Napisane przez: futrzak | 18 Maj 2016

Smak sukcesu

Mam taką znajomą z Silicon Valley. Rumunka, przyjechała do USA będąc nastolatką. Ciężko pracowała, dostała się do dobrego collegu, a potem do Stanford Law School.
Pamiętam ją z tamtych czasów – chuda jak mysz kościelna, ludzie jej stawiali drinki w Mollys, bo nie było jej stać.
No ale uparła się, studia skończyła. Jakiś rok potem zdała egzamin BAR — jest on niezbędny, żeby posiadać licencję uprawiania zawodu w USA (każdy stan ma swój BAR).
Pracowała najpierw jako executive assistant w Ebayu, potem w Zynga. Kupiła sobie łódź mieszkalną zadokowaną w zatoce San Francisco, niedaleko sławnego Pier 39. Średnio raz na tydzień zamieszczała na fejsie zdjęcia z rejsów łodzią i imprez tam się odbywających – wszyscy jej zazdrościli, rzecz jasna.

American Dream. Success. Ciężką pracą ludzie się bogacą i tak dalej.

Fast forward siedem lat do przodu. Właśnie zamieściła ogłoszenie o sprzedaży łodzi (mieszkała w niej cały ten czas, razem z psem i w ostatnim roku z sublokatorką) i miejsca dokowego. W prywatnej rozmowie powiedziała, że chce spłacić school loan, która ciągle wynosi ponad dwieście tysięcy dolarów….

Reklamy

Responses

  1. Hmm, może jestem tępa, ale nic nie poradzę, że nie czaję. Kobieta imprezowała i wydawała kasę, a tymczasem dług wisiał? Czy po prostu myślała, że uda jej się go spłacić, prowadząc jednocześnie luksusowy tryb życia?

  2. Zeby sie jeszcze nie okazalo, ze ma dlugi u okolicznych dilerow i meksykanski katar od nadmiaru wciaganej kokainy…

  3. Kira:
    ano nie czaisz.
    Po pierwsze, school loan musisz placic, nie ma od tego odroczenia, nie mozna zrobic refinance, nie mozna oglosic bankructwa z powodu niesplacania.
    Tak wiec oczywiscie SPLACALA co miesiac pozyczke szkolna.

    Jej lodz w momencie zakupu to nie byl zaden luksusowy jacht ani nic z tych rzeczy – to byla nadajaca sie do generalnego remontu 40-letnia lajba (i ten remont powoli, z pomoca znajomych i przyjaciol, robila).
    Lodz i sleep (miejsce dokowe) kosztowaly ja mniej, niz gdyby chciala sobie kupic one bedroom apartment w San Francisco.

    Po wyremontowaniu, kiedy lodz juz nadawala sie do rejsow, taki rejs nic nie kosztuje. Podobnie z imprezami – to byly dokladnie takie same imprezy, jak te odbywajace sie w zwyklych mieszkaniach. Koszty dokladnie takie same: piwo, pizza etc.

    Takze, ehm – zadnego luksusowego trybu zycia nie prowadzila. Ba. Ide o zaklad, ze 99% Polakow nie zgodziloby sie zyc na takiej lodzi – bo za mala, bo za ciasno, bo nie ma normalnej lazienki z wanna, bo nie ma orzewania etc. itd.

  4. @ Futrzak

    Dzięki za dodatkowe info. W takim razie skąd tytuł, skoro jej tryb życia niczym specjalnym się nie wyróżniał?

  5. To taki sukces jak fota na fejsie z wakacji pod palmami (dla Polaków). Kilkadziesiąt takich zdjęć i wszyscy myślą, że to ktoś dziany. A do tego jeździ jeszcze Porsche. Tylko nikt nie sprawdził, że starego Cayenna można kupić już za 50 tys. BMW X5 można i za 35 tys. Człowiek sukcesu :):):)

  6. Tez za bardzo nie czaje, tytulu watka z przedstawiona trescia….)
    Sukces – zaczynala od zera, wyedukowala sie, znalazla job… ok, american dream.
    Chodzi o pozyczke, ze zajebiadzcza w uj? No sorry, chyba wiedziala, ze trzeba splacic… uscislij, bo irytuje mnie moje nieczajenie i nie wiem o co Ci chodzi;>)

  7. No i podstawa w Polsce, to ogrzewanie na lodzi… zacumuj na redzie
    czy gdzies w Mikolajkach zima, gdzie -30 to norma… ;>)

  8. Kira:
    to ironia byla….

    korposzczur:
    otototo…..

    Tymczas:
    widzisz, jest taka narracja w USA, ze jak skonczysz prawo, medycyne, informatyke i pare innych wydzialow na ktoryms z uniwerkow z Ivy League, to masz sukces zapewniony i zycie z gorki i w ogole.
    I w zasadzie tak bylo. BYLO.

    Ale. semestr w Stanford Law School to jest ok. 56 tysiecy dolarow. Skad normalny czlowiek moze wziac tyle kasy? Zakladajac, ze jakas czesc pokryja rozne stypendia, to coz, jak sie nie ma bogatych rodzicow to na reszte trzeba wziac pozyczke. Nawet jesli pozyczka to polowa, to nadal bedzie to ok. 200 tysiecy dolarow.

    Reality check – fail…

    BTW: w SFO zatoka nie zamarza… co oczywiscie nie znaczy, ze w zimie upaly wala, boc przeciez temperatura w nocy spada w okolice zera…

  9. To prawda, na Facebooku można zrobić z siebie milionera, stad tal duża jego popularność.

  10. Ale do Rumunii jakoś nie wraca ?

  11. zaz:
    widzisz, law degree jest nietransferowalne miedzy roznymi panstwami.
    Co prawda w Rumunii nikt by ja za niesplacone dlugi nie scigal, ale z drugiej strony musialaby tam zaczynac wszystko od nowa, bo attorney at law z USA nie jest nigdzie indziej wazny poza USA.

  12. Futrzak:
    Thx za wyjasnienie. Ale takich ‚kozakow i ludzi sukcesu’ jest
    w necie od wala, dlatego nie zczailem i doszukiwalem sie glebszego sensu… a to tylko notka fejszbookowosocjologiczna;)

  13. Futrzak napisał:
    „Po wyremontowaniu, kiedy lodz juz nadawala sie do rejsow, taki rejs nic nie kosztuje.”
    Ta Kalifornia to naprawdę bajkowy kraj gdzie rejsy są za darmo! Nie gniewaj się, Futrzak, ale nawet w Polsce za pomoc w cumowaniu trzeba płacić. A miejsce postojowe to wydatek dla wybranych.

  14. Więc jeśli twoje wyliczenia są słuszne to spłaciła już połowę w 7 lat, czyli za następne 7 lat spłaci resztę. Zakładając że zaczęła pracować w młodym wieku, to powiedzmy będąc w wieku ok. 40 lat będzie już wolna. Nie widzę tu żadnego „skandalu”…

  15. Tymczas:
    sens jest taki, ze nie ma juz czegos takiego jak american dream, od bucybuta do milionera. Jak jestes z biednej rodziny to zasuwajac w pocie czoła mozesz co najwyżej dobić do klasy sredniej i nic poza tym – o ile po drodze nie masz pecha i na przyklad nie zachorujesz.

    Bronek:
    jaka pomoc w cumowaniu? O czym ty do diabla mowisz? Bylam u znajomych na łodkach parę razy – rejsy dookoła SF Bay etc. – JAKA POMOC W CUMOWANIU???? Owszem, zeby przybic do okreslonych przystani, to trzeba pare dolarow zaplacic (mowimy o cumowaniu nie przekraczajacym kilkunastu godzin) – ale to tyle placisz za kawe w starbucsie.
    Jesli chodzi o cumowanie permanentne to NIE DOCZYTALES wpisu. Napisalam jak wół, ze „ogłoszenie o sprzedaży łodzi i miejsca dokowego”.

    Miejsca do permanentnego dokowania mozna albo KUPIC albo WYNAJMOWAC. Wynajem to jest mniej wiecej tyle, co miesięczna opłata za permanentne miejsce „postojowe” mobile house w parku mobile. Kilkaset dolarow miesiecznie w Dolinie Krzemowej – MNIEJ niz wynajem kawalerki. Problem z miejscem do dokowania jedynie taki, ze jest ich ograniczona ilosc a ochotnikow znacznie wiecej.

    gajger:
    zakladajac, ze musialaby splacac jeszcze 7 lat w takim samym tempie, to gdyby skonczyla, bylaby pod pięćdziesiątke. Piękny wiek na zakładanie rodziny, co nie? :)

  16. Liczby mi się Futrzaku w tej narracji nie zgadzają… Przecież sama napisałaś że te studia to razem jakieś 400.000. Więc skoro zaczęła pracować po studiach to ok 25 roku życia, więc teraz ma jakieś 25+7=32 lata. I już zostało jej do spłaty 200.000 (ponad), więc biorąc pod uwagę jeszcze oprocentowanie to już chyba więcej niż połowę spłaciła. 32+7=39 czyli taka rycząca czterdziecha. Fakt że na zakładanie rodziny już za późno, ale ma przecież psa. Czy ja tu czegoś nie łapię ???

    http://www.cnbc.com/2016/04/05/3-student-loan-mistakes-to-avoid.html

    (…)Once you’ve graduated, you have a six-month grace period before you have to start paying back student loans(…)

    W jakim wieku ona te studia kończyła?

    Ps. Mi to banią spekulacyjną podjeżdża. Łatwość uzyskania finansowania studiów spowodowała podrożenie samej edukacji i jednocześnie dewaluację wyższego wykształcenia. Ale w systemie amerykańskim te pieniądze idą za studentem i te wykształcenie jest w dalszym ciągu na najwyższym światowym poziomie, czego nie można powiedzieć np. o Polsce.

  17. gajger:
    skąd założenie, że ktos zaczyna studia w wieku 19 czy 20 lat i ze zajmuje mu to dokladnie 4 czy 5 lat?

    W USA jest inny system. Mozesz studia robic i 10 lat – nikt nie zmusza cie do wziecia 20 kredytow zajęć przez semestr. W istocie ludzie, ktorzy pracują, nie są w stanie tyle robić.
    Mojej bliskiej koleżance zrobienie magisterki z biologii/genetyki zajelo 7 lat – bo rownoczesnie pracowala w pelnym wymiarze godzin i nie byla w stanie szybciej.

    Natomiast owszem, na student loans jest potworna bania, a jakze.
    Co do poziomu wyksztalcenia w USA – na najwyzszym swiatowym poziomie to są uczelnie z Ivy League:
    http://colleges.usnews.rankingsandreviews.com/best-colleges/rankings/national-universities

  18. Pozwolę sobie nie zgodzić się. Moje wykształcenie na poziomie doktoratu w USA nie doprowadziło mnie do ŻADNEJ finansowej ruiny. I założyłam rodzinę i spłaciłam długi 10 lat temu. Teraz mam 42. Pani blogerka nie doświadczyła najwyraźniej korzyści systemu amerykańskiego. Jest gorzka bo straciła dom. Ja pewnie też byłabym gorzka w podobnej sytuacji. Nauczanie wyższe w USA jest na wysokim poziomie nie tylko w „najlepszych uczelniach”. Nie zgadzam się zupełnie z analiza pani blogerki tutaj.

    Beata z NYC

  19. Pani Beatko z New York City o liczby proszę i więcej danych. Jakie studia, ile kosztowały, jakie kredyty, jaka branża… 10 lat temu tzn. 2006 – jeszcze przed pęknięciem bani w 2008. Czasy amerykańskiej prosperity jak mniemam, gdy można było spłacić te studia na samej spekulacji. Rocznik 1974, czyli studia w latach 1993-199? czyli pełne wejście na rynek pracy jeszcze przed 2000 rokiem.
    W sumie wydaje mi się że takim cenzusem między loans łatwo a niełatwo spłacalnymi może być właśnie rok 2008…

  20. Obecnie panuje światowa moda na nauczanie „potworków” czyli mających naprawdę imponującą wiedzę w bardzo wąskim wycinku. Jak się to ma w życiu? Widać to w teleturniejach wiedzy, gdzie gość mający publikacje w międzynarodowych przekaziorach nie zna podstawowych zasad funkcjonowania życia w społeczeństwie.
    Jest to wynik niesamowitego postępu naukowego i jednocześnie zaniku humanizmu.

  21. Beata:
    pani przyklad nie zmienia rzeczywistosci w szerszym wymiarze, a ona jest taka, ze sporo sie zmienilo od lat 90-tych:

    In 1990, the typical college student graduated with debt equivalent to 28.6 percent of her annual earnings. By 2015, that number had shot up to 74.3 percent

    http://www.huffingtonpost.com/entry/3-charts-student-debt-crisis_us_56b0e9d0e4b0a1b96203d369

    gajger:
    spojrz na link powyzej. Nie widac zadnych spikes w dynamice wzrostu dlugu, on sobie po prostu rosnie, rosnie i rosnie. Natomiast faktem jest, ze po kryzysie 2008 roku wielu studentow popadlo w delinquency, bo nie mogli znalezc pracy albo pracy wystarczajaco platnej do regularnego splacania pozyczki studenckiej.

  22. Dlugi ze szkol post-graduate sa przeogromne i czesto pograzaja absolwentow na cale zycie jesli sie cos zle potoczy albo zrobi jeden zly ruch…

    Z mojej perspektywy jako rodzica kryczne jest realistyczne podejscie do sprawy – jak post-grad szkola to taka ktora da zawod ( i zatrudnienie w nim) gdzie w 5 lat mozna dlug spalcic albo poczekac jak pracodawca sie dolozy do rachunku – tyko niektorzy i w niektorych kierunkach.

    Studia prawne sa wyjatkowo tricky – jak sie nie jest w dobrej szkole w gornej polowce to nie dostanie sie pracy w duzej firmie gdzie mozna taki dlug splacic (pracujac 100 h/week) a pracuje sie jako sekretarka

    Nadprodukcja pawnikow jest okropna ale pomimo to blizniaki moich bliskich sasiadow po skonczeniu WUSTL maja po kilka propozycji – kazda dosc dobra jesli ktos lubi sleczec nad papierami 12 h dziennie.

    Wszyskto to wybory – gdzie sie chce mieszkac , co sie chce robic – mlodzi robia wybory sercem nie myslac o konsekwencjach i kosztach bo sa tak programowani od high school ze taka jest droga do szczescia – kochaj co robisz a sukces sam przyjdzie

  23. Wojtek:
    tak wlasnie jest.
    „rob to co kochasz, a sukces sam przyjdzie”…byc moze bylo tak kiedys, ale dzis jest dokladnie tak, jak napisales.

  24. Jak zwykle futrzak przesadza. Odkladac zakladanie rodziny ze wzgledu na dlugi za graduate school? Co za nonsens. Mozna splacac dlug i miec dzieci. Setki tysiace amerykanow tak robi, wlacznie z pierwsza rodzina: Barack i Michelle Obama spalcili wlasne dlugi po 40tce, majac juz dom, kariery — i dwojke dzieci.

  25. Ta indoktrynacja dzieciakow zaczyna sie w high school – wpaja sie im ze nie kierunek studoiw ale „jakos” (czytaj cena) szkoly jest wazna i pcha sie dzieciakow do molochow gdzie 60 tys dzieciakow pije imprezuje i czasami jest nauczana przez asystenta z Chin lub Ukrainy (albo Polski haha) w sali gdzie siedzi 300 osob i nikt nic nie rozumie – nie tylko konceptow ale i tego co pan asystent mowi…

    A rodzice sie zgadzaja, bo prestiz szkoly , mecze football itp.i greek life..

    Polowa freshmen jest do studiow nieprzygotowana – opoznie to innych ale placa tuition wiec jest OK. Wpaja sie im ze moga zrobicz wszystko o czym zamarza – no i niektorzy moga ale inni powinni isc go community college albo do trade.

    Rece opadaja – trzeba byc czujnym bezwzglednym i upartym zeby ich na wlasciwa droge naprowadzac

  26. Nastepna osoba przesadza. 84% amerykanow studiuje na panstwowych uczelniach ktorze kosztuja przecietnie od 11 do 25K na rok. Coraz wiecej wybiera droge community college co znaczy ze polowa studiow bedzie kosztowala tylko kilka tysiecy na rok jezeli dziecko mieszka z rodzicami.

  27. juliamorgan:

    Ale moze nie porownujmy Obamy z przecietnym Smithem?
    Obama zanim zostal prezydentem, byl senatorem – a pensje senatorow jak i ich ubezpieczenia maja sie nijak do pensji ii ubezpieczenia przecietnych Smithow.
    Poza tym on bachelora robil w 1983. Wtedy tuition bylo (co najmniej) 2 razy nizsze niz teraz.

    Oraz. Senatorem zostal w wieku 36 lat. Pozyczki szkolne jak mowisz splacil po czterdziestce. Biorac pod uwage, ze w 1997 roku pensja senatora to byla (inflation adjusted) ok. 200 000 USD – nie uwazasz, ze jakos wyjtkowo wolno mu szlo?

    Oraz. Community college nie oferuje graduation. Potem trzeba robic transfer.
    jesli dziecko mieszka z rodzicami — a jak nie mieszka to sie zadluzy po uszy i dotyczy to rowniez doroslych ktorzy chca sie doksztalcac.

  28. jesli przesadzam to tylko troche :)
    Np UIUC kosztuje 35k za rok – co jest OK jesli sie studiuje engineering ale juz nie OK jesli sie studuje biolgie i na medycyne nie dostanie…

    jakosc tego co sie dostaje za te 35k jest tez niestety rozna – corka chodzila tam, syn do malej szkoly w sasiednim stanie i lepiej na tym wyszedl a cena podobna, Jednakze w „naszym” high school (jednym z najlepszych w stanie) byl spory nacisk nauczycieli i srodowiska zeby wlasnie do duzych znanych szkol skladac aplikacje

    historie magistrow filozofii pracujacych w Walmart so czeste , czesto opisywane i nie przypadkowe

    co nie zmienia faktu ze przygoda z higher education jest bardzo indywidualna i inna dla kazdego dzieciaka a praca po niej czesto zalezy od przypadku i bycia we wlasciwym miejscu we wlasciwym czasie

  29. Futrzak, Obame przytoczylam jako przyklad tylko dlatego ze on jest znany.

    Ale sama sobie opowiedzialas dlaczego on nie odkladal budowania rodziny z Michelle. Bo nie musial – bo i wtedy, i teraz mozna dlugo splacac te dlugi. Bo banki na to pozwalaja. Bo nikt nie oczekuje jakis horenalnych wyrzeczen za te pozyczki. Fakt, sume splacic musisz, ale nie od razu, i nie zamiast kupowania domu, czy rodzenia dzieci. Masz racje, ze Obama skonczyl te studia dawno temu, ale dzisiejsze pensje w elitarnych kancelariach tez sa wyzsze niz byly w latach 80tych. Dzisiejszy prawnik po studiach na Stanfrodzie (czy Harvardzie czy Yale) zaraz po studiach zarabia przecietnie $147,000 a w mid-career przecietnie $200,000. Wiec jest z czego splacac.

    Nie mowiac o tym, ze coraz wiecej szkol pozwala splacac w inne sposoby – pracujac pro bono, lub w specjalnych osrodkach/rejonach USA. Mam bratanice ktora nie bedzie splacala wiekszosci dlugu za medical school ($180,000) – ma 3-letni kontrakt na prace w szpitalu stanowym w Maine, gdzie bedzie mniej zarabiala przez te 3 lata, ale po zakonczeniu kontraktu stan zaplaci jej dlug.

    Co do community college – Oczywiscie ze trzeba zrobic transfer. Dlatego napisalam ze POLOWA studiow bedize znaczniej tansza. Co nie zmienia faktu, ze nie trzeba wydawac 60,000 na rok na studia, jak wspomnial Wojtek. Przecietny amerykanin wydaje znacznie mniej.

  30. @juliamorgan
    To jest absulotutnie genialne. Porównać koszty state university i zarobki po topowej law school i twierdzić, że „przecież każdy może”
    Harvard Law School twiedzi, że przeciętny koszt roku akademickiego to 88,600 dol. Mnozymy przez cztery czy pięć i wychodzi co najmnie 350 tys USD
    Nawet zarabiając 150 tys wcale to nie łatwo spłacić bo trzeba na starcie pracować 12 h 6 dni w tygodniu i jeszcze gdzieś mieszkać. Tam gdzie sa te topowe firmy, czli w centrach najdroższych miast.
    Realnie- dług 350 tys i wynajem w San Francisco przy zarobkach rzędu 150 tys USD to się ociera o dziadowanie, a nie „wygodnie życie i mozliwośc założenia rodziny”, jakkolwiek pieknie by takie pieniądze nie wyglądały.

  31. Ja nie bede z toba dyskutowala na temat jakiejs babki ktora sama zdecydowala sie na (prawie) najdrozsze studia w USA i potem zostala w (prawie) najdrozszym miescie w USA. Jej decyzja, jej problem.

    Ja tylko ci mowie, ze przesadzasz ogromnie z tym ze nie mozna miec dzieci i rownolegle splacac dlugow. Sorry, to jest glupie stwierdzenie ktore zupelnie sie nie sprawdza w realu PRZECIETNYCH amerykanow, tych ktorzy nie decydowali sie na jakies elitarne uczelnie, ale po prostu ich stanowe state college/university.

    Ja mam 2 mlode lekarki (no, jedna ma jeszcze rok rezydentury) w rodzinie – obie byly na publicznych uczelniach, obie maja kredyt na studia, obie planuja dzieci. Moja corka robi doktorat – nie bedzie miala kredytu w ogole bo na studia doktoranckich dostaje sie stipend ktory pokrywa czesne i daje jakies $30,000 na rok. Skromne, ale w Colorado mozna z tego zyc. W Kaliforni ten stipend bylby blizej $40,000. Takze skromnie, ale mozna zyc, zwlaszcza jezeli uda sie zamieszkac w university housing.

    I powtarzam, przecietny amerykanin nie ma $200,000 czy nawet $100,000 dlugow… przecietny dlug jest nizej niz $27,000 za undergraduate. Biorac pod uwage, ze przecietny college grad zarabia milion dolarow wiecej w przeciagu zycia niz przecietny high school grad, te $27,000 nie jest zla inwestycja.

    Te ogromne dlugi o ktorych ty mowisz dotycza maciupenki odset wszystkich stuentow – i to wlaczajac tych ktorzy sami wybrali prywatne elitarne uczelnie zamiast publicznych – i ktorych zarobki czesto sa tez szalenie wysokie.

  32. Tu jest troche wiecej na ten temat:
    http://www.usnews.com/news/articles/2015/06/08/heaviest-college-debt-burdens-fall-on-3-types-of-students

  33. A nie lepiej wyslac dziecko na uczelnie do EU (tych co maja podwojne obywatelstwo) za darmo lub symboliczne pieniadze? Przeciez mozna tyle zaoszczedzic, zwlaszcza jesli studiuje sie np. techniczny kierunek. Potem mozna wrocic do USA robic kariere bez dlugu za studia.

  34. Oczywiscie, ze mozna, Dan. I coraz wiecej amerykanow to robi. Kanada tez jest popularna.
    http://money.cnn.com/2016/02/23/pf/college/free-college-europe/
    http://usnews.nbcnews.com/_news/2013/04/24/17882085-americans-head-north-for-affordable-college-degrees?lite

  35. @juliamorgan
    Ja miałem nadzieję, że bedziemy porównywać topowe wykształcenie z topowymi dochodami, przeciętne wykształcenie z przeciętnymi dochodami i tanie z tanią praca. Bo mniej wiecej za co płacisz to dostajesz. Zaczęłaś porónywać tanie studia i duże dochody, co oczywiście może sie zdarzyć, ale predzej jesli to akurat ojciec jest włascicielem zatrudniającej firmy niż na rynku.
    A jesli chcesz anegdotami przykrywać demagogię, to ja się zapytam Gospodyni, ile jeszcze takich komentarzy musisz napisać aby zarobić bana.
    A tymczasem porównanie efektywności wykształcenia, tj. za ile czesnego możesz się spodziewać jakiego dochodu: http://www.usnews.com/education/best-graduate-schools/articles/2015/06/04/chart-average-debt-and-starting-salary-for-business-school-graduates

    @Dan
    Lobby prywatnych uczelni też wpadło na ten pomysł i generalnie nostryfikacja każdego dyplomu w USA to droga przez mękę i taczka forsy. Może działac w dziedzinach, gdzie nie trzeba formalnego papieru a tylko umiejętnosci, ale na to potrzeba raczej rozpoznawalnej w świecie uczelni, gdzie nie każdy ma się szanse dostać, nawet w Europie.

  36. Gdzie ja porownuje tanie studia i wysokie zarobki?

    Podalam dane ktore potwierdzaja czesc moich uwag. Prosze mi powiedziec jakie inne chcesz, i chetnie podam.

    Dosyc znam sie na temacie… jestem doradca w organizacji dla biednych uczniow w high school, wiekszosc ich to Latynosi i Afro Amerykanie, i pomagamy im z orzymaniem pieniedzy na studia. Poniewaz maz jest bylym profesorem i uniwersyteckim dziekanem, a teraz prowadzi firme ktora wspolpracuje z uniwersytetami, jestem dosyc au courant z realiami wyzszych studiow w USA.

  37. @juliamorgan
    W porzadku, jakie ci biedni uczniowe mają dochody i zadłużenie po skończeniu swoich uczelni?
    Proszę tylko o jedną rzecz- jakie dochody mozna uzyskać przy jakiej inwestycji w edukację i jakie będą spodziewane koszty życia po ukończeniu studiów, bo niektóre kierunki łaczą się z ekstra wydatkami (konieczność zycia w centrach wielkich miast, doszkalania, półdarmowej pracy na stażach, etc.)
    Jesli takie dane bedą potwierdzać twoje słowa, to pewnie przekonasz mnie do swojej fachowości bez argumentum ad autoritatum.
    Takie dane ja podałem i jak na razie to anegdotami próbujesz przekonać mnei i innych, że wiesz lepiej. Nie na wszystkich to działa.

  38. W porzadku, jakie ci biedni uczniowe mają dochody i zadłużenie po skończeniu swoich uczelni?

    O jakich uczniach tu mowa? O tych ktorym ja pomagam? To akruat nie ma nic do rzeczy w tej dyskusjji — to sa uczniowie ktorzy sa biedni, wiec ich studia sa 100% oplacane przez rzad stanowy/federalny/work-study. Zadluzaja sie tylko jezeli ida na medycyne, prawo, MBA (chociaz tu mozna dostac finansowanie od pracodawcy) lub Master’s. Wszystkie te kierunki moga zrobic tu w Colorado, wiec nie musza sie przeprowadzac do wielkich miast. Staze w USA sa przewaznie platne, w wielu stanach nieplatne staze sa w ogole nielegalne, student musi COS miec za ta prace – albo pieniadze albo academic credit.

    Wlasciwie, tym, ktorym ja pomagam, jest najlatwiej finansowo: bo to sa mniejszosci etnyczne, i na dodatek z biednych rodzin. Dla takich uczniow jest tyle mozliwosci i pieniedzy! Ich najwiekszy problem jest zwiazany z kultura — kultura biedy (gdzie nie znaja nikogo kto byl na studiach) lub specyfika kultury latynoskiej, gdzie nie ma tradycji wyzszych studiow, zwlaszcza jezeli studia znacza wyjazd z domu/miasta/stanu.

    Problem z kosztami na studia w USA jest najwiekszy dla sredniej klasy: ludzie ktorzy zarabiaja za duzo zeby dostac porzadne stypendia, ale za malo zeby zaplacic $20-25,000/rok studiow, zwlaszcza majac wiecej niz 1 dziecko. Jezeli nie zaczeli oszczedzac wiele lat przed (a wiemy ze amerykanie do oszczednych nie naleza) lub nie maja stanowego ‚college investment plan’ B29, to sa w kropce.

    Jeszcze pokolenie temu, studia na publicznych uczelniach w progresywnych stanach takich jak naprzyklad Kalifornia, byly stosunkowo affordable. Mozna bylo pracowac part-time w ciagu roku, full time w lecie, i w ten sposob splacic studia nawet na takich znanych uczelniach jak Berkeley lub UCLA. Teraz to nie jest mozliwe bez pozyczki. Wlasnie dlatego coraz wiecej amerykanow zaczyna studia na (tanich) community college, po 2 latach przenosza sie na 4-letnie uczelnie aby dokonczyc. Okolo 30% studentow na Berkeley to sa community college transfers – dla nich, pierwsze 2 lata kosztowaly stosunkowo malo. Dwa ostatnie lata na Berkeley kosztuja jakies $20,000 – ale to jest cala suma, razem z ksiazkami, ubezpieczeniem, mieszkaniem, itp.

  39. nie pisalem ze 60k kosztuje rok, ale ze 60k studentow jest na kampusie
    poza tym zjawisko eksplozji kosztow wyksztalcenia jest realne i doscs niedawne- wiec powolywanie sie na przyklady kogos kto studiowal (jak prez. Obama) wiele lat remu jest niedokladne

    wiekszosc szkol jest za droga, nie oferoje takiej wartosci jak kiedys a warstwa doradcow , poszukiwaczy stypendiow i innych instytucji dodaje tylko do kosztow

    ale innej drogi nie ma (poza studiami za granica na co nie kazdy sie decyduje) wiec pchamy sie w ten koszt …

  40. juliamorgan:

    Dwa ostatnie lata na Berkeley kosztuja jakies $20,000 – ale to jest cala suma, razem z ksiazkami, ubezpieczeniem, mieszkaniem, itp.

    Not true.

    Prawdziwe koszty:

    Undergraduate Student Budgets 2016-17
    Academic Year 2016-17 Living in a Campus Residence Hall
    Living in an On-Campus Apartment
    Direct Costs Charged by UC Berkeley:

    Tuition and Fees $13,518 $13,518
    Room and Board $14,992* $12,049
    Total Direct Costs $28,510 $25,567

    Other Estimated Costs
    Housing and Utilities $7,546 $2,738
    Food $1,050 $2,624
    Books and Supplies $1,262 $1,262
    Personal $2,052 $1,805
    Transportation $544 $746
    Total Cost of Attendance $33,418* $32,004

    Optional Student Health Insurance Plan add $2,612. Out-of-state residents add $26,682 in Nonresident Supplemental Tuition.

    Byc może się nie znam, ale jak na kogoś, kto zawodowo doradza biednym uczniom z high school odnośnie wyboru studiów, może należałoby być na bieząco w temacie kosztów?
    BTW: powyzsze koszty pochodza ze strony http://financialaid.berkeley.edu/cost-attendance

  41. Prosze zauwazyc, ze to jest koszt razem z Living in a Campus Residence Hall
    Living in an On-Campus Apartment —

    Ale

    74 percent of students live off campus (http://colleges.usnews.rankingsandreviews.com/best-colleges/uc-berkeley-1312/student-life)

    Jest znacznie taniej nie mieszkajac na kampusie, dlatego wiekszosc studentow nie mieszka on campusie.

    A Campus Residence Hall i tak jest tylko dla freshmen — a poniewaz oni transferuja jako juniors, nawet nie moga tam mieszkac. Tansze mozliwosci zycia na kampusie w Berkeley sa co-ops lub married students housing.

  42. juliamorgan:

    Nie zajrzalas do podanego linka. A tam sa koszty tez dla zycia poza campusem. Nie ma room and board, ale za to jest pozycja housing and utilities – bo mieszkajac poza campusem tez trzeba mieszkanie wynajac i koszty oplacac. Ta pozycja wynosi $7,546 rocznie, co mniej-wiecej zgadza sie z cenami z okolic Berkeley.

    Total wychodzi za rok:
    on campus: $32,004
    off campus: $27,870

    Czyli za dwa lata 56 000 a nie jak twierdzilas 20 000. Wiecej niz dwa razy tyle.
    Moze jednak nalezaloby byc na bieżąco – TYM BARDZIEJ ze sprawdzenie kosztów to są trzy kliki.

  43. o rany ale bida. Ten post zawstydza bo dyskusja pod spodem ciekawa.
    Patrzę na to ze zrozumieniem ale bez aprobaty- sam mialem taki moment w życiu kiedy z milionera stałem się bankrutem i w tym poście widzę opwieści moich znajomych o mnie i odczytuję słabo skrywaną radość że rumunka łódź sprzedaje he he a taka była ważna, amierykańska.
    i że może ja nie jestem od niej gorsza tak jak się ciągle bałam, bo taka była ważna i pewna siebie a teraz zobacz
    to są uczucia z którymi trzeba coś zrobić-po to się w nas pojawiają, zazdrość wbrew głupkom jest ważna i rozwijająca, z tym że lepiej spróbować samemu podskoczyć a nie czekać aż inni będą spadali. Ja wiem że potrzebujesz (jak każdy czasem) potwierdzenia swoich życiowych wyborów dlatego fajnie jest móc motywację wyciagnąć jednak ze środka siebie, z istoty swojego ja, z tego co kochasz niż z tego co świat o Tobie mówi i gdzie na drabinie znajdujesz się wobec rumunki.

    pozdrawiam

  44. tataniewraca:
    LOL widze ze twoja znajomosc psychologii jest rownie doglebna co metodologii naukowej (czemu dales wyraz pod poprzednim postem) :>>>>

    Ten post mial wywolac dyskusje na okreslony temat i spelnil swoje zadanie.

    Prywatnie uwazam ze Oana podjela bardzo rozsadna decyzje, bo splacanie dwoch kredytow z czego ten wiekszy nie podlega ustawie o prywatnym bankructwie, to jest po prostu igranie z ogniem.
    Czy jej zazdroscilam? Nie, kariera prawnicza nigdy mnie nie interesowala ani nie pociagala. Plywanie lodzia oczywiscie fajne jest, ale to wszystko ma swoja cene. Za lodz na kredyt dziekuje. Gdyby mi ktos taka sprezentowal jednakze, bylaby to zupelnie inna sprawa :)

  45. yeah- metodologii naukowej??????
    poczytaj troszkę badań i zobacz że za tym stwierdzeniem nic sie nie kryje- metodologia jest za każdym razem przedstawiana na początku opisu badania i w dużej mierze zależy od tego co chcemy udowodnić a to zależy od badającego – taka nauka kwantowa hi hi
    nie musisz mi wierzyć na słowo ale kilka skandali z brakiem powtarzalności wyników mówi że kiedy zaczynasz sprawdzać wyniki „naukowych doświadczeń” to ich powtarzalność jest niewielka właśnie ze względu na brak porozumienia co do owej „metodologii naukowej”
    właśnie się zmagam z biochemią i medycyną i widzę to codziennie, zresztą dyskusje w czasopismach naukowych w zasadzie nie dotyczą niczego innego jak tylko tego że metoda przyjęta aby udowodnić daną tezę jest nieodpowiednia
    a jak wgooglasz powtarzalność badań naukowych to dowiesz się jaką ściemą i religią dla mas stał się popularny sajens
    pozdrawiam
    ps jak na osobę która usiłowała innych uczyć kultury dyskusji argumentum ad personam przychodzi ci zadziwiająco łatwo ;-)

  46. tataniewraca:

    tak, metodologii naukowej:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Scientific_method

    To sa bardzo konkretne procedury wg ktorych rozwijala sie (i nadal rozwija) nauka nowozytna. Metodologia naukowa obejmuje obserwacje, tworzenie hipotez, potem teorii naukowych, robienie na ich podstawie przewidywan, potem eksperymentow, analizowanie wynikow i potwierdzenie badz odrzucenie teorii.

    To, ze wyniki jakichs konkretnych badan sa niepowtarzalne, albo ze KONKRETNA metodologia uzyta do tego czy innego badania jest niepoprawna nijak nie podwaza ani nie neguje samej scientific method. Co najwyzej pokazuje niekompetencje jakiegos zespolu badaczy/naukowcow.
    Tyle.
    Polecam przeczytanie ksiazki Kuhna :
    https://en.wikipedia.org/wiki/The_Structure_of_Scientific_Revolutions

    to da ci lepszy obraz czym jest scientific method, zamiast googlania…

  47. Jestem w podróży – nie wiem czy wszystkie komentarze przeczytałam, ALE:
    Moje dzieci same zarobiły na studia w USA: pierwsze studia pół stypendia pół zarobki. My zapłaciliśmy wyżywienie, mieszkanie, incidentals. Córka jest w graduate school (podyplomowa szkoła): ma ja opłacona w 100% przez stypendia. Jest to NYU.
    Te ballady o ludziach, którzy nie moga założyć rodziny to jednak tylko baśnie. Bajka od pucybuta do milionera w USA żyje. Nie słyszała Pani o Chobani yogurt? A masa innych ludzi? Mój kolega z biednej rodziny z Meksyku zrobił studia medyczne w Kalifornii. Biewielki dług (stypendia) i dwa stopnie specjalizacji. Da się!

  48. Takie życie ;/

  49. @futrzak powinienem był zostawić bez odpowiedzi i oddalić się po angielsku ale.. ktoś mógłby to rozumieć jako unik więc jednak wyjaśnię że:
    Twoje uwielbienie narracyjnej science(czyli tej roszczącej sobie prawo do odpowiedzi na pytanie „dlaczego?” przez co z automatu nienaukowej w rozumieniu nauk przyrodniczych które tylko skromnie opisują „jak” i gdzie wykładnia rozszerzająca jest błędem metodologicznym właśnie) wynika z tego że boisz się myśleć samodzielnie więc potrzebujesz nowej religii , ot i cała tajemnica obrony wszelkimi chwytami. Nawet wikipedią hi hi. I co ? mamy wierrzyć że coś jest bo jest w wikipedii mimo że co dzień widzimy ze to jedynie zbiór postulatów a nie żadne prawa? Znaczy nie wszyscy widzimy bo niektórzy publikacji naukowych na co dzień nie czytują więc im można kitować.
    Masz dużo czasu na pisanie czemu nie czytasz? to rozwija.Odbrązowisz sobie świat i zobaczysz jak nagi jest król. pewnie że łatwiej być besserwizerem powołującym się na literaturę popularną bo to społecznie również bardziej akceptowane a że nie ciekawe? że wtórne? ma być wtórne bo myśl oryginalna nie gwarantuje poklasku tłuszczy.
    ciekawe że akurat pod tym postem swoimi wypowiedziami dałaś b.dobry przykład czemu pewne szkoły kosztują ciut więcej- ich absolwencie widzą dalej i szerzej bo mają lepsze narzędzia do obserwacji swiata wokół.
    Można to nadrobić za darmo- książki kosztują nic, tyle że trzeba wiedzieć co czytać i czytac również rzeczy trudne a nie tylko modne.
    cóż to już moja ostatnia wizyta- jak to mówią bon voyage
    może kiedyś gdzieś ale na razie żal czasu na myśli wtórne choć może i szybkie, i nawet na mankietach

  50. tataniewraca:
    mamy wierrzyć że coś jest bo jest w wikipedii mimo że co dzień widzimy ze to jedynie zbiór postulatów a nie żadne prawa?

    Alez mozesz nie wierzyc – droga wolna ;)
    Mozesz np. nie wierzyc ze jakas tam teoria grawitacji, toz to bajki :)
    Zycze powodzenia w szerokich lotach z dachu z 20 pietra, jak bedziesz pokazywal, ze grawitacja to tylko zbior postulatow :)))))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: