Napisane przez: futrzak | 28 grudnia 2015

Plaza Carrasco

W ramach odmiany od plazy przydomowej stwierdzilismy, ze wybierzemy sie.
No bo kiedys, jeszcze w zimie i samochodem, to fajny spacer byl. Cisza, pustka, chmury i woda.

Ah. Lepsze wrogiem dobrego, no nie?

Najpierw logistyka. Bez samochodu to kijowo – autobus jedzie prawie godzine, autobus bez klimy (witamy w darmowej saunie). No ale dobrze, ze w ogole jest….
Miejsca duzo, ludzi jednak tez duzo. I wiatr – oraz jak to na plazy – piasek.
Piasek wszedzie. Od tej strony plaza przydomowa lepsza, bo w zatoce, wiec oslonieta. Jako ze srodek miasta, to do knajpek i wszelakich przybytkow cywilizacji blisko.
A na plaze Carrasco wszystko trzeba wziac ze soba….

Takze, robi sie z tego wielka wyprawa. Kocyki, termos, zarcie (albo wrecz cala lodowka, jak ktos samochodem jedzie…), parasolki (bo slonce bez litosci mozg wypala…), lezaczki, pilki, dzieci, kajaki, psy LOMATKO….
Chlop pomyslal zlosliwie, ze brakuje jeszcze tylko przenosnych generatorow pradu, zeby ludzie boomboxy popodlaczali i cumbie zaczeli puszczac…(ops… wroc, nie, to nie tu, tylko w okolicach Buenos…).

Tymczasem woda okazala sie ZIMNA i blotnista. No ale o so chodzi???? Zastanawiam sie nad tym fenomenem. Od ponad tygodnia temperatury w okolicy 30 st C, nie byl to szczyt jakiegos wielkiego przyplywu (woda oceaniczna wiadomo, zimniejsza)… na dodatek dwa dni temu byla ciepla i nieblotnista.

Oczywiscie, plywanie bdb, jak zawsze..(chociaz to bardziej byla walka z falami) ale potem…potem logistyka mnie zabila.
Piasek. W jedzeniu, w termosie, w plecaku, w majtkach, koszulce, na okularach. Nie ma sie gdzie przebrac – przy wejsciu na plaze stal raptem jeden toy-toy, a do niego kolejka…a plaza rozciaga sie na ladne pare kilometrow, prawdaz….jedyne co, to widoki – bo jednak okolice Sofitelu sa bardzo przyjemne…

IMG_0414

Sofitel – oryginalnie Hotel Casino Carrasco – zostal oddany do uzytku w 1921 roku. Wtedy znajdowal sie daleko poza miastem (odleglosc do centrum ok. 25 km) i stanowil kurort dla bogatej klasy wyzszej. Trzeba przyznac, ze na zywo robi wrazenie…

IMG_0415

IMG_0416

Rambla przy hotelu jest ogromna i tez sprawia wrazenie…

IMG_0417

Na pczatku nasycenie czlowieka na metr kwadratowy nie bylo zbyt geste, dopiero po 17.00 a wiec po sjescie znaczaco sie zwiekszylo.
Wsrod pan przewaza moda na skape bikini i generalnie kostiumy dwuczesciowe. Za to mezczyzni kapia sie w gaciach dlugich do kolan. Nie widzialam ani jednego w slipach.

IMG_0418

IMG_0419

IMG_0420

IMG_0423

Jeszcze jedno ujecie. Trzeba przyznac, ze podczas remontu hotelu (po tym jak popadl w ruine) zadbano o niepelnosprawnych i jest z przodu szeroki, lagodny podjazd – czego nie da sie niestety powiedziec o wejsciu na plaze – z rambli prowadza schody…

IMG_0425

Tu juz Pocitos i jeden z moich ulubionych muralkow. Przy kazdym ptaku – a sa to miejscowe ptaki – jest podpis z nazwa gatunkowa.
Niestety i tu znalazl sie cwok, ktory pomazal murala :-/

IMG_0413

Advertisements

Responses

  1. Jesteś chyba jedyną znaną mi sprawną osobą, która zwraca uwagę na przystosowania. Bardzo mnie ciekawi to, co piszesz, zawsze czekam na Twoje notki. Jak piszesz o dostępności, to jest jeszcze ciekawiej. ;) Tego mi notorycznie brakuje w książkach podróżniczych. Przeczytałam ich dziesiątki, jeśli nie setki, w samym grudniu czytam już czwartą – i nigdzie nigdy ani słowa!

  2. Długie do kolan kąpielówki to raczej trend światowy trwający juz od kilku dobrych lat. Na kogoś w ‚slipach’ patrzy się na plaży jak na geja. Podejrzliwie.

  3. Daga:
    ano tak, zarowno podroznicy jak i ich (w przewazajacej mierze) czytelnicy to osoby sprawne i na takie rzeczy nie zwracaja uwagi.
    Ja zaczelam w Kalifornii, odkad poznalam czlowieka (z ktorym potem sie zaprzyjaznilam), ktory byl niepelnosprawny (jezdzil na wozku, paraliz nog po wypadku). Przyjezdzal do knajpy grac w bilard. Jezdzil tez na wyprawy kempigowe – mial swojego vana przystosowanego: winda, ktora go wciagala z wozkiem na samochodu, w srodku duze lozko i kibelek przystosowane.

    Oczywiscie mogl jezdzic tylko tam, gdzie byly przystosowane parkingi, podjazdy, sciezki..wiec jakos odruchowo zaczelam zwracac uwage na takie rzeczy.

    Niestety, dla niepelnosprawnych Montevideo nie jest dobrym miastem. Tam, gdzie buduja nowe budynki owszem, sa podjazdy, sa tez w miejscach publicznych toalety dla niepelnosprawnych – ale komunikacja miejska zatrzymala sie gdzies na poziomie lat 80-tych. Stare, rozklekotane autobusy, kazdy ze stromymi schodami – nawet starszym ludziom pokonac ciezko..a co dopiero komus o kuli czy na wozku.
    Do tego w wielu miejscach porozwalane kompletnie chodniki, albo polatane tak, ze wozkiem ani na rolkach nie przejedzie sie… praktycznie rzecz biorac to tutaj niepelnosprawnych widzialam tylko na Rambli – bo chodnik rowny i szeroki – ale tam musi ich ktos samochodem przywiezc…

    Latinbrand:
    a to ciekawe. Musze zwrocic uwage jak to wyglada na plazach w Europie…

  4. Mnie nawet nie chodzi o niepełnosprawnych czytelników – książka podróżnicza to nie poradnik, a większość ON i tak w te miejsca nie pojedzie. Ale autorzy piszą o autochtonach, a wśród nich na 100% są ON, ale się udaje, że ich nie ma, że znikli. No wymiotło totalnie, ani słowa! Raptem w jednej książce jedna autorka wspomniała, że w Indiach na ulicach żebrzą „kalecy”. Dokładnie tak się wyraziła.
    I raz też jedna osoba pisząca o Indiach cytowała ogłoszenia matrymonialne, a w nich ogłoszenia z działu „upośledzeni” – „Moja mało inteligentna, ale dobra siostra szuka męża”.
    I to było wszystko. Dziwne bardzo.

  5. Oj Futrzak nie na czasie jesteś :)
    Ja już okolicach 2005 roku w Chicago przed wyjazdem nad jezioro Michigane zostałem poinformowany przez miejscowe elegantki że USA to nie PL i wskazane jest abym na plaże nie ubierał slip.

  6. Daga:
    hm… z tego co wiem to tak sie ich w Indiach postrzega: jako kaleki i uposledzonych. Na dodatek… wg kulturowych wierzen (zwiazanych z pojeciem karmy) sa sami sobie winni kalectwu. ewentualnie, ze to efekt czarnej magii (wiele spolecznosci na wiejskich obszarach nadal tak uwaza…).

    Takze rodziny traktuja niepelnosprawnych…zle. Do tego dochodzi brak jakiejkolwiek ifrastruktury przystosowanej dla niepelnosprawnych i…. w efekcie ciezko nawet okreslic, ile ich jest w skali kraju. Oceny roznych miedzynarodowych organizacji mowia o 40-80 mln! A to przeciez roznica 100%…

    Takze, raczej nie dziwne.
    tutaj temat ledwie zarysowany:
    http://edition.cnn.com/2013/12/27/world/asia/india-disability-challenges/

  7. Bolko:
    owszem, slipy w USA odkad pamietam zawsze byly uwazane za dziwactwo – zarowno stroj plazowy jak i bielizna. Jedne i drugie to sa gacie z nogawkami.
    Ale w Europie zachodniej nie bylo tak.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: