Napisane przez: futrzak | 11 czerwca 2016

Gatesa sposób na biedę

Taki mianowicie.
Jak przeczytalam, to po prostu aż zaniemowilam z wrazenia.

Wyobrazcie to sobie: jeden z PONOC najinteligentniejszych i najbardziej successful ludzi na swiecie wymyslil sposob na pokonanie nedzy w krajach afrykanskich!!!! YEAAAAAHHHHH!
Na czym ma ow „investment” polegac? Na daniu biednym rodzinom czterech kur i jednego koguta…. bo wicie, Wielki Mozg wyliczyl se co nastepuje:

The “chicken math” is simple, according to the Gates Foundation: If a farmer begins with five hens and a rooster, after three months they can produce 40 chicks, and at a price of $5 per chicken, which is typical in West Africa, that can amount to more than $1,000 a year. With the extreme-poverty line at about $700 a year, it’s a fair proposition.

Ty tępa dzido. Nie przyszlo ci do glowy, ze zanim rodzina bedzie mogla sprzedac kurczaki, to najpierw trzeba je czyms wykarmic??? A oni nie maja nawet srodkow na jedzenie dla samych siebie??? Ze kury to nie komputery, tylko żywe stworzenia, i ze nie ze wszystkich jaj wykluwają sie pisklęta, a jak sie wyklują, to nie wszystkie przezyja? Nie mowiac juz o tym, ze jak kilka okolicznych wiosek bedzie mialo nadmiarowe kury na sprzedaz, to ich cena na lokalnym rynku spadnie? A na żadnym innym rynku nie sprzedadzą, bo nie mają jak – niby czym i za jakie pieniądze mają to dowieść do dużego miasta na targ?
Skąd to zalozenie, ze ludzie beda wiedziec jak hodowac kury na sprzedaz? Ze co, same sie wyhoduja? Owszem, kury to relatywnie latwe w hodowli ptaszyska, ale one tez choruja, laza gdzie popadnie, sa zabijane przez okoliczne drapiezniki (ptaki drapiezne, czworonoznych drapiezcow) czy wreszcie moga byc rozkradzione przez glodnych sasiadow.

eh….
Jak wszystkie inicjatywy fundacji Gatesow tak wygladaja, to ja dziekuje.
Owszem, taki pomysl zrodzony w glowie kogos, kto jest zwyklym Kowalskim, ktory specjalnie nad problemem swiatowej nedzy nie zastanawial sie, jest ok. Ale w wypadku fundacji, ktora od ponad dwoch dekad zawodowo zajmuje sie pomoca biednym??? Chca cos naprawde zmienic, dlaczego nie zajma sie podobna inicjatywa co Grameen Bank? To owszem dziala i przynosi realne efekty, podobnie jak konkretne programy socjalne (vide Brazylia, chociaz oczywiscie to nie jest ta skala).
Powyzszy przyklad z kurczakami jest prawie zywcem wziety z neoliberalnych książeczek i przypowiastek typu „daj człowiekowi rybę, to zje dziś, daj mu wędkę, będzie jadł do końca życia”.
Sliczna i piekna przypowiastka na papierze, ale z rzeczywistoscia nie ma w zasadzie nic wspolnego bo zaklada, ze ten rybak i wędka istnieją w swiecie calkowicie odizolowanym społeczenstwa i warunkow naturalnych; zaklada, ze rzeka zawsze bedzie tak samo zasobna w ryby, ze nie wyschnie, ze nie bedzie żadnej konkurencji, ze wędka sie nie zepsuje, wreszcie ze rybak bedzie doskonale wiedział, na czym polega wędkowanie.

Tymczasem temat jest bardziej skomplikowany. Serce się kraje na widok głodujacych dzieci…. ale dawanie im ton jedzenia problemu nie rozwiaze, a tylko go nasili w dlugiej perspektywie, bo wykonczy lokalny rynek miejscowych producentow zywnosci – wszak nijak nie będa w stanie konkurowac z darmowymi produktami…Z drugiej strony ludzie do rozdawnictwa szybko sie przyzwyczajaja i czym to sie konczy? Ano wieszaniem psow na biednych Afrykanczykach czy innych Azjatach, ktorym „w dupie sie poprzewracało”, „pracować sie nie chce” „nic sami nie umieja zrobic” etc.
Tymczasem, dużej części problemu nie byłoby gdyby np. światowe korporacje nie wykupywaly/dzierżawiły masowo ziemi uprawnej pod monokultury, z ktorych to monokultur produkty takie jak tulipany albo soję i tak eksportuje sie do pierwszego świata, a miejscowi nic z tego nie maja, bo przeciez corpo robi „optymalizację podatkową”. Najpierw więc przekupuje się lokalny rząd, zeby z pomocą wojska wyrzucil lokalsow z ziemi, z ktorej zyli, potem „daje im się pracę” – harówkę za miskę ryżu w fabryce po 12 godzin dziennie. Zarobek na produktach sprzedanych w pierwszym świecie idzie do kieszeni oligarchii, pozamiatane.
Albo inny scenariusz: w jakimś kraju do władzy jakimś cudem dostaje się rząd, który chce podnieść z kolan społeczeństwo, zlikwidować nędzę. To oczywiście oznacza zmianę w podziale dochodu narodowego, zmianę w zarządzaniu natural resources i parę innych takich. I co? A nic. Wielkie Imperium organizuje zamach stanu, poczem wszystko wraca na stare, utarte koleiny. Taki był przez dekady scenariusz chyba we wszystkich państwach Ameryki Południowej.

Zaprawdę, fundacja Gatesa bardziej przyczyniłaby się do likwidowania nędzy na świecie gdyby zaczeła lobbować w Waszyngtonie w odpowiednich sprawach, a nie rozdawała kilka kurczaków tu i tam…

Reklamy

Responses

  1. Gatesa sposób na edukację: https://www.youtube.com/watch?v=XhdvRx_lmkg (dla osób którym nie chce się oglądać, metoda to „zrównać wszystkich w dół”)

  2. Ja chyba nawet sie domyslam skad on na ten pomysl wpadl. A raczej skad go zerznal.

    Na poczatku lat 90-tych (moze na przelomie 80/90, juz nie pamietam), RPA chciala zatrzymac naplyw ludzi z Mozambiku. Wiec NGOs postanowily, ze jesli Mozambikan (Mozambijczyk?) zostanie u siebie w kraju, to dostanie krowe.
    Posiadanie krowy to symbol status wiec sporo chetnych sie znalazlo. Czesc od razu te krowy zarznela i mieso zjadla, ale czesc sprytnie zaczela je hodowac, sprzedawac mleko i potem rozmnazac.

    Program okazal sie calkiem przyzwoity. Byla tez wersja z kozami. Kozy cieszyly sie nawet wiekszym wzieciem niz krowy. Bo nie trzeba sie z nimi cackac, jedza byle co, sa odporne na choroby i mozna je hodowac byle gdzie.

    Ale widac Gatesa nie stac na krowy albo kozy, wiec jak duren wyskakuje z kurami. Wiekszej glupoty ze swieca szukac. I swietny przyklad jak malo znawcy z zachodnich NGOs i spece od developmentu wiedza o kontynencie, ktorym sie zajmuja.

  3. symbol statusu, oczywiscie. Cholerny auto corrector.

  4. 2cats:
    o, nie wiedzialam ze byl taki program w RPA. Dzieki za info!
    Tak, dokladnie tak jest – zachodnie NGO najczesciej figę wiedzą o specyfice spoleczenstwa/grupy, ktorej maja pomagac. Czesto bardziej psuja, niz pomagaja.

    Czytalam książkę Ladislaw Dowbora (doradca Luli) , w której między innymi opisywał, jak wzięli się za rozwiązywanie problemu nędzy w Brazylii. Jakies tam programy socjalne, jak Lula obejmowal wladze, byly. Tylko te pieniadze zdawaly sie wpadac do czarnego wora i nic z tego nie wynikalo.
    Ludzie zajmujacy sie problemem zaczeli więc od analizy jak to wlasciwie wyglada, kto te pieniadze dostaje i co w ogole sie dzieje. Doszli do wniosku, ze większosc jest po prostu po drodze rozkradana (urzednicy, lapowki etc.) a ta niewielka czesc, co trafia do potrzebujacych, jest zle wykorzystywana (przejadana). Zamiast winic wszystkich dookola, zaczeli sie zastanawiac jak to zrobic, zeby dzialalo.
    Doszli do wniosku, ze po pierwsze trzeba wymyslec system, w ktorym biorcy będą mogli bez zadnych pośrednikow te pieniadze dostawac i kazdy bedzie wiedzial ile. W kraju, gdzie bieda zyla poza nawiasem spoleczenstwa a bankomaty nie byly na kazdym rogu, byl to spory problem. Ale jakos dali rade.
    Druga sprawa bylo: pieniadze nie moga byc dawane bez zadnych warunkow. No i wprowadzono warunek: pieniadze beda, ale tylko jesli dzieci beda uczeszczac do szkol (panstwowych) ORAZ je skoncza.
    Program nie byl idealny, ale jednak na przestrzeni prawie dwoch dekad wyciagnal z nędzy prawie 30 mln (o ile dobrze pamietam) ludzi, ktorzy zasilili klase średnia.

    I tak powinno byc: zanim sie za cos jakas organizacja charytatywna zabierze, powinna zanalizowac problem porzadnie a potem zastanawiac sie nad rozwiazaniem i rozmawiac z ludzmi, ktorzy faktycznie wiedza, jak to robic.

  5. Łukasz:
    Nie, to nie na tym polega. Problem jest w ogole szerszy. Same Common Core Standards datuja sie na poczatek lat 90-tych i sama inicjatywa to nie byl az taki zly pomysl, ale…. ale jak ja wykonano. Siekierą. Ustaleniem, co i w jaki sposob kazdy uczen (zaczynajac od przedszkola) powinien nauczyc sie i wiedziec. Egzekwowane to bylo za pomoca standardowych testow.
    Krytycyzm byl ogromny, plynął od samych nauczycieli, psychologow i ludzi zajmujacych sie tematem ktorzy podkreslali, ze CCS curriculum nie bierze w ogole pod uwage psychologii rozwojowej dziecka i tego, w jaki sposob dzieci sie ucza. Poczytaj troche na ten temat, bo naprawde podsumowanie w formie „metoda to rownac wszystkich w dół” dowodzi tylko ze nie za bardzo wiesz o co caman w temacie.

  6. pewnie Gates oglądał stary, polski serial dla młodzieży, „Stawiam na Tolka Banana”, tam niejaki Filpek lansował podobną koncepcję rozwoju gospodarczego, tyle że mowa było o chomikach…
    pozdrawiać :)…

  7. W Polsce był podobny program tylko zamiast kurczaków były gęsi dla PGR`owców.
    Kurczaki jest łatwiej wychować, ale ceny to wziął Gates z USA. W Polsce dorosły do zjedzenia kurczak jest tańszy niż 5 dolarów.

  8. @Futrzak Jeżeli chodzi o Afrykę to bardzo prawdopodobnie nic się nie zmieniło od tego jak było wcześniej. Świetnie to opisuje artykuł: na „Racjonaliscie”:
    Holokausty kolonialne. Krwawe bogactwo i rozpad tożsamości Zachodu

    Sama masz prawie takie same obserwacje. Więc skoro się nic nie mienia, to być może jest to zaplanowane i z pełną premedytacją wykonywane?

    A co do Gatesa…. to w przeszłości często go obrzucano kremówkami. Wcale nie tak niezasłużenie :-)
    I nie zapominajmy, że on swoją firmę ustawił dopiero po tym jak mu jego mama wejście do IBM załatwiła poprzez znajomoasci…

  9. „pewnie Gates oglądał stary, polski serial dla młodzieży, „Stawiam na Tolka Banana””

    Pewnie tak :)

  10. PawelW:
    ale co to znaczy zaplanowane i z premedytacja wykonywane? Ze miedzynarodowe corpo wcale nie maja zadnego interesu ani zamiaru cokolwiek inwestowac w krajach, na terenie ktorych dzialaja? No, tak jest wszedzie. Corpo robia tylko to, co musza. A panstwa afrykanskie sa slabe, na dodatek jesli ktores ma bogactwa naturalne bedace lakomym kaskiem dla pierwszego swiata, to interesy tegoz swiata sa wspierane przez jego armie. Jednakowoz NGO o tym wiedza. Rozwiazanie systemowe nie wchodzi wiec w gre… ale oddolnie calkiem sporo mozna zrobic, bo sa rozne poziomy biedy. Ot taka prosta rzecz: kopac studnie wszedzie tam, gdzie ludzie musza codziennie dymac po wode wiele kilometrow. Albo – na rozsadnych warunkach dostarczac male paneliki fotowoltaiczne, pozwalajace na oswietlanie czegos w nocy i ladowanie telefonow komorkowych. Albo, zabranie sie za systematyczna eksterminacje moskitow – to s wszystko low tech rozwiazania mogace duzo wniesc w temacie poprawy warunkow zycia. No ale najpierw trzeba temat zbadac, zobaczyc, co dla takich ludzi jest najpilniejsze i jakos zabrac sie za to z glowa.
    Fundacja Gatesa ma kupe kasy, ale wydaje sie, ze jest ona glownie wyrzucana w bloto :-/

  11. Fajny wpis…. brawo!

    W Polsce też chcemy wstać z kolan, ale niestety opozycja po przejściu do opozycji zgłupiała do reszty, a rządzący – po objęciu władzy – nie zmądrzeli nic a nic.

    Z innej beczki – jak w Urugwaju wygląda sprawa dostępu do broni palnej? Mogę prosić o jakiś wpis na ten temat? … to proszę.☺

  12. @Futrzak: Jest dokładnie jak piszesz. :-) Wniosek, od czasów kolonialnych zmieniło się chyba tylko modus operandi… reszta pozostała bez zmian. Systemowo funkcjonuje pełna premedytacja w postępowaniu.

    Co do fundacji Gatesa. Z moich obserwacji wynika, że, oni faktycznie od wielu lat wyrzucają kasę w błoto…. Bo, jak się nie da systemowo czegoś zmienić, to właśnie tak jak Ty piszesz, można oddolnie wiele na lepsze zmienić. Oni tego nie robią, a idiotami raczej nie są.

  13. AndyW:
    coz, do takiego wpisu trzeba zrobic solidny research….a na to trzeba miec czas :)
    Jak bede miala, to zrobie.

    PawelW:
    no wlasnie od wielu lat zastanawiam sie, czy to celowe dzialania czy jednak pomieszanie glupoty z krotkowzrocznoscia, arogancja i przekonaniem „ja wiem lepiej”.
    Coraz czesciej sklaniam sie ku opcji drugiej. Coraz wiecej bowiem w zyciu realnym spotykam ludzi, ktorzy sa niby inteligentni ale… mozg im sie zachowuje jakby zamarzl – zamarzl na okreslonym przedziale czasowym, na okreslonym temacie czy na okreslonym pogladzie. Sa odporni na fakty, wiedze, zmieniajace sie dane i zmieniajaca sie rzeczywistosc dookola.
    A swiat prawdziwej biedy trzeciego swiata wyglada zupelnie inaczej widziany z perspektywy swiata pierwszego i to jeszcze oczami kogos, kto nigdy w swiecie trzecim nie zyl…

  14. @Futrzak: Ja też się parę lat zastanawiałem i z moich obserwacji i przemyśleń wynika raczej to pierwsze, a głupotą i krotkowzrocznoscia to się decydenci tłumaczą jak już się mleko publicznie rozleje…
    Najszczersi to jeszcze byli funkcjonariusze nsdap, oni sie przynali, ze wiedzieli co czynia, ale zwalali wszystko na rozkazy…

  15. Ja zylam w Afryce przez pewien czas.Ludzie sa tam bardzo leniwi. Marza im sie miliony a palcem nie kiwna. Kazdy biznes sabotuja.Potrafia jedynie krasc i sie rozmnazac.Wiekszosc to seksoholicy uzaleznieni od porno i marihuany.

  16. Anna:
    tak, tak, Afrykanie to zlodzieje i seksoholicy. Najlepiej ich od razu wszystkich zbombardowac, jasne :-/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: