Napisane przez: futrzak | 19 lutego 2016

Na cholerę dżuma

No i zaczyna sie.

Scrum nie wychodzi, to bedziemy kanban cwiczyc.
Dla tych, co nie wiedza: kanban to taka inna odmiana przecudnej metodologii agile, ktora ma sprawiac cuda w temacie software development.

Kanban to metoda pracy wynaleziona w fabrykach Toyoty, dla tych co stoja przy tasmie. Jak jedna grupa skonczyla ze swoja robota, to podnosila w gore karte (zwana kanban), ktora to karta sygnalizowala, ze skonczyli i nastepna grupa przystepowala do dziela.

Ktos slusznie zauwazyl, ze jest to metodologia pracy wynaleziona i sprawdzajaca sie przy manufacturing, a software development to jest designing. Jest znaczaca roznica miedzy planowaniem roboty polegajacej na tluczeniu tych samych, powtarzalnych czynnosci, a planowaniem czegos, o czym nawet nie wiemy, ile czasu zajmie – bo jeszcze tematu nie ruszylismy.
Manufacturing w software development to jest czesc polegajaca na kompilacji, linkowaniu, integracji etc – cos, co w duzej, sensownej firmie jest w ogromnej mierze JUZ ZAUTOMATYZOWANE.
Pisanie kodu to jest PROJEKTOWANIE.

No i co.
I komus sie wydaje, ze bedzie wszystko dzialac jak z platka. Juz widze.

Prawda jak zwykle jest syfiata i bolesna i nikt nie chce tego przyznac: nie ma osoby, ktoraby odwalala ciezka robote pod tytulem „rozumiem caly projekt i jego zaleznosci, wymyslam architekture, jestem mentorem dla wszystkich programistow, rozwiazuje problemy implementacji, rozdzielam robote i pilnuje, zeby code review i testy byly sensownie robione”.
Zamiast tego mamy: kompletnie nietechniczna osobe jako scrum master, brak solidnego tech lead, ktoryby podejmowal strategiczne decyzje, zbyt wielu junior programistow na projekcie, ktorzy dziobia tylko swoja srubke i nie maja pojecia o tym, jak laczy sie ona z reszta mechanizmu. Na okrase – tzw. product owner, ktorego w wiekszosci nie ma i nigdy nie precyzuje, czego wlasciwie klient chce.
Slowem, przekladajac na porownanie bardziej zrozumiale dla osob spoza branzy: wyobrazmy sobie fabryke samochodow, w ktorej wszyscy uwijaja sie jak w ukropie, ale nikt juz nie ogarnia jak wlasciwie ma wygladac produkt koncowy tj. samochod po zejsciu z tasmy. Jest co prawda koncowa weryfikacja jakosci – Quality Control – ci ludzie pisza sprawozdania, bardzo przytomne i w punkt – jednakze nie czytane przez nikogo.
W efekcie z tasmy schodza samochody, ktore maja raz trzy kola, a raz szesc, z czego dwa na dachu, rozpadaja sie po wyjezdzie z fabryki, w miejscu maski maja drzwi etc.
Dokladnie ten sam mechanizm chybionego managementu, ktory doprowadzil do katastrofy Challengera. Staranne lekcewazenie problemow, a jesli proby rozwiazania, to nie polegajace na usuwaniu przyczyn. I nie ma znacznia czy firma jest panstwowa czy prywatna.
A teraz najlepsze: wszystko co powyzej napisalam moge olać, bo moj kontrakt konczy sie z koncem tego tygodnia…
Potem zaczynam nastepny, w nowej firmie.. oby nie bylo to przeniesienie z deszczu pod rynne, prawdaz….

Reklamy

Responses

  1. Eeee tam to jeszcze nie jest tak źle. Jak się pojawiają potworki pod nazwą scrumban, to się robi dopiero wesoło.

  2. ah musialam sobie wygooglać. Uhm.
    Matko, byle tylko nowa firma do ktorej ide w przyszlym tygodniu nie miala takich pomyslow…

  3. Tak się pracuje w firmie gdzie „doły” są ignorowane. Ponieważ miałem (nie)przyjemność pracować przy pewnym projekcie (kolejna wersja aplikacji) powiem tak: nikogo nie interesuje opinia ludzi, którzy zjedli zęby na aplikacji, wiedzą czego klient chce, wiedzą jakie durne pytania z góry przychodzą (możliwości exportu danych), generalnie wiedzą dużo. Kierownik projektu jest „skoczkiem” tj skacze ze stołka na stołek, byle lepiej płatny i jest wazeliniarzem. Swego czasu wywołałem wojnę udowadniając, że kierownik jest idiotą, który widzi tylko schemat, ale pojęcia nie ma o szczegółach. Projekt tak jak twierdziłem zaliczył obsuwę 3 letnią ;). Niestety ja dostałem po łbie, a kierownik ….. premię i lepszy stołek. Od tej pory „wydajność mojej pracy reguluje fundusz płacy”. Sorry.

  4. Oczywiście życzonko na nowej drodze.

  5. korposzczur:
    czasami interesuje, ale to tak rzadki przypadek, ze jak juz sie wyladuje w takiej firmie, to chyba nalezy sie trzymac pazurami…

  6. Że tak powiem, w punkt.

    Następnym krokiem będzie pewnie popcornflow :)))

    https://popcornflow.com/

    „Musisz posiadać umiejętność pier*** bez kontaktowania się z mózgiem”.

  7. adam bieganski:

    o to to….


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: