Napisane przez: futrzak | 3 Maj 2016

California, I miss you…

Tak, tęskni się za takimi widokami:

AnselAdamsWilderness

Jezioro

Oczywiscie pamięć ludzka to zwodnicza rzecz, po paru latach zostają same dobre wspomnienia, hoho proszę, na taką wysokość wleźliśmy, takie z nas gieroje…

wysokosc

Na szczęście jest blog w roli przypominacza.
Nie było tak różowo.

Urugwajczycy w pracy często pytają mnie, czy nie tęsknię za Kalifornią. Tak, tęsknię za naturą – bo ta powala na kolana, jak zresztą w wielu innych miejscach USA. Ten kraj warto odwiedzić ze względu na parki narodowe, ze względu na przestrzenie, niebo, ziemię i wodę.

Za czym nie tęsknię? Za kosmicznymi kosztami życia. Za strachem przed bankructwem spowodowanym niemożnością opłacenia rachunków medycznych (bo na przykład potrącił mnie samochód i musiałam w szpitalu długo leżeć). Za dyskryminacją kobiet w branży IT. Za pracoholizmem*.

PS:
* – gdy informuję tubylców, że w USA nie ma płatnych zwolnień, a jeśli ktoś pracuje na etacie, to pracodawca może domagać się pracy w nadgodzinach i nie płacić dodatkowo za nie – to otwierają paszczękę ze zdziwienia. Również nie bardzo chcą wierzyć w ceny leków i zabiegów. O systemie sądownictwa po dwóch próbach przestałam w ogóle rozmawiać, bo to już całkowicie poza ich zdolnościami pojmowania…

Reklamy

Responses

  1. Wysokość w stopach?

  2. gdy piszesz o tęsknocie za naturą, to właśnie zapytałem tu kogoś w realu o pierwsze skojarzenia:
    Urugwaj?…
    odp: Amazonia /???/…
    Kalifornia?…
    odp: Miami Beach /!!!!!! :D/…
    mój komentarz po tym szybkim eksperymencie:
    wychodzi na to, że według osoby testowanej Urugwaj jest bliższy natury, bo dziewczyny po kalifornijskiej /!?!?!/ plaży jednak nago nie chodzą…

  3. Kiedyś znałem gościa z Wenezueli… To całkowicie inni ludzie żyjący na totalnym luzie. Wcale się nie przejmował tym, co będzie dziś wieczorem. Mieszkańcy z Urugwaju w większości pewnie żyją w takim samym stylu.

  4. prezio:
    Tak, to wychodzi jakies 3300 metrow.

    pkanalia:
    A mowia, ze to Amerykanie nie znaja geografii ;)
    Ludziom sie czesto myli Urugwaj z Paragwajem, chociaz nawet w tym drugim kraju typowym krajobrazem jest raczej sawanna (Gran Chaco) a nie tropical forrest.
    Natomiast to Miami Beach mnie zastrzelilo :)

    Bronek:
    Urugwajczycy sa gdzies pomiedzy. Sa zdecydowanie najlepiej zorganizowanym narodem z calej Am Pd, a z drugiej strony faktycznie sa wyluzowani, nie ma tu nerwowki, pospiechu i generalnie w porownaniu z Polska (ale tez i Kalifornia) zyje sie na luzie.

    Ja mysle ze generalnie ludzie z krajow, gdzie jest niepewne jutro nauczyli sie zyc chwila a jutrem nie przejmowac – inaczej zwariowaliby.

  5. Futrzak pisze:
    „Ja mysle ze generalnie ludzie z krajow, gdzie jest niepewne jutro nauczyli sie zyc chwila a jutrem nie przejmowac – inaczej zwariowaliby.”

    I tu się zgadzam; pogoń za gromadzeniem coraz większego bogactwa powoduje, że znika przyjemność z posiadania. Czyli mówiąc prościej; po co gonić za czymś, co mogę stracić w jednej chwili, niezależnie ode mnie, np krach na giełdzie.

  6. Bronek:
    to jest racjonalizacja.
    W istocie szereg badan z zakresu psychologii spolecznej pokazuje, ze posiadanie nie jest zrodlem szczescia.
    To, co ludzi czyni szczesliwymi, to meaningfull relationships (jak zgrabnie to mozna ujac w angielskim). Plus praca, ktora przynosi satysfakcje.

    Warunkiem powyzszego jest oczywiscie pewne minimum socjalne tj. zaspokojenie potrzeb z dolu piramidy Maslowa. One jednak nie sa wcale wygorowane.

    Tu przychodzi mi na mysl zderzenie mentalnosci ludzi zachodu (pierwszego swiata) a tymi z trzeciego.
    Ze dlaczego taka boliwijska Cholita co sprzedaje na ulicy zarcie z wozeczka nie marzy o dorobieniu sie, a jak sprzeda tyle, zeby bylo na zarcie dla rodziny, to idzie do domu?

    Wlasnie dlatego.

  7. Futrzak pisze:
    „Ze dlaczego taka boliwijska Cholita co sprzedaje na ulicy zarcie z wozeczka nie marzy o dorobieniu sie, a jak sprzeda tyle, zeby bylo na zarcie dla rodziny, to idzie do domu?”

    I to jest świetne dopełnienie naszej dyskusji. Po co się męczyć, pracować do nocy kosztem życia w rodzinie, skoro to, co się zarobiło dzisiaj, starczy na jutro. Bardzo mi odpowiada taka filozofia i nie pojmuję, dlaczego postępuję inaczej.

    W Boliwii mieszkają mądrzejsi…albo tkwię w szponach nadmiernej konsumpcji.

  8. Bronek:
    coz, na to pytanie sam sobie musisz odpowiedziec…

  9. „…Za strachem przed bankructwem spowodowanym niemożnością opłacenia rachunków medycznych…”- powinni cię dać na główną jakiegoś Onetu czy innej Interii. Wielbicieli wolnego rynku medycznego na pęczki. Do nich nie dociera, że tyle dostaniesz ile zapłacisz składki. W PL masz full (ten państwowy, w pakiecie kolejki) za ca 80 USD ! Rozmawiałem kiedyś z chłopakiem który płacił w USA ubezp coś 120 USD/mies i miał udział własny za coś 5000 USD/rok. Młody, niepalący.

  10. korposzczur:
    e, to musialo dawno byc, dzis juz nigdzie sie nie dostanie premium miesiecznego ponizej 250 usd…

    Generalnie ludzie w Polsce nie zdaja sobie sprawy, jak dziala system ubezpieczen w USA. Ba. Wielu Amerykanow z klasy sredniej tez sobie nie zdaje sprawy – ot, jak pracujesz w corpo i jestes wzglednie zdrowy, to ta skladka jakos strasznie cie nie boli. Ale niech sie cos tylko stanie – zaraz sie okazuje, ze tego, tamtego i sramtego twoje ubezpieczenie nie pokrywa. Albo odmowia ci claims.
    Albo cos ci dolega, idziesz n badania i zanim sie obejrzysz okazuje sie, ze narobili ci kupe niepotrzebnych badan, diagnozy jak nie bylo tak nie ma, ale zmiesciles sie akurat w deductible co wynosilo pare tysiecy dolarow…

  11. Nie przetłumaczysz ludziom. Rzecz, której ludzie nie rozumieją to to, że ubezp w USA działają już lata. Jak wejdą do PL to będą 2x droższe – w końcu trzeba infrastrukturę zbudować, albo inny kit (vide OFE, polisolokaty itd). Już nie mówię, że w USA jest tak zaj…e tanio, że Polacy stamtąd latają zęby tu robić, a na dłuższych pobytach w PL robią full badań.

    Dlatego uważam, że Polacy powinni dużo jeździć po świecie. Bo w folderach pokazują tylko Manhattan, Bronxu już nie :):):) Kiedyś miałem scysje z kolegą, który uważał, że wczasy za granicą to bajka i „za te samą kasę co w PL”. Teraz mam ubaw z niego, bo te wczasy ani nie takie tanie, ani nie bajka (za taką kasę). Chłopina się trochę przestał zachwycać i już cicho siedzi. Pojechał raptem może 3x i go otrzeźwiło. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

  12. korposzczur:
    akurat to, ze dzialaja lata, ma tutaj efekt rzeklabym dokladnie odwrotny.
    Wraz z uplywem czasu fimy ubezpieczeniowe dzieki milionom wydanym na lobbying stawaly sie coraz bardziej bezkarne i pazerne.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: