Napisane przez: futrzak | 30 Czerwiec 2016

Ogloszenia parafialne…

Tak wiec moja przygoda z firma kliencka kompletnie niezorganizowana konczy sie.
Wczoraj obwieszczono, ze w zwiazku z kiepskimi wynikami finansowymi (ktore nie dziwia w branzy naftowej, prawdaz…) redukuja koszty o polowe, wiec kilku developerow i ja jestesmy zredukowani z projektu.
Specjalnie sie nie zmartwilam, bo firma, ktora mnie wynajela (urugwajska, dev-shop) stwierdzila, ze mnie lubia i jesli podpisza kontrakt z innym zleceniodawca z USA, to przeniosa mnie do tego nowego projektu.
Wady: bedzie to projekt aplikacji w javie. Co znaczy, coz, java. Javy nie znam i nie sadze abym zdazyla sie douczyc w 3 tygodnie w stopniu umozliwiajacym pisanie unit testow :-/

Zegnaj Ruby – taki przyjemny jezyk, eh.
Witaj zapieprz.
Znowu. Jedyna nadzieja, ze bede miala do czynienia z lepiej zorganizowana firma kliencka – bo to jedna z listy fortune 400. No ale zobaczymy.
W najgorszym razie, jesli ten projekt nie wypali, to wracam do firmy macierzystej i oni beda sie martwic o znalezienie mi nastepnego kontraktu. Wady: na sama mysl o powrocie do ich biura i gniciu znowu na windowsach robi mi sie po prostu niedobrze :-/

No ale coz. Zalapanie sie na prace zdalna (bedac QA) to bardzo trudna sprawa – moje podejrzenia calkowicie sie potwierdzily. Od jakiegos czasu siedze na czacie skupiajacym zawodowcow z branzy z calego swiata. Wisi tam codzien kilkaset osob, niedawno byla dyskusja na temat wlasnie pracy zdalnej – calkowicie zdalnej. Jest dokladnie tak kiepsko, jak myslalam. Pod haslem „praca zdalna” sa umieszczane ogloszenia, gdzie „istnieje mozliwosc kilku dniu w tygodniu pracy z domu”. Sa tez ludzie, ktorzy prowadza calkowicie koczowniczy tryb zycia, zyjac w RV i przemieszczajac sie ciagle – ale kazdy jeden z nich najpierw mial klientow i dla nich pracowal, a dopiero potem zaczal sie przemieszczac…
Wychodzi na to, ze z poprzednia praca zdalna mialam niesamowitego fuksa.

Advertisements

Responses

  1. Java mnie odstraszyła od nauki! Nawet postawy wymagające http://javastart.pl/static/podstawy-jezyka/pierwszy-program/

  2. Bronek:
    rzucilam jednym okiem na ow tutorial. Do bani. Raz, ze po polsku (a ja cala edukacje w temacie komputerow przyswajalam od poczatku po angielsku), dwa ze sprofilowane pod Windows (dziekuje, nie), trzy ze najwyrazniej ta firma zyje z oferowania kursow i pewnie dlatego zrobila to tak skomplikowanie, zeby miec stale zrodlo zarobkow na najblizsze lata..

    eh…
    No ale jak sie bede musiala nauczyc, to sie naucze. Ale napewno nie z tego zrodla :)

  3. Głowa do góry. Będzie dobrze !

  4. Wychodzi na to, ze z poprzednia praca zdalna mialam niesamowitego fuksa.

    Wychodzi na to że mimo komputerów sieci światłowodowych skypów i innych udogodnień nadal mieszkamy w jaskini :) i potrzebujemy kontaktu z drugim człowiekiem. Czytaj szef musi Cię codziennie widzieć w robocie.

  5. Bolko:
    no dokladnie. Pisalam juz o tym nie raz. Technologia na miejscu jest, mentalnosc ludzka nie.
    Pracowanie w zespole, ktory fizycznie znajduje sie zupelnie gdzie indziej wymaga zmiany organizacji pracy, zmiany sposobow komunikacji oraz rozliczania zadaniowego. Szefowie, ktorzy absolutnie musza ci stac nad glowa to jedno, ale glupia polityka bezpieczenstwa firmy, ktora nie pozwala na podlaczenie sie VPNem do wewnetrznych serwerow firmy to drugie.

  6. @futrzak – nie wiem jak ty, ale ja nie spotkałem szefów potrafiących oszacować czasochłonność roboty. No – może ten najnowszy trochę, ale ma czasem normy z kosmosu. Oni zawsze mają z tyłu głowy, że jak się wyrobisz w tydzień zamiast w dwa to przecież można ci sprzedać jeszcze trochę roboty. Za te samą kasę :):):)

  7. korposzczur:
    wiesz, to nie jest takie trudne pod warunkiem, ze ów szef sam przedtem tą robotę robił. Oczywiscie, trzeba dodac +/- na różny poziom ludzi, ale bez przesady.

  8. Może dlatego nie lubią pracy zdalnej:

    http://boingboing.net/2016/06/08/coder-fired-after-6-years-for.html
    http://interestingengineering.com/programmer-automates-job-6-years-boss-fires-finds/

  9. Bardzo przystępny kurs to jest… btw. Oczywiście trzeba mieć jakieś pojęcie ogólne o typach zmiennych, klasach itd. ale mi się podoba.

  10. gajger:
    Ciezko mi w to uwierzyc prawde mowiac, bo akurat robie to samo co on. O ile firma FAKTYCZNIE robi jakis development, dodaje nowe features, robi code refactoring, upgrady do nowszych wersji serwerow/aplikacji/dbs/bibliotek etc. to zawsze bedzie robota dla SQA. W wypadku nowych features musisz pisac nowe testy – maszyna tego za ciebie nie zrobi, bo maszyna nie wie, jaka jest specyfikacja (a ta mozna dostac w postaci ustnej od prod managera na przyklad); w wypadku upgrejdow i running regression tests zawsze cos bedzie failing i wtedy trzeba sprawdzic, czy to faktycznie bug, czy cos innego. Jest cala kupa rzeczy, ktore wymagaja obecnosci czlowieka i myslenia.
    Takze mysle, ze sa dwie mozliwosci:

    1. Gosciu bardzo mocno koloryzowal, a w rzeczywistosci cos jednak robil, ale na tyle niewiele, ze uznal to za nie warte nawet wspominania

    2. Firma faktycznie o nim kompletnie zapomniala, nic nowego nie robila, nie wymagala – nic.

    Jesli to ten drugi przypadek to coz – jego szef po prostu dal dupy na calej dlugosci. Zwalanie tego na „prace zdalna” to jakies kompletne niezrozumienie o co chodzilo w calej sprawie.

  11. gajger:

    Co do przystepnosci tego kursu… uhm… wczoraj mi sie akurat nawinelo swietne porownanie.

    Jak w Polsce naucza sie struktur danych? Wezmy przyklad array.

    „Tablica – kontener danych dostępnych, w którym poszczególne komórki dostępne są za pomocą kluczy, które najczęściej przyjmują wartości numeryczne. Rozmiar tablicy jest albo ustalony z góry (tablice statyczne), albo może się zmieniać w trakcie wykonywania programu (tablice dynamiczne).”

    Jak to przeczytalam to sie zastanawialam dobre pare minut co u diabla poeta mial na mysli. Gdyby nie przyklady z konkretnych jezykow programowania autentycznie nie wiedzialabym.

    Po angielsku:

    „In computer science, an array data structure, or simply an array, is a data structure consisting of a collection of elements (values or variables), each identified by at least one array index or key. An array is stored so that the position of each element can be computed from its index tuple by a mathematical formula.”

    Co za kretyn zrobil z array tablice, dorzucajac tam kontener i komorki, to na prawde brak slow. Zwlaszcza, ze w dzialce programowania a i owszem sa przeciez TEZ tables, cells i containers. I one maja zupelnie inne znaczenia.
    To taki styl nauki jak tlumaczenie, ze mouse to jest manipulator stolokulotoczny.

    W temacie sposobu nauczania programowania to polecam Khan Academy (na przyklad).

  12. Tu masz rację niewątpliwie. Nie powinno się większości wyrażeń w computer english tłumaczyć i tyle…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: