Napisane przez: futrzak | 26 lutego 2016

Nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka!

Taki se mem krąży po buniu. Jeden z głupszych.

Nie wiem jak jest w innych branżach, ale w mojej nie ma się siły na czytanie ksiazek –
zwłaszcza jesli się jest kontraktorem rzucanym co pare miesiecy na nowy projekt.

Zwykly dzien pracy w tygodniu wyglada tak: idzie się do roboty, gdzie w trybie przyspieszonym trzeba przyswoić: nowy produkt, nową framework, architekturę, business logic, narzędzia. Ah, no i oczywiscie nowi ludzie, ktorych trzeba wyczuć, bo od ich opinii zalezy, czy firma przedluzy kontrakt czy nie.
Po pracy przychodzimy do domu i dziobiemy dalej: nowy język programowania, dokumentacja i setka innych rzeczy. Gdzies w miedzyczasie obiad.
Okolo 22.00 jestem juz tak zmeczona, ze mozg mi trzeszczy i jedyna aktywność, na jaką mnie stać, to wiszenie na fejsie albo ogladanie głupich filmików z kotami/pieskami/misiami.
Do tego dochodzi zmeczenie fizyczne wynikajace z siedzenia non-stop. Pół biedy, jak w biurze są w miarę ergonomiczne krzesła, ale to rzadkosc. Mam więc do kompletu napieprzajacy kregosłup.

I tak przez piec dni w tygodniu. Ha. Dobrze, ze to Urugwaj, gdzie pilnują jednak godzin, a w weekendy nikt nie pracuje. W Dolinie Krzemowej dziennie zawsze wyrabiało sie wiecej niz 8 godzin, a praca w weekendy (bo release sie zbliza, bo to, bo sro) zdarzała się nader często.

W dnie wolne człowiek zwykle chce po prostu leżeć i nic nie musieć robić – z naciskiem na NIE musieć. Jakiekolwiek planowanie bardziej skomplikowanych rozrywek powoduje znów trzeszczenie mózgu.
Branie się za rozrywkową książkę przyprawia o wyrzuty sumienia (mam przecież jeszcze tą cegłe do odwalenia!!! I te tutoriale), zresztą skupienie się na czymś dłużej niz 10 min to sztuka nie lada.

Są jednak ludzie, co zazdroszcza pracy w branży (tak zwanej) IT. Bo wicie, rozumicie, wysokie zarobki, prace znajdzie się zawsze i wszedzie no i „nic nie robisz, ot siedzisz za biurkiem”.

Otoz nie. Zeby się utrzymać na powierzchni i w miare sensownie zarabiać, to trzeba zapieprzać mentalnie. Ciagle sie douczać. Powie ktos – ah praca marzenie, ciagle uczysz sie czegos nowego.
Ta….. nie rozumieja, ze czym innym jest nauka czegos nowego, co nas interesuje i robimy to w swoim tempie, a czym innym nauka rzeczy, ktore niejednkrotnie sa idiotyczne czy bez sensu, ale MUSISZ bo klient, bo szef wymaga, bo deadline nad glową.

Nie, uczenie się kolejnego durnego narzędzia, które jest fatalnie zaprojektowane i z którym trzeba się zmagać na codzień, nie jest zabawne. Wyobrażcie sobie, że musicie codziennie dojeżdzać do pracy starym rowerem, w którym ciągle spada łańcuch, wszystko skrzypi, a opona ociera się widelec. 10 kilometrów w jedną stronę, dzień w dzień, a szansy na zmianę roweru na lepszy nie ma, bo szefostwo nie pozwala.
A teraz posadźcie na ten rower zawodowego kolarza i każcie mu tak jeżdzić dzień w dzień.
Prawda, że będzie szcześliwy jak świnia w deszcz?

No. Takie klimaty. Wiec jak mi ktoś wyjeżdza jeszcze z czytaniem, rozwojem i hobby, to mam ochotę go poszczuć psem.

Reklamy

Responses

  1. Coś o deadline słuchałem wczoraj. Jakie piękne słówko i ile zastosowań. U mnie najpiękniejsze jest to, że jedna deadline minęła ze 3 mies temu i chwilowo cisza (robimy dalej), kolejna szykuje się na koniec marca (raczej kwietnia !), następna ma być w październiku (raczej nie tego roku), coś co miało się zacząć miesiąc temu to jeszcze się nie zaczęło, a już mówi się o końcu w grudniu (obstawiam następny kwiecień) itd. Co prawda inna robota, ale nowomowa pcha się drzwiami i oknami :):):) Z przyjemnością oglądam te obsuwy i czekam kiedy się ktoś wreszcie połapie. Na razie po cichutku poziom roboty leci w dół – w końcu terminy :):):)

  2. korposzczur:
    a co to za robota, jesli mozna spytac?

  3. Powiedzmy, że klepię sobie dane do takiej bazy, a przy okazji robię za dobrze zorientowanego w tym krytykanta nowej wersji :):):). Choć czasem ktoś posłucha i przynajmniej sprzątanie tej bazy idzie jak powiem :):):). Plus parę pobocznych zadań bardzo prozaicznych. Programowania nie znam. Ale w końcu robię w korpo i nakładanie się pilnych zadań to norma choć ostatnio biją rekordy. Co prawda kiedyś byłem jak każdy pełen ideałów, niestety moje doświadczenie oraz zdrowie doprowadziły mnie do pozycji cynika. Staję się wzorowym Hindusem z twoich opowieści tylko jeszcze jęzor mam za długi :):):)

  4. korposzczur:
    lojezusieimaryjo, tak recznie to wklepujesz???? Przeciez to mozna zaimportowac automatycznie…
    Nie wiem jaki masz format tych danych na wejsciu, ale w zasadzie wszystko da sie sprowadzic do .csv a potem skrypt co wrzuca toto w odpowiednie tabelki…(zakladam, ze to jakas relacyjna baza danych..?)

  5. Jest to związane z grafiką, którą można sprzątać i tworzyć tylko ręcznie. Docelowo system będzie duży, ale trzeba go nakarmić. Na razie szefa mam OK i całkiem nie tylko logicznego ale i sympatycznego. Nie wiem jak to robi, ale obsuwy przechodzą – być może trochę szczegółow poszło wyżej i „domyślili się”, że bez ludzi i czasu to nie przejdzie. Do tego trzeba określić dopuszczalny poziom błędu na rozsądnym poziomie, a potem po uruchomieniu na spokojnie trzeba posprzątać. A żeby dobrze sprzątnąć (dane) należy odpowiednio przeszukać bazę – robili automaty i wychodziły brednie. Znaczy wychodziło świetnie, a ja byłem tym głupcem, który to kwestionował. Dopiero potem się zorientowali :):):)

  6. Mam wrazenie, ze troche dramatyzujesz. Statystyk raczej nie ma, ale z obserwacji siebie i srodowiska wynika, ze programisci/IT czytaja akurat calkiem sporo, byc moze wiecej niz przecietny obywatel (fakt, ze glownie SF/fantasy, wiec lzejsze tematy, ale nie tylko). Jezeli wierzyc Kindle/Amazon w 2015 roku przeczytalem ~18 ksiazek (wiec spokojnie powyzej 3ciego kwartyla w USA wg http://www.theatlantic.com/business/archive/2014/01/the-decline-of-the-american-book-lover/283222/).

  7. Maciej:
    rzeklabym: zalezy, jak sie kto ustawi. Ja akurat mam tak, ze w ciagu ostatniego roku jestem juz na 4 projekcie, gdzie wszystkiego musze sie (prawie) uczyc od zera. Jak juz-juz zaczynam wychodzic na prosta i czuc sie komfortowo to SRUT – jestem rzucana na nastepny projekt.

    Oczywiscie, jesli ktos sie ustawi tak, ze pracuje na etat i od paru lat robi to samo (np. programuje w javie przy tym samym produkcie, w tej samej framework) to bedzie mial sporo czasu.
    Albo dobry sysadmin, co sobie wszystko poustawia i zautomatyzuje – tylko od czasu do czasu bedzie mial zadania wymagajace biegania z wywieszonym jezorem.

    korposzczur:
    Jak mowisz „grafika ktora mozna tworzyc tylko recznie” to sorry od razu pojawia mi sie w glowie czlowiek malujacy obraz na plotnie albo szkice olowkiem na papierze.
    Ae skoro mowisz, ze to baza danych, to te grafiki/a musza byc w formie cyfrowej. A to tylko inny rodzaj formatu danych do wczytania. Formatow plikow graficznych masz skonczona ilosc i ja prawde mowiac nadal nie widze powodu, zeby to ktos recznie wprowadzal.
    Programy do importowania danych do bazy danych a nastepnie sprawdzania, czy wszystko trafilo w odpowiednie tabelki to nie jest zadna czarna magia – co wiecej, to sa rzeczy, ktore juz istnieja, byly robione setki razy i wiadomo jak je robic.
    Jesli w twojej firmie ktos napisal program, zaimplementowal go a potem okazalo sie, ze program mial kupe bledow („wychodzily brednie”) to znaczy ze byl to kiepski programista/database scheme jest spieprzony/nie testowano tego przed implementacja/nie dostarczono mu niezbedej informacji potrzebnej do implementacji.

    No cudow nie ma.
    Chyba, ze mowisz o takim „wklepywaniu” do bazy danych, gdzie na etapie wklepywania nastepuje selekcja i klasyfikacja wg skomplikowanej heurystyki (czytaj: dosc dowolnie ustalonego subiektywnego kryterium czlowieka siedzacego przy klawiaturze).

  8. Nie chcę podawać szczegółów z oczywistych względów ;) Można powiedzieć, że grafika jest subiektywna – blisko tych szkiców :):):) Program nie wie czy dana kreska jest „śrubką” czy „gwoździem”, a może „młotkiem” (tak abstrakcyjnie mówiąc). Gdyby dało się to zrobić automatem na pewno robiłbym co innego, a myśleli nad tym mądrzejsi ode mnie – ale ja nie jestem informatykiem.

    Co do błędów: masz dajmy na to bazę samochodów – jeden napisze Toyota, drugi Tojota a trzeci Tojoda. Jeśli zadasz pytanie „ile mamy w bazie samochodów Toyota” jaką dostaniesz odpowiedź ? A wystarczy rekordy posortować alfabetycznie albo wrzucić w Excela i zrobić tabelę przestawną. Oczywiście przy rozsądnej liczbie rekordów na sprawdzającego. A może i co innego.

  9. korposzczur:
    chryste. Excel znowu.
    Przepraszam, ale po prostu zabiles mnie tym przykladem.
    Jeden prosty regex w zapytaniu do bazy danych rozwiazuje ci ten problem, no kurde, nie ma to jak wynajdywac kolo w excelu….

    kurde, regular expression i obrobka plikow tekstowych to sa podstawy programowania :-/

    wez, zobacz tutaj – przyklady akurat dla MySQL:
    http://www.tutorialspoint.com/mysql/mysql-regexps.htm

  10. Co do automatyzacji, kolega w całkiem dużym banku miał kiedyś taką pracę że logował się na jeden serwer, ściągał pliki z danymi z jednego systemu i wgrywał przez web interface na drugi. Nie dało się tego zautomatyzować, z uwagi jakieś security. Rok tak robił. Potem znalazł sobie inną pracę, a ktoś tam pewnie dalej kopiuje. Najzabawniejsze że to było względnie wysokie stanowisko (bez przesady wysokie, ale też nie jakiś junior-student). Inaczej nie dało się przypisać odpowiednich uprawnień.

    Co do czytania, to jest chyba indywidualne, czytam w miarę sporo, ale kluczowe żeby to było coś innego niż praca. Rewelacyjnie wchodzi historia, reportaż itp.

  11. gszczepa:
    no tak, security….
    ale to tez przeciez daje sie zautomatyzowac, o ile ehm logowanie i download odbywa sie z uprawnieniami odpowiedniego usera :))))
    No chyba, ze to logowanie do systemu to bylo za odciskiem palca/siatkowki etc. a owego etapu nie dalo sie ominac (tj technicznie to sie pewnie ze da) ale ktos nie wydal „odpowiedniego polecenia”….

    co do czytania: no coz, gdyby nie wyrzuty sumienia… tj. oczywiscie moge sie zabrac za jakas rozrywkowa ksiazke i oderwac sie od niej po weekendzie, ale to bez sensu bo bede potem miala taka nerwowke ze skorka nie warta wyprawki…

  12. Dać to się dało, ale nie wolno;-)

  13. Nie wiem. Przykład nie jest dosłowny, jedynie zbliżony. Ja to zrobiłem po swojemu i od razu mogłem pokazać jakie są błędy i jaka skala. Zresztą wiedziałem od początku. Jak w czymś siedzisz wystarczająco długo to nawet małpa zostanie ekspertem ;):):) A resztę ………. sama coś pisałaś o hierarchii i komunikacji.

  14. 4 projekty w roku to faktycznie dosyc ekstremalne. Pracuje na etacie, ale w specyficznej branzy, gdzie kazdy projekt jest robiony w zasadzie od zera, a co 3-5 lat kompletnie zmienia sie platforma (od charakterystyk sprzetu po OS), wiec ciezko tu mowic o „ustawianiu sie”. Gdyby sie zastanowic, to sporo ksiazek czytam w samolotach/na wakacjach.

  15. Maciej:
    ok, rozumiem ze kazda gra jest inna bo ma inny scenariusz, grafike etc. Ale przynajmniej programujesz w tym samym jezyku, a zmiana platformy co kilka lat to nie jakas tragedia…

  16. Zgadzam sie z Tobą, ze hasło jest kretyńskie, ale z zupełnie innego powodu. „Chodzenie z kimś to łóżka” to wg mnie przyjemność dla obu stron i oznaka miłości, a wiec nie wyobrażam sobie używania takiego szantażu. Ludzie w życiu prywatnym powinie robić rzeczy, bo lubią lub im na tym zależy, a nie bo ktoś za nich decyduje co powinien robić.

    No i kwesta czytania jest rownież sprawa wybory. Nie wyobrażam sobie dnia bez poczytania choćby tylko przez 5 minut. W życiu nie byłam bardziej zajęta niż teraz – służbowe wyjazdy, długie godziny pracy wieczorami i w weekendy, stres jakich mało – Facebook, wiadomości, telewizja wyleciały – czytanie zostało. Pozwala mi sie odprężyć i chwilowo zapomnieć o całym świecie i kłopotach. Tylko sen i książki są w stanie zapewnić mi ten luksus zapomnienia w ostatnim czasie.

  17. Futrzak: troche off-topic, ale to nie do konca prawda… Sporo rzeczy robi sie nadal w assemblerze, a pomiedzy GBA (Arm), PC (x86) a zupelnie customowym PS3 (PPC + SPU) jest przepasc.

  18. AnetaCuse:
    a to swoja droga. To hasło jest głupie na wielu, wielu poziomach :)

    Co do reszty: to widocznie indywidualna sprawa. Ja telewizji nie ogadam juz od kilkunastu lat, ale nie wyobrazam sobie zaprzestania czytania wybranej prasy z wiadomosciami albo wywalenia wszystkich komunikatorow i zaprzestania gadania z ludzmi.
    Ksiazka… ksiazka to jest bardzo dlugi commitment, a ja juz (na przyklad) na dzis swoje maksimum skupienia wykorzystalam, siedzac 5 godzin i robiac interaktywne lekcje programowania w rubym….

    Maciej:
    no tak, ale mimo wszystko, jest to bardziej ze tak powiem „stabilne” niz projekty przy ktorych ja robilam, bo rozrzut nastepujacy:
    – LAMP i spaghetti code;
    – Cassandra, middleware APIs w javie, aplikacja w javie, frontend JSON
    – MySQL, Ruby on Rails, do tego testy zautomatyzowane w Selenium/Watir-webdriver/cucumber

    Oczywiscie, wszystkie 3 produkty z zupelnie innej dzialki, inny biznes, inne zasady, o co innego chodzi. I jak platformy, frameworka i jezyka programowania mozna sie douczac w biegu, bo masz tutoriale, ksiazki i najrozniejsze fora, tak niestety najgorsze sa zmienne produkty i biznes rules – bo tego znikad indziej nie wezmiesz. A jak sie nie ma dokumentacji… to musze sila z gardla wyrywac roznym product ownerom i to w sumie jest najbardziej frustrujace i zajmuje najwiecej czasu.

  19. Dzięki futrzak za to, że piszesz, bo czytać, to potrafi każdy ;)

  20. „musze sila z gardla wyrywac roznym product ownerom i to w sumie jest najbardziej frustrujace i zajmuje najwiecej czasu.”

    To jest piękne. :P
    A co do meritum nie cierpię uczeńia się jednorazowych potworków ale i tak – imho – lepiej niż klepać wciąż te same cyferki co miesiać ( dla mnie najkoszmarniejsze zajęcie to księgowy – zresztą mocno zagrożone automatyzacją)

    PS. Jeśli mimo wyłączenia tv i fb brak czasu a książkę to trzeba coś zmienić – czasem pracę ;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: