Napisane przez: futrzak | 27 lutego 2016

Orgia kulinarna

..czyli małe radości dnia wolnego. Ochłodziło się nieco, mogę więc w kuchni siedzieć :)

Dziś jestem ze siebie szczególnie dumna, albowiem udalo mi się wymyśleć dwa przepisy proste jak konstrukcja cepa, a zapewniające niebo w gębie :)

1. Boczniaki duszone z fasolą.

Tak, wiem, dla polskiego ucha brzmi jak jakaś herezja..ale tak sie składa, że ktoś tu w Urugwaju zaczął hodowlę boczniaków i pojawiły się na rynku – są tansze od pieczarek! Nazywają sie tak samo, jak po angielsku czyli pleurotus.

Składniki:
– jedna tacka boczniaków (chyba ze 200 g toto miało)
– mała puszka białej fasoli
– pół duzej cebuli
– kilka plastrów boczku
– sos sojowy
– sól, pieprz
– oliwa

Boczek i cebulę kroimy w kostkę. Od boczniaków odkrajamy ogonki i siekamy je na malutkie plasterki – reszte grzyba zostawiamy w całości (kapelusze duszą sie relatywnie szybko, a nóżki pozostają twarde, wiec można je albo wywalić albo posiekac na drobno i wtedy udusza się do miękkości z całą resztą w tym samym tempie).

Do głebokiego rondla wlewamy troche oliwy, stawiamy na duży ogień. Jak sie rozgrzeje, wrzucamy boczek i cebulę i lekko podsmażamy (tak zeby cebula sie zeszkliła ale nie zamieniła w ciapę). Potem zmniejszamy ogień i wrzucamy grzyby oraz fasolę. Mieszamy, podlewamy sosem sojowym (niedużo, zeby nie pływało wszystko, tylko dodało smaku) i dusimy. Nie wiem ile minut – aż się zrobią miękkie – tak więc próbować trzeba :)
MNIAM :)

2. Sos z kurkumą

– kwaśna śmietana
– gęsta pasta pomidorowa (ale nie przecier!!! Ja kupuję lokalny wyrób, z puszki, produkcji brazylijskiej firmy Oderich)
– jedna papryczka pikantna (ja używam catalan picante, ale może być jalopeno, habanero albo chili, ważne, zeby były świeże, bo z puszki, marynowane, ze słoika czy suszone dają zupełnie inny smak i nie mają tego boskiego aromatu…)
– ząbek czosnku
– indyjskie curry (ważne – tajskie i chinskie mają inny smak)
– kurkuma
– cukier (opcjonalnie)

Proporcji nie podaję, bo zależy ile chcemy zrobic. Ważne, żeby ilość smietany i pasty była pół na pół – jedno i drugie musi byc bardzo gęste, bo inaczej zrobi sie smutne wodniste niewiadomo-co. Ja używam własnoręcznie kiszonej smietany, w której łyżeczkę można ustawic :) Robie ją z doble crema, które ma jakieś 50% tłuszczu czy coś koło tego.
Czosnek wyciskamy, papryczkę siekamy jak najdrobniej się da. Dodajemy sporo kurkumy i sporo curry :) – w zależności od upodobania. Można dodać trochę cukru, jeśli smietana jest bardzo kwaśna.
Wszystko porządnie mieszamy i odstawiamy co najmniej na 2 godziny do lodówki.

Sos wyszedł tak dobry, ze mogłabym go samego łyzką wyjadać ze słoika :)
Smakuje znakomicie z jagnięciną, ale jest też świetny do naleśników z łagodnym serem (np. goudą).

Smacznego!

PS: Pleurotuska można nabyć w Tienda Inglese, paczka 200 g kosztuje 64 peso.

pleurotus

Reklamy

Responses

  1. sos spisałam;)

  2. Musisz tak ludzi denerwować ? Jadłem kolację, a znów jestem głodny :):):):) Smacznego !

  3. co sie odwlecze, to nie uciecze…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: