Napisane przez: futrzak | 14 kwietnia 2016

Wolna wola to złudzenie

Tam, gdzie wcześniej spierali się filozofowie z teologami, dziś rozstrzyga nauka:

Okazało się, że rejestrowana za pomocą fMRI aktywność neuronów związanych z decyzją była widoczna nawet siedem sekund przed świadomym wyborem pomiędzy przyciskami. Naukowcy wiedzieli kiedy ten świadomy wybór następował dzięki informacji o zapamiętanej literze, którą badani widzieli w momencie podjęcia decyzji. Nie to jednak było najważniejszym osiągnięciem eksperymentu.
Dzięki specjalnej metodzie, nazywanej wielowariantowym rozpoznawaniem wzorców, okazało się, że po pewnej liczbie powtórzeń procedury dało się odgadnąć, który przycisk nacisną badani zanim ci uświadomią sobie swoją własną decyzję. Przewidywanie było możliwe już w momencie pojawienia się w ich mózgach aktywności neuronalnej – a zatem wspomniane siedem sekund przed świadomym wyborem. Wynika z tego, że decyzje nie są efektem świadomości, a nieświadomej aktywności mózgu. Świadomość w pewnym sensie zostaje „poinformowana” o efekcie nieświadomych procesów, nie ma jednak dostępu do algorytmu decyzyjnego, więc wydaje jej się, że to ona jest autorem wyboru. Mówiąc bardziej dosadnie – wygląda na to, że wolna wola nie istnieje.

No i tak to. Nasz mózg podejmuje decyzje bez użycia naszej świadomości, a co za tym idzie woli.
W związku z tym koncepcje religijne oparte na pojęciu grzechu i wpychaniu z tego powodu do gardła przytłaczającej winy można sobie w dupencję wsadzić.

żródło.

Advertisements

Responses

  1. Czy to zdejmuje odpowiedzialność z np. członków ISIS?

  2. „koncepcje religijne”?… chyba raczej koncepcja jednej z wielu religii, a mianowicie chrześcijaństwa… to w tym systemie, w którym moralność jest wysunięta na pierwszy plan, zaś manipulacja poczuciem winy /tzw. „psychiczny wampiryzm”/ jest bazowym sposobem sterowania wyznawcami, mówi się o „grzechu”… co prawda pojęcie „grzechu” istnieje jeszcze w innych religiach abrahamicznych /judaizm, islam/, ale tu już istnieje tendencja na zwalanie odpowiedzialności byt zwany „bogiem” /maszallah = bóg tak chciał/…
    ale już w takim buddyzmie, systemie niejako „dojrzalszym”, bliższym nauce, niż religii mówi się o „błędzie”, a nie o „grzechu”…
    przyznam, że cytowany tekst „prochu nie wymyśla”, gdyż umysł działa w ramach wyuczonych /niekoniecznie świadomie/ procedur, schematów, nie rozkminia w procesie decyzyjnym każdej sytuacji od podstaw… większość ludzi się gubi w sytuacjach niestandardowych, nietypowych… zdolność, umiejętność odnalezienia się, ogarnięcia w takich sytuacjach jest dość rzadka…
    ale raczej nie polecam chwalenia się tą cechą /jeśli się ją posiada/ wpisując ją do CV… takich ludzi niechętnie się zatrudnia, gdyż budzi ona lęk, że kandydat może mieć problem z karnością, posłuszeństwem…
    pozdrawiać :)…

  3. */errata… ma być: „istnieje tendencja do zwalania odpowiedzialności na byt etc…”…

  4. Historia rozwoju ludzkości wskazuje, że nauka jako forma poznawania rzeczywistości jest przereklamowana. W sumie możliwe jest przeprowadzenie dowodu ma prawdziwość dowolnie wybranej tezy. To taka zabawa dla dorosłych:)

  5. Ciekawy tekst stanowiący dowód, jak nasze fiksacje rządzą nami :) Kolejna logiczna konkluzja, to że nie ma również zbrodni, kradzieży (należy uwolnić wszystkich więźniów – wykonali co wykonali, bo musieli), bp Petz jest niewinny, Kaczyński jest OK, pedofile, gwałciciele, faceci lejący żony są wporzo, bo przecież nie ma wolnej woli :)
    Pożartowaliśmy, a teraz na poważnie: z nauką jest tak, że obecnie przeżywa potężny regres. Pogoń za punktami, indeksami i finansowaniem rodzi kupę szumu i nie do końca uprawnionych interpretacji. Tak jest niestety wszędzie: publikacja na już, wnioski bez przemyślenia i zgłębiania tematu, byle zdążyć, byle było. Sama historia związana z cytowanymi badaniami jest już dość stara i psychologia już jakiś czas temu wypowiedziała się na ten temat, bo zastosowane tutaj wnioskowanie jest jak z dowcipu: „po wyrwaniu ostatniej nogi mucha ogłuchła” ;)

  6. pkanalia:
    No ale w chrzescijanstwie tez jest koncept „bog tak chcial” i zeby czlowiek nie wazyl sie podwazac jego decyzji. A z drugiej strony wlasnie koncept wolnej woli i grzechu. Jedno zaprzecza drugiemu, nie da sie ukryc :)

    O buddyzmie ciezko powiedziec, ze to jakas religia (chociaz niektorzy za taka ja uwazaja) – nie ma tu boga. To bardziej styl i filozofia zycia. Ale faktycznie pojecie bledu wynikajacego z niewiedzy (i cala reszta) sa zdaje sie blizsze rzeczywistosci…

    Masz racje, ze ow eksperyment prochu nie wymysla, ale jakas teoria badz przekonanie, a potwierdzenie tegoz eksperymentalnie sa to dwie rozne rzeczy…

    Ann:
    A dokladnie ktore okresy historii i w jaki sposob podwazaja science?
    Oraz.
    Dowody przeprowadza sie w matematyce. I nie, nie mozna „przeprowadzic dowodu na prawdziwosc dowolnej tezy”.
    W science zas nie przeprowadza sie „dowodow”. Teorie naukowa mozna co najwyzej potwierdzic eksperymentem albo obalic eksperymentem. Teorie naukowe sa *teoriami* a wiec mniej lub bardziej trafnymi opisami wyjasniajacymi rzeczywistosc. Owszem, spelnic musza okreslone rygory i na tym wlasnie caly urok nauki (science) polega – jesli jakas teoria naukowa jest dobrym opisem rzeczywistosci, to da sie z niej wydedukowac *eksperyment* ktory teorii zaprzeczy badz ja potwierdzi. I ten eksperyment bedzie *powtarzalny* w okreslonych warunkach przez kogokolwiek.

    Gdyby nie nauka nie moglabys pisac tego tekstu, bo nie byloby komputerow, ani telefonow komorkowych, ani samochodow, ani medycyny pozwalajacej leczyc setki chorob, na ktore ludzie marli jak muchy jeszcze kilkaset lat temu.
    To sa konkretne osiagniecia. Jesli twierdzisz, ze istnieje jakas inna, bardziej owocna metoda poznawania rzeczywistosci dookola nas – prosze, zdradz tajemnice co to i gdzie mozemy obserwowac wymierne skutki tejze metody.

  7. nikt:
    Kolejna logiczna konkluzja, to że nie ma również zbrodni, kradzieży (należy uwolnić wszystkich więźniów – wykonali co wykonali, bo musieli),

    pseudologiczna konkluzja a i to tylko przy zalozeniu, ze swiat jest zerojedynkowy.
    A nie jest i niestety to wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane.
    Wezmy taki przypadek: dziecko podwedzilo ze sklepu cukierki. Czy to znaczy, ze kradziezy nie bylo? Byla. Czy to znaczy, ze dziecko nalezy wsadzac do wiezienia? Nie.

    Albo inny przyklad: osoba chora psychicznie zabila kogos. Mamy trupa, w wielu wypadkach mamy nawet element premedytacji (zalezy od konkretnego schorzenia i jego przebiegu). I co? czy nalezy na kims takim wykonac kare smierci?

    To nie sa ani proste ani jednoznaczne sprawy i ciezko nawet o tym dyskutowac poslugujac sie jezykiem kultury i systemu prawnego opartego o koncept wolnej woli – bo bardzo szybko dochodzimy do paradoksow.

    Z drugiej strony ludzi, ktorzy w realny sposob zagrazaja egzystecji spoleczenstwa i jednostek nie mozna zostawic samym sobie, bo to sie konczy tragicznie.

  8. @ Futrzak

    Jak najbardziej mamy wolną wolę – ale tylko, jeśli chodzi o ŚWIADOMOŚĆ. Za podświadomość, często kierującą naszymi czynami, nie odpowiadamy.

    Dlatego tylko niektóre jednostki zwalnia się z odpowiedzialności karnej (wymieniłaś wyżej, jakie). Większość musi za swoje czyny odpowiadać, tak prawnie, jak i moralnie.

  9. 7 sec… w uj duzo/dlugo, jak na siec neuronalna
    Czyli decyzja, zeby odpowiedziec na tego posta, powstala w core wczesniej, matrix przeslal do swiadomosci… nalezy przeorac space w promieniu 7sec swietlnych i znalezc serwerownie!
    a ta se blubram;)

  10. Tymczas:
    no ale czego sie spodziewasz po sieci, w ktorej impuls po aksonie idzie co prawda na zasadzie przewodzenia elektrycznego, ale jeden akson z drugim juz przekazuje na zasadzie chemicznej, do czego potrzebny jest odpowiedni poziom neuroprzekaznikow? Ano wolne to, oj wolne…

  11. A skad wiesz na czym opiera sie podswiadomosc podejmujac decyzje?Byc moze podswiadomosc ma wolna wole?Podswiadomosc informuje swiadomosc o podjetej decyzji ale na czym sie opierala?-byc moze na zinternalizowanych wartosciach ktore zostaly tam „wgrane” ze swiadomosci?

    Itp itd-c,mmon,nie probuj opierajac sie na jednym powierzchownym badaniu rozwiazywac jednej z najwiekszych tajemnic Wszechswiata-bylo sporo badan na ten temat i poki co WNIOSKI sa niejasne.

  12. piotr34:
    ok, zacznijmy od podstaw. Okresl prosze co rozumiesz pod pojeciem „wolna wola”.

    Poza tym. Do naszej swiadomosci nic nie jest „wgrywane”. Zachodzi proces odwrotny. Podstawa formowania sie jakichkolwiek odruchow empatii i wspolczucia (a potem budowania na tym jakiejkolwiek moralnosci) sa neurony lustrzane. To poziom hardware naszego mozgu – konkretny typ komorek nerwowych – a nie zadne fruwajace sobie w prozni idee platonskie.

  13. @Futrzak…
    same pierwotne nauki Buddhy nie są religią, lecz raczej psychologią… jemu to nawet do głowy nie przychodziło, nauczał jedynie pewnego sposobu na uniknięcie cierpienia… dopiero później powstała religia w różnych wersjach… w jednych rolę boga gra stan umysłu /”umysł buddy”/, oraz czci się pamięć po człowieku, w niektórych zaś sama postać Buddhy została poddana deifikacji…

    @Anna…
    niektóre dziedziny nauki są tak skomplikowane, że niepojęte dla zwykłego człowieka, zaś tezy niesprawdzalne praktycznie… czy można /na przykład/ sprawdzić samemu własności bozonów?… ja nie potrafię /z braku sprzętu/ sprawdzić nawet, czy taka cząstka istnieje… więc zdarzające się czasem analogie do religii wydają się być sensowne… nie sprawdzę istnienia bozonu, mogę co najwyżej uwierzyć lub nie… mogę również uwierzyć /lub nie/, że sami naukowcy pilnują, by nie doszło do oszustw, które w historii nauki miały czasem miejsce…

  14. Pani kierownik! A kto wspomniał o wgrywaniu do świadomości? I skoro zachodzi proces odwrotny to; jak to jest, że uczymy się świadomie jeździć samochodem, a po jakimś czasie treningów możemy „prawie” automatycznie prowadzić furmankę, a znaczną część uwagi poświęcając np: na rozmowę albo myślenie o pierdoletach itp.? A przecież jest tak w każdej sprawie w której czegoś się uczymy. Wniosek z tego taki, że świadomie wgrywamy informacje do PODświadomości, która notabene ma o wiele większą moc obliczeniową niż umysł świadomy.

    Posłużę się znowu przykładem samochodu. Gdy zauważymy przeszkodę i zanim zaczniemy gwałtownie hamować mija „trochę” czasu do podjęcia decyzji o hamowaniu, a trzeba jeszcze wysłać impuls elektryczny z mózgu do mięśni, które też muszą „trochę” czasu na reakcje poświęcić. Oczywiście są to ułamki sek. ale opóźnienie jest widoczne. Być może w wymianie informacji między podświadomością, a świadomością zachodzi również takie opóźnienie? A skoro świadomie wgrywamy coś do podświadomości to chyba możemy mówić w wolnej woli prawda?

    Oczywiście jest masa „rzeczy” która trafiła do naszego biologicznego komputera bez naszej zgody np: w okresie między 1-3 rokiem życia, a ma to niewątpliwie duży wpływ na podejmowanie decyzji, tak więc nie wszystkie decyzje mogą być „nasze”. Na szczęście jeśli coś się nam nie spodoba, możemy to w łatwy i przyjemny sposób zmienić, przeprogramywując naszą podświadomość. Taka mała dygresja.

    W każdym razie daleki jestem od wyciągania tak kategorycznych wniosków typu: „Mówiąc bardziej dosadnie – wygląda na to, że wolna wola nie istnieje”

  15. Mocarz:
    owszem, swiadomie jestesmy sie w stanie zaczac uczyc wielu rzeczy. Tak, kora nova jest poznym wynalazkiem ewolucji i dziala bardzo wolno – na codzien gdybysmy chcieli na niej polegac, to dlugo nie pozylibysmy.
    Dlatego caly szereg umiejetnosci takich jak jazda samochodem, najrozniejsze sporty wymagaja opanowania tego na poziomie podswiadomym. A to jest dosc dlugi i zmudny proces.

    w okresie między 1-3 rokiem życia, a ma to niewątpliwie duży wpływ na podejmowanie decyzji, tak więc nie wszystkie decyzje mogą być „nasze”. Na szczęście jeśli coś się nam nie spodoba, możemy to w łatwy i przyjemny sposób zmienić, przeprogramywując naszą podświadomość.

    Nie, to nie jest ani latwe ani przyjemne. Ofiary przemocy – male dzieci – maja juz nieodwracalnie zmieniony mozg – pewne obszary sie w nim nie wyksztalcaja, lub sa zmienione w nieodwracalny sposob.
    Doroslym zajmuje to nie raz cale lata i wymaga pomocy specjalistow, czesto psychotropow i terapii. Slyszales na pewno o post traumatic stress disorder?

    Nie wiem, co masz na mysli mowiac „łatwe i przyjemne”. Podaj jakis przykład.

  16. Wiedziałem, że się z tym twierdzeniem nie zgodzę, zanim to przeczytałem ;)

  17. Film koreański „wiosna, lato, jesień, zima” i postać mnicha, do przemyślenia, w związku z tematem. Przyklady w realu oczywiście istnieją ale film jest „czystszy”.

    PS zbyt szybkie stąd zbyt śmiałe a w rezultacie :)
    PPS informatyk winien odpowiedzieć sobie co faktycznie zmierzono w eksperymencie :)

  18. cmss:
    PS zbyt szybkie stąd zbyt śmiałe a w rezultacie :)
    PPS informatyk winien odpowiedzieć sobie co faktycznie zmierzono w eksperymencie :)

    Informatyk to prosty czlowiek, nie bedzie zgadywal ani telepatii nie zna i nie wie, „co poeta mial na mysli”.

    A po ludzku: moglbys sie jasniej wyrazac, jesli chcesz brac udzial w dyskusji.

  19. Religia została wymyślona ( jeśli wymyslona … ) ponieważ życie zmierzające ku pustce jest beznadziejne i nieznośne.
    Nawet w krajach bogatych trudno nie zadać pytania po co tracić najlepsze lata na jakąś szkołę ( przecież starzy już zarobili ! ) a potem jakaś praca ? pracoholizm ? O sytuacji biednego bengalczyka nie warto wspominać.
    Cała ta cywilizacja – jest o dupę potłuc. Najlepiej to oczywiśce widać coraz później a stosunek do eutanazji jest najlepszym wyznacznikiem
    ( nie mówię o zaniechaniu uporczywej terapi – ale o leczeniu w ten sposób depresji )

    A najbardziej mnie dziwi niekonsekwencja „oświeceniowców” – przecież to że inne jednostki uważają właśnie tak o tej cywilizacji i w związku z tym ( np) nie mają oporów aby podłożyć gdzieś bombę jest przecież taką logiczną konsekwencja którą mozna przewidzieć nawet znacznie wcześniej niż tylko na 7sec wczesniej.

  20. Sorry, to był gift + cień ironii, zignoruj :) niekompatybilne образование. :)

  21. Karroryfer:
    na swiecie zyja miliony ludzi, ktorzy nie wierza w zadnego boga, nie wyznaja religii i sa szczesliwi.
    Zycie bez boga jest puste i nieznosne tylko dla tych, ktorzy nie potrafia mentalnie wyjsc poza ten koncept.

  22. Myślę, że większość ludzi nie jest w stanie pogodzić się z tym iż każdy z nas umrze, a religia pomaga im pogodzić się ze śmiercią i wierzyć że to nie koniec ich drogi, że po śmierci jest drugie życie. Ciekawe czy nasza świadomość czy tez podświadomość po śmierci będzie istnieć..

  23. Szanowna Pani Kierownik:
    Nie wiem o jakie rzekomo nieodwracalne zmiany w mózgu chodzi, za to wiem że mózg wykazuję neuroplastyczność. Jeśli pewien obszar mózgu zostanie uszkodzony inna jego część przejmie obowiązki. Znana jest historia pewnego człowieka, który daje świadectwo na to, iż można żyć z uszkodzonym mózgiem. Oto i ona: https://www.youtube.com/watch?v=xt_2_54YQ0g
    Oczywiście jest to ekstremum, jednak przykład ten pokazuję, że da się żyć i jako tako funkcjonować w społeczeństwie.

    Zaś co do mojego stwierdzenia „łatwo i przyjemnie” uważam, że tak właśnie jest, bo znam to z autopsji. Nawet jeśli mamy do czynienia z traumą i negatywnymi konsekwencjami patologicznych doświadczeń. Trzeba mieć tylko odpowiednie narzędzia do pracy ;) Takim właśnie narzędziem jest autohipnoza. Wielu ludzi ma negatywne skojarzenia z tym terminem, ale jak zawsze wynika to z ignorancji.

    W skrócie: Autohipnoza polega na wprowadzeniu się w stan transu (stanu silnego skupienia uwagi) i wyobrażaniu sobie wymyślonych historyjek (których jesteśmy aktywnym uczestnikiem lub biernym obserwatorem. Na mnie osobiście działa bardziej aktywny uczestnik), mających za zadanie nauczenia naszego mózgu nowych reakcji, nawyków, zainstalowaniu nowych przekonań itp. Co ważne, w trakcie wizualizacji należy wyobrażać sobie też emocje. Im silniejsze tym lepiej, bo zmiana będzie szybsza. W normalnym życiu traumatyczna sytuacja potrafi wywołać tak silną dawkę emocji, że tylko jedno doświadczenie może rzutować na całe nasze dalsze życie. Np: osoba nieumiejąca pływać, która topiła się, może mieć duży lęk przed woda do końca życia lub właśnie dziecko poddane psychicznej i fizycznej torturze może wykazywać różne lęki, fobie społeczną, a co za tym idzie reakcje fizyczne typu pocenie się, czerwienienie itp.

    Przy użyciu autohipnozy, mamy za zadanie właśnie w przyjemny sposób zmianę tych traumatycznych doświadczeń, które wryły się w pamięć na korzystniejsze. Przykładowo wyobrażamy sobie, że jesteśmy dobrymi pływakami, sprawia to nam niesamowitą frajdę itd. Można też „tłumaczyć” sobie w trakcie wizualizacji, że woda to dar życia. Żywioł bardzo pozytywny i niezbędny, więc warto go polubić. W przypadku osoby z nieśmiałością, fobia społeczną dobry patent wymyślił człowiek, któremu zrobię reklamę na końcu posta, mianowicie należy wyobrazić sobie sytuację w której jesteśmy w interakcji z inną osobą lub osobami. Wówczas wysyłamy z serca promień/światło odczuwając delikatne „buddyjskie” współczucie. Chodzi tutaj o zmianę reakcji emocjonalnej, z lęku na współczucie.
    Można tak robić z innymi rzeczami. Choćby przeprogramować naszą podświadomość tak, że debugująć cudzy kod, zamiast odczuwać bólu, możemy czuć: obojętność albo niesamowicie duży przypływ radości z powodu świadomości robienia czegoś z niczego albo po prostu pokazania, że jest się naprawdę dobrym w tym co się robi. Wiem, wiem, trochę to egoistyczne, ale tacy już my ludzie jesteśmy. Altruiści to też egoiści, bo czy robiliby to co robią gdyby tego nie lubili? :) Każdy wymyśli sobie coś dobrego dla siebie. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Z resztą powód jest mniej istotny, chodzi o rodzaj samej reakcji. Świata i tak nie zmienimy, a możemy zmienić siebie. Dlaczegóż więc nie czuć się dobrze większość czasu?

    Dlaczego autohipnoza działa i zmiana jest trwała? Z powodu wspomnianej wcześniej neuroplastyczności mózgu i tego, że dla mózgu nie ma różnicy czy coś się dzieje naprawdę czy tylko to sobie wyobrażamy.
    W trakcie koszmaru sennego, może wzrosnąć nam tętno, możemy nawet się spocić, a na pewno będziemy przestraszeni.
    Każdy wyobrażał sobie jakieś erotyczne sytuacje i na bank zwrócił też uwagę na reakcje fizjologiczną ciała. A przecież to wszystko z powodu iluzji!

    Nauka nowych reakcji i w zasadzie wszystkiego innego sprawia, że powstają nowe połączenia między neuronami, które na początku przypominają wąską wydeptaną ścieżkę. Te nowe połączenia mają zastąpić stare wcześniej używane, nie raz wyglądające niczym 8 pasmowa autostrada w Silicon Valley. Dlatego też systematyczność przy autohipnozie jest taka ważna, a odczuwanie emocji jeszcze ważniejsze. Stosowanie się do tych zaleceń sprawi, że nasza synapsyczna ścieżka zamieni się w szeroką arterie, a złowroga ośmiopasmówka, nie używana z czasem zniknie.
    Wszystko to „łatwo i przyjemnie”, bo czyż walnięcie się na wyrko, zamknięcie oczu i wizualizowanie sobie lub odsłuchanie nagranka z mp3 nie jest „łatwe i przyjemne”?

    Rzecz jasna jak wszędzie obowiązuje krzywa uczenia się. Na początku uczymy się, później utrwalamy. Jednak gdy zaobserwujemy zmianę, będzie ona trwała. Zaświadczam swoją osobą, że tak będzie. Już wiele razy zmieniałem różne rzeczy przy pomocy autohipnozy. Czasem zmiana przychodziła szybko, czasem trzeba było poświęcić więcej czasu. Na problem który trapił mnie 3/4 życia poświęciłem pół roku, codziennej praktyki. Wykonywałem sesyjki kilka razy dziennie, bo to fajne jest, chociaż specjaliści zalecają umiar :) W innych przypadkach zmiana przychodziła po 3-4 tygodniach. Wszystko zależy od wagi problemu, mocy wyobrażanych emocji i siły skupienia.

    Jest jeszcze jedno narzędzie, które daj szybsze efekty, jest o wiele przyjemniejsze, ale niestety nie takie łatwe w wywołaniu jak autohipnoza. To inne narzędzie lucide dreaming się zowie. To jest najlepszy stymulator rzeczywistości jaki istnieje, również polecam. Trudno się w nim znaleźć, trzeba poświęcić dużo czasu na przygotowania, ale warto! :)

    Oczywiście zarówno autohipnoza jak i LD są w 100% bezpieczne. Właściwie to jedynym przeciwwskazaniem są ciężkie choroby psychiczne typu schizofrenia.

    Dlaczego medycyna powszechnie nie stosuje tych narzędzi i woli latami rozwiązywać problemy pacjentów, często faszerując ich różnymi lekami? Niech każdy odpowie sobie na to pytanie sam.

    REKLAMA:
    Wspomniałem wcześniej o „patencie” pewnej osoby, która jest specjalistą w swojej dziedzinie i w Polsce ma chyba największe doświadczenie. Tą osobą jest Adam Bytof. Kto chce może poszerzyć swoja wiedzę wchodząc na jego stronę: http://www.autohipnoza.pl Znaleźć tam można publikacje, ebooki i nagranka, również darmowe. Na początek proponuje darmowe nagranie „Moc przemian”. Można odsłuchać bez zamykania oczu, aby przekonać się co Adam ma do zaproponowania. Swoja drogą pozytywny gość.

    No to by chyba było na tyle.

  24. Mocarz:
    jesli to takie latwe i przyjemne to dlaczego terapia ludzi z PTSD zajmuje lata?

    Odnosnie zmian w mózgu pod wpływem przemocy we wczesnych latach rozwoju, poczytaj chociażby tu:
    https://www.childwelfare.gov/pubPDFs/brain_development.pdf

  25. Futrzaku, w podanym przez ciebie materiale nie znalazłem nic na temat zaleceń stosowania narzędzia pt. autohipnoza. Natomiast znalazłem fragmenty potwierdzające moje wnioski odnośnie możliwości zmiany reakcji na bodźce z zewnątrz, a co za tym odwrócenie skutków traumatycznych doświadczeń.
    Pomijając przykład dziecka potrząsanego uważam, że można odwrócić objawy zespołu stresu pourazowego. Chociaż być może ww. przykładzie znajdzie zastosowanie medytacja, ponieważ osoby medytujące poddane badaniu rezonansu magnetycznego wykazywały zmiany strukturalne w mózgu. Ewidentnie można było zaobserwować poprawę procesów poznawczych. Biochemia mózgu również się zmienia np: zmniejszenie ilości kortyzolu, a zwiększenie serotoniny.

    Dlaczego terapia ludzi z PTSD trwa latami? Hmm być może ci profesjonaliści do których kierowany jest ten przywołany przez ciebie materiał nie są informowani w trakcie edukacji i później o narzędziu które opisuję. A może wynika to z rachunku ekonomicznego? Wszak lepiej kasować po 100 za wizytę przez wiele lat i sprzedawać masę psychotropów, niż rozwiązać problem „łatwo i przyjemnie”. Światem rządzi PINIONDZ, a nauka wcale nie jest od niego wolna.

  26. Mocarz:
    nie znalazles dlatego, ze ten material wyjasnia mechanizm zmian w mozgu jakie zachodza gdy dziecko doswiadcza przemocy. Pewne sa odwracalne, inne nie (co najwyzej pozna polepszyc komfort zycia pacjenta), ale artykul nie traktuje o terapii.

    Hipnoze w leczeniu PSTD sie stosuje (chociaz nie u wszystkich da sie i nie u wszystkich dziala) – tylko ze znow, nie jest to proces hop-siup-strzelimy sobie sesyjke i juz jestesmy uzdrowieni, szczesliwi i jest zajebiscie.
    Sam zreszta PSTD ma rozne nasilenia, podobnie jak depresja i inne choroby psychiczne i to co dziala na jednych niekoniecznie bedzie dzialac na drugich. Poza tym sam pacjent musi wykazywac checi pracy nad soba, i ja wykonywac. Bez tego nic nie bedzie.

  27. Zgadzam się, bez chęci i zaangażowania pacjenta będzie lipa. Zaś co do hop-siup to jest nadinterpretacja. Jednorazowo to możemy kogoś w siuraka zrobić, a nie przeprowadzić trwała zmianę. To tak dla ścisłości.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: