Napisane przez: futrzak | 13 grudnia 2015

„Christmas parties” w firmach urugwajskich

Urugwaj jest zdecydowanie krajem laickim i to czuje sie w „swiatecznych” firmowych imprezach.

Odbylam wlasnie jedna w macierzystej, a przedwczoraj druga w klienckiej firmie.
Po pierwsze, nazywaja sie „la fiesta de fin de año” (impreza z okazji konca roku) a nie christmas party, spotkanie oplatkowe czy cos w tym guscie.

Po drugie nie ma zadnych religijnych nawiazan/referencji – poza oczywiscie drzewkiem z lampkami.
Pierwsza impreza zaczela sie w sobote o 21.00 w wynajetym lokalu (Casa de Salto). Lokal mial duze patio i zewnetrzna (oczywiscie!!) parille. Z niej serwowano pizze oraz chivitos. Drinki jak zwykle: piwo, margarity, whisky, fernet.
Zakupy drinkow i organizacja (poza firma kateringowa od zarcia) wlasna.
W programie byly zabawy typu dzielimy sie na 3 zespoly i prowadzimy rywalizacje. Konkurencje:
– rzucanie pilka do szklanek
– przywiazanie dlugopisu za pasek z tylu i proby pocelowania nim w butelke po piwie
– zgadywanie nazw przedmiotow na podstawie opisu ich wygladu i rysowania (ten co rysuje nie widzi kartki z przedmiotem).
Bylo tez rozdanie nagrod firmowych w konkurencjach typu „geek roku”, „dobry duch firmy”, „najszczesliwsza osoba” i takie tam. Byl tez tort z logo firmowym.
Ludzie stawili sie calymi rodzinami, w trakcie imprezy dzieciaki, ktore posnely, zostaly ulozone na krzeslach i obstawione poduszkami…
Z imprezy wymiksowalam sie ok. 1 w nocy, wiem ze czesc towarzystwa potem jeszcze „poszla w miasto” imprezowac dalej.
Wszystko mialo charakter nieformalny, stroj obowiazywal dowolny i generalnie luz blues.
Nie czuje sie upowazniona do pokazywania zbyt wielu szczegolow ani ludzi, wiec tylko kilka zdjec pomieszczenia, dajacych jakies pojecie o.

Parilla. Najpierw serwowano pizze, a potem na tym grillu bylo robione mieso do chivitos. Ja dostalam swoja pizze bezglutenowa.

IMG_0328

Widok na patio. Widac, ze nie byl to lokal najwyzszej klasy, za to tani.

IMG_0303

Dekoracja sali przed impreza:

IMG_0302

Druga impreza byla bardziej „oficjalna” (biale obrusy, te rzeczy…) i w zdecydowanie lepszym miejscu: klub „Noa Noa de pesca” czyli uhm… klub wedkarski zaraz przy samym cyplu Rambli. Widoki zaprawde zwalaly z nog:

IMG_0372

IMG_0375

Lokal calkiem, calkiem:

IMG_0373

IMG_0376

W manu serwowano najpierw przekaski – empanady, male kanapeczki etc. Do picia o dziwo byla tylko cola, jakies drinki owocowe bezalkoholowe i … ciut, ale autentycznie ledwie kilka butelek piwa. Za to potem bylo asado na bogato oraz kazdy dostal prezent od firmy – paczke. W jej sklad wchodzily: butelka wina, butelka cydru, orzeszki, czipsy, czekolada i turon*.

Poniewaz ludzie przyszli z rodzinami, zadbano o wyszalnie dla dzieci w postaci dmuchanej konstrukcji do skakania i zjezdzania oraz mini-stolu do bilardzika :)

IMG_0374

Roznica miedzy jedna a druga firma jest taka: jedna jest calkowicie urugwajska i srednia wieku jest niska, druga jest oddzialem wielkiej amerykanskiej corpo (wiec maja wiecej kasy) a srednia wieku zdecydowanie wyzsza – chociaz tez pracuja w niej tylko Urugwajczycy..

* turon — taki batonik urugwajski, sklada sie z orzeszkow ziemnych, glukozy, skrobi i bialka jaja kurzego. Uzalezniajacy….

Reklamy

Responses

  1. Już widzę tego typu imprezę firmową w Polsce, na którą można przyjść całymi rodzinami z dziećmi… Przysięgam w całej mojej karierze zdarzyło mi się być na jednej tego typu, gdzie były dzieci ;D W przypadku imprez, na których zdarzyło mi się być, niewskazane było przyjść z osobą towarzyszącą, a o dzieciach w ogóle nie było mowy!

  2. Stylistycznie to mi ten wpis nie wyszedł. To pewnie z wrażenia ;)

  3. Nic szczególnego. Często biorę udział w podobnych imprezach w Volkswagen Polska, również z dziećmi. Fajnie jest tak długo, dopóki procenty nie zaczną szkodzić.

  4. Kiedy pracowałam dla rządu, imprez nie było żadnych. W sektorze non-profit były tylko dla pracowników, bezalkoholowe i zwykle w ciągu dnia, a w trzech firmach prywatnych w jakich do tej pory pracowałam imprezy były wieczorne, tylko dla dorosłych, z osobami towarzyszącymi, dość wystawne, z obiadem, alkoholem i muzyką. Moja obecna firma robi imprezę w głównej siedzibie i wszystkim pracownikom spoza miasta (czyli z dwóch innych biur i tym pracującym zdalnie nie przynależącym do żadnego biura) i osobom towarzyszącym opłaca przelot w obie strony oraz hotel i posiłki przez 4 dni pobytu. Dodatkowo prywatne firmy, w których pracowałam/pracuję zwykle mają 1-2 mniejsze rodzinne imprezy latem, gdzie zapraszane są dzieci.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: