serowej daje połowę tej energii co solidny kawałek mozarelli,
    2) poprawiają smak i człowiek zjada więcej niż planował (np, jak w kanapce jest masło to o wiele częściej zjadam drugą),
    3) są zdradliwe: widzisz w knajpie piękne frytki, zamawiasz a okazuje się że są nasiąknięte olejem i zamiast przekąski wpierdzielasz równoważność solidnego obiadu.

    Mięso też jest w miarę wysokoenergetyczne, w dodatku w miarę dużo z tym roboty (w porównaniu z innymi daniami) więc od razu robię więcej. A jak zamawiam w lokalu to też zwykle dostaję dużą porcję. Jak próbowałem bawić się w liczenie bilansu to zawsze ok. połowy energii czerpałem z mięsa…

    Disclaimer: ostatnio przytyłem 1/3 tego co wcześniej schudłem więc do moich rad należy podchodzić ostrożnie.

  26. MK:
    tluszcze sa absolutnie niezbedne, chociaz oczywiscie nie nalezy sie nimi przezerac. Ja nie mam tutaj za wielkich problemow, bo organizm reaguje jak powinien tj. za duzo tluszczu zjesc nie moge, bo dosc szybko czuje sie nasycona i to tak, ze jak zjem wiecej, to zwymiotuje…frytki na szczescie mnie nie kusza.

    Co do miesa. Duzo z tym roboty??? Mieso jest najprostrza rzecza do przyrzadzenia…z warzywami to sie trzeba nachetac – taka zielenine (np szpinak) najpierw umyc, potem osuszyc, posiekac, zredudokowac…ziemniaki, marchew najpierw obrac, potem ugotowac… fasolke trzeba wyluskac (rany ale to upierdliwe…) itd. A mieso albo wrzucasz do piekarnika albo na patelnie i voila :)
    Co do energetycznosci. Kaloria kalorii nie rowna, ludzki uklad trawienny to nie bomba kaloryczna. Kalorie pochodzace z bialka nie odkladaja sie w postaci tluszczu, za to te z weglowodanow – a jakze.

  27. Polecam 2xME
    http://2xme.pl/
    https://www.facebook.com/dontdocardio/
    https://www.facebook.com/2xme.minimumeffort/photos?ref=page_internal

    Wygląda to tak, że robi się posty po 12-15h (sen też się liczy) i później 3 x dziennie obfity (jak dla mnie) posiłek. Dziś skończę jeść o 21 to jutro pierwszy posiłek jem ok 11, później 15-16 i 20-21. Co drugi dzień desery (extra 350 kcal), co drugi dzień redukcyjny. W tydzień ok 1% masy ciała w dół, bez szaleństw, ale też bez wyrzeczeń i to wszystko bez ćwiczeń.

    Proponowany stosuneg energetyczny węgli, białek i tłuszczy to 1:1:1. Przy posiłku dla K 350 kcal 36g (w tym 7g błonnika) białka, 30g węgli oraz 12g tłuszczy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: