Napisane przez: futrzak | 11 marca 2016

Jak przetrwać zimę w Urugwaju

Tak, wiem, na pierwszy rzut oka hasło brzmi całkowicie absurdalnie, bo przecietnemu Polakowi jeśli Urugwaj się kojarzy z czymś poza Pepe Mujicą i marihuaną, to z tropikalna pogodą.

A tymczasem nie.
Jest tu zima – podobnie jak w Kalifornii. Nie pada śnieg i nie ma temperatur ujemnych, ale zimno bywa.
Bywa – bo pogoda w Urugwaju ma jedną stałą cechę – zmienną jest. Jeśli wieje z północy to mamy piekarnik, jeśli z południa – arktykę. W lecie to błogosławieństwo, w zimie… cóż, w zimie na odwrót.

Oczywiście Polak powie zaraz, że zima bez śniegu i mrozu to jest żart. Tylko że Polak nie wie, że nie wszędzie na świecie buduje się centralne odgrzewanie, robi izolację i takie tam. Po co, skoro pogoda zmienną jest, a liczba dni w roku z temperaturą poniżej pietnastu stopni C w ciągu dnia nie przekracza na ogół dwudziestu paru?

W związku z powyższym domy w Urugwaju ogrzewania nie mają, lub mają je bardzo kiepskie. Te starsze, zabytkowe kamienice dysponują na ogół jedynie kominkiem w salonie. Te nowsze mają dwustronnie dziającą klimę, ewentualnie przenośne piecyki na propan-butan. Gdy dodamy do tego dużą wilgotność, efektem jest ciągłe marznięcie.
Serio. Nigdy w zyciu tak nie wymarzłam się, jak podczas zimy w Urugwaju.

No bo co. Człowiek przychodzi do domu i nie biega przecież, a zwykle siedzi albo leży. I tu zaczyna sie problem. Przenosny badziewnik grzeje punktowo, po wyłączeniu temperatura spada do takiej, jaka była przedtem bardzo szybko. Stare, grube wilgotne mury nie wysuszą się takim maleństwem, a dopóki sie nie wysuszą, będzie pieruńsko wilgotno, zimno i wszystko zalatywać będzie pleśnią….

Co mozna zrobic? Mieszkanie najlepiej zmienić – na nowoczesne i dobrze zaprojektowane :). Takie, w którym słonce podczas dnia nagrzewa duze okna i balkon i gdzie te ostatnie są w miarę szczelne.

Co, jeśli się nie da? Cóż. Zostaje zakup przyodziewku przeznaczonego do sportów zimowych – skarpet, bielizny, bluz z grubej fleece, na to nastepna warstwa z tejże. Termofor naszym przyjacielem, a już kocyk elektryczny to w ogóle full wypas :)
Do tego herbatki zakrapiane rumikiem i modlitwa o szybkie przyjście wiosny :)

Brzmi strasznie? Może trochę. Na pocieszenie: nawet w środku zimy jest piękne słońce, a cała reszta roku – 10 miesięcy – jest na prawdę przyjemna :)
Ah i gwoli przypomnienia: zima w Urugwaju to jest czerwiec i lipiec, bo to południowa półkula…
No i wtedy bywa tak:

IMG_0279

PS: post pisany w ramach projektu do Klubu Polki na obczyźnie.

Reklamy

Responses

  1. z wyjątkiem pory zimy w innych miesiącach, cała reszta się zgadza :)

  2. baixiaotai:
    a tak z ciekawosci: czy buduja w tej chwili jakies takie nowoczesne domy/budynki, ktore sa pasywne i generalnie nie maja problemow wyzej opisanych?
    Jak o tym pisalas to chetnie poczytam odeslana do linka – ale autentycznie mnie ciekawi, bo wszedzie prawdaz sie pisze o tym, jak Chiny sie modernizuja, ah i oh.

  3. Brzmi abstrakcyjnie!
    W każdej części półkuli trzeba mieć przygotowany zestaw małego eskimosa :)pozdrawiam

  4. A teraz pomysl jakby to bylo gdyby temperatury spadaly ponizej zera i padal snieg… I masz Japonie na polnoc od Tokio.
    Dzisiaj rano jak sie obudzilam i zobaczylam padajacy snieg, to mnie prawie ze szlag trafil.
    No ale ponoc w Tokio juz kwitna wisnie…

  5. 2cats:
    no…. na sama mysl robi mi sie SŁABO.
    Branie kąpieli w takich temperaturach to jest uhm… obóz survivalowy :)

    Zawsze sie zastanawialam jak oni te zimy mogli przetrwac w domeckach ze ścianami z papieru…No ale to stare dzieje.
    A jak wygladaja nowe budynki? Tez nie instaluja zadnego ogrzewania??? Nawet klimy dwustronnej??

  6. Budze sie godzine wczesniej i w lazience wlaczam piecyk na olej, i wlaze z powrotem do futonu. Godzine pozniej juz mozna spokojnie w lazience swoje robic.

    Klima dwustronna jest, a jakze. Oprocz tego w wiekszosci domow nie ma instalowanego zadnego ogrzewania.
    Ludzie maja grzejniki elektryczne, lub piecyki na olej, lub piece na drewno, nie kominki, ale po prostu takie zeliwne piece.
    Sa tez podgrzewane stoly (nawet z koldra do przykrycia), podgrzewane dywany, podgrzewane koce i inne duperele.

    Jakby nagle ludzie tutaj zaczeli instalowac podlogowke czy normalne grzejniki, to caly dzial przemyslu nagle by upadl.

    Jutro rano ma znowu padac snieg.
    Zima to jedyna pora roku ktorej absolutnie nienawidze.

  7. @2cats
    Czytałem kiedyś opis domu Niemca mieszkającego w Japonii. Niestety nie mogę go znaleźć teraz, ale:
    Facet zbudował sobie dom w miarę według standardów domu pasywnego. Izolacja i korzystanie z energii otoczenia na tyle dobre, że dom nie potrzebuje żadnego ogrzewania ani chłodzenia, za wyjątkiem ekstremalnych max kilku dni w roku. Temperatury wewnątrz przyjemne. Opisuje jak jego japońscy znajomi najpierw się pytali jak on może wydawać tak dużo, że ogrzewa cały dom, a jak próbował tłumaczyć, że nie ogrzewa, to w ogóle nie był w stanie wytłumaczyć im jak to działa……

  8. W Polsce też tak było całkiem niedawno ( 2 pokolenia temu) – a zimy były mroźne jak najbardziej. Jeszcze w latach 60 większość domów na wsi miała takie dziury ( mimo ogacenia ) że śnieg wwiewało do środka i wcale tak od razu nie topniał …

  9. 2cats, maczeta:
    ha. Zawsze to czlowiek sie czegos ciekawego dowie.
    Ale musze przyznac ze w wypadku Japończyków to jest zadziwiające. Jednak ludziom kraj ten kojarzy się z dość zaawansowana technologią (i slusznie) – a przy samochodach i elektronice taki trywiał jak ogrzewanie to proste jak konstrukcja cepa..wiec tym bardziej trwam w niemym zadziwieniu.

    karroryferka:
    no tutaj sie nie zgodze. Doskonale pamietam dom mojej babci na wsi. Przed przebudową był taki, jak setki innych przez setki lat na polskich wsiach: klepisko, dach kryty strzechą, zero wody bieżącej (studnia na podworku, takoz sławojka).
    ALE.
    Ale w srodku jednoizbowej chalupy byl solidny piec chlebowy z przewodem kominowym. Z blacha z 4 fajerkami, wydluzony, na gorze byla miejscowka do spania dla 2 osob. W takim piecu wystarczylo solidnie rozpalic raz na dobe i w chalupie bylo cieplo.

  10. […] Dzisiejszy post powstał w ramach marcowego projektu Klubu Polek na Obczyźnie do którego rownież należę ,w tym miesiącu piszemy o miejscach i rzeczach strasznych oraz śmiesznych oraz ogólnie o tym jak radzimy sobie z zimą w krajach, w których mieszkamy. O tym jak to wygląda u mnie możecie przeczytać TUTAJ , zapraszam też do lektury innych moich blogowych znajomych w ramach tego cyklu , tutaj dla przykładu dowiecie się jak przetrwać zimę w Urugwaju –TUTAJ  […]

  11. maczeta:
    o tak kilka(nascie) lat temu byla moda na takie domy, budowane wlasnie przez Europejczykow glownie. Nie przetrwaly nawet 10 por deszczowych.

  12. @2cats
    Tak to wygląda, jak się coś kopiuje bez rozumienia jak to działa. Dobrze zbudowany dom nie ma prawa rozpaść się wskutek deszczów i wilgotności. Zasadniczą częścią projektu domu pasywnego jest właśnie projektowanie właściwej wentylacji i kontroli wilgotności.
    Skoro się rozpadły, to były baraki robione przez januszów biznesu, bo taka moda, a nie porządne domy.
    Co jeszcze bardziej pokazuje i zaskakuje, jak bardzo w Japonii nikt nie ma pojęcia o efektywnym energetycznie budowaniu i eksploatacji budynków

  13. @maczeta,
    tak to wyglada jak ktos pisze komentarze bez zrozumienia pory monsunowej, kiedy kontrole wilgotnosci mozna sobie w cztery litery wsadzic.

    Japonskie domy budowane sa w sposob w jaki sa budowane przede wszystkim aby szybko schly. Wszystko inne to rzeczy drugorzedne.

    Wiem cos na ten temat z pierwszej reki, bo postawilismy jeden dom i teraz totalnie renowujemy drugi. Budowany przez takiego geniusza jak ten Niemiec, o ktorym czytales, ktory ani automatycznych odwilzaczy nie zainstalowal, ani dodatkowych wentylatorow i automatycznego suszenia.
    W miejscu, gdzie srednio pada do 2500 mm w roku.
    (dla porownania – w Polsce okolo 600 mm, w Argentynie od 500 do 1000 mm rocznie).

    Madrzejsze glowy niz Twoja nad naszymi projektami sleczaly (i doszly do wniosku, ze jednak suszenie jest wazniejsze niz inne systemy, bo chlodzic i grzac mozna w bardziej prymitywny sposob (klima latem, czy podlogowka zima), ale z grzybem i gnijacymi scianami raczej nieprzyjemnie sie zyje.

    Do tego dochodzi kwestia wepchniecia calej tej maszynerii pod dom i zmieszczenie tego w limitach bezpieczenstwa jesli chodzi o trzesienia ziemi. A te limity sa bezlitosne.
    To jesli chodzi o domy prywatne. W apartamentowcach nigdy tu nie mieszkalam, ale te w ktorych bylam rowniez budowane sa „aby bylo sucho”.

    W Hokkaido, gdzie tyle nie pada (ale za to temperatury potrafia spasc do minus 30 stopni) buduje sie inaczej i tam konwencje europejskie lepiej sie sprawdzaja.

  14. @2cats
    Absolutnie nie chodziło mi o dom zbudowany „jak w Europie”, bo kopie rzeczy z innegoklimatu się nie sprawdzają. Chodziło o dom zbudowany adekwatnie do klimatu, za to doprowadzony do europejskich norm dopuszczalnej utraty ciepła, etc. To są dwie zupełnie różne sprawy.
    Jesli zbudowałbym w monsunowym klimacie kopię polskiego czy niemieckiego domu, to pewnie i po 2 sezonach by nadawał się wyąłcznie do rozbiórki, z tym się całkowicie zgadzam.
    Ale- jesli zbudowany dom byłby całkowicie szczelny, z adekwatną izolacją oraz wentylacją dostarczającą właściwą ilość powietrza z kontrolą wilgotności i osuszaniem w razie potrzeby- to JAKI problem z wilgotnością w ogóle może wystąpić? Tylko przy nieprawidłowym wykonaniu, albo kompletnym nierozumieniu sprawy przez projektanta i użytkowników.

  15. […] NOTATKI NA MANKIETACH […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: