Napisane przez: futrzak | 20 stycznia 2016

Logistyka plawienia sie w oceanie

No, nie do konca ocean, ale przyjmijmy, ze.
Zwlaszcza, ze podczas przyplywu woda jest potwornie slona, co mialam okazje stestowac usilujac walczyc z poltorametrowymi falami. Jak narazie wszyscy zywi, nie jest zle, ale co sie paskudztwa opilam to moje…

Wrocmy jednak do tematu. Dla wiekszosci ludzi nie mieszkajacych na wybrzezu, problem nie istnieje. Na codzien poruszaja sie po ladzie, a jak juz plawia sie w wodzie, to podczas wyjazdu wakacyjnego. Wtedy wiadomo – do pokonania jest odleglosc miedzy hotelem a plaza, zwykle minimalna. I mozna lazic w kostiumie, wiec problem nie istnieje.

Jednak gdy mieszka sie w miescie, a do plazy ma kilka przecznic, trzeba jakos do domu wrocic. I raczej nie w kostiumie kapielowym. Dodajmy, ze na plazy przydomowej nie ma przebieralni ani podobnych frykasow.

1. Kostium jednoczesciowy.
Do plywania swietny, nie trzeba sie martwic ze cos gdzies spadnie, zsunie sie, rozwiaze i tak dalej.
Wady: bardzo wolno schnie, a jak jest mokry, to zdjecie go przypomina zapasy z elastycznym wezem. Jesli do tego dodamy wiatr i piasek – panstwo sobie wyobraza :-/ Wyjscie do kibla urasta do rangi wielkiego wyczynu :-/
Najprostszy powrot do domu sprowadza sie do zarzucenia na siebie sukienki plazowej typu worek (bo inna sie przylepi i wracamy do punktu pierwszego czyli zapasy z wezem…).

2. Kostium dwuczesciowy. Do plywania kiepski, do skokow i walki z falami ryzykujemy utrate a to majtek, a to stanika w najmniej spodziewanym momencie. Ma za to inne zalety: latwo sie przebrac na srodku plazy – zarzucamy na siebie sukienke plazowa typu worek, zdejmujemy stanik a potem majty. Done.

3. Stanik ze spodenkami. Do wczoraj wydawala mi sie to idealna para: wracac do domu mozna zarzuciwszy na gore tylko t-shirta, spodenki bowiem sa spodenki i do chodzenia po ulicy nadaja sie (na dodatek w wodzie nie spadna bo maja zwykle sznurek). Ale…. no wlasnie, zawsze musi byc jakies ale. Otoz spodenki zwykle posiadaja nogawki. A te, jak sie zmocza, ocieraja o skore…ktora potem po dystansie kilkuset metrow sciera sie do krwi, o czym przekonujemy sie dopiero pod prysznicem, po namydleniu, kiedy oczy z bolu wyjda nam juz calkiem na wierzch…

4. Majty. Tak, faceci to zawsze maja latwo. Ubiora sie w dlugie majty przypominajace spodenki i maja na cala reszte wylane :-/

Aha, zapomnialam dodac: ja na plaze chodze w celu kapieli w oceanie, a nie w celu opalania sobie wszystkich bokow lezac na lezaczku i pijac drinka z palemka…

Reklamy

Responses

  1. Takie problemy to nie problemy! Parę przecznic to kawałeczek, można przejść w ubiorze kąpielowym, najwyżej urugwajscy macho podniosą sobie ciśnienie.
    A tak na serio; Urugwajczycy są pruderyjni?

  2. Nie sa pruderyjni, ale bieganie w kostiumie po miescie jest tak samo nieprzyjete jak chodzenie w takim kostiumie do restauracji…

  3. A jak wygląda sprawa ubioru tubylców płci żeńskiej na plaży? Zastanawia mnie, czy kobiety lubią bardziej skąpe stroje tak jak słynne Brazylijki, czy są bardziej krytyczne wobec siebie jak Europejki? Wiadomo, wszędzie znajdą się wyjątki, ale w niektórych częściach świata kobiety mają więcej kompleksów i nie za bardzo lubią odkrywać swoje ciało.

  4. Patyczak:
    przewazaja zdecydowanie stroje dwuczesciowe, bikini etc. i to zarowno wsrod mlodych kobiet jak i starszych. Te starsze nie przejmuja sie wcale brakiem modelowej figury….

  5. Wersja na bogato – monokini, na to tshirt i spódniczka.
    Wersja na ubogo – zamiast monokini bikini połączone sznurkiem.
    Wersja tradycyjna – do łaźniey nasi przodkowie bez przyodziewku chadzali.

  6. Nie mów, że na plaży nie ma tez natrysków , by tę sól z ciała usunąć ! Ja na plaży przebieram sie pod długą spódnica, która zatrzymuję na barkach, wkładając przez głowe. Ale Ty przeciez nie pytasz , jak inne baby sobie radzą !

  7. zaz:
    az sobie musialam wyguglac co to owe monokini jest. Nienienienie.
    Kobieta, ktora nie ma figury kija od szczotki bedzie w tym wygladac jak baleron obkrecony sznurkiem, a ja juz wole sobie nawet nie wyobrazac sciagania’zakladania tego – niechybnie trzebaby mnie potem ratowac nozyczkami, jak po zaplataniu sie w siec…

    Karuzela:
    nie ma natryskow. Nic nie ma, oprocz knajp przy Rambli i okazjonalnie jednego albo dwoch toi-toi.

    „Ale Ty przeciez nie pytasz , jak inne baby sobie radzą !” – chyba nie wiem, co mialas na mysli.

  8. Po napisaniu jak ja sobie radzę z przebieraniem na plaży, zreflektowałam sie, ze przeciez nie pytałaś o rade, jak zmieniac ciuszki !

  9. Karuzela:
    nie no pomysl ze spodnica jest ok, tylko ze na wychodnym :)
    Przy odleglosci 5 przecznic nie bardzo jest sens taszczyc ze soba ciuchy na zmiane…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: