Napisane przez: futrzak | 5 stycznia 2016

Jeszcze o agile

Mysle, ze popularnosc agile w sporej mierze wynika – ze tak to okresle – z coraz wiekszego wydziczania sie tego, co zwiemy „marketingiem”.

Na zdrowy rozum. Jak bylo kiedys? W koncu dzialka IT nie istnieje od dzis, a od ladnych paru dekad. Kiedys obowiazywal tzw. „watrfall development model” ktory mial sens o tyle, ze byl przystosowany do okreslonego cyklu produkcyjnego i produktow (dwie dekady temu nie sprzedawalo sie „x as a service” tylko po prostu konkretny produkt. Komputer, serwer, karte, software nagrany na plytke i zapakowany).
I co. No byl sobie. W firmach byli sobie managerowie, ktorzy zarzadzali zespolem na zasadzie technical lead albo lead by example jak kto woli. Nie bylo milionowej branzy oferujacej najrozniejsze kursy, certyfikaty itd. Nie bylo konferencji, na ktorych urzadzanoby zawody i cwiczenia w tym, kto jest najlepszym managerem.
Sposob awansu managerow byl taki, jak zawsze: zaczyna sie od pozycji junior, potem przechodzi do senior, a potem niektorzy byli awansowani na managerow.

Potem nastal agile bo ktos wpadl na pomysl, jak to spieniezyc… a jak najlepiej sprzedac produkt, ktory nie jest zadna specjalna rewelacja, nic wielkiego nie wnosi? Trzeba wylansowac mode.
Trzeba sprzedac styl zycia styl prowadzenia firmy itp. pierduty. Trzeba stworzyc wrazenie, ze to jest jakas wielka, nowa rzecz, na ktora jak sie nie zalapiesz, to jestes looser, nieudacznik, nie wiesz jak sie robi biznes.

A agile to wdzieczne pole.
Mozna do upojenia wymyslac sobie gry i zabawy majace uczyc jak przyznawac punkty do „stories”. Albo w jaki sposob wpisywac stories w narzedzia do zarzadzania, jak i kiedy je zamykac i tym podobne. Nieskonczone pole do skupiania sie na rzeczach pobocznych, przy czym uczestnikow tej zabawy daje sie calkiem niezle trzymac w nieswiadomosci tego, jak caly organizm funkcjonuje (tj. firma). Kazdy bowiem team zajmuje sie tylko okreslonym wycinkiem: a to komoreczkami watroby, a to naskorka, a to komorkami nerwowymi. Z punktu widzenia czlonka zespolu te komorki sa tak rozne, jakby nie mialy nic wspolnego ze soba. A tu siurpryza: sa czescia tego samego organizmu – ale na jakiej zasadzie, tego czlonkowie zespolu juz nie wiedza, sa od tej wiedzy skutecznie chronieni parasolem „let’s reduce this unnecessary noise”.
Czyli wracamy do punktu wyjsciowego: czlowiek jako srubka w korporacyjnej maszynie.

Ciekawe, jakie metodologie beda nastepnym „buzzword” i monetyzowane na sile? Czy ktos wreszcie stuknie sie w leb i zauwazy, ze w wypadku pracy kreatywnej (a taka jest pisanie softu) zadne metody „zarzadzania” rodem z tasmy fabrycznej nie maja racji bytu i prowadza do pogarszania sie jakosci zespolu a potem – co nieuniknione – pogorszania jakosci tego, co zespol wyprodukuje?
Czy wreszcie na wyzszym szczeblu zarzadzania zaczna zasiadac ludzie majacy jakies pojecie o dzialce, ktora zarzadzaja?

Czemu startupy w Silly Valley sa tak popularne? Poza oczywistymi przyczynami, jest jeszcze jedna: sa organizowane wokol osoby, ktora ma konkretny pomysl i wizje (i na ogol nie jest to ktos po MBA), organizacja jest plaska, nie ma biurokracji, a czlonkowie firmy maja bardzo duza swobode. Problem z agile zaczal sie w momencie, kiedy ktos uznal, ze sposob pracy startupu jest skalowalny do korporacji…

Reklamy

Responses

  1. Agile to po części bardzo dobry marketing i biznes szkoleniowy. Jednakże dzięki metodologiom zwinnym powstało całekm dużo dobry praktyk programistycznych.

    Jeśli chodzi o następny hype mam takie spostrzezenia po pracy w kilku korporacjach. Mianowicie projekty są prowadzone raczej w dobry i wydajny sposób. Natomiast problemem są zmiany w zespołach (Agile jakby nie jest świadomy, że zespoły bardzo często się zmieniają) i słaby knowledge sharing (mit samodokumentującego się kodu). Myślę, że nastepna popularna metdologia będzie probowala rozwiązac problem jak najszybciej wdrożyc nowego programiste do projektu i jak nie tracic wiedzy domenowo-technicznej.

  2. Leto:
    „powstalo calkiem duzo dobrych praktyk programistycznych” –
    jakich?
    Bo ja ostatnio zastanawialam sie nad tym dosc powaznie (z okazji przygotowywanego talk w pracy i szkolenia) i wyszlo mi, ze nie ma ani jednej dobrej praktyki programistycznej, ktoraby juz wczesniej nie funkcjonowala.

    Jesli chodzi o knowledge sharing… tzw. samodokumentujacy sie kod, jesli pisany poprawnie (wg tych regul: http://codeutopia.net/blog/2014/12/01/how-to-make-your-code-self-documenting/ ) i tak nie zastapi normalnych comments i dokumentow opisujacych business logic.

    Zmiany w zespole i knowledge transfer to sa problemy, ktore towarzysza tej dzialce od poczatku i tutaj zadnego swietego Graala obawiam sie nie ma i nie bedzie. Praca u podstaw. Pisanie dobrze udokumentowanego kodu, sensowne PRDs i dokumenty pomocnicze (np. opisujace APIs). Jak nie bedzie komu tego robic, to sie samo nie zrobi i zadna przepiekna metodologia tego nie zmieni, bo niby jak?

  3. Bydzie cus skrobniete na temat „niemieckiej koloni”? Np: cos zwiazanego z tymi mlodymi damami trzymajacymi transparent „refugees welcome :)”?

  4. @futrzak
    >> „powstalo calkiem duzo dobrych praktyk programistycznych” –
    >> jakich?
    Sprinty, code owner – czyli jedna osoba odpowiada za to priorytet nowych funkcjonalnosci, regularne dema itd.

  5. Leto:
    tylko ze to nie sa praktyki programistyczne a sposob organizacji pracy.

    Czym sie rozni sprint od zwyklego planowania release? To jest dokladnie to samo, moze poza tym ze sprinty sa krotsze, co wynika z obecnie istniejacych technologii, ktore pozwalaja na daleko posuniety modular design of web applications, a w zwiazku z tym na wypchniecie do produkcji tylko kilku features w szybszym czasie.Ale to jest to samo.

    code owner.
    Koncept istnieje od dawna, uzywany chociazby przez developerow kernela Linuxa jeszcze zanim wymyslono termin agile…tylko ze tobie chodzi o co innego. Jedna osoba odpowiedzialna za „priorytet nowych funkcjonalnosci” – kiedys to nalezalo do obowiazkow tech lead. Tez nic nowego.

    Regularne dema? Alez istneja od dawna, a to jak sa regularne zalezy od konkretnego zespolu.

    Really. Nihil novi sub sole.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: